Reystone A.R. - Dziewiąty Mag

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Night_Huntress

Post autor: Night_Huntress »

Blair_Haywood, w jednym masz racj?. Ksi??ka nie zas?uguje na to by le?e? na pó?ce w kiblu, bo zas?uguje na specjaln? pó?k? gdzie? na widoku. Podoba?a mi si?. Mimo, ?e bohaterka by?a sporo starsza, ksi??ka mia?a r?ce i nogi, a w dodatku nie?le si? u?mia?am. Je?eli chcesz przeczyta? co? co jest godne le?enia na pó?ce w kiblu to przeczytaj PC Cast&Kristin Cast Dom Nocy. Tylko uwa?aj na Zoey ona nied?ugo to nawet Neferet zaliczy.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Szczerze mówiąc, myślałam, że Sas trochę przesadziła w swojej opinii, a zresztą chciałam sama się przekonać jak jest, więc sięgnęłam po książkę.

No to się przekonałam. I zgadzam się z Sas co do słowa. Książka jest kiepska, akcja się nie klei, no ale jak miałaby się to robić, skoro i fabuła jest nijaka.

Dialogi czasem autorce wyszły, ale generalnie nic nadzwyczajnego, a myśli bohaterów powodują nieraz uraz czoła od klepania się w niego.

Jedyna postać, która mi się spodobała to smok Neret bodajże, a reszta - dno. Zaczynając od Ariel super mądrej i wyszczekanej babki, która okazuje czasem porażający brak inteligencji, nie zapominając oczywiście [spoiler]o jej zdolnościach magicznych, które objawiają się jakby od dawna były ukryte w rękawie. Bohaterka pomyśli "chcę" i bach lata, "chcę" i oczywiście broń Pierwszego Maga jest jej. Pierwsza lekcja strzelania - no oczywiście pod koniec trafia idealnie, pierwsza jazda na pegazie - no jakżeby inaczej, jest lepsza od żołnierza i świetnego jeźdźcy Marcusa. Nie lubię takiego typu postaci, czy jest w niej coś, co nie przychodzi jej w tym świecie z łatwością?[/spoiler]

Ech już nie chce pisać o reszcie, bo... po prostu mi się nie chce, ale nic pozytywnego na pewno by z tego nie wyszło.

Kolejna sprawa to konstrukcja świata. [spoiler]Naprawdę musiała przybyć istota z innego świata, żeby oświecić garstkę "potężnych" magów czemu ich smoki są coraz słabsze i może wysychać źródło? Tyle ksiąg w ich bibliotekach i co, nikt się tym nie zajmuje? Od czego do cholery są ci magowie? I to całe Losowanie... Nie zauważyłam, żeby ktoś jak w "Equilibrium" brał pigułki pozbawiające ich emocji, więc jakim cudem jest tak mało przypadków nielegalnych prywatnych Losowań? Jak te istoty przez tyle wieków mogą się na to godzić? Czyżby nagle urodził się taki Marcus, który to zrewolucjonizuje? Jak na tak rozwinięte społeczeństwo są zadziwiająco zacofani i ograniczeniu w swoim myśleniu.[/spoiler]

Książkę naprawdę oceniam nisko, można przeczytać lub nie. Nie czytając jednak tej pozycji na pewno nie sprawimy sobie przykrości. Nie zrozumcie mnie źle, ja też lubię sięgnąć po czytadła i to wcale nie tak rzadko - po prostu mam taką potrzebę i tyle. Ale ta książka była po prostu słaba.
Ostatnio zmieniony 12 mar 2012, 21:07 przez Oksa, łącznie zmieniany 3 razy.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

M_and_M

Post autor: M_and_M »

D?ugo si? zbiera?am do przeczytania ksi??ki, ale nie ?a?uj?. Bohaterka nie jest pretensjonalna, a akcja jest spójna i interesuj?ca. No i s? smoki!

Night_Huntress - zgadzam si? co do Domu Nocy, chocia? daleko w tej serii nie zabrn??am, nie da?am rady.

