Opowieść o wojnie światów

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 3005
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Opowieść o wojnie światów

Post autor: Sophie »

Obrazek
Tytuł: Adept magii
Autor: Raymond E. Feist
Cykl: Opowieść o wojnie światów / Saga o Midkemii i Kelewanie
Tom: 1
Tytuł oryginału: Magician: Apprentice
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 1996
Liczba stron: 495
Tłumaczenie: Mariusz Terlak

Opis:
Tom pierwszy czterotomowego cyklu "Opowieść o wojnie światów".
W Crydee, na rubieżach spokojnego Królestwa Wysp, osierocony chłopiec zaczyna terminować u mistrza magii. Od tej chwili na zawsze zmienia się przeznaczenie dwóch światów. Nagle, wraz z najazdem tajemniczych przybyszów zalewających ziemie Królestwa - pokój, którym cieszyli się jego mieszkańcy, wali się w gruzy. Wir wydarzeń sprawia, że chłopiec znajduje się w samym sercu konfliktu.


Obrazek
Tytuł: Mistrz magii
Autor: Raymond E. Feist
Cykl: Opowieść o wojnie światów / Saga o Midkemii i Kelewanie
Tom: 2
Tytuł oryginału: Magician: Master
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 1996
Liczba stron: 537
Tłumaczenie: Mariusz Terlak

Opis:
Terminujący u mistrza magii osierocony chłopiec Pug trafia w serce konfliktu targającego Królestwem Wysp. Zaczyna się odyseja w nieznane. Towarzyszem Puga jest jego przyjaciel, wojownik Tomas, który odziedziczył po swych przodkach ze starodawnej cywilizacji dziką i okrutną moc. Przeznaczeniem Puga będzie przeprowadzenie Tomasa przez szczelinę w materii czasu i przestrzeni ku tajemnicom niewyobrażalnych mocy przedziwnej i nieznanej magii...


Obrazek
Tytuł: Srebrzysty cierń
Autor: Raymond E. Feist
Cykl: Opowieść o wojnie światów / Saga o Midkemii i Kelewanie
Tom: 3
Tytuł oryginału: Silverthorn
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 1996
Liczba stron: 463
Tłumaczenie: Mariusz Terlak

Opis:
Zatruty pocisk z kuszy trafia księżniczkę Anitę w dniu jej ślubu z Aruthą, księciem Krondoru. Aby uratować ukochaną, Arutha wyrusza na poszukiwanie magicznego ziela pod nazwą Srebrzysty Cierń. Rośnie ono jedynie w mrocznej i zakazanej krainie czarów. Wraz z najemnikiem trubadurem i sprytnym młodym złodziejaszkiem Arutha stanie twarzą w twarz ze starożytną potęgą zła i wypowie bitwę mrocznym siłom, które zagrażają królestwu Midkemii.


Obrazek
Tytuł: Mrok w Sethanon
Autor: Raymond E. Feist
Cykl: Opowieść o wojnie światów / Saga o Midkemii i Kelewanie
Tom: 4
Tytuł oryginału: A Darkness at Sethanon
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 1997
Liczba stron: 538
Tłumaczenie: Mariusz Terlak

Opis:
Po Midkemii hula zły wiatr zwiastujący zagładę. Mroczne Legiony powstają pod sztandarem Murmandamusa i ruszają na południe, by zniewolić Królestwo Wysp przerażającą magią. Na gruzach miasta zwanego Sethanon mają się wkrótce zetrzeć w decydującej bitwie Porządek i Chaos. Aby ocalić od całkowitej zagłady tysiące światów, Pug - znany również pod imieniem Milamber - musi podjąć się dzieła, którego nikt nigdy nie dokonał. Wyrusza nz niebezpieczną i nie dającą się ogarnąć ludzkim umysłem wyprawę do samych początków...i jeszcze dalej. Musi się zmierzyć z odwiecznym i straszliwym Przeciwnikiem.



