Anna we krwi

Dział założony z myślą o seriach i cyklach książkowych. Tu wszystko o naszych ulubionych bohaterach i ich przygodach ukazujących się w częściach.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1506
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Anna we krwi

Post autor: Blair »

Obrazek

Autor: Kendare Blake
Tytuł: Anna we krwi
Tytuł oryginalny: Anna Dressed in Blood
Wydawnictwo: Prószyński i Ska
Ilość stron: 320
data wydania: 12 kwietnia 2012r.

Opis od wydawcy:

Cas Lowood odziedziczył po ojcu niezwykły zawód: zabija umarłych.

Ojciec chłopaka został w makabryczny sposób zamordowany przez ducha, którego sam miał uśmiercić. Teraz, uzbrojony w sztylet athame, Cas podróżuje po całym kraju ze swoją matką-czarownicą i potrafiącym wyczuć obecność zjaw kotem. Razem śledzą wątki lokalnych legend, próbując wyplenić co bardziej niebezpieczne upiory ze świata. Gdy przybywają do kolejnego miasta w poszukiwaniu ducha nazywanego przez mieszkańców Anną we Krwi, Cas nie spodziewa się niczego odbiegającego od normy: chce zjawę wyśledzić, zdybać, zabić. Zamiast tego spotyka obłożoną klątwą dziewczynę, istotę z jaką nigdy przedtem się jeszcze nie mierzył.


Moja recenzja: Do tej powieść przyciągnęła mnie niezwykle klimatyczna okładka. Nie mogłam odciągnąć od niej wzroku. Sprawiała, że za wszelką cenę musiałam przeczytać tę powieść. Czy wnętrze było tak samo dobre jak wygląd zewnętrzny? Co czułam, trzymając książkę w ręku? Grozę? Napięcie? Znużenie? Jakie emocje we mnie wywołała? Strach? Niedowierzanie? A może był to... rozbawienie?


Kendare Blake ukończyła wydział literatury na uniwersytecie Middlesex w północnym Londynie. Mieszka i pracuje w Waszyngtonie.

Cas od dziecka wychowywał się w bardzo specyficznej rodzinie. Jego ojciec prowadził całkowicie nie codzienną profesję – zabijał umarłych. Wraz z matką, białą czarownicą, we trójkę podróżowali po całym świecie, nigdzie na dłużej nie zagrzewając miejsca. Ich jedynym celem było uwalnianie ludzi od niebezpiecznych zjaw, potrafiących nie tylko zaleźć za skórę, ale także zabić – na śmierć. Po drodze, gdy chłopak podążał swą młodzieńczą ścieżką, przeżył ogromną tragedię. Jego ojciec przemieniając się z drapieżcy w ofiarę, został zabity w dziwnych okolicznościach. Od tamtego czasu Cas sam dzierży amethe – tajemniczy nóż, dający władzę nad duchami. Wraz z matką kontynuuje tradycję rodzinną i pozwala duchom odejść dalej. Jego następnym zadaniem jest zadośćuczynienie rodzinom, których bliscy padli ofiarą Anny we krwi… Dziewczyny, której żywot osłania mgła strachu.

Przyznam szczerze, że całkowicie inaczej wyobrażałam sobie tę książkę. Miałam nadzieję, że Anna będzie skrzyżowaniem krwawej Merry z Carrie – bohaterką wykreowaną przez Stephena Kinga. Troszkę się przeliczyłam, chociaż nie do końca. Autorka do fabuły wplotła kilka aspektów, które bezsprzecznie powieść zamieniły w książkę młodzieżową. W jaki sposób to zrobiła? Ułagodziła charakterki bohaterów. Jak przystało na nastolatków, postacie posiadały nutę zachwiania. Zwykle kierowały się uczuciami, co jednocześnie powodowało zmianę zdania i przyspieszenie bądź spowolnienie akcji. Szczerze powiedziawszy mam trochę za złe pisarce, że poszła w tym kierunku. Gdyby ta powieść nie była kierowana do młodszego czytelnika, to klimat książki całkowicie odpowiadałby nastrojowi, w który wprowadziła mnie okładka. Mroczny, nieprzystępny i bardzo tajemniczy.