@lma

Post autor: @lma »

Nie wiem czy kogoÂ? to zainteresuje, ale z nieoficjalnych informacji:
Dla wszystkich spragnionych wieÂ?ci na temat drugiego tomu - ot??Â? kolejne tomy (zauwaÂ?cie - liczba mnoga;) majÂ? ukaza?? si?? nakÂ?adem wydawnictwa Nasza Ksi??garnia. Wszystkich zainteresowanych autorka odsyÂ?a na facebookowÂ? stron?? wydawnictwa celem obserwacji tejÂ?e. Pono?? b??dÂ? tam informowa?? o planach wydawniczych.
Informacja ta pochodzi z bloga: http://kalioczyta.blogspot.com/ , kt??re obserwuj?? :-P

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

A to si?? bardzo ciesz??, bo chociaÂ? ksiÂ?Â?ka nie jest wysokich lot??w, to miÂ?o si?? ja czytaÂ?o i na dodatek, nie lubi?? niedoko??czonych opowieÂ?ci. Czyli autor znalazÂ? nowego wydawc?? - to dobrze.

[center]Słowianie nie gęsi, swoją mitologię mają!
Przekonaj się sam jak najpotężniejsi potomkowie słowiańskich bóstw
radzą sobie we współczesnym Gdańsku i Warszawie.
Zajrzyj na http://elemental.fan-dom.pl lub odwiedź świat Szmaragdowej Tablicy na Facebook'u.
Jeżeli fascynuje Cię mitologia wszelakiej maści, alchemia i przygodowa, niezobowiązująca fantastyka
to Szmaragdowa Tablica jest opowieścią właśnie dla Ciebie![/center]

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Również się cieszę. Myślałam, że już nic z tego nie będzie. Trzeba już tylko poczekać, jak zresztą na wszystko. Czas szybko leci ale jakoś w oczekiwaniach na fajne pozycje nie zauważyłam tego pośpiechu.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

natka8

Post autor: natka8 »

Tak?e przeczyta?am t? ksi??k? i gor?co j? polecam. Nie jest mo?na najlepsz? z ksi??ek które czyta?am, ale jest wystarczaj?co dobra, abym si? wci?gn??a. To co musz? pochwali? to fakt, ?e nie ma owijania w bawe?n? i opisów tak d?ugich, ?e tylko pó? ksi??ki to fabu?a. Bardzo przyjemnie i szybko si? czyta. Obecnie czekam na drug? cz???, która mam nadziej?, ?e nied?ugo si? pojawi.

naina17

Post autor: naina17 »

Mi osobi?cie ksi??ka równie? bardzo podoba?a. A co do drugiej cz??ci to wiadomo ju? kiedy ma si? ona pojawi? i jakie wydawnictwo b?dzie j? wydawa? ?eby mo?na by?o zasypa? je e-mailami :?: :?:

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2864
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Właśnie skończyłam Dziewiątego maga i bez kolejnego tomu raczej się nie obejdzie. Fakt, można tej książce wiele zarzucić, zwłaszcza jej drugiej połowie, ale mimo wszystko czytało mi się bardzo dobrze i szybko. Wciągnęło mnie, miały coś z tym wspólnego krótkie fragmenty ("Przeczytam jeszcze jeden. No dobra jeszcze tylko jeden. Następny jest krótki to tylko jeszcze ten jeden.").
Ale jak to ja (poniekąd pod wpływem Oksy) dopatrzyłam się minusów i błędów. Do połowy tak właściwie było nieźle, lecz potem zaczęły się zgrzyty. Po pierwsze z takim sposobem kontroli przyrostu naturalnego jeszcze się nie spotkałam. To całkiem ciekawy pomysł, z tym że jest on całkowicie niearealny. Z jednej strony jest tam wolność (chyba że coś mi umknęło?), a z drugiej człowiek nie może zaspokoić swoich podstawowych potrzeb takich jak rodzina czy miłość, bo zabrania mu to zasada o Losowaniach. Coś takiego nie ma prawa istnieć. Niemożliwe jest też, by jeden człowiek podporządkował sobie w takim stopniu i na tak długo ludzi i żeby oni go go posłuchali. Samo wprowadzenie wiązałoby się z rewolucją, nie mówiąc już o późniejszych możliwych rewolucjach, gdyby ta pierwsza się nie udała. Poza tym machinacje czasowe były cokolwiek podejrzane. [spoiler]Tu się zamartwiają i narzekają, że ona jest jedyną konsultantką. Wystarczy jednak pomyśleć, że przecież potrafią ustawić portal, by przeniósł daną osobę do dokładnie określonego czasu, to czemu nie przenieśli się do czasu przed zabiciem pozostałych konsultantów i nie zabrali kilku z nich zanim zaczęli wąchać kwiatki od spodu? Nie wydawało Wam się też, że to że wszystkich konsultantów oprócz jednego szlag trafił, nie było dla nich podejrzane? No rozumiem, jeden czy dwóch, nawet dziesięciu czy dwudziesty jestem w stanie zrozumieć, ale żeby ponad setka? Nie chodzi mi o tę całą eliminację, ale o to, że oficerowie nie zauważyli (w każdym razie ja odniosłam takie wrażenie), że jest to eliminacja. I chyba największa wpadka autorki - tajemnicza ślepota oficerów. Jak można nie rozpoznać, że drobniutka, malutka kobieta w mundurze dopasowywująym się do osoby go noszącej jest kobietą? Przecież to niedorzeczne. Owszem znaleźli się tacy co to zorientowali się, ale byli oni nieliczni. Borze Zielony jak można być tak ślepym, zwłaszcza oficerowie (nawet nieprzyjmowanie do wiadomości faktów sprzecznych ze światopoglądem ma swoje granice). Gdyby Ariel była jeszcze postawną kobietą o męskim głosie, to taka pomyłka mogłaby być możliwa. Lecz Ariel taka nie jest, więc sprawa z podszywaniem się pod mężczyznę jest nietrafiona. [/spoiler]Znalazło się sporo nieścisłości i zwyczajnych błędów spowodowanych niedopatrzeniami (autorka miała problem z zapamiętaniem, że jej elfy nie kłamią, a także że przy innych oficerach i w ogóle gdziekolwiek na otwartym terenie Ariel powinna mówić o sobie w rodzaju męskim).
Zabierając się za Dziewiątego maga dobrze jest sobie w pełni uświadomić, że autorka jest Polką. Przez jakiś czas nie byłam tego świadoma (zresztą potem i tak zdarzało mi się o tym zapominać) i bywało tak, że zastanawiałam się skąd tłumacz wytrzasnął jakiś fragment. Na okładce przydałaby się notka o autorze, chociażby zamiast tego cytatu, który niewiele mówi o książce.
I tak w ogóle, czy mi się tylko zdawało, czy koszary znajdują się poza kopułą? Bo jeśli to prawda to czy nie jest dziwne, że wielki troll atakuje miasto które jest chronione zamiast wyprawić się z kolegami na koszary, gdzie można wyrządzić sporo szkód zanim zostanie się unicestwionym? W koszarach jednak spokój i cisza, żadnych ataków. Przeszkadzały mi też dziecinne zachowania i wypowiedzi smoków. Chodzi o to, że smoczki zatrzymują się w rozwoju na etapie kilku czy kilkunastoletniego ludzkiego dziecka? Nie podoba mi się ten pomysł.
[spoiler] Co do zakończenia to pomysł z białymi istotami z czerwonymi ślepiami jest całkiem interesujący i chętnie dowiem się o tym coś więcej.[/spoiler]
Mimo wszystko jedna, gdyby nie wczorajsza rozmowa z Oksą, nie zaczęłabym się zastanawiać i nie wyciągnęłabym z tekstu aż tylu spraw, które są nie do końca poprawne. Nie rzucały mi się w oczy podczas czytania, dopiero gdy zaczęłam się zastanawiać, zauważałam, że w niektórych momentach coś nie gra. I właśnie dlatego mimo tych wszystkich wad i nieścisłości, książka mi się podobała.


Okładki do nowego wydania można zobaczyć tutaj:
Tom 1 Dziewiąty mag (premiera 18 kwietnia)
Tom 2 Zemsta (premiera we wrześniu)
Tom 3 Dziedzictwo (premiera w 2013)
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
destrakszyn
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Posty: 974
Rejestracja: 07 sie 2010, 10:46

Post autor: destrakszyn »

[center]UWAGA LUDZIE I NIE![/center]

To jest w zasadzie wylanie z siebie żalów, jeden wielki SPOILER.


Jeśli ktoś chcę czytać tę książkę i nie chce sobie psuć... zabawy, lepiej niech nie patrzy niżej. Pozaznaczałam co bardziej bezczelne fragmenty, ale nie ręczę ze resztę treści.