Komentarz do "Adepta magii":
Nie mam weny, więc będzie krótko.
Cudowne, klasyczne fantasy. Na pierwszy plan wysuwa się świat obfity w fantastyczne rasy - oprócz ludzi, poczytać można o elfach, krasnoludach, goblinach i smokach, a także ludziach z (dosłownie) innego świata. Bardzo podobała mi się historia przedstawiona przez Feista oraz sam pomysł na nią. Zazwyczaj spotykamy się z wojnami z barbarzyńcami z drugiej strony morza, pasma górskiego czy jakiejś innej naturalnej przeszkody, a także z agresywnymi sąsiadami. Tutaj sytuacja jest inna - nieczęsto spotyka się wojnę światów. Ale nie tylko to mam na myśli. Przypadły mi do gustu przygody bohaterów, którzy są interesujący, różnorodni i nieprzewidywalni i pakują się w kłopoty, ale owe kłopoty nie są wymuszone - można je określić jako naturalne konsekwencje wydarzeń. Absolutnie nie czułam, jakby autor na siłę pchał bohaterów w akcję. Zainteresowały mnie też tajemnice, które wprowadził autor - przekazał szczątkowe informacje i pozwolił czytelnikowi domyślać się, jaka jest prawda. Feist zatroszczył się o odbiorcę serwując mu szybką, ciekawą akcję bogatą w nagłe zwroty oraz nieprzewidywalne lub intrygujące sytuacje.
Jestem poważnie oczarowana tą książką. Miejscami przypominała mi „Władcę Pierścieni”, ale myślę, że mogło to być bardziej spowodowane klasyką świata, a nie celowym zżynaniem z Tolkiena. Zdecydowanie Feist stworzył interesującą książkę, która doskonale wprowadza Czytelnika w realia „Opowieści o Wojnie Światów” i zapowiada genialną serię fantasy. Już nie mogę doczekać się, aż przeczytam kolejny tom. Myślę, jednak, że dobrze będzie, gdy dam sobie odpocząć przy czymś mniej klasycznym, abym mogła w pełni cieszyć się z „Mistrza magii”, gdy już po niego sięgnę. Wiadomo – co za dużo to niezdrowo. Mam nadzieję, że tym razem, przy okazji kolejnych tomów, wydawnictwo postarało się trochę bardziej. Właściwie jedynymi wadami „Adepta…” są błędy wydawnictwa – dziwnie złożone zdania, źle odmienione wyrazy, literówki. Nie ma ich na szczęście aż tak dużo i w spokoju można cieszyć cię interesującą lekturą.
Naprawdę polecam Wam tę książkę. ;-)

Komentarz do "Mistrza magii":
Właśnie skończyłam i powiem szczerze, że jeszcze się nie uspokoiłam - takie to były emocje. :-P Już od samego początku było emocjonująco, cały czas coś się działo i w każdej chwili można było zostać zaskoczonym przez niespodziewane wydarzenie. I to właśnie pierwsza połowa "Mistrza magii" podobała mi się najbardziej, prawdopodobnie za sprawą mniejszego rozmachu akcji, ponieważ z reguły nie jestem fanką wielkich starć. Ale to wcale nie oznacza, że dalsza część książki nie przypadła mi do gustu - była jeszcze bardziej przepełniona akcją, emocjami i ciekawostkami. Cóż, zwyczajnie mi się podobało. ;-)
Już przy poprzednim tomie wspomniałam o światach stworzonych przez Feista, tyle że wtedy skupiłam się (zapewne przez fakt dość sporego podobieństwa owego świata do naszego sprzed wieków) na różnorodności ras postaci zamieszkujących świat Midkemii. Przy okazji "Mistrza magii" dobrze poznajemy też świat Kelewanu. Nie jest to może całkowicie kompletny obraz społeczeństwa (a właściwie chyba powinnam napisać społeczeństw, ponieważ o Midkemii też dowiadujemy się nowych rzeczy), jednak uważam go za całkiem udany. Myślę też, iż niepełność obrazu może być spowodowana istnieniem kolejnych tomów i że będzie on w nich uzupełniany.
Postacie stworzone przez Feista są zdecydowanie intrygujące. Zdarzyło się wiele momentów, gdy nie miałam pewności, czy dany bohater jest jednak przyjacielem, czy może jednak trzeba widzieć w nim wroga, albo też czy dany bohater naprawdę stał się taką osobą, czy to tylko fasada. I to było interesującym zabiegiem, który nadawał pewnego oczekiwania do wydarzeń. [spoiler]Mam na myśli w tym akapicie m.in. sytuację Puga, lub też Milambera, który odrzucił pod wpływem szkolenia uczucia do ojczystego świata. Albo raczej uważał, że tak się stało. Jednak autor wmanewrował go w wiadome okoliczności, zachowując przy tym realność wydarzeń, miarka się przebrała i Milamber na powrót stał się Pugiem. [/spoiler]
Mimo wszystko, jak to ja, muszę ponarzekać. Wydawnictwo się nie postarało - literówek od groma, niepoprawnie zapisane dialogi, zły szyk zdań. O dziwo jednak nie trafiał mnie szlag przy każdej z tych rzeczy, starałam się nie zwracać na nie uwagi. Nie byłabym też sobą, gdyby nie irytowały mnie niektóre sytuacje, ale to już jest sprawa bardzo subiektywna, więc nie ma sensu o niej pisać. [spoiler]No może poza jedną - za dużo szczęśliwych związków/małżeństw. Ale to tylko drobna uwaga.[/spoiler]
Ogólnie bardzo mi się podobało. Dużo szybkiej akcji, ciekawi bohaterowie, interesujące światy, klasyczne fantasy - czego chcieć więcej?

