Aleksandra Ruda

Dział poświęcony autorom naszych ulubionych powieści, cyklów i serii.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1298
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Aleksandra Ruda

Post autor: wiedźma z bagna »

Przeczytałam sobie ostatnio "Rodowy sztylet", po czym z rozpędu "Zaręczynowy sztylet" też wciągnęłam. Ponieważ jestem sobie właśnie chora do stopnia uniemożliwiającego pracę i inne czasochłonne zajęcia, nikt (w tym sumienie pracoholika) nie czepia się, że se tak leżę i kwiczę nad lekturą. Jedynie starsza latorośl co jakiś czas zagląda z podejrzliwym wyrazem pyska i rzuca w czasoprzestrzeń, celując gdzieś w wezgłowie łóżka, na którym mało wdzięcznie, za to szalenie pociągająco zaległam: "Ty naprawdę jesteś dziwna/psychiczna/inna". A następnie domaga się upierdliwie: "I z czego tak się śmiejesz?"
I weź jej wytłumacz... że matka się zakochała. W dodatku w elfie.
Albowiem przyznaję się: Daezael jest boski. Upłakałam się przez niego ze śmiechu. Nieodmiennie wprawiał mnie we wspaniały nastrój. Osiągnął arcymistrzowski stopień w zakresie malkontenctwa, manipulanctwa, złośliwości, wredności stosowanej ze znawstwem i wirtuozerią wręcz niespotykaną. Będąc przy tym uzdrowicielem wysokiej klasy - och, ta empatia. Kocham go i nie przestanę. Chcę trzeci tom.
Proszę kupować knigi Aleksandry Rudej, coby je szybciej wydawali w Polsze.
Ogólnie rzecz ujmując, "Rodowy sztylet" ujął mnie znacznie bardziej niż cykl przygód Oli Lachy i Otta. Jest przezabawny, ale też zawiera wybuchową mieszankę postaci, która sama prowokuje sytuacje tragikomiczne. Wiem, że to oklepany zwrot, ale naprawdę trudno o bardziej niedopasowaną ekipę. Same indywidualności i prawie wszystkie z przeszłością. To taka typowa opowieść drogi, z typowym międzyrasowym zestawem bohaterów, w celu typowego (oczywiście) ratowania ładu i porządku. Mamy elfa-uzdrowiciela ( :-P ), trola-zabijakę, krasnoluda-konstruktora, zakochaną wojowniczkę, stoickiego dowódcę wysokiego rodu, i dobrze wychowaną magiczkę. Brzmi znajomo prawda? Ale te osobowości są naprawdę świetnie skonstruowane - nic dodać, nic ująć. Dzięki temu czytelnik nie ma poczucia wtórności. Ich wzajemne relacje i osobiste problemy czy tajemnice są motorem tej historii. Niestety intryga nie wyjaśnia się w pierwszym tomie, zostawiając czytelnika z dużym pragnieniem na więcej. Mam wrażenie, a nawet pewność, że podobnie jak w serii o Wolsze, wszystkie trzy tomy stanowią dogłębnie przemyślaną całość i dopiero ostatni objawi nam rozwiązanie. Tyle że Aleksandra Ruda nawet nie dała swoim fanom tego złudzenia, że wraz z zakończniem tomu, coś się wyjaśnia. Nic się nie wyjaśnia! To bestialstwo ze strony autorki! Szalenie mi się to podoba :twisted: Być może mój dzieć ma rację i jestem psychiczna.
Czytajcie, czytajcie. Murowany relaks i dobra zabawa, a także pragnienie na więcej.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Seria "... Sztyletów" jest prześmieszna, ale ma ma całkiem specyficzny humor, dość niezmienny dla całej serii. Mi przypadł do gustu, ale z łatwością mogę sobie wyobrazić osoby które będzie tylko irytował zamiast śmieszyć. Mam radę dla innych czytelników: przeczytajcie pierwszych kilkanaście stron, jeśli lektura was wciągnęła to ok. Jak nie to nie męczcie się dalej. :->
Przy okazji podziękowania dla tłumaczki,(czytałem tłumaczenie nieoficjalne Jasnah) mam wrażenie, że książka niewiele straciła ze swoich walorów w stosunku do oryginału. A to niełatwe przy efektach komicznych łączących sytuację i meandry języka.
Podsumowując: czekam na III tom.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2883
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Nie czytałam wcześniej nic od Aleksandry Rudej, ale teraz muszę to nadrobić. „Sztylet rodowy” jest super, więc może i tamte książki mnie zaciekawią.
Nieustannie do głowy przychodziło mi skojarzenie z Olgą Gromyko – mamy tu bardzo podobny typ humoru co tam (a nie ten o czasem żenująco niskim poziomie, nawiązujący nieustannie do seksu jak u Pankiejewej). Bawiłam się świetnie – bohaterowie nie raz mnie rozbawili. Z taką kompanią nie było to trudne - wchodzą chory na depresję elf-uzdrowiciel lubujący się w obserwowaniu chaosu i niezgody, płonący z natrętnej miłości troll, sztywny kapitan, krasnolud-maminsynek, porywcza wojowniczka wzdychająca do swego przełożonego, a także aż zbyt miła Mila. Oni wszyscy tak bardzo do siebie nie pasują, że to aż piękne – te ich nieustanne utarczki i złośliwe uwagi świetnie podtrzymywały moje zainteresowanie książką. Zresztą i na samą fabułę nie ma co narzekać – jest ciekawa i wciągająca, mimo że nie jest jakoś szczególnie skomplikowana.
Tylko… teraz pewien problem. Gdzie jest drugi tom*? I czemu nie ma go już, teraz, natychmiast? :-( Chcem go w łapki. Oby Papierowy się pospieszył.

*w papierze
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Autorzy”