Strona 2 z 2

: 02 lip 2011, 18:22
autor: hlukaszuk
Bohaterowie z Ery pięciorga nie mają nic wspólnego z Trylogią Czarnego Maga. To jest oddzielna seria. A kolejność:

1) Kapłanka w Bieli
2) Ostatnia z Dzikich
3) Głos Bogów

Jest inna seria która dzieje się po Trylogii Czarnego Maga a jej nazwa to Trylogia Zdrajcy. Bohaterem jest syn Sonei.
1) Misja Ambasadora
2) Łotr


EDIT:
Masz rację Czarownico. Ale jakoś dla mnie ona zawsze była oderwana od reszty. A że wyszła w takiej kolejności to ją zaszufladkowałam jak widać na załączonym obrazku. Sorry.

: 02 lip 2011, 19:00
autor: Czarownica
Trochę się pomyliła?. "Uczennica maga" nie należy do cyklu Era Pięciorga, tylko to wstęp do Trylogii Czarnego Maga. A Era pięciorga to 3 książki.
Ale warto przeczytać Uczennice Maga.

: 09 gru 2011, 22:07
autor: Sophie
Przeczytałam "Kapłankę w bieli" i szczerze mówiąc, zawiodłam się na tej książce, spodziewałam się czegoś lepszego. Tak na dobrą sprawę akcja ruszyła/nabrała tempa/zainteresowała mnie dopiero koło 500 strony. Wcześniej było po prostu nudno. Bohaterowie raczej typowi dla twórczości pani Canavan, czyli niewyraziści, wtapiający się w tło. Pomysł oryginalny nie był, absolutnie mnie nie zaskoczył. Miałam wrażenie, że wszystko tu było wymuszone. Z całą pewnością Trylogia Czarnego Maga była lepsza, a czy przeczytam dalsze tomy Ery Pięciorga jeszcze nie wiem.

: 12 gru 2011, 00:57
autor: Ilir
Canavan ma bardzo specyficzny styl pisania. Szczerze powiedziawszy to dla mnie koniec pierwszego, cały drugi i początek trzeciego zasługuje na większą uwagę niż pominięte przeze mnie elementy. [spoiler]Zakończenie wręcz wkurzające.[/spoiler] Ale i tak polecam trylogie na długie zimowe wieczory.

: 06 sty 2012, 19:51
autor: Neria
Czytałam Kapłankę w Bieli i.... I tyle. Auraya mnie urzekła głównie imieniem, ale jakoś do drugiego tomu przemóc się nie mogę. Świat jest inny i nie uważam że to jest podobne do Trylogii Czarnego Maga. Choć fakt, styl pisania Trudi jest specyficzny.

: 04 maja 2012, 13:07
autor: Sophie
Wypatrzyłam na półce bibliotecznej "Ostatnią z Dzikich", więc stwierdziłam, a co tam, przeczytam. Tytuł jest absolutnie nietrafiony i nie opisuje stanu zaprezentowanego w książce. Pierwszego tomu nie pamiętam, nie pamiętam, co mi się podobało, a co nie (jedyną podpowiedzią jest post tam wyżej). Wiem jednak, że tom drugi był niemal nieustannie nudny (nie chodzi o to, że nic się nie działo, bo działo, ale zostało to opisane w taki niemrawy, nudny sposób), dialogi były sztuczne i wymuszone, pojawiały się częste niedociągnięcia i pomyłki. [spoiler] Pomysł ze związkiem bosko-białym uważam za całkowicie nietrafiony. Dość nieprzewidywalny, ale słaby. Auraya-superhero też do mnie nie przemawia - zostało to logicznie wyjaśnione, lecz co za dużo...[/spoiler] W ogóle tamtejsi bogowie nie zyskali mojej sympatii. Zresztą pozostali bohaterowie, za wyjątkiem może dwóch czy trzech osób, również. Zakończenie jednak było ciekawe, zostawia duże pole do popisu w kolejnym tomie - głównie mam na myśli zakończenie, bo główne wątki wiadomo jak się potoczą przez większą część powieści (nie sądzę, by Canavan ponownie postąpiła tak jak w Czarnym Magu, w końcu nie chce rozczarować fanów).

: 11 wrz 2012, 18:45
autor: Neria
Dzięki Sophie, jako że przypomniałam sobie o temacie, może uzupełnie, bo czytałam kolejne części.