EDIT:
[spoiler]Zastanawiam się jeszcze tylko nad jedną rzeczą. Co autor wymyśli w kolejnych tomach? Dla mnie wojna światów, na która wskazuje nazwa cyklu, wygląda na zakończoną.[/spoiler]
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Czarownica
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 2714
Rejestracja: 23 cze 2010, 17:52

Post autor: Czarownica »

Sophie - rok wydania tych książek jest dość dawny. Pewnie teraz juz jest lepiej i wydawnictwo bardziej się stara. Ja osobiście lubię ich książki(niektóre).
Cykl jest o wojnie światów - ale jest powiązany z innymi cyklami a w nich widać że wojna wcale nie kończy się o tak szybko. Ciekawe, czy spodoba Ci się Trylogia Imperium = powiązana z Wojną światów, a jednak moim zdaniem sporo się od niej różniąca.

Sophie: Zdaję sobie z tego sprawę, ale to nie znaczy, że nie mogli się starać wcześniej, zwłaszcza, że niektóre błędy zmieniały sens zdania. Np. zamiast "wszedł" było "wyszedł". A co do Trylogii Imperium to się przekonamy. :-P
Ostatnio zmieniony 28 lip 2012, 09:53 przez Czarownica, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
AISA
Żarłoczny Ghul
Posty: 761
Rejestracja: 10 sie 2010, 18:29

Post autor: AISA »

Adept magii to niezwykła opowieść. Po raz kolejny na kartach powieści splatają się losy ludzi, elfów oraz krasnoludów. Mamy tu do czynienia także z odwieczną magią i wojną, w której obrońcy królestwa dzielnie stawiają opór najeźdźcom. Hmmm... Czy ja czasem skądś tego nie znam??
Ogólny zarys na pierwszy rzut oka wygląda tak, jak u mistrza J.R.R. Tolkiena. Owszem, ludzie, krasnoludy i elfy mają wspólny interes i powód by zjednoczyć siły, diabeł jednak tkwi w szczegółach ...
Autor rozwija akcję płynnie przechodząc z opowieści o chłopcu-sierocie i podzamkowej rzeczywistości do wojny i to wojny nie byle jakiej, bowiem dochodzi tu do starcia armii dwóch światów. Wszystko to zaskoczyło mnie i było to zaskoczenie jak najbardziej pozytywne. A to zdecydowanie coś czego się nie spodziewałam. Fiest zaskakiwał mnie w podobny sposób jeszcze wiele razy dzieląc istniejące wątki. Na uwagę zasługują też bohaterowie powieści, którzy mają możliwość dorosnąć i zmienić się na kartach powieści. Wszyscy są interesujący i mają charaktery, ale do moich ulubieńców zdecydowanie należą książę Arutha, tajemniczy Martin i mała księżniczka Anita.
Przepięknie opisany różnorodny świat, świetnie wykreowane postacie, ciekawa, szybka i wciągająca akcja, a także barwnie opisane potyczki wojenne to atuty tej książki, które tylko na pozór „udają” te stworzone przez twórcę Śródziemia.
Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrej pozycji. W natłoku superbohaterek z paranormalromanc i wyglądających prawie zza każdej strony książki wampirów, dobrze czasem powrócić do klasyki gatunku.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 3005
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

