Charley Davidson

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Majster pisze:Gdzie można znaleźć 3 część? Bo zdaje się, że oficjalnie seria ma tylko 2 przetłumaczone części...
I dobrze Ci się wydaje. :-D

W związku z tym iż forum nie popiera piractwa odpowiedź na Twoje pytanie została wysłana do Ciebie na PW. Masz szczęście, że ja korzystam z nieoficjalnych tłumaczeń, :-P a jest ich już 5 i do tego opowiadanka.

Nawiasem mówiąc, naprawdę spodobała Ci się seria o Ponurym (tylko z nazwy) Żniwiarzu? To raczej powieść dla płci "słabej". :-P Ona na jego widok ma orgazm, a on nie może się oprzeć, żeby jej nie dotknąć. :mrgreen:
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Jak dla mnie bardziej interesujące są wątki detektywistyczne, wstawki romansowe na ogół przerzucam.
Generalnie łykam wszystkie powieści w stylu Chandlera typu fantasy/urban fantasy jak seria o Dresdenie, Feliksie Castorze, Alex Craft, Nieświęte Duchy, October Dey itd, nawet jak są pomieszane z paranormalromansem. ;-)

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Dwójka chyba nawet jeszcze nie wyszła.
hlu, tłumacz mi się tu zaraz, co to za opowiadanie z punktu widzenia Reyes'a? :-P Nie mogę nic o tym znaleźć ani na stronie Jones, amazonie czy goodreads. :-? I jakbyś była tak uprzejma wskazać, gdzie znajduje się oryginał. :-)

Prawie skończyłam piątkę i są tu odpowiedzi niemal na wszystkie moje wątpliwości. Uprzedzam tylko, żebyście nie czytali opisu, bo walnęli tam pewną rzecz, o której dowiadujemy się w 75% książki i psuje całe zaskoczenie.
hlukaszuk pisze:[spoiler]W dwójce, jeśli dobrze pamiętam, padło stwierdzenie, że we wszechświecie istnieje miejsce gdzie przebywają Żniwiarze (tysiące) zanim urodzą się na ziemi. I mam wrażenie, że potem w to miejsce wracają, ale to tylko domysł. Z kolei w opowiadaniu Świat wg. Reyesa, syn szatana mówi: "Zastanawiam się czy kiedykolwiek odkryje kto jest jej prawdziwym ojcem. Jak niesamowite jest jej prawdziwe pochodzenie. Wszystkie Żniwiarki mają rodziny, ale jej jest rzeczywiście królewska. Jest księżniczką pośród złodziei." Z drugiej strony skąd Reyes zna tak dobrze płaszczyznę, na której przebywają inni Żniwiarze? Jak to w ogóle możliwe?[/spoiler]
[spoiler]Mnie tam bardziej zastanawia, czemu on jej o tym wszystkim nie chce opowiedzieć. Bo to, że tyle wie o Żniwiarzach jest całkiem zrozumiałe - tyle samo pewnie wiedzą anioły, i tyle samo wiedzą demony o aniołach. Coś w rodzaju trzymania oczu na obóz wroga.[/spoiler]
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Oksa pisze:Dwójka chyba nawet jeszcze nie wyszła.
Jak to nie wyszła. A to co: :mrgreen: link: http://www.empik.com/drugi-grob-po-lewe ... ,ksiazka-p


A co do oryginałów to nie wiem gdzie ich szukać. Mogę tylko na PW dać namiar na osobę co tłumaczy wszystko z serii, łącznie z opowiadaniami.
Ostatnio zmieniony 04 paź 2013, 13:22 przez hlukaszuk, łącznie zmieniany 1 raz.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

A to całkiem przegapiłam premierę dwójki w takim razie. Ciekawe jest, że na nią czekałam, aż w końcu przerzuciłam się na oryginały. :-P
hlukaszuk pisze:A co do oryginałów to nie wiem gdzie ich szukać. Mogę tylko na PW dać namiar na osobę co tłumaczy wszystko z serii, łącznie z opowiadaniami.
A to lipa w takim razie... Może po prostu są porozrzucane gdzieś na blogu autorki? No nic, poszukam w wolnym czasie.

EDIT

Piątka za mną i mogę tylko powiedzieć, że Jones nie zawodzi. Ponownie rzuca nas w wir akcji, wielowątkową fabułę, sporą dawkę emocji – szczególnie przy końcowym starciu Charley z przeciwnikiem, a także sporo wyjaśnia. Trudno jest mi teraz stwierdzić, która część jest lepsza, 4 lub 5, uważam, że trójkę włączając wszystkie są świetne.