Nuta horroru bardzo szybko znikła. „Anna we krwi” była pozycją, gdzie przy dialogach nie raz zaśmiewałam się do rozpuku niż taką, gdzie przy opisach włos powinien mi stawać dęba. Nie mogę także wspomnieć o jakimkolwiek bogactwie językowym, ponieważ go nie znalazłam. Autorka całkowicie wpasowała się w stylizację młodzieńczą, chociaż dzięki Bogu, nie wprowadziła żadnego slangu. Przy tej powieści był by to tylko gwóźdź do trumny. Lekkie i przystępne dialogi, które bardzo często były okraszone dowcipem, trzymały mnie w swoich kleszczach. Zamiast drżeć ze strachu, trzęsłam się ze śmiechu. Na szczęście nie przy scenach, które powinny wywoływać we mnie trwogę. Tak, występowały takie wątki. Niestety nie tak często jakbym chciała.

Anna na początku potrafiła wystraszyć. Przez pewien czas była nawet śmiercionośnym zagrożeniem vel wrogiem numer jeden. Nie trwało to jednak długo. Pani Blake nie utrzymała bohaterki w stanie zawieszenia, nie pozwoliła jej siać grozy jak przez ostatnie pół wieku. Uczyniła ją postacią dynamiczną, na szczęście jednocześnie nie umniejszyła jej roli, którą Anna miała do odegrania w fabule.

Narracja była oczywiście pierwszoosobowa, a moim spikerem nie był nikt inny tylko Cas. Chłopak bardzo często potrafił mnie oburzyć swoimi kontrowersyjnymi stwierdzeniami, przez chwilę wyśmiewając Harrego Pottera, był mi nawet solą w oku. Pani Kendare wystylizowała go na nastolatka, który jest świadomy otaczającego go świata. Był bohaterem zmiennym w swej dojrzałości, jeśli tak to mogę ująć. Czasami zaskakiwał logicznymi i poważnymi stwierdzeniami by na powrót przemienić się w pyskatego, lekko buntowniczego nastolatka. Bawił, drażnił i zaskakiwał, jednocześnie też nie pozwalał bym uznała książkę za nudną.

Nie jestem pewna moi drodzy jak odpowiedzieć na pytanie: Czy „Anna we krwi” mnie zawiodła? Faktem jest, że to powieść która była dla mnie swojego rodzaju kotem w worku. Zachwyciłam się okładką i bez namysłu stwierdziłam, że musi stać na mojej półce. Jednocześnie także sądziłam, że będzie to książka ze szczyptą romansu, horroru i masą porządnej fantastyki. Po zajrzeniu do środka, stwierdzam, że żaden czytelnik, nawet gdyby dobrze szukał, Kinga tu nie znajdzie. Jest to bardziej powieść o perypetiach bohaterów, pomiędzy którymi rozkwita uczucie nieszczęśliwej miłości, owianej lekkim posmakiem fantastyki niż porządny, mrożący krew w żyłach horror z miłością w tle.

Tak więc odpowiadając na pytanie – nie, nie zawiodłam się. „Anna we krwi” to książka, która mnie zaskoczyła, ale później bardzo korzystnie zapisała się w mojej pamięci. Fabuła mnie wciągnęła, a bohaterowie zaczęli zastanawiać. Nie jest to literatura poważna, nie doszukiwałabym się w niej żadnej głębi ani nie powiedziała, że autorka w jakikolwiek sposób przekazuje nam swoje perełki mądrości. Jednocześnie muszę zaznaczyć, że na tle powieści młodzieżowych, a nawet książek, które ostatnio przeczytałam, powieść wypada bardzo korzystnie. Jeśli czytaliście „Pomiędzy”, a książka wzbudziła w Was chociaż połowicznie taki niesmak jak we mnie, to „Anna we krwi” przywróci Wam wiarę w duchy. Nie była to krwawa Merry, chociaż miała coś z Carrie, która pokazała swe drugie oblicze. Muszę na koniec podkreślić, że chociaż szukałam podobieństw do innych postaci literackich, to najlepszym stwierdzeniem jest to, że była to po prostu Anna, a ja bardzo chętnie poznam jej dalsze losy, które nakreśli Kendare Blake.