„Srebrzysty cierń” jest świetny!
Poprzednie części bardzo mi się podobały, jednak trochę uwierały mnie te wielkie starcia, wielkie armie. Tutaj tego nie było (co nie znaczy, że nie było mordobicia :D ), więc przełknęłam to wszystko szybciej. Nie będę się już powtarzać i znów zachwycać światem i bohaterami, wspomnę tylko, że i jedno i drugie wciąż jest na świetnym poziomie. Podobała mi się historia, która przedstawił autor, szybka, emocjonująca akcja oraz nieprzewidywalność. Nie czytajcie opisu znajdującego się na okładce! Ja tego nie zrobiłam i zaskoczyło mnie kilka rzeczy, doszło do głosu więcej emocji – zwyczajniej czytało mi się bardzo przyjemnie. Oczywiście zdarzyły się zgrzyty, jednak tej książce jestem w stanie wybaczyć wszystko.
Już zacieram łapki na kolejny tom. Uwielbiam Feista. :-)
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
AISA
Żarłoczny Ghul
Posty: 761
Rejestracja: 10 sie 2010, 18:29

Post autor: AISA »

Jestem świeżo po lekturze Mistrza Magii. Szczerze powiedziawszy, trochę się bałam o tę pozycję. Zastanawiałam się, czy autor da radę utrzymać poziom. Jak rozwinie sytuację i czy znowu znajdę podobieństwa do pewnej trylogii. Okazuje się, że całkiem nie potrzebnie zaprzątałam sobie głowę. Złudzenia podobieństwa do dzieła J.R.R. Tolkiena, wywołane lekturą pierwszego tomu już na samym początku, rozwiewają się. Dowiadujemy się więcej o zaskakujących i często zagmatwanych losach bohaterów. Towarzyszymy im w ciekawych i jakże wciągających wydarzeniach. Z każdą stroną coraz lepiej poznajemy te postaci, a także światy, w których przyszło im żyć. A wszystko to zgrabnie opisane w historii przepełnionej wciągającą akcją.
Jestem naprawdę ciekawa, co będzie w kolejnym tomie, gdyż ten skończył się według mnie tak, jakby był on ostatnim z serii.
Naprawdę świetna książka, która zdecydowanie przewyższyła moje oczekiwania. Ma niestety jeden mankament. Niestety zgadzam się z Sophie, zauważalne są braki techniczne – osoba odpowiedzialna za poprawność językową zdecydowanie dała ciała.

Awatar użytkownika
Sophie
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 3005
Rejestracja: 24 sie 2010, 17:24

Post autor: Sophie »

