Seria o Szamance od Umarlaków

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Seria o Szamance od Umarlaków

Post autor: Czarownica »

Obrazek
Autor:Martyna Raduchowska
Tytuł Szamanka od umarlaków
Język oryginału:polski
Liczba stron:392
Rok wydania:
Oprawa:miękka
Wymiary:12,5x19,5 cm
Wydawca:Fabryka Słów

Opis z okładki:
Medium ma w życiu przerąbane. Medium, które nie chce być medium, ma przerąbane w dwójnasób. Medium bez powołania, za to z awersją do duchów, ma przerąbane wzdłuż, wszerz i naokoło.
Ida Brzezińska świetnie wie, czego chce: normalnego życia. I gdyby to od niej zależało, w jej rodzinie na pewno nie byłoby ojca maga, matki czarownicy, babki jasnowidzki ani ciotki medium. Ani bez mała dwudziestu pokoleń podobnych wariatów. Tymczasem jednak – o, zgrozo – są. A geny sumiennie robią swoje, obdarzając Idę równie nadprzyrodzonym co niepożądanym szóstym zmysłem. Do tego jeszcze wredny, podły Pech o sadystycznych skłonnościach z upodobaniem krzyżuje jej plany, wpycha w szpony apodyktycznej ciotki, nęka stałą obecnością umarłych i wplątuje w aferę, od której na kilometry czuć pieprzem i imbirem – zapachem czarnej magii.
Postawmy sprawę jasno – Ida nie ma Pecha.
To Pech ma Idę.


Recenzja: Nie chcę tutaj pisać o fabule, ponieważ to co można wiedzieć przed przeczytaniem, jest w opisie Wydawcy. Trochę więcej to byłoby spojlerowanie. Więc będzie tylko moja opinia.
Muszę przyznać, że mam mieszane odczucia. Z jednej strony - pomysł niebanalny, książka nieźle napisana, ale....
No niestety czegoś mi w niej brakuje. I właściwie sama nie wiem czego. Bo przeczytałam z zainteresowaniem, akcja nie była rozwleczona, a jednak czegoś było brak. Może konsekwencji w postępowaniu głównej bohaterki?
Za to nie jest to na pewno paranormal romans. Nic z tych rzeczy. I według mnie to duży plus.

Ocena: To nie jest zła książka - ma plusy i minusy. Można ją przeczytać z zainteresowaniem, a jak ktoś przeczyta, mam nadzieję, że podzieli się ze mną uwagami.
Dałabym jej 8,5/10 pkt
Ostatnio zmieniony 22 gru 2013, 20:17 przez Czarownica, łącznie zmieniany 4 razy.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2864
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Czarownica pisze:Obrazek
Autor:Martyna Raduchowska
Tytuł Szamanka od umarlaków
Język oryginału:polski
Liczba stron:392
Rok wydania:
Oprawa:miękka
Wymiary:12,5x19,5 cm
Wydawca:Fabryka Słów

