DRAGON AGE

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

DRAGON AGE

Post autor: hlukaszuk »

DRAGON AGE
Autor: David Gaider

Część I: Utracony tron

Obrazek

Wydawnictwo: Fabryka słów
Ilość stron: 472
Rok wydania: 2009

Opis z okładki:
Na początku był utracony tron. Porywający prequel Dragon Age Początek.

Wojna, zdrada, pożądanie na ziemiach Fereldenu znaczone są krwią i śmiercią. Władzę dzierżą najokrutniejsi. A udręczony lud pragnie sprawiedliwości. Książę bez królestwa, oszukany i zdradzony, staje w szeregi rebelii. Rozpoczyna się gra o utracony tron. Zemsta odmieni oblicze świata.

Moja opinia:

Sięgnęłam po tę serie bo to Dragon Age, a ja kocham smoki w każdym wydaniu. Pragnę zaznaczyć, że nigdy nie grałam w grę.
Początek był świetny. Akcja od razu ruszyła z kopyta. Rzadko jest tak, że pierwsze kartki książki czyta się z zapartym tchem. W tym wypadku tak było. Potem były elfy i wiedźma. Szkoda, że elfy to tylko epizod, ale wiedźma… to inna sprawa. Był w tym spotkaniu urok, tajemnica, przepowiednia, wszystko to co zapowiada ciekawą fabułę. Dalej już tak nie było. Akcja się powtarzała. Zdrada i znowu samotna ucieczka, potem ratunek. Motyw głębin Mori, która w tym przypadku została nazwana Głębokimi Szlakami i pomioty mroku, krasnoludy, pająki z Harrego Pottera, wszystko to już było w fantazy. Sama fabuła była w porządku, bo czytało się szybko i z zapartym tchem, ale jej elementy już nie. Mało oryginalne.

Największym pozytywem są bohaterowie. Czytelnik potrafi się do nich przywiązać. Wszyscy wzbudzają sympatię, nawet czarne charaktery. Może najbardziej słabą postacią jest młody książę Marik. Niedojrzały prawie do samego końca, wieczny błazen, naiwny, wszędzie widzi dobre strony (przeciwwaga dla reszty). Kiedy myślałam, że już nigdy się nie zmieni, a powinien, na ostatnich stronach dorasta. Za to bohaterzy drugoplanowi to sam cymes. Banita Loghain i jedyna córka, a zarazem prawa ręka arla, Rowan, przyrzeczona w dzieciństwie Marikowi. Ktoś powie - klasyczny trójkąt. Może i tak było przez pewien czas. Dopóki na scenę nie wkroczyła piękna elfka Katriel. Zmieniła WSZYSTKO. Najlepsze w tej serii było jednak to, że autor pozwolił umrzeć niektórym bohaterom. To plus, że nie wszystko stało się Happy Endem. Najgorszą postacią jest regent, zasiadający na feredleńskim tronie. Z jednej strony nie chce się wierzyć, że król Orlaisu przydzielił mu to stanowisko. Z drugiej strony plotka głosi, że w ten sposób pozbył się niechcianego kochanka. Zły uzurpator jest na wskroś zły, a przede wszystkim głupi.
Szkoda też, że tak mało było o magach i kapłanach. Tak do końca nie dokładnie zrozumiałam konflikt między kapłanami a magami, i dlaczego kapłani zmieniają obozy jak chorągiewki?

Książka kończy się powiewem świeżości, żeby nie to, niezrozumiałym był by dla mnie tytuł Serii -Dragon Age.

Przede mną dwie kolejne części.

Część II:Powołanie

Obrazek


Część III:Rozłam

Obrazek
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

W zasadzie zgadzam się z Hlu - sa tu powtórzenia, brak oryginalności. itp, Zdaje się, że nie ma czemu się dziwić - w końcu w grach też tak bywa. Ale książka daje się czytać. A nawet więcej - wciąga l. Ja też nie grałam w grę, tytuł mnie zachęcił i nie żałuję. Teraz za tom drugi się biorę.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Powołanie - cz. II

Obrazek

Opis z okładki:
Główny scenarzysta gry "Dragon Age: Początek", David Gaider, powraca z kontynuacją swojej powieści "Dragon Age: Utracony tron".
Kiedy przychodzi czas Powołania, Szary Strażnik rusza w ostatnią misję.
W samo gniazdo koszmaru - posępne podziemia zwane Głębokimi Szlakami.
By stoczyć ostatnią walkę z mrocznym pomiotem i ... umrzeć.