Ocena: 8/10
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

Awatar użytkownika
kara663
Trzy Ćwierci Do Śmierci
Posty: 457
Rejestracja: 30 maja 2010, 01:03

Post autor: kara663 »

Moją recenzje macie tutaj http://fan-dom.pl/2012/04/29/anna-we-krwi-recenzja/ ;-)

Miałam mały problem z wyrażeniem swojej opini. Z jednej strony byłam zachwycona, z drugiej rozczarowana. Tak jak Blair, liczyłam na jakiś fajny horror :-? Pierwsze spotkanie z Anną było wspaniałe, tak samo jak jej wygląd i zachowanie, niestety później zostaje uczłowieczona :-(

[spoiler]Byłam naprawdę przerażona, kiedy wyszło, że ta dwójka jest zakochana. Na szczęście nie wynikło z tego nic poważniejszego, a zachowanie Anny pod koniec przyniosło mi dużą satysfakcje :-) Zachowała się odpowiednio i nie robiła żadnych ckliwych scen, po prostu rzuciła natrętnym chłopakiem przez pokój i zaciągneła złego ducha do piekła. No cud, miód i maliny :-P Teraz jestem ciekawa co ta nierozgarnięta banda zrobi by ją stamtąd wyciągnąć :twisted:
Kolejna sprawa to relacje między bohaterami. Normalnie we wszystkich książkach "królowe szkoły" to wredne i puste baby, które przynoszą same kłopoty. Trochę dziwnie mi się czytało o naszej "królowej roju" :-? A jej relacja z tym chłopakiem telepatą była jeszcze dziwniejsza :-? To wszystko wydawało mi się trochę sztuczne.[/spoiler]

Mimo to książkę naprawdę fajnie się czytało i mogę ją polecić, ale jako coś luźniejszego i mniej wymagającego ;-)
Ostatnio zmieniony 29 kwie 2012, 16:56 przez kara663, łącznie zmieniany 1 raz.
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1506
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Post autor: Blair »

kara663 pisze:[spoiler]Byłam naprawdę przerażona, kiedy wyszło, że ta dwójka jest zakochana. Na szczęście nie wynikło z tego nic poważniejszego, a zachowanie Anny pod koniec przyniosło mi dużą satysfakcje Zachowała się odpowiednio i nie robiła żadnych ckliwych scen, po prostu rzuciła natrętnym chłopakiem przez pokój i zaciągneła złego ducha do piekła. No cud, miód i maliny Teraz jestem ciekawa co ta nierozgarnięta banda zrobi by ją stamtąd wyciągnąć[/spoiler]
[spoiler] Na razie nie wynikło nic poważniejszego :-P Nie żebym była tym wątkiem zachwycona. Niestety teraz w książce młodzieżowej bez miłości ani rusz. Jestem całkowicie pewna, że w następnej części autorka zrobi z tego Big love itp., itd. :roll: Tylko, aby mi to ładnie ujęła chociażby, bo nie odpowiadam za siebie :evil: [/spoiler]

Zwiastun - nic wyszukanego, ale coś w nim jest, albo to tylko ta muzyczka
:-P



Obrazek

Opis książki:
[spoiler]In this follow-up to Anna Dressed in Blood, Cas begins seeing Anna everywhere: sometimes when he’s asleep, and sometimes in waking nightmares. But something is very wrong. These aren’t just daydreams. Anna seems tortured, torn apart in new and ever more gruesome ways every time she appears.