Opis z okładki:
Medium ma w życiu przerąbane. Medium, które nie chce być medium, ma przerąbane w dwójnasób. Medium bez powołania, za to z awersją do duchów, ma przerąbane wzdłuż, wszerz i naokoło.
Ida Brzezińska świetnie wie, czego chce: normalnego życia. I gdyby to od niej zależało, w jej rodzinie na pewno nie byłoby ojca maga, matki czarownicy, babki jasnowidzki ani ciotki medium. Ani bez mała dwudziestu pokoleń podobnych wariatów. Tymczasem jednak – o, zgrozo – są. A geny sumiennie robią swoje, obdarzając Idę równie nadprzyrodzonym co niepożądanym szóstym zmysłem. Do tego jeszcze wredny, podły Pech o sadystycznych skłonnościach z upodobaniem krzyżuje jej plany, wpycha w szpony apodyktycznej ciotki, nęka stałą obecnością umarłych i wplątuje w aferę, od której na kilometry czuć pieprzem i imbirem – zapachem czarnej magii.
Postawmy sprawę jasno – Ida nie ma Pecha.
To Pech ma Idę.
Długo mi się zeszło jak na tak krótką powieść, po części z braku czasu, a po części z braku ochoty. Mogłabym powiedzieć, że „Szamanka od umarlaków” mi się nie podobała, ale nie jest to do końca prawdą. Na swój pokrętny sposób nawet przypadła mi do gustu – a konkretnie jej druga część, chociaż nawet i ona nie była jakoś szczególnie satysfakcjonująca. Natomiast przez pierwsze sto pięćdziesiąt stron „Szamanki…” nudziłam się strasznie – tam dosłownie nic a nic się nie dzieje. Dopiero potem akcja zaczyna dychać i nabierać tempa. Tyle, że tak po prawdzie ponownie, pada jakieś sto stron przed końcem książki, chociaż zakończenie nie jest już tak nudne jak początek, z powodu pojawiania się ciekawych postaci i jakichś tam oznak akcji (wyraźnie tu widać brak rozłożenia i przemyślenia historii). Niewielkich, bo niewielkich, ale nawet ciekawych, a przede wszystkim dających nadzieję na więcej akcji w kolejnym tomie (z drugiej strony wyraźnie widać moment, w którym autorce zabrakło pomysłu i zrobiła ze swej bohaterki kretynkę, byle tylko poprowadzić akcję dalej i mieć o czym napisać kontynuację). Ale to chyba tyle jeśli chodzi o dobre strony. Najbardziej drażniły mnie brak realności i niekonsekwencja (jesteśmy w Polsce, a tu nagle wyskakuje jakiś duch młodego Indianina [w Polsce!], rzekomo przywiązanego do tej ziemi, mówiącego po polsku – nieee, to przecież wcale nie jest dziwne i niedorzeczne), a także zwyczajne błędy (Ida wyszła z ciała, które, z tego co wywnioskowałam, przestało wtedy oddychać, serce zdaje się też zaprzestało bicia. Gdy po kilku godzinach wróciła do swej cielesnej powłoki, bez większych problemów uruchomiła ciałko na nowo, które to potem jedynie bolało i miało problemy z poruszaniem – nieźle jak na ciało, które powinno być już nieżywe z powodu niedotlenienia mózgu i komórek, nie?). Ponadto książka najwyraźniej miała być zabawna, jednak do mnie te żarciki nie przemawiały – nie bawiła mnie ani Tekla (dokładniej mówiąc – ona mnie wkurzała, nawet bardziej niż Ida), ani upersonifikowany Pech. Pomysły wykorzystane w powieści nie były szczególnie oryginalne, chociaż to można by było przełknąć, gdyby prezentacja była lepsza – gdzie tam, sposób narracji nie był w stanie przykuć mojej uwagi na dłużej. Wiało nudą. Ponadto książka jest przewidywalna, a ewentualnego tru loffa czuć już przy jego pierwszym pojawieniu. Niemniej, mimo wszystko, nie było aż tak źle, ale mogło być dużo, dużo lepiej. Dwójka zapowiada się ciekawiej - na to w każdym razie liczę. Tylko czy ta kontynuacja w ogóle zostanie wydana?
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Premiera drugiej części chyba jest już bliska, bo Dominik Broniek wyczarował wersję roboczą do okładki "Demona Luster", która jest swoją drogą przepiękna.
Obrazek

A tu można przeczytać fragment kontynuacji http://fan-dom.pl/2013/06/30/czerwiec-z ... a-demonow/
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Ach! a ja już jestem po Demonie Luster! :D

Oł maj gad, to było super-superowe, mega-giga odjazdowe, osom-osomiaste i chcę jeszcze raz! :D

Demon jest lepszy i dużo intensywniejszy od szamanki. Nie tylko akcja i rozmiar katastrofy nabierają rozmachu, ale i sama bohaterka przechodzi pewną przemianę (na lepsze ma się rozumieć, choć i tak już była bardzo wdzięczną protagonistka do lubienia). A przemiana jest na tyle stopniowa i zmyślnie poprowadzona, iż nie czujemy że mamy do czynienia z inną osobą. To ta sama Ida co kiedyś, tyle tylko że dorosła.