Soph, jeśli chodzi o "Ostatnią z Dzikich" i Soph'owego spoilera:
[spoiler] Otóż tytuł świetnie oddaje to, co się dzieje w książce. Jak byłam w połowie, też nie rozumiałam, bo to się wyjaśnia gdzieś w dwóch ostatnich rozdziałach. Otóż, tytułową "Ostatnią z Dzikich" jest ... Auraya! W przeciwieństwie do pozostałych dwóch książek, gdzie osoba z okładki odpowiada tytułowi, tu tytuł określa ponownie Aurayę. Choć, również Emeralh (czy jak jej tam), bo przed Auraya, jeśli dobrze pamiętam, to ona była ostatnią dziką.
Auraya superhero też do mnie nie przemawia, ale zauważyłam, że Canavan wszystkim swoim głównym bohaterkom daje więcej mocy niż normalnym ludziom.
Zaś związek biały-bóg... cóż, po przeczytaniu trzeciej części, już się tak nie dziwię, jest to całkiem logiczne. Jak czytałam drugą, bardzo mi się podobał, choć był dziwny, trochę nie na miejscu i w ogóle. Ale dosyć ciekawy.[/spoiler]

Jeśli chodzi o bogów - mam ten sam problem, ale tu znów odniosę się do trzeciej części, po której przeczytaniu zrozumiałam to bardziej. Z drugiej też strony, nie wiem w co tam wierzysz, Sophie, ale myślę, że jeśli jesteś ateistką, to dlatego tych bogów nie polubiłaś :D
Bohaterowie w Erze pięciorga, w przeciwieństwie do Czarnego Maga, nie są tak prości i łatwi do odszyfrowania (nie mówię, że tam są, tylko że w Erze Pięciorga jest trudniej z jednoznacznym określeniem czyjegoś charakteru). Myślę, że jest to specjalny zabieg, w końcu, bądź co bądź, większość z bohaterów jest... wiekowa ;)

Tak czy siak, powiem w prost - Era Pięciorga jest świetną trylogią, na prawdę, byłam oczarowana gdy w końcu przeczytałam całość. I mówię serio, najlepiej jest łyknąć wszystkie trzy za jednym razem, bez jakichś dłuższych przerw, bo w tedy jest wszystko przejrzyste i łatwe do zrozumienia.

I wiem, co powiecie: Wcześniej pisała że takie sobie, teraz że świetne, phi!
Już tłumaczę: po prostu ostatnie rozdziały Kapłanki w Bieli były... skomplikowane i nieco popsuły mi humor, ale pierwsza część, jest dobra, w połowie coś się lekko w człowieku męczy, ale jak się przebrnie, to już idzie... do końca tomu. Drugi, jest fakt, chyba najnudniejszy, mało się dzieje. Trzeci, kulminacyjny, nie pozwala się oderwać ani na sekundę, więc tak - polecam <3


edit:
Proszę, zmieńcie post hlu, Uczennica Maga jest pierwszą częścią Czarnego Maga, nie Ery.

: 12 wrz 2012, 00:02
autor: Ilir
Neria, za bardzo sielankowo do tego podchodzisz. Nie czytałem innych książek Canavan ale te.. wybacz ale są dość słabe. Fabuła, jak napisałem przed kilkoma miesiącami- jest ok, ale nie porywa. Ta seria jest bardzo przewidywalna, od początku można było domyśleć się, [spoiler]że dwie strony to tak na prawdę jedna.[/spoiler]
Czytałem te książki dla bardzo małego i trochę nie istotnego szczegółu. Fez, który nazywał się Figiel. Uwielbiałem tego małego zwierza :mrgreen:

: 12 wrz 2012, 08:05
autor: Neria
Figiel był słodki, prawda. Uwielbiam go :3 Tylko to był chyba wezz, nie fez xD
Ilir, może i sielankowo, ale bardzo mi się podobało. Bardziej, niż przykładowa, nowa seria Canavan, trylogia Zdrajcy. Nie mówię, że fabuła nie jest nieprzewidywalna, tyle, że mnie zaskoczyła w paru momentach. Ot, po prostu ciekawa, a jako że i styl Trudi mi odpowiada, również czytało mi się dobrze. Jeśli chodzi o dopracowanie Czarny Mag jest lepszy, ale mimo to, Era Pięciorga ma miejsce w mojej pierwszej dziesiątce.