Obawiałam się, czy w pewnym momencie autorka sama sobie nie wykopie dołka, wplatając w każdym tomie tyle wątków naraz, co mogło się zakończyć potraktowaniem któregoś z nich po macoszemu. Na szczęście, jak na razie, idzie jej dobrze. Wielu rzeczy udało mi się samej domyślić, jak np.
[spoiler]Tożsamości podpalacza – Kim Miller, siostra Reyes’a, była wręcz oczywistą opcją. A także to, że Reyes zakupił budynek, w którym mieszka Charley oraz zakład psychiatryczny Rocketa. Nietrudno było też zgadnąć, czemu tyle kobiet zaczęło nagle odwiedzać bar jej ojca. Decyzja jej ojca o odejściu od Denise wydała mi się trochę szybka i naciągana, ale ok., zobaczymy, niech będzie.[/spoiler]
Inne znowu nieźle mnie zaskoczyły, jak
[spoiler]to, że ofiarą spod mostu ma być sama Charley, a zabójcą mąż jej klientki. Jones skubana tak odwróciła moją uwagę od wspomnianego jedynie na początku oraz jakże „nieistotnego” faktu, że facet mógł ukraść czyjąś tożsamość, że kiedy wyskoczył jak Filip z konopi w końcówce, to muszę przyznać, że byłam lekko zszokowana.
Ciekawie też rozwiązała wątek z seryjnym zabójcą, niby wszystkie poszlaki, naciągane, ale jednak, wskazywały, że sprawcą jest pacjent Gemmy, a ona następną ofiarą, a tu taki psikus.[/spoiler]
No ale wyjaśnienie tego, co się stało ze Swopsem, to nie mogę sobie wybaczyć. To było tak proste i oczywiste, a mi i tak umknęło. Obwiniam o to „Supernatural”, Deana i Castiela.
[spoiler]Mi się uwidziało oczywiście, że to anioły go wysłały, haha, ależ mądre, ale kto jako jedyny posiada klucz do piekła? No przecież Reyes. :roll:[/spoiler]
Sporo z tego, co podawałam wcześniej w spoilerach, a wzbudzało moje wątpliwości, zostało wyjaśnione w tym tomie. Nie oznacza to oczywiście, że to już koniec pytań.
[spoiler]W ogóle nie pasowało mi to, po co Lucyfer stworzył Reyes’a, a potem niby bez niego nie mógł najechać na niebo albo wydostać się z piekła. Skoro stworzył klucz, to mógł z niego do czasu pojawienia się portalu do nieba korzystać sobie z niego do woli. Nie jestem fanką przepowiedni, ale przynajmniej wyjaśnia to, po co Reyes został stworzony i wysłany za Charley. Także wyjaśnienia podane przez Swopesa brzmiały całkiem logicznie.

Wciąż nie mogę pojąć, czemu portale rodzą się na ziemskim planie. Czy dlatego, że nie byli oni pewni tożsamości Charley, dopóki się wśród nich nie narodziła, czyli osoby, która będzie zagrożeniem dla Lucyfera? Skoro wszystkie portale nie miały szans przeżycia dłużej niż kilka lub kilkanaście lat w tym wymiarze, to po co tyle zachodu?

Albo mają jakiś inny po temu cel, a zadanie Charley oraz fakt, że to właśnie ona ma mu podołać był znany od początku. Podejrzewam, że gdzieś w zapisach jest również to, o czym mówił jej Reyes – że ona ma go unicestwić. Co do jej zadania, to wydaje mi się, że każdy z jej przepowiedzianej „świty” jest człowiekiem i stąd jej obecność na Ziemi. Można powiedzieć, że ma już proroka, czyli pannę Nicolettę. :-D Czy wojownikiem będzie Swopes, a podopiecznym Quentin? Zobaczymy.[/spoiler]

No i teraz czekać do maja 2014 roku. Kicha.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Oksa pisze:Czwórka okazała się być jeszcze lepsza od trójeczki.

Samo rozwiązanie i złożoność intrygi w trójce była lepsza, podczas gdy w czwórce była bardziej emocjonalna, lecz podobnie dobra.

Autorka nie zapomniała o wątku nadnaturalnym oraz walce z demonami, co zwolniło swoje tempo w trójce, a w czwórce przybrało o wiele szybszy obrót.