Ten strażnik nie zginął. Przepadł gdzieś w koszmarnym labiryncie korytarzy. Tam, gdzie przerażający Architekt tka plan zagłady Dawnych Bogów i całej ludzkości.
W Głębokich Szlakach król Maric i Szara Straż rozpoczynają desperacką walkę o przetrwanie Thedas.

Moja opinia


Zmęczyłam tom drugi. Żeby nie tom trzeci rzuciła bym tą część i nigdy do niej nie wracała. Ciekawe czy moje wysiłki będą warte 3 tomu, który nie mam pojęcia jaki może być.
Powracając do Powołania. Druga część jest po prostu nudna. Mogła by się składać z 50 pierwszych stron, również przesianych i 80 ostatnich. Środek nie zawiera nic ciekawego. W ogóle 530 stron nic nie wnosi do fabuły książki. Ot zbiera się grupa Szarych Strażników z królem Mariciem i wyruszają na wyprawę na Głębokie Szlaki. I o tym jest cały tom. Nudna akcja, nieciekawi bohaterowie. Akcja napisana tak, że dopiero pod koniec autor przybliża nam ich bliżej, skąd pochodzą, kim są, co ich ukształtowało, jakie są ich największe pragnienia. Jest jednak tego zdecydowanie za mało, żeby mnie zainteresować. Autor próbował z jednego z członków Szarej Straży, Duncana, zrobić dawnego Marica. Niestety koncepcja autora legła w gruzach. Zabrakło Loghaima, żaden z członków wyprawy mu nie dorównał. Imitacją elfki Katriel była Fiona. Po prostu cała część jest wyblakła od fabuły po ludzi. Czy spędzenie nad książką wielu wieczorów się opłaciło, pokaże 3 część. Jeśli jednak nie zostanie wykorzystany motyw, który pojawił się na ostatnich stronach książki to ogłaszam wszem i wobec, że ta część powinna pójść na przemiał. Pocieszające jest jedynie to, że cykl wypożyczyłam, a nie kupiłam, jak pierwotnie zamierzałam.
I nadal nie wiem dlaczego ten cykl nosi miano - Dragon Age. W pierwszej części było jedno zdanie na ten temat, no może dwa. W drugim jest nawet rozdział, ale to wciąż za mało.
Ostatnio zmieniony 09 paź 2012, 08:06 przez hlukaszuk, łącznie zmieniany 1 raz.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Myśle że wiem o co chodzi z tym tytułem.
Spojler BARDZO DUŻY
[spoiler] po prostu, Starzy bogowie to smoki. I plugastwo walczy o ich przywołanie, o to by nastał ich czas, epoka smoków. Więc smoki nie sa głównymi bohaterami, a najwazniejsza jest walka o to, by nie powróciły.[/spoiler]

Poza tym, wszystko jest na podstawie gry. Moze w grze smoki sa w kazdym momencie? Jak ktoś w to grał, to niech napisze.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Czarownica pisze:Myśle że wiem o co chodzi z tym tytułem.
Spojler BARDZO DUŻY
[spoiler] po prostu, Starzy bogowie to smoki. I plugastwo walczy o ich przywołanie, o to by nastał ich czas, epoka smoków. Więc smoki nie sa głównymi bohaterami, a najwazniejsza jest walka o to, by nie powróciły.[/spoiler]
[spoiler] Nie mam nic przeciwko, żeby powróciły. Lubię o nich czytać i miałam nadzieję na to żeby powróciły niekoniecznie razem z plugastwem. Przecież jeden smok był na Głębokich Szlakach, plugastwo omijało go z daleka. Coś mi tu nie gra do końca w tej koncepcji.[/spoiler]
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

Awatar użytkownika
Anne
Żarłoczny Ghul
Posty: 781
Rejestracja: 30 paź 2009, 00:07

Post autor: Anne »

Jeśli chodzi o tytuł książek jak i gry to odnosi się on do tego, że pod koniec Wieku Błogosławionego (jeśli dobrze pamiętam) w górach pojawił się wielki smok który zaczął siać zniszczenie w całej okolicy. Następny wiek został nazwany na jego pamiątkę. Poza tym motyw smoków nie jest do końca wyjaśniony. Dodam, że wielki smok pojawił się po okresie spokoju kiedy ludzie myśleli, że smoki całkowicie zostały wytępione.
Nothing is true. Everything is permitted.