W ogóle najbardziej rozbraja mnie Tekla xD Kobieta jest czadowa, autentycznie uwielbiam sceny z nią. No i Gryzak, kochane stworzenie. Nie napisze wam nic więcej póki co, czekajcie do stycznia i biegnijcie do księgarni bo ta książka to hicior. Bardzo w moich klimatach bo jest i zabawni i mrocznie, jest zagadka do rozwiązania i złoczyńca do złapania, a bohaterowie sprawiają, że nie mogę oderwać się od lektury dopóki nie dowiem się co ich czeka na kolejnych stronach. A kończy się to tak, że mam ochotę gryźć ściany i wyć do księżyca. CHCĘ WIĘCEJ! Chcę dalszego ciągu!

Książka zaabsorbowała mnie bez reszty i pozostawiła po sobie pustkę. Czytelniczego kaca, tak ogromnego, ze nawet na nową odsłonę Achai patrzę ze wzgardą.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1297
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

Zgadzam się! Demon jest dużo lepszy od szamanki. Ja chcę więcej! Czy wiadomo coś na temat kolejnych przygód Idy? No ja naprawdę chcę jeszcze z jedną przygodę, w końcu pech na 7 lat jest nie? Nie można tak czytelnika z taką pustką zostawiać, to zgoła nieobyczajne.
Tekla jest normalnie prima sort, ale postać Kornelii Kwiatuszek też jest niczego sobie. Ja ją normalnie oczyma duszy mej widziałam i aż mnie paczałki bolały od tego widzenia.
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Si, Skittels też jest cool, ale to Tekla przekręcająca ksywę Kruchego mnie poskładała :D

Mnie się tam coś o uszy obiło o jakimś opowiadaniu i zaplanowanej kolejnej części, ale nie wszystko zależy tylko od autorki...
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1297
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

No bo Tekla elokwentną kobietą jest i synonimów jej nie brakuje :-P . Mnie się bardzo podobały chwile, kiedy jednakowoż słów jej zaczynało brakować :twisted: Cioteczka genialnie trzyma fason.
Ale i sama Ida mi coraz bardziej do gustu przypada. Słusznie mówiłam przy szamance, że dziewczyna ma szanse na ewolucję w gavranowo poprawnym kierunku.

Ja rozumiem, że nie wszystko od pisarki zależy, ale przynajmniej trzecia część by mogła wyjść i opowiadanko również :-P
Ja chcę ciąg dalszy... Bardzo chcę...
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Anne
Żarłoczny Ghul
Posty: 781
Rejestracja: 30 paź 2009, 00:07

Post autor: Anne »

Chyba będę jedyną osobą jak na razie która napisze, że jest trochę rozczarowana książką. Podobała mi się, to fakt, jednak spodziewałam się czegoś więcej.
Sam pomysł na całą intrygę jest naprawdę dobry i uważam, że książka godnie reprezentowałaby polskie urban fantasy na zagranicznym rynku.
Dla mnie problemem była sama Ida. W pierwszym tomie nie wzbudziła mojej sympatii tak jak inni bohaterowie z innych książek i nawet fakt, że przechodzi zmianę nie polepszył mojego zdania o niej. Mam nadzieję, że postać będzie dalej się rozwijać i w kolejnych tomach (które mam nadzieję, że będą) Ida stanie się bohaterką którą polubię.
Największym plusem książki jest Tekla. Kobieta jest genialna w swoim podejściu do wszystkiego. A jej zwyczaj przekręcanie ksywki Kruchego wzbudzał u mnie salwy śmiechu. Podobnie zresztą jak Skittels. Bardzo sympatyczna babka i ciekawa postać, która jest inteligentnie skonstruowana.
Nothing is true. Everything is permitted.