To jest naprawdę świetna seria, która mimo sporej ilości potknięć (z czego najbardziej wkurzające są powtórzenia) zapewnia dobrą rozrywkę. Ja tam nieraz przy niej wybucham śmiechem. :mrgreen:
Całkowicie się z tobą zgadzam Oksa. To ta z serii, która z tomu na tom się rozkręca, a nie odwrotnie. Autorka bardzo powoli uchyla rąbka tajemnicy, jednocześnie tajemnica dalej nią pozostaje. Świetnie jest rozrysowany wątek z traumą zarówno z Harper jak i Charley. Dobitnie świadczy o tym scena jak we dwie idą do samochodu robiąc nerwowe ruchy i próbując mieć oczy z tyłu głowy. Kiedy robi to jedna jest to jakby naturalne, ale jak robią to już dwie... Co do Harper... też [spoiler]żałuję, że nie wyszło z Artim, że było już za późno, a wszystko przez czerwoną walizkę.[/spoiler] Ponadto to co przeszła Chareley w trójce ma wpływ na cały tom. Autorka nie daje o tym zapomnieć nawet na moment. Nie ma ani jednej sceny, w której bohaterka zapomniałaby co ją spotkało. Przez to wszystko nabiera niesamowitej wiarygodności. Czasem autorzy się zapominają. Bohater jest na krawędzi, a tu raptem bach i zachowuje się normalnie, a potem wraca znowu nad krawędź. Jeszcze raz muszę podkreślić, D. Jones odwaliła tu kawał dobrej roboty z psychologicznego punktu widzenia i nie tylko :-). To seria, do której będę mogła sobie wracać kiedy mnie najdzie... :mrgreen:
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Ja wcale nie mogę pojąć do końca tajemnicy pochodzenia Charlie - za dużo pomysłów i ciągle za mało wiedzy na ten temat mam. Ale żeby tyle czekac na 6 :-( Autorka powinna być supernatural i szybciej pisać :-)

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

W weekend przeczytałem sobie części 3-5 i napiszę o tym co mi się ogólnie nie podobało w serii :-/
Co do konwencji - Brigtt Jones w roli detektywa i dodatkowo zdaje się najpotężniejszej istoty chodzącej po ziemi jako Charley Davidson - to dość karkołomny pomysł. Bohaterka często zachowuje się jak ciapa w stylu : jaką mnie Panie Boże stworzyłeś taką mnie masz, by kilka stron dalej, zupełnie od czachy przeistaczać się w niesamowitą twardzielkę. Do tego w książce ta strategia sprawdza się znakomicie w życiu prywatnym - najgorętszy samiec alfa świata po za nią nie widzi - oraz zawodowym - sprawy się rozwiązują a Ch D zawsze uchodzi z życiem .. No cóż, zdaje się, że idea lasek twardych od początku do końca jak Kate Daniels już zagospodarowała rynek, zmuszając panią Daryndę Jones do szukania swojej niszy trochę w komedii, trochę w pastiszu. No bo na poważnie nie da się tego czytać, a i tak pomimo dużej dawki humoru drażniła mnie ta konwencja niekonsekwencji. Sam humor i żarty też raz były lepsze, raz gorsze. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że książki ku memu zdumieniu wciągnęły mnie i po za tym czytało mi się je dobrze :shock: To tak na szybko.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

I w tym właśnie, co napisałeś, Charley przypominała mi Śliweczkę. To znaczy, jeśli jej postać bierzesz tak do końca na poważnie, to listę niekonsekwencji oraz tekstów, w których bohaterka rzuca, że "czasami jest taka tępa" (a jest) można wymieniać i wymieniać. Pomimo tego, udało mi się odnaleźć w sobie pewną równowagę odnośnie tej serii - w jednych sprawach puszczam głupoty pomimo oczu i mózgu, w innych płynę z prądem i cieszy mnie zaskoczenie w rozwiązaniu zagadki, szybka akcja oraz humor. Widzę wady, ale seria i tak sprawia mi przyjemność. Wzbudza emocje, wciąga i nawet po jakimś czasie od przeczytania ostatniego tomu mam co do niej bardzo pozytywne odczucia.