Sophie, mam nadzieję, że cię tym nie urażę... ale ta powieść to jeden wielki ABSURD.

Zaczął się już na początku. Strona dwudziesta ósma i akcja ruszyła z kopyta, jak pirat drogowy na cudownie pustej szosie, jak ubrudzony szminką mąż przed żoną uzbrojoną w narzędzie masowej zagłady, to jest wałek do ciasta/patelnię, prędka jak szybkość ściągania, kiedy się nie patrzy, jak Struś Pędziwiatr po zażyciu extasy. Bez niczego, bez wyjaśnień, BEZ OPISÓW! (Ale o tym później). Ariel zostaje zaatakowana, jest w szoku, to na jej brak reakcji na dziwny wygląd porywaczy mogę przymknąć oczy, ale parę stron dalej zgrzytałam zębami - telepatia, moi mili państwo! Obrońca szanownej Ariel beztrosko przemawia wprost do jej głowy, a ona co na to? Odpowiada z pełnym spokojem. To dopiero trzydziesta ósma strona, a ja już łapałam się za głowę... Jedziemy dalej. W sumie bez większych oporów uwierzyła Marcusowi i bez wahania zostawiła całe swoje życie, córkę i pracę, podobno tak bardzo, bardzo dlań ważne!, nie żądała żadnego wytłumaczenia, żadnego dowodu.

Quiz nocny!

U waszego progu zjawia się pewien facet/kobieta, do wyboru do koloru, i twierdzi, że pochodzi z fantastycznego świata, co robicie jako pierwsze:
1) śmiejecie się delikwentowi w twarz
2) potakujecie w myśl zasady, że szaleńców nie należy denerwować, czy
3) od razu dzwonicie po smutnych panów w białych kitlach, którzy przywiozą ostatni krzyk mody wśród świrów, gustowny kaftanik o długich rękawach?
A nawet jeśli poczujesz ułamek zaufania, jeśli niespełnione marzenia o Hogwarcie czy czymkolwiek innym, magicznym, rzucą choć jedną iskrę, co zrobisz? Zażądasz dowodu. Dobra, niech będzie, masz różdżkę i znasz czary, pokaż mi je. Ariel zaś... Rozumiem, że można w głębi duszy (albo całkiem jawnie) żywić przekonanie, że Szkoła Magii i Czarodziejstwa jest, tylko ukryta przed mugolami, że jednorożce pląsają na łąkach, a może gdzieś obok jest brama do innego świata, ale, na Boga!, trzydziestopięcioletnia kobieta zachowała się jak dzisięcioletnie dziecko. Chociaż nie, to za dużo, w dzisiejszych czasach dzieciaki nie są zbyt ufne.

Dalej - dziewoja jest już w fantastycznym świecie, okeeej... i radzi sobie w nim wystrzałowo! Żadnych problemów z dostosowaniem się do magii i sprzętów, które u nas nie funkcjonują. Żadnych myśli o sprzętach elektronicznych, żadnej tęsknoty za telefonem/telewizją/komputerem, tudzież zwyczajnej złości. A zamiast tego, czegoż mamy wiele? Merysujkowości! [spoiler]Ariel bowiem błyskawicznie uczy się panowania nad - jakże by inaczej! - potężną mocą, jaką posiada, a zaznaczyć trzeba, że uczy się sama. Choć i to jest źle powiedziane, gdyż to wszystko - lewitacja, telekineza i inne takie - przychodzą jej kompletnie same, ot tak, od ręki. A przy tym, wyobraźcie sobie, ma tylko jednego wroga, który już wcześniej był szują (i który wcale aż taką szują nie jest, na jaką miał być wykreowany). Gdzie staromodna i wszechobecna zazdrość? Gdzie lęk przed potencjalnym zagrożeniem? Niieee, Ariel jest taka słodka, taka pomocna i taka uczynna, jakże można by się jej bać czy żywić jakiekolwiek negatywne uczucie? Zaraz, zaraz, a co z zasadą ograniczonego zaufania? Zwłaszcza że jest to ktoś niezwiązany z owym światem, czyli nielojalny, który w każdej chwili może zdradzić?