: 18 sie 2014, 11:09
autor: Sophie
Przeglądając listę przeczytanych, zauważyłam, że nie dokończyłam serii &#8222;Era Pięciorga&#8221;, więc po tak długim czasie, jakim minął od skończenia &#8222;Ostatniej z Dzikich&#8221; (ponad dwa lata), stwierdziłam, że czas wreszcie nadrobić zaległości, zamknąć tę historię, sięgając po &#8222;Głos Bogów&#8221;. W zasadzie nie pamiętałam nic z poprzednich tomów, nawet swoich wrażeń, o wydarzeniach już nie mówiąc, jednak na szczęście w niczym to nie przesadzało &#8211; w miarę przekręcania stron przypomniałam sobie ważniejsze fakty i nie miałam najmniejszego problemu ze zrozumieniem tego, co zostało napisane. Bo i książka jest bardzo prosta &#8211; nie ma tu żadnych skomplikowanych postaci, żadnych głębokich przemyśleń, żadnych wymagających od autora czy czytelnika wydarzeń, żadnych szokujących momentów &#8211; historia toczy się swoim tempem, nigdy nie dzieje się zbyt wiele, a jak już mamy zagęszczenie wydarzeń i pojawia się szansa skomplikowania życia postaciom, wszystko zostaje przycięte i sprowadzone do poziomu, który nie sprawi kłopotów; wszystko zostaje ułatwione, a bohaterowie bardzo łatwo przyjmują to, co się zdarza, i w zasadzie przechodzą do porządku dziennego, choć nie powinni. Nie ma tu szczególnie istotnych kryzysów, autorka w ogóle ich nie podkreśla, nie nadaje im emocji &#8211; gdzieś te wszystkie konfliktu umieszcza, ale robi to bez działania na emocjach.

Książkę tę można określić jako równą, płaską, spłyconą i nieporuszającą &#8211; cały czas coś się dzieje, akcja przenosi się z miejsca na miejsce i nie traci przy tym tempa, ponieważ wszędzie mamy jakiś istotny dla historii wątek i tylko skaczemy między punktami widzenia, żeby uzyskać pełny obraz sytuacji. Zostajemy tam tylko na ważniejsze fragmenty, zamiast siedzieć bohaterom w głowach non stop, co jest bardzo pomocne, zwłaszcza gdy u którejś postaci niewiele się dzieje w danym momencie (duże ułatwienie dla autorki, która nie musi cały czas wymyślać, jakie kłody rzucić jednemu bohaterowi pod nogi, by czytelnik się nie znudził). W poprzednich tomach chyba mi to nie przeszkadzało albo może nie zauważyłam tego wszystkiego, tu jednak od razu rzuciło mi się to w oczy i niestety nie zyskało mojej sympatii. Przeszkadzało mi też to, z jaką naiwnością i udogodnieniem prowadzeni są bohaterowie i czytelnicy &#8211; wszystko wydarza się &#8222;akurat na czas&#8221;, zbiegi okoliczności mamy co chwilę, nikt się nie spóźnia na coś ważnego, zawsze usłyszy to, co powinien. Ponadto na pewno nie można uznać tej książki za choć trochę wymagającą, co dla wielu w sumie wadą nie będzie, ale nie zmienia to faktu, że z tego pomysłu można było wycisnąć więcej. [spoiler]Co do elementów będących spoilerami. Fakt, że bogowie obu stron są tymi samymi bogami, nie był jakoś szczególnie zaskakujący &#172;&#8211; jak zresztą wszystko tu &#8211; taka myśl przeszła mi już wcześniej. Ciekawe jednak było odkrycie pochodzenia pustek &#8211; bardzo proste, ale skuteczne rozwiązanie, które jednak dziwi &#8211; no bo dlaczego normalne, ale intensywne korzystanie z magii nie tworzy pustek, nawet takich małych. Skoro magia przesuwa się tak powoli, że potrzebuje tysiąca lat, żeby usunąć pustkę, w której uwięziono bogów, to dlaczego nie ma na tym świecie licznych malutkich pusteczek, znaczących miejsca, gdzie ktoś ciągną magię (a pokazano, że samodzielnie też można taką zrobić, jedynie boga nie można zabić, bo uskoczy) &#8211; skoro ona się nie przesuwa, to jak mogłaby tak szybko wrócić na wolne miejsce. Coś mi tu nie pasuje, i nie tylko tu. Zresztą nie ma tu co rozważać &#8211; to prosty świat i z powodu uproszczeń cierpi na tym jego prezentacja. [/spoiler]
&#8222;Głos Bogów&#8221; nie zachwycił mnie jakoś szczególnie, ale też nie rozczarował (głównie dlatego, że niewiele się nie spodziewałam &#8211; może jedynie zawiodły mnie infantylne, pisane na siłę dialogi). Książka łatwa do przeczytania, ale zdecydowanie nie pozycja obowiązkowa &#8211; można się przy niej zrelaksować, ponieważ mimo swojej objętości (ponad 600 stron), wciąga się ją bardzo szybko i bezproblemowo.

: 18 sie 2014, 18:46
autor: Czarownica
Przeczytałam to dość dawno temu. Nie pamiętam już, jakie wtedy miałam odczucia. a to chyba znaczy, że książka za bardzo na mnie wrażenia nie zrobiła. Nie jest zła, ale trochę za rozwlekła.