Cykl Protektorat parasola

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Zdaje się, że wyszła juz manga o przygodach Alexii
http://www.amazon.com/Sou.../ref=pd_sim_b_6
A w listopadzie ma być chyba druga jej część.

A autorka chyba się bierze za nowy cykl, może być ciekawe



W dodatku chyba (jeśli dobrze zrozumiałam) będzie kontynuować cykl Protektorat parasola, tylko pod innym tytułem "Parasol Protectorate Abroad" http://gailcarriger.livejournal.com/183514.html

Myślę, że będzie ciekawie ;-)
Ostatnio zmieniony 25 maja 2013, 21:45 przez Czarownica, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
kara663
Trzy Ćwierci Do Śmierci
Posty: 457
Rejestracja: 30 maja 2010, 01:03

Post autor: kara663 »

Chyba po raz pierwszy cieszę się, że autor postanawia kontynuować serie :-D Jakieś tam obawy mam, że jakość na tym podupadnie, ale skoro to Carriger... ;-) Co do nowego cyklu, to jestem otwarta na wszelkie pomysły, ona jest po prostu genialna 8-)

Mangę miło byłoby dostać w łapki po polsku, ale chyba szanse marne :-? Pozostaje mi trzymać kciuki, że wydawnictwo wywęszy z tego duży potencjał na zarobek. A jak wy myślicie?
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Czarownico narobiłaś tylko smaczku. Najgorsze jet to, że w Polce nie wyszła jeszcze ostatnia część Protektoratu Parasola, która da odpowiedź na to kim jest Dzieciofeler i rozgrywa się w Egipcie. Poprzednie tomy wyszły w bardzo szybkim tempie, a tego nie ma nawet w zapowiedziach.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

I w dodatku to jest chyba ostatni to Protektoratu.
Za to już ukazała się nowa książka, z zupełnie innej serii, też może być ciekawa

A dodatkowe książki o Protektoracie chyba będą opóźnione.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2995
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

[Wysłany: 2013-06-22, 14:29]
Skończyłam „Bezduszną”. :-)
Po pierwsze stwierdzam, że pod żadnym pozorem nie można czytać tej książki na poważnie, ponieważ niektóre fragmenty mogą przy takim nastawieni irytować, gdyż zwyczajnie są nielogiczne i nierealne, a mają służyć tylko tworzeniu zabawnych sytuacji (mnie pod koniec kilka sytuacji zaczynało denerwować i musiałam sobie wtedy przypominać o nastawieniu, chociaż nawet ono nie do końca pomogło, za bardzo nie lubię niedociągnięć). Z tego samego powodu nie należy też rozpatrywać w kwestach realności żadnego elementu tej książki – ani bohaterów, ani fabuły, gdyż i jedno (w większym stopniu) i drugie (w mniejszym stopniu, poza kilkoma fragmentami) jest obiektywnie rzecz biorąc naciągane i nierzeczywiste. Ale jak już się odpowiedni spojrzy na tę książkę… Noo, wtedy już zaczyna się świetna zabawa.
Z początku miałam delikatny problem z przyzwyczajeniem się do używanego języka, ale potem już pasował mi on idealnie, a połączeniu z tymi wszystkimi niedopowiedzeniami… Cud, miód i orzeszki. :-P Ostatecznie i nieodwołalnie zostałam porwana przez tę książkę w tym dokładnie momencie:
– Moja kochana, kochana Alexio. – Od samego początku ich znajomości zwracał się do niej po imieniu; ponoć od razu wiedział, że zostaną przyjaciółmi, więc nie bawił się w ceregiele. – Kochana! – A do tego mówił kursywą. – Jakie to rozkosznie, cudownie urocze, że zaprosiłaś mnie na kolację. Kochana.
„Bezduszna” całkowicie, absolutnie mnie rozbawiła i świetnie się przy niej bawiłam. Alexia ma w sobie to coś, tę iskrę, która przyciąga do bohatera, a w dodatku jest też zabawna, a jeszcze zabawniejszy jest narrator.
Tak czy inaczej serdecznie polecam tę książkę tym, którzy jeszcze po nią nie sięgnęli.