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1297
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

No właśnie w porównaniu z Szamanką Demon wzbudził we mnie taki entuzjazm. Książka jest o całe niebo lepsza. Nie wiem, co się stało autorce, ale jak jej się będzie to dalej robiło, to łohoho. Sama kreacja tytułowego Demona jest świetna. Jak dla mnie naczelnym zbokiem jest tam jego best friend. To chyba jeszcze nie jest spoiler, nie?
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

A propos best friend, to ja się polałam przy scenie jak z pretensją zapytał: co ty, z latarką do mnie idziesz? A potem jak zobaczył co się kroi: Aaaa to bardzo przepraszam. No po prostu leżałam. I pomyślałam, że chyba go w sumie lubię XD



wiedźma: też się ukwiczałam, zwłaszcza jak sę scenę oczyma duszy mej unaoczniłam XD
Ostatnio zmieniony 12 sty 2014, 20:08 przez Kometa, łącznie zmieniany 1 raz.
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1297
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

T co? Można już cóś więcej napisać?
Bo ja bym chciała podyskutować o Kusicielu. Ja mam takie osobiste pragnienie zobaczenia, jak w naturze by to wyglądało z tymi różnobarwnymi gałkami. Suponuję, że efekt może być co najmniej intrygujący. I chciałam jeszcze zauważyć, że autorka obiecała opowiadanie o Demonie Luster w celu rozwinięcia i dokończenia historii, co mnie osobiście frapuje, albowiem szalenie mi przypadł do gustu ten element historii.
TO można już coś więcej, czy nie można?
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Kometa
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Posty: 2622
Rejestracja: 10 wrz 2009, 20:44

Post autor: Kometa »

Co do różnobarwności tęczówek, to wcale nie jest takie niezwykłe. Fachowo nazywa się to heterochromia iridum i swego czasu mocno się interesowałam tym, bo jedna z moich postaci również miała różne kolory oczu. Bierze się to z braku melaniny w jednym z oczu. Częściej spotykane u zwierząt, zdarza się też i u ludzi - np David Bowie to ma.

Można wiedźmo, można, tylko spoilery zaznaczaj :)
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1297
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

A ja wiem, że w naturze występuje, ale na żywo nie widziałam i sobię życzę zobaczyć, dodatkowo w atrakcyjnym opakowaniu :-P
Dawid Bowie, nie ujmując mu talentu, nie ma szalenie atrakcyjnego opakowania dla swoich tęczówek i w dodatku nie mieliśmy przyjemności :-P
A szanowny Kusiciel powinien wg mnie mieć i z opisu na to mi też paczałkuje
[spoiler] W końcu z jakiegoś powodu te wszystkie wiedźmy na niego leciały, nie? Bo facetów, to ja rozumiem, że musiał czym innym kusić, ale te wszystkie czarodziejki, to wygląda na to, że na lep wdzięku brał osobistego, przynajmniej częściowo.
I ja sobie generalnie życzę wiedzieć jak mu postępowało popadanie w ten stan psychiczny, co mu się zrobił, bo to szalenie ciekawe mogłoby być. Jak się autorka postara, to niezły thiller z tego wyjdzie...
I jeszcze szanowny psychol nr 1 do tego. Gościu ma tak pięknie zryte pod kopułą i tak pięknie manipuluje ludźmi. Ja sobie życzę wiedzieć o nich więcej. Bo ten Karewicz, to mi patrzy na całkiem normalnego nekromantę z początku. Więc skąd taka więź (w sensie przyjaźń) z czyścicielem wspomnień (nie pamiętam jak mu było, a książkę mam na górze i nie chce mi się lecieć), który na mocno zaburzonego mi wygląda (te kompleksy, ta moralność). Chyba że też mu stopniowo narastało, taki się niedoceniany czuł w szerszym odbiorze społecznym [/spoiler]
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2864
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Przeczytałam „Demona Luster” i muszę stwierdzić, że nie do końca rozumiem te zachwyty nad ta książką. Owszem, jest lepsza od „Szamanki…”, czyta sie znacznie lepiej i szybciej, ale żeby była jakaś cudowna, to nie. Na przykład nie czułam nawet odrobiny napięcia, nic, zero. Jakieś większe przywiązanie do bohaterów? Gdzie tam, nic takiego mnie nie spotkało, w zasadzie nawet nie miałam problemu z przerwaniem książki w dowolnym momencie i nie była ciekawa, co dalej – bo przecież oczywiste było, jak to się wszystko potoczy. Nie doszukałam się nawet odrobiny elementu zaskoczenia, wszystko jest jasne – zaczynając od tego, co stanie się z bohaterami po zakończeniu tej części, po to co komu się uda, po inne rzeczy, które powinny nieść ze sobą chociaż odrobinę zaskoczenia.