Awatar użytkownika
hlukaszuk
Nadworny Smok
Posty: 1696
Rejestracja: 29 sie 2010, 19:22

Post autor: hlukaszuk »

Rozłam – Cz. III

Obrazek

Opis z okładki:

Cole umarł w najgłębszym lochu w Białej Iglicy. Kiedy zgasło ostatnie wspomnienie o nim, zrodził się Duch Iglicy. Chociaż może to tylko wciąż samotny człowiek, który zniknął?
Ktoś morduje niedoszłych adeptów magii. Dla Wielkiego Poszukiwacza Lamberta z zakonu templariuszy sprawcą zbrodni jest zaklinacz Rhys. Ale nie wszyscy tak uważają. Wynne, bohatera Plagi Fereldeńskiej, postanawia ratować Rhysa.
Razem z drużyną wyruszają do Fortecy Adamant, leżącej u wrót otchłani. W miejscu, gdzie Zasłona jest cienka jak pergamin, demony są bliżej niż gdziekolwiek indziej. Kto wie, co się stanie, gdy magowie usłyszą ich pieśń? Oni albo Cole, którego nikt nie może zapamiętać. Ale on pamięta.

Moja opinia

Akcja książki rozgrywa się tuż po wydarzeniach z II cz. Powołanie. Minął rok. Tym razem mamy do czynienia nie z Fereldenem a z Oralis, chodź o samym cesarstwie jest raczej mało. Dragon Age: Rozłam można czytać bez znajomości poprzednich powieści, ponieważ stanowi całkiem odrębna historię i ma tylko jednego wspólnego bohatera (elfkę Fionę), chyba, że coś mi umknęło.
Fabuła powieści składa się z trzech wątków, które się nawzajem przenikają i zazębiają. Pierwszy z nich dotyczy konfliktu między Bractwem Magów a Templariuszami. W pierwszym tomie drażniła mnie nie wiedza na ten temat. Dlaczego jedni są pilnowani przez drugich, dlaczego magowie podlegają tak wielkiej kontroli i nadzorowi. Tutaj jest to w pełni wyjaśnione i stanowi piękne zakończenie książki oraz sprawia, że z miłą chęcią sięgnę po kolejną część.
Drugi wątek to sztampowa wyprawa drużyny w skład której wchodzi Wielka Magini Wynne i jej golem. Zupełnie inny od tego, którego poznajemy w pierwszej części. W Shale tkwi zaklęta dusza krasnoludzkiej wojowniczki. Najśmieszniejsze sceny są właśnie z jej udziałem. Dwie osoby to oczywiście za mało, żeby stworzyć drużynę. Kolejne stanowią syn magini Rhys (też mag-medium), kapitan templariuszy Evangeline i tajemniczy Cole na przyczepkę. Wyprawa jest wyprawą ratunkową dla kogoś kto prowadził badania nad możliwością odwrócenia Rytuału Wyciszenia – metody stosowanej przez templariuszy, pozwalającej na stałe pozbawienie niebezpiecznych magów korzystania z mocy, zabijając w nich jednocześnie jakiekolwiek emocje.
Trzeci wątek ma podłoże kryminalne. W Białej Iglicy, wieży magów, dochodzi do serii morderstw. Ofiarami zabójcy padają osoby więzione przez templariuszy w celach. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Ani magowie ani templariusze. Jedni na drugich patrzą wilkiem, a to nie sprzyja rozwiązaniu zagadki. Morderca nie pozostawia żadnych śladów: ani fizycznych ani magicznych. W całą sprawę wmieszany jest Rhys i Cole. Na całość patrzymy z dwóch perspektyw: raz z punktu widzenia Rhysa a raz Cola. Cole ma pewne właściwości magiczne, a to kim jest sam nie wie i nikt poza nim też.
Akcja powieści trzyma w napięciu, szczególnie końcówka, choć zdarzają się też mniej ciekawe fragmenty, nużące. Mamy pojedynki, rąbanki na miecze i przy pomocy many, zamachy, także trup ściele się gęsto. W wielu przypadkach autorowi dało się mnie zaskoczyć.

Uważam, że pod wieloma względami 3 część jest najlepsza. Oczywiście mówię tu tylko wyłącznie z punktu widzenia osoby, która nie zna gry. Najbardziej ewoluowały postacie bohaterów. Są zróżnicowane i wielowymiarowe. Poznajemy też ich motywy działania, co ich ukształtowało, jak się zmieniają na naszych oczach. Dotyczy to także "czarnych charakterów". Historia także jest dużo bardziej skomplikowana. Wszystko się łączy i zazębia. Nie jest wyszukana, ale bardzo przyjemnie się czyta.
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”