EDIT: [Wysłany: 2013-06-27, 11:12]
Cholera. No w mordkę jeża!
Ale to za chwilę.
Przeczytałam właśnie "Bezzmienną" i ogólnie książka mi się podobała. Szczegółowo – początek podobał mi się mniej, a to za sprawą, mam wrażenie, lekkiej zmiany języka, objawiającej się chociażby zlikwidowaniem niedomówień, które tak mnie zachwyciły w poprzednim tomie. Środek i koniec jednak zdecydowanie nadrabiają akcją… Nienienie, jeszcze nie, to za chwilę. Sama akcja jednak była dość przewidywalna i nie ukrywam, że spodziewałam się właśnie takiego rozwiązania, jednego już od początku, drugiego jeszcze przynajmniej kilkadziesiąt stron przed Alexią. Trzeciego rozwiązania natomiast… Nie, jeszcze nie, za chwilę. Wracając: nie zaskoczyło mnie to (poza jednym, aghr), ale i tak mi się podobało. Może i nie śmiałam się tak, jak przy „Bezdusznej”, ale zostałam z pewnością bardziej wciągnięta.
Jeśli chodzi o bohaterów, to są ciekawi, trochę przejaskrawieni, a przez to nieco nierealistyczni, ale… Kto by się tam przejmował? Irytowała mnie jednak niezmiernie Ivy – rozumiem, że miał to być element komiczny, ale ta dziewucha mnie nieraz tak wkurzała swoją głupotą…
No, teraz już mogę:
Jak, JAK można w ten sposób skończyć książkę?! Toż to znęcanie się nad biednym czytelnikiem! Zakończenie zaskoczyło mnie to totalnie, całkowicie, absolutnie. [spoiler] Po słowach Angelique spodziewałam się jakichś genetycznych niespodzianek, ale ciąża? I jeszcze wywołanie takiej afery z jej powodu? Rozumiem tę aferę – emocje i te sprawy, ale ja to sobie tłumaczę tak, że jak Alexia go dotykała przez dłuższy czas i działał wtedy jak zwykły człowiek, to mu się potrzebne… hm, substancje zaczęły produkować. I skoro ja to wymyśliłam, to lepiej żeby ta cholera też się domyśliła, bo inaczej mu klejnoty przez nos wyjmę!
Uh, no to tyle. [/spoiler]Podsumowując, świetna książka, którą czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Na teraz to tyle, idę po trzecią część, bo mnie chyba ciekawość zeżre, jeśli się nie dowiem, co dalej.

EDIT:
„Bezgrzeszna” za mną – musiałam ją przeczytać od razu po poprzednim tomie, inaczej nie dałam rady. A przeczytałam ją prawdziwym ekspresem – niby nie jest gruba, ale i tak wciągałam ją szybciej niż wszystkie ostatnio czytane książki, które sobie przypominam.
Traktuję tę książkę niekoniecznie poważnie i z tego powodu nie zwracałam uwagi na niedociągnięcia, a tych jest tu sporo, gdyż mimo wszystko zdaję sobie sprawę, że książka ta ma przede wszystkim bawić, a reszta schodzi na dalszy plan. Do przejaskrawionych, głośnych (aż słyszę te krzyki w uszach) i, hm, widowiskowych bohaterów już się przyzwyczaiłam, do przewidywalności przy jednoczesnym lekkim skomplikowaniu akcji takoż, a na nieścisłości zwracałam uwagi. Poza dwoma – autorka nie może się zdecydować co do stanu intelektualnego Ivy – w pierwszym tomie wspomniane jest, że Ivy wcale nie jest taka głupia, w dwójce jest jednak kretynką na potęgę (w końcu udawanie idiotki, gdy Twoja przyjaciółka wisi kilka kilometrów na ziemią, nie jest dobrym pomysłem), a w trójce znów „a może jednak nie jest taką kretynką?”. Poza tym w którym miesiącu jest Alexia? Jak na mój gust coś wielkości pieści lub nawet nie (wnioskuję, że to może być ledwo pierwszy trymestr) przecież nie kopie, dziecko jest za malutkie. Jasneeee, element komiczny. Ewentualnie ja coś źle liczę.
Wracając do spoilera powyżej – no! Dobrze się stało, autorka kolejny raz zrobiła coś przewidywalnego, ale tym razem jestem jak najbardziej temu przychylna. Utarczki tej pary poprawiają mi humor.
Nie wiem jak Wam, ale mnie od początku serii Conall i Alexia przypominają Currana i Kate – i jedni, i drudzy są postaciami silnymi, wiedzącymi, czego chcą, i dążącymi do tego. I są też alfami. Im dłużej się zastanawiam, tym więcej widzę podobieństw – może ktoś tu trochę czerpał z kolegów po fachu? :-)
W skrócie: bawiłam się bardzo dobrze, chociaż śmiałam się może trochę mniej niż przy pierwszym tomie, bohaterowie mimo wszystko przypadli mi do gustu, akcja mnie wciągnęła. Szkoda, że i w tej części nie ma tych wszystkich niedopowiedzeń, które tak mnie zachwyciły w „Bezdusznej”. Tak czy inaczej – super.

EDIT: [12.08.2013]
Przeczytałam "Bezwzględną" i noż chusteczka, liczyłam na więcej. Humor dalej mi się podobał, aczkolwiek trudniej niż w poprzednich tomach było mi się nie irytować idiotycznymi sytuacjami – częściej musiałam sobie przypominać, że to tak specjalnie, dla rozrywki. Ale i tak reagowałam na bezsensowne sytuacje – nie umiem się wyzbyć tego odruchu. A zakończenie mi się nie podobało. Ogólnie jednak całkiem przyjemne, lekkie i zabawne. Ale pierwszy tom i tak najlepszy.
Ciekawa jestem ostatniej części – czy wydawca raczy w końcu ją wydać? Toż to już zakończenie, wydał cztery tomy to i ten piąty by mógł.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”