Bohaterowie jak juz wspomniałam nie przywiązali mnie do siebie, a to jest jedna z większych wad, jakie może mieć książką, gdyż pociąga za sobą większą lub mniejszą obojętność na ich los i brak tego oczekiwania na to, co się zaraz wydarzy. Ponadto niekoniecznie podoba mi się humor, który jest w tej książce wykorzystywany – nie miałam wybuchów śmiechu, chociaż prawdopodobnie takie było zamierzenie podczas pisania – ale o tym pisałam już przy okazji pierwszego tomu. Aczkolwiek trzeba przyznać, że i tak owy humor jest lepszy niż w pierwszej części, a ponadto bohaterowie mnie już nie irytowali – zatem jest postęp.

Akcja była jednak całkiem ciekawa i dość szybka, ale niestety mnie nie wciągnęła, za to była przewidywalna. Oczywiście widać poprawę w porównaniu z poprzednim tomem, który męczyłam, z tego co pamiętam, dość długo, podczas gdy "Demon Luster" wchodził szybko i bezproblemowo – niby pięćset stron, ale kartki uciekały nie wiadomo kiedy. I to jest zaleta – nie cierpię, gdy książka mi się dłuży.

Ogólnie jakoś bez szału, ale tragedii też nie ma. Czytało się przyjemnie, więc spokojnie można się przy "Demonie Luster" zrelaksować, ale przynajmniej moim zdaniem, lepiej nie spodziewać się podekscytowania, ładnie budowanego napięcia i przyjemnego oczekiwania na kolejne zagranie.
Kometa pisze:to Tekla przekręcająca ksywę Kruchego mnie poskładała
A to i mnie akurat rozśmieszyło. Dla mnie Kruchy już zawsze zostanie Chrupki. :-P

EDIT:
Po czasie doszłam do wniosku, że po prostu bardzo dużo się spodziewałam i że gdybym czytała ją tak zupełnie na czysto, to mogłabym ocenić tę książkę lepiej. Trzeba kiedyś będzie przeczytać ją ponownie.
Ostatnio zmieniony 29 mar 2014, 12:55 przez Sophie, łącznie zmieniany 1 raz.
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
wiedźma z bagna
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1297
Rejestracja: 13 sie 2010, 14:40

Post autor: wiedźma z bagna »

Eee..., no bo główni bohaterowie faktycznie jakoś niekoniecznie ten tego. Chociaż też nie do końca, bo dla mnie głównym bohaterem był Karewicz. Jakoś Ida i Chrupki to takie tło stanowili. Nie czułam nawet potrzeby się do nich przywiązywać. Idzie się trochę poprawiło w funkcjonowaniu, więc tym lepiej... Wątek tragicznej miełości Kruchego mię, nawet nie wiem - co, nie wzruszył na pewno. Ale za to tandem nekromanta-"psychoterapeuta" był dla mnie naprawdę dobry. W sensie - mnie to intryguje, lubię takie zwichy. No tak, może bardziej mnie fascynuje w tej historii droga deprawacji niż Ida, ale naprawdę uważam, że, w porównaniu z Szamanką, książka jest super. To zupełnie inny poziom.
A w dodatku Tekla :-) i różowo-puszasto-kulisty Skittels :lol:
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”