Czy mieszkańcy tego świata są aż takimi debilami...?[/spoiler]

Aha! Przy owych niezwykłych zdolnościach Ariel cierpi na zaawansowane stadium zidiocenia. Nie myśli, nie kalkuluje, nie umie wyciągać logicznych wniosków, jest nudna, płytka i płaska, nie uczy się na swoich/cudzych błędach, lekceważy autorytety, przy czy jej "stawianie się" wydawało mi się tylko i wyłącznie żałosne.

Podsumowując, kobita doprowadzała mnie do szału.

Inni bohaterowie. Marcus? Też jest absurdem. Oksa faktycznie zauważyła, że niby taki zdystansowany w stosunku do kobiet, zimna ryba, można by rzec, ale jak doszło co do czego - sypie aluzjami i podtekstami jak z rękawa, lew salonowy i dusza towarzystwa. [spoiler]I to całe poświęcenie, "żeby nie cierpieli", kiedy wypił eliksir zapomnienia... i ugodowa reakcja Ariel, że rozumie... jakże SŁODKO, kuźwa, rzygam. Nie wiem, co z niej za człowiek jest, ale, do cholery, jeśli ktoś podjąłby za mnie tak istotną decyzję, zabiłabym na miejscu, nawet gdyby owa sprawa przestała mieć znaczenie. [/spoiler]

W przypadku Fabiena cała ta zasada o niekłamaniu wydaje się naciągana i dosyć głupia, w dodatku niczym nie poparta, żadną legendą czy wytłumaczeniem w fizjonomii, w bardziej ziemskiej wersji, wciśnięta w książkę chyba tylko po to, by... nie, w zasadzie nie mam pojęcia, po co. To zwyczajnie bez sensu.

Teraz opisy... Ja się pytam, jakie opisy? Mamy dialogi, mamy akcję i nic poza tym. Mamy niewyraźne mgiełki, to jest postaci, unoszące się w próżni, czasem przesuwające się to tu, to tam, albo, jeszcze lepiej!, teleportujące się, bo, ni z tego ni z owego, ten czy ów jest w pokoju, a zdanie później parę kilometrów dalej. Mgiełki rozmawiają ze sobą, dość często nawet, ale nierzadko te konwersacje okazują się płytkie i mało zabawne. A wszytko to odbywa się w pustce, nie ma sprzętów, nie ma choć pobieżnych opisów wyglądu i sposobów działania. Co więcej, motywy, myśli, uczucia czy nawet zachowania postaci także zostały pominięte. Nie ma legend, nie ma mitologii, nie wiadomo, czemu niby smoki to istoty święte, nie ma obyczajów, nie ma przesądów i niepisanych zasad, krócej: nie ma kultury. Kultura nie istnieje. Jest tylko Losowanie, ale je trudno zaliczyć do kręgu kulturowego.

System prokreacji - owo wspomniane Losowanie - jest zwyczajnie chory i to jest największy absurd. Istnienie społeczeństwa na takich zasadach jest zwyczajnie, najnormalniej w świecie NIEMOŻLIWE. Co ta Reystone sobie myślała, do cholery? Nie mam nic więcej do powiedzenia w tej sprawie.

[spoiler]Sprawa smoków wydaje się podejrzana i bezsensowna. Zwykle bywa tak, że jeśli coś jest święte, to stara się toto utrzymać w jak najlepszym stanie, tak? Dlaczego więc oficerowie pozwalali smokom zdychać, nierzadko w męczarniach? Czemu były trzymane w kojcach (inne słowo mi nie leży) jak pospolite zwierzęta? Czemu niby miałyby się czuć obrażone obecnością kobiet? Przez tyle cholernych lat żadnej babce nie przyszło do głowy, by obejrzeć sobie te gadziny z bliska i tym samym wydać "sekret" oficerów? I po co w ogóle ta gadka-szmatka? Dobra, rozumiem, u nas też kobiety zyskały prawa stosunkowo niedawno i wcześniej były jedynie dodatkiem do domu/męża, ale jakoś nie zauważyłam, by tam, w Krainie-Bez-Nazwy, odnoszono się do przedstawicielek płci pięknej z lekceważeniem czy pobłażaniem, wprost przeciwnie, wszyscy byli bardzo kulturalni. [/spoiler]

No i na koniec - słownictwo. "Okej, spoko, wyluzuj"... to wszystko na wyciągnięcie ręki, obojętne, w ustach dostojnego elfa czy w paszczy smoka, niech żyje slang ziemskiej młodzieży XXI wieku! Przedostaje się nawet przed bariery międzyświatowe.