Cas doesn’t know what happened to Anna when she disappeared into Hell, but he knows she doesn’t deserve whatever is happening to her now. Anna saved Cas more than once, and it’s time for him to return the favor.
[/spoiler]

Okładka części drugiej - też mi się podoba. Projekt trzymający poziom jedynki, a jednocześnie przez pewne aspekty... intrygujący 8-)

[spoiler] Czyżby Anna trafiła do piekła? [/spoiler]
Ostatnio zmieniony 29 kwie 2012, 16:56 przez Blair, łącznie zmieniany 1 raz.
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

Awatar użytkownika
kara663
Trzy Ćwierci Do Śmierci
Posty: 457
Rejestracja: 30 maja 2010, 01:03

Post autor: kara663 »

Blair pisze:Zwiastun - nic wyszukanego, ale coś w nim jest, albo to tylko ta muzyczka
O_o
Blair pisze:Okładka części drugiej - też mi się podoba. Projekt trzymający poziom jedynki, a jednocześnie przez pewne aspekty... intrygujący
No, jest piękna :-D Może nawet piękniejsza od pierwszej. Już się nie mogę doczekać by dostać ją w swe łapki *-*
Blair pisze:[spoiler]Czyżby Anna trafiła do piekła?[/spoiler]
[spoiler]Sądze, że tak właśnie jest, zresztą tak to nazwałam w poprzednim poście :-P Gdzie indziej mogłaby wysłać tamtego dupka? Zresztą od połowy książki miała strasznego fioła na punkcie samodestrukcji, więc się nie dziwie, że ona też tam trafiła :roll: Ale ciekawi mnie jak zdołała otworzyć drzwi do Piekła w swoim domu?[/spoiler]
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1506
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Post autor: Blair »

kara663 pisze:[spoiler]
Sądze, że tak właśnie jest, zresztą tak to nazwałam w poprzednim poście Gdzie indziej mogłaby wysłać tamtego dupka? Zresztą od połowy książki miała strasznego fioła na punkcie samodestrukcji, więc się nie dziwie, że ona też tam trafiła Ale ciekawi mnie jak zdołała otworzyć drzwi do Piekła w swoim domu?
[/spoiler]

[spoiler] Jak to jak? Tupnęła nogą w podłogę i same się otworzyły :-P Właściwie to może mieć związek z tym, że jej matka ją przeklęła i wezwała Wielkiego Złego z czeluści piekła. Może tym samym otworzyła jakiś "portal" ?
Ja to już się boję co ta autorka wymyśli jak Cas i jego kółko różańcowe się wezmą za otwieranie tych drzwi :mrgreen: [/spoiler]
kara663 pisze:Blair napisał/a:
Zwiastun - nic wyszukanego, ale coś w nim jest, albo to tylko ta muzyczka


O_o

Pierwszy raz jak to zobaczyłam, to pomyślałam, że zrobił to jakiś fan Simsów :-P Mam nadzieję, że na zwiastun części kolejnej bardziej się postarają :roll:
Muzyka jednak mi się podobała.
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

Awatar użytkownika
kara663
Trzy Ćwierci Do Śmierci
Posty: 457
Rejestracja: 30 maja 2010, 01:03

Post autor: kara663 »

To to miał być profesionalny zwiastun?!! O.O Jestem w głębokim szoku... Nawet ja, niszczyciel sprzętów elektronicznych i komputerowy przypadek beznadziejny, jestem chyba w stanie coś takiego zrobić :shock: Aż mi trochę żal tej książki :-(
- Wyglądasz, jakby palił ci się dom – zaobserwowała Rene.
- Po prostu myślę o tym, że kiedy Wszechświat decyduje dać ci w zęby, to nigdy nie
poprzestaje na tym – kopie cię jeszcze kilka razy w żebra i zrzuca ci błoto na głowę.
- Jeżeli masz szczęście to jest to błoto.

Awatar użytkownika
Blair
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1506
Rejestracja: 26 mar 2011, 23:24

Post autor: Blair