Skończyłam „Mrok w Sethanon” i chcę więcej! Jestem żądna Feista! :-P
Zacznę od tego, że tom czwarty ma więcej wad niż reszta, jednak nie oznacza to, iż jest najgorszy, ponieważ jest też naprawdę bardzo emocjonujący oraz są w nim ogromne ilości akcji. Akcji międzyświatowej, i to nie ograniczonej do dwóch światów – Midkemii i Kalewanu. W „Mroku w Sethanon” pojawiają się zupełne inne wymiary, zupełnie inne czasy. [mały spoiler, więc nie zaznaczam] Ha, nawet dane jest czytelnikowi poczytać o początku istnienia, a to nie zdarza się często – autorzy z reguły, nawet jeśli o tym piszą, są to wykłady lub opowieści, a tu proszę, bohaterowie widzieli to na żywo! [koniec spoilera] Z jednej strony podobał mi się ten rozmach, z drugiej jednak autor trochę przesadził. Może nie tyle w kreacji, co w zachowaniach bohaterów w tych światach, sytuacjach. Zwłaszcza jeśli chodzi o Macrosa – wiedział wszystko o wszystkim, na wszystko miał odpowiedź, jeśli był problem, on zaraz znajdował rozwiązanie. Dodatkowo wyrażał się momentami tak, jakby opisywane rzeczy nie były niezwykłe, jakby już to wszystko widział, poznał (i może tak było). Tomasa z jego mądrościami mogłam zrozumieć, ponieważ on to wszystko widział i przeżył wcześniej. I niby nie ma różnicy w wymądrzaniu się, ale pierwszy mnie denerwował, a drugi zainteresowywał. Różnica polega na sposobie, w jaki tłumaczyli. Bohaterowie byli oczywiście świetni – doskonale stworzeni, wspaniale komponowali się w akcji. Ach! Byli boscy. ;-) Najbardziej polubiłam Aruthę (poza małym kryzysem), Martina, Jimmy’ego, Dolgana… Mogłabym tu wymienić chyba wszystkich. :-P Tak jak w poprzednich tomach mogłabym się przyczepić do interpunkcji, literówek, ale w sumie wszystko jedno, i tak nie zwracałam na nie zbyt wielkiej uwagi. Tak mnie wciągnęło!
Autor i tym razem nie zawiódł, zapewniając Czytelnikowi świetną rozrywkę – dużo szybkiej, ciekawej akcji, wspaniała, wciągająca historia, doskonali, wyraziści bohaterowie, cudowne, różnorodne światy. Czego chcieć więcej? Chyba tylko więcej takich książek. :-)

PS. Tak jak poprzednio radzę: nie czytajcie opisu okładkowego. ;-)
Oh yes Daddy is home and he ain't happy. :twisted:

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1506
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Post autor: Blair »

Niedawno skończyłam "Adepta magii" i jestem pod ogromnym wrażeniem. Jak wcześniej napisała Sophie, jest to klasyczne fantasy, które najbardziej zachwyciło mnie prostotą i uniwersalnością. Faist w pierwszej części "Wojny światów" zaserwował czytelnikowi wszystko to, co najlepsze w tym gatunku.
Kiedyś zaczęłam czytać pierwszą część "Zwiadowców" i pierwsze skojarzenie, które mnie napadło, wiązało się właśnie z dziełem Flanagana. Z tym, że "Zwiadowców" nie dane mi było dokończyć (a zapowiadali się całkiem nieźle), a "Adept magii" wciągnął mnie do reszty. Wartka akcja, dobrze wykreowani bohaterowie, świat przedstawiony, który tylko się prosi o to, żeby się nad nim kilka minut pozachwycać... *-*
Przy końcówce wyraźnie widać, że "Adept" i "Mistrz" to jedna książka podzielona na dwa. Bardzo mi brakowało w ostatnich rozdziałach "Adepta" Puga. Nie mówiąc już o innych wydarzeniach, które sprawiają wrażenie uciętych w połowie.
Czarownica pisze:Sophie - rok wydania tych książek jest dość dawny. Pewnie teraz juz jest lepiej i wydawnictwo bardziej się stara. Ja osobiście lubię ich książki(niektóre).
Cykl jest o wojnie światów - ale jest powiązany z innymi cyklami a w nich widać że wojna wcale nie kończy się o tak szybko. Ciekawe, czy spodoba Ci się Trylogia Imperium = powiązana z Wojną światów, a jednak moim zdaniem sporo się od niej różniąca.

Sophie: Zdaję sobie z tego sprawę, ale to nie znaczy, że nie mogli się starać wcześniej, zwłaszcza, że niektóre błędy zmieniały sens zdania. Np. zamiast "wszedł" było "wyszedł". A co do Trylogii Imperium to się przekonamy.
Też to zauważyłam. Jednak pomijając kilka dzisiejszych książek, w których występuje masa rażących błędów, to zauważyłam, że w starszych wydaniach takiego typu potknięć jest więcej niż w tych dzisiejszych. Oczywiście nie jest to żadna reguła i nie raz znajdują się wyjątki, ale np. Znak, który wcześniej wydał tę książkę czy inne, większe wydawnictwa, redakcję przeprowadzają już lepiej. :-P
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”