Ogólnie odniosłam wrażenie, że mam do czynienia z blogaskiem, pozbawionym po prawdzie błędów ortograficznych, ale nadal blogaskiem - głupim, dennym i przede wszystkim nielogicznym, w którym to autorka zbyt mocno utożsamiła się z główną bohaterką i opisała (piszę słowo "opisała" z ironią spływającą z palców) te przygody, które ona chciałaby przeżywać. W iście Merysujkowym stylu.

W cholerę odradzam czytanie tej szmiry.
Obrazek

Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

destrakszyn pisze:(...), w którym to autorka zbyt mocno utożsamiła się z główną bohaterką i opisała (piszę słowo "opisała" z ironią spływającą z palców) te przygody, które ona chciałaby przeżywać.
Czytałam dawno, ale książka nie wywarła na mnie aż takiej negatywnej reakcji. Może ja też, tak samo jak autorka chciałam przeżyć taką przygodę i dlatego mi się to podobało. Nie zwracałam więc uwagi na nie do końca wykreowany świat i wszystko przyjmowałam za dobrą monetę.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Może ja mam zły gust, ale tak strasznie jak des na książkę nie narzekam. nie rozpatruje co jest mozliwe, a co nie tylko po prostu czytam. A chociaz jest nieprawdopodobna [spoiler] zwłaszcza zachowanie Ariel, jej umiejętności, to lubię od czasu do czasu potkać w literaturze wzór kobiety której wszszystko się udaje, superzdolnej itp..... ;-) Może sama o czymś takim marzę [/spoiler] Chyba każda o czymś takim czasem pomysli :-).
A swoją drogą to zabawne, jak jedna mała książeczka może wywoływać tyle emocji - od pozytywnych do negatywnych - pełna skala. I dyskusję wywołać.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

A ja się zgadzam z des w całej rozciągłości. Ujmę to tak - czytuję romanse, ba, nawet PR. I nierzadko mam z tego sporą radochę i zdarza mi się też wracać do ulubionych pozycji. Nieraz przymykam oko na pewne nielogiczności, bo mimo wszystko książka jest napisana całkiem sprawnie, a bohaterowie tak sympatyczni, że człowiek dopinguje im, żeby się wszystko udało.

Ale serio, tutaj... wszystko - język, płytcy bohaterowie, kiepska fabuła, nawet kreacja świata nie pozwala się w nim rozkochać. Dlatego z taką chęcią oddałam tę książkę, bo nie chcę do niej wracać.
hlukaszuk pisze:Może ja też, tak samo jak autorka chciałam przeżyć taką przygodę i dlatego mi się to podobało. Nie zwracałam więc uwagi na nie do końca wykreowany świat i wszystko przyjmowałam za dobrą monetę.
hlu, widzę jakie mniej więcej masz opinie. I często zwracasz uwagę na wykreowany świat, kurde, zauważasz zazwyczaj więcej niż ja 8-)
To, że bym chętnie przeżyła taką przygodę niestety nie wystarczy mi, żeby polubić Ariel, bo była wkurzająca w ogóle jako osoba. W realu również. Książka jest reklamowana jako pozycja fantastyczna, nie PR, nie romans, to nawet nie jest czytadło, bo lepsze czytałam.
A co od takich powieści fantasy najczęściej wymagamy? No niestety, ale o wiele więcej. Albo na szczęście.
Czarownica pisze:[spoiler]zwłaszcza zachowanie Ariel, jej umiejętności, to lubię od czasu do czasu potkać w literaturze wzór kobiety której wszszystko się udaje, superzdolnej[/spoiler]
Superzdolnych babek w literaturze to mamy na pęczki. Tych, które właśnie wszystko osiągnęły własną ciężką pracą, nauką czy nieustannymi ćwiczeniami już mniej.
[spoiler]Niech ona sobie ma te zdolności, wielki potencjał. Wiele ich miało. Ale nawet Czarownica u Bishop przypłaciła to kosztem codziennej magii i drobnych sztuczek. Nawet ona potrzebowała kształcenia tej swojej wielkiej mocy oraz poświęcenia.[/spoiler]

Ja też nie polecam.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
destrakszyn
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Posty: 974
Rejestracja: 07 sie 2010, 10:46