Poza tym, bardzo polubiłam Charley, stąd nie do końca mogę być obiektywna co do jej kreacji postaci oraz poziomu serii. :-)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Majster pisze:No cóż, zdaje się, że idea lasek twardych od początku do końca jak Kate Daniels już zagospodarowała rynek, zmuszając panią Daryndę Jones do szukania swojej niszy trochę w komedii, trochę w pastiszu. No bo na poważnie nie da się tego czytać, a i tak pomimo dużej dawki humoru drażniła mnie ta konwencja niekonsekwencji. Sam humor i żarty też raz były lepsze, raz gorsze. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że książki ku memu zdumieniu wciągnęły mnie i po za tym czytało mi się je dobrze :shock: To tak na szybko.
Oksa pisze:I w tym właśnie, co napisałeś, Charley przypominała mi Śliweczkę. To znaczy, jeśli jej postać bierzesz tak do końca na poważnie, to listę niekonsekwencji oraz tekstów, w których bohaterka rzuca, że "czasami jest taka tępa" (a jest) można wymieniać i wymieniać. Pomimo tego, udało mi się odnaleźć w sobie pewną równowagę odnośnie tej serii - w jednych sprawach puszczam głupoty pomimo oczu i mózgu, w innych płynę z prądem i cieszy mnie zaskoczenie w rozwiązaniu zagadki, szybka akcja oraz humor. Widzę wady, ale seria i tak sprawia mi przyjemność. Wzbudza emocje, wciąga i nawet po jakimś czasie od przeczytania ostatniego tomu mam co do niej bardzo pozytywne odczucia.

Poza tym, bardzo polubiłam Charley, stąd nie do końca mogę być obiektywna co do jej kreacji postaci oraz poziomu serii. :-)
Zgadzam się. :-D Tej serii, jak i Śliweczki czy Protektoratu parasola, nie da się czytać całkowicie na poważnie, ale z lekkim przymrużeniem oka, bo inaczej klapa. A teraz wrażenia z piątki. Jak dla mnie piątka trochę gorsza w porównaniu z trójką czy czwórką, ale lepsza od dwójki. Może to przez Reyes'a. Wlazł z butami od razu i przez 100 stron "zaśmiecał" fabułę. :-P
Oksa pisze:Wielu rzeczy udało mi się samej domyślić, jak np.
[spoiler]tożsamość podpalacza[/spoiler] To też i dla mnie było oczywiste.
W związku z tym iż musiałam przerwać (przyczyna technologiczna :mrgreen: ) czytanie po tym jak Charley odwiedziła Roketa. Jak zaczęłam analizować o co może chodzić to od razu powiązałam wydarzenie, które "przepowiedział" Roket [spoiler]z Garetem, że to detektyw będzie za tym stał, przez co zagadka straciła swój smaczek. A tak poza tym, to paranormalna rodzina Gareta jakaś taka sztuczna mi się wydała. Jeśli chodzi o to kogo śmierć przewidziała Nicolette to też byłam zaskoczona, że chodziło o Charley. Z drugiej strony autorka jest bardzo niekonsekwencja w przepowiedniach śmierci. Rocket zobaczył nazwisko Farrowa to i Daryndy powinien zobaczyć, a że do tego nie doszło nikogo nie dziwi. Przyszłość nie jest zapisana w gwiazdach i można ją zmienić. To dlatego byłam zaskoczona, że to ona miała być ofiarą spod mostu.[/spoiler]Zbiorowy mord jaki miał miejsce w piątce też nie przebił zbrodni we wcześniejszych częściach. Morderca zawsze był aktywny, gdzieś czyhał, a tu nic (mało dramaturgii, dopiero w końcówce). Z drugiej strony było to nadal powiązane ze konsekwencjami i przyczynami syndromu stresu pourazowego. Pasowało do całości, ale było słabe. U J. Daryndy drugoplanowe postacie nie pojawiają się od tak. Zawsze mają pewną rolę do odegrania. Ciekawe jaką będzie miał kapitan (Jack Sparow :mrgreen:)? Scena z [spoiler]z gwałtem też według mnie była ni w pięć ni w dzisieć, ale spełniła swoją rolę. Chodziło o ogień i inną płaszczyznę. O inne spektrum, w którym Charley mogła zobaczyć Reyes'a. Siostra naszego bohatera wcale nie odeszła w dal. Jest niezłą zagadką i na pewno nie zwykłą dziewczyną i jej istnienie jest potrzebne dla planów w planach.[/spoiler]
Oksa pisze:No i teraz czekać do maja 2014 roku. Kicha.
Przez to, że piątka nie należy do moich ulubionych, a zakończenie strasznie przesłodzone, to jakoś nie będę szczególnie tęsknić za szóstką. :-P
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