Post autor: destrakszyn »

hlukaszuk pisze: Może ja też, tak samo jak autorka chciałam przeżyć taką przygodę i dlatego mi się to podobało. Nie zwracałam więc uwagi na nie do końca wykreowany świat i wszystko przyjmowałam za dobrą monetę.
Wiadomo, każdy chyba chciałby przeżyć coś niezwykłego, ale to, co Reystone napisała, jest niesamowicie naiwne i w zasadzie dość denne. Nieudolne.
Czarownica pisze:Może ja mam zły gust, ale tak strasznie jak des na książkę nie narzekam. nie rozpatruje co jest mozliwe, a co nie tylko po prostu czytam.
Rzadko kiedy mi się to udaje. Bo ja strasznie wyczulona na jakieś drobne i większe nielogiczności jestem, jeśli jest ich mało, mogę przymknąć oczy, ale kiedy zdarzają się nagminnie, ba!, kiedy cała powieść jest pozbawiona logicznego, przyczynowo-skutkowego ciągu, szlag mnie trafia.

Poza tym - tuż przed snem przypomniała mi się porcja niedociągnięć i na wpół senna zerwałam się z łóżka, by je zanotować.

[spoiler]1. Kusze. Cała moja wiedza pochodzi z książek, historycznych (w tym "Krzyżaków") lub fantastycznych, ale ufam tym informacjom na tyle (zwłaszcza Sienkiewiczowi, facet wiedział przecież, o czym pisze...), żeby zadać pytanie: jakim cudem Ariel, kobieta drobna i raczej pozbawiona imponującej siły, była w stanie naciągnąć cięciwę, czy co tam w kuszach jest? A magazynek bełtów do owych kusz? Co za bzdura...

2. Słownictwo oficerów. No cóż, wojsko to wojsko, a z ust żołnierzy nie padło ani jedno brzydkie słówko. Żadnego przeklinania czy choćby czegoś podobnego.

Kiedy już to sobie uświadomiłam, nie mogłam przestać się śmiać.

3. Czemu do cholery Ariel nie mogła, lewitując czy telekinetycznie, wyciągnąć siebie i Marcusa z tej dziury w ruinach? Dobra, może szok i strach jej myślenie sparaliżowały (ha, ha), ale Marcus wydawał się bardziej przytomny, dlaczego więc nie powiedzieł hej, jesteś tak potężna, wyciągnij nas stąd może?

4. Jeden z oficerów powiedział, że wampokruki nie wyglądały, jakby chciały zabić Ariel (wtedy gdy leciała na pegazie), tylko ją "strącić z pegaza albo uprowadzić". Kuźwa. Leci babka na jakiejś tam sporej wysokości, to czy upadek nie równa się śmierci?!

5. Cała sprawa z podszywaniem się pod mężczyznę... jakim trzeba być kretynem, by nie uświadomić sobie, że ma się do czynienia z kobietą, zwłaszcza że ta nie robiła nic, by zamaskować swoją płeć, poza noszeniem męskiego munduru? Co i tak jest dość durne, skoro ubrania się dopasowują; a nawet jeśli nie, to co z szerokimi biodrami, biustem? Żadnej zmiany kroku, prób mówienia grubszym głosem, ograniczenia typowo kobiecych gestów (jak np. zakrywanie ust), spłaszczania piersi, zmiany rysów twarzy na bardziej męskie (pogrubienie brwi by wystarczyło!) i tak dalej, i tak dalej. [/spoiler]

Czarownica: [spoiler]siła idnoktrynacji i już :-) [/spoiler]
Ostatnio zmieniony 05 kwie 2012, 15:51 przez destrakszyn, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.

Awatar użytkownika
Sasanka
Wystrzyżona Strzyga
Posty: 850
Rejestracja: 14 wrz 2009, 14:40

Post autor: Sasanka »

Moja opinia o tej książce widnieje na stronie pierwszej i nadal podtrzymuje to co napisałam.
Przez chwile myślałam/ miałam nadzieję, że to może był zabieg wydawnictwa w stylu: "szukamy naszego autora Eragona" ale później przeczytałam, że autorka pracuje jako weterynarz - znaczy osoba dorosła...
Obrazek

Destrakszyn przybij żółwika !

destrakszyn: <żółwik> :D
Ostatnio zmieniony 06 kwie 2012, 22:01 przez Sasanka, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”