hlukaszuk pisze:[spoiler]Z drugiej strony autorka jest bardzo niekonsekwencja w przepowiedniach śmierci. Rocket zobaczył nazwisko Farrowa to i Daryndy powinien zobaczyć, a że do tego nie doszło nikogo nie dziwi. Przyszłość nie jest zapisana w gwiazdach i można ją zmienić. To dlatego byłam zaskoczona, że to ona miała być ofiarą spod mostu.[/spoiler]
[spoiler]Według mnie mamy tu do czynienia z inną pomyłką. Wydaje mi się, że w przepowiedni o śmierci Reyesa chodziło o to, że rzeczywiście ma do niej dojść z ręki Charley, ale moment ten nastąpi w dalszej przyszłości i jest tym, o czym Reyes ciągle jej powtarzał - że to ona kiedyś stanie się sprawczynią jego śmierci i w tym celu została również zesłana na plan ziemski. Od razu wydało mi się podejrzane, że Rocket mówił, że Reyesowi zostało tylko kilka dni, według mnie niepotrzebny błąd tylko w celu podkręcenia atmosfery.[/spoiler]

hlu mniej się ten tom podobał, bo ma uczulenie na Reyesa, jeśli innym on tak nie przeszkadza (mnie nie :mrgreen: ), to nie powinien bardzo narzekać. :-P Chociaż wiem też, o co jej chodzi. Były pewne takie sytuacje i zwroty w fabule, związane z nabywaniem rzeczy materialnych, które i mi wydały się za słodkie i łatwe do przewidzenia. Poza tym irytujące jest już ciągłe wplątywanie w fabułę tych tabunów kobiet, które wielbią Reyesa i podążają za nim krok w krok. Wiemy, Daryndo, Reyes jest ciachem nie z tej ziemi, ale to już się zaczyna robić nudne. :roll: Zdecydowanie wolę, gdy wątki dotyczące jego osoby skręcają w inną stronę, związaną z nadnaturalnym aspektem.
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Oksa pisze:[spoiler]Według mnie mamy tu do czynienia z inną pomyłką. Wydaje mi się, że w przepowiedni o śmierci Reyesa chodziło o to, że rzeczywiście ma do niej dojść z ręki Charley, ale moment ten nastąpi w dalszej przyszłości i jest tym, o czym Reyes ciągle jej powtarzał - że to ona kiedyś stanie się sprawczynią jego śmierci i w tym celu została również zesłana na plan ziemski. Od razu wydało mi się podejrzane, że Rocket mówił, że Reyesowi zostało tylko kilka dni, według mnie niepotrzebny błąd tylko w celu podkręcenia atmosfery.[/spoiler]
[spoiler]Jak najbardziej służyło to podkręceniu fabuły i było wiadome, że nie zginie, bo to nie ostatni tom, żeby takie wersje były realne. Ciekawość budziła na początku kto będzie próbował, a jak doszłam do tego, że będzie w to musiał być zamieszany Garet, bo zaczął mieć obsesję na temat "piekielno-niebiańskiej" literatury, to ciekawość zmieniła się, w jaki sposób i jak Charley ochroni Reyes'a. Rozumiem też dlaczego Rocket nie pokazał nazwiska Charley na ścianie, bo wtedy czytelnik by zgadł, że to ona miała być ofiarą z wizji Nicolette, co nie zmienia jednak niekonsekwencji, jak dla mnie zbyt grubymi nićmi szytej. [/spoiler]
Najbardziej ze śmiesznych rzeczy podobała mi się piracka nawigacja GPS. Teksty i głos w stylu Lorda Vadera, Yody czy Ozziego. Po prostu super. W mieście, które poniekąd się zna, jest świetna, bo i tak w końcu się wyjedzie. Fajnie by było słuchać komentarzy wygłaszanych przez te postacie nerwowym głosem w sytuacji kiedy się wie, że "nasza" droga jest lepsza od tej zaproponowanej przez nawigację. Sami z małżem tak robimy, jak musimy sobie przypomnieć obsługę tego ustroistwa i się wtedy z niej naigrywamy jadąc nie tam gdzie prowadzi. :mrgreen: Ale w trasie, kiedy nie masz wgranej aktualnej mapy i masz roboty na drodze, i do tego zanika ci sygnał GPS :evil: to może człowieka szlag trafić. A gdyby jeszcze nawigacja sypała inwektywami w stylu:

Kod: Zaznacz cały

"- Cu do kurwy nędzy?
- Noo, ty kurwa nawet nie słuchasz."
to można by ją było ze złości pobić i samochód razem z nią. Albo krowa na lewym pasie (czasem sama nią jestem :mrgreen:). Zawsze lubiłam jak Śp. Chmielewska rozmawiała z innymi uczestnikami ruchu. Charley ma to po niej. 8-)

Kiedyś uwielbiałam też serial Knight Rider więc to jak Charley gadała z Misery też mnie bawiło.

Myślę, że Pan Wong nie stoi w pokoju Ponurego Żniwiarza od tak sobie. Po prostu do tej pory nie przyszedł na niego czas, :mrgreen: ale pojawił się Duff, a nikt nie pojawia się u Daryndy bez powodu. Kiedyś będzie z tego fajny wątek. :-P

Nawiasem mówiąc to z nazwiskiem autorki to też wiążą mi się fajne wspomnienia. Kiedyś byliśmy ze znajomymi na jakimś grilu nad jeziorem. Znajomy znajomego (taksiarz) przyjechał z fajnym psiną. Pytamy go jak się wabi, a on mówi, że Puszek Da(y)rynda. Wszyscy robimy wielkie oczy. A on mówi: No co, Ja Da(y)rynda to i Puszek Da(y)rynda. Swoją drogą wjechał na polanę pełną pieńków po ściętych drzewach i śledzi od namiotów. Rano zachodził w głowę jak to zrobił, nie uszkadzając podwozia i namiotów. Ale wyjechanie zabrało mu o wiele więcej czasu. :mrgreen:
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

hlukaszuk pisze:Najbardziej ze śmiesznych rzeczy podobała mi się piracka nawigacja GPS. Teksty i głos w stylu Lorda Vadera, Yody czy Ozziego. Po prostu super. W mieście, które poniekąd się zna, jest świetna, bo i tak w końcu się wyjedzie. Fajnie by było słuchać komentarzy wygłaszanych przez te postacie nerwowym głosem w sytuacji kiedy się wie, że "nasza" droga jest lepsza od tej zaproponowanej przez nawigację.
Nosz kurde, jak mogłam o tym zapomnieć? To był chyba najzabawniejszy element tego tomu, szczególnie super wypada Ozzy, co najlepiej oddaje książka w oryginale, ponieważ podkreśla tę jego niewyraźną gadaninę. :-D
hlukaszuk pisze:Myślę, że Pan Wong nie stoi w pokoju Ponurego Żniwiarza od tak sobie. Po prostu do tej pory nie przyszedł na niego czas, :mrgreen: ale pojawił się Duff, a nikt nie pojawia się u Daryndy bez powodu. Kiedyś będzie z tego fajny wątek. :-P
To znaczy - w końcu może będzie z niego jakiś szerszy wątek, bo pierwszy raz spotykamy osobę, która najwyraźniej rozpoznaje Pana Wonga. Oby w szóstce :-)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

Awatar użytkownika
Majster
Starszy Asystent Balsamisty
Posty: 257
Rejestracja: 10 lut 2010, 09:06

Post autor: Majster »

Wtrące trochę o czachy jeszcze jedną uwagę: w całej serii nie znalazłem choćby jednej wzmianki o jakichkolwiek próbach użycia czy treningu swoich mocy poza sytuacjami wymuszonymi. Bodajże jedynym wyjątkiem jest wywołanie małego trzęsienia ziemi u psychologa na poparcie swoich "wynurzeń". No po prostu mam wrażenie, że autorka celowo mnie drażniła. Gdyby nie perełki typu nawigacja dawno porzucił bym to w diabły.

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

O tak, to też. Charley non stop pyta, do czego jest zdolna, ale kiedy już zaczyna przejawiać jakieś nadzwyczajne zdolności, to część z nich przyjmuje do wiadomości, zaś inne odrzuca z uporem osła, nie chce potwierdzić "tak, umiem to i to". Że nie wspomnę już o tym, że dzięki nim ona i inni mają szansę wyjść cało z opresji. A jednak - żadnego treningu, pracy nad sobą, nic, null.

Jeszcze trochę takich rozmów i znielubię tę serię... Chociaż nie, wiem, że ma wady, ale mimo wszystko sympatycznie się ją czyta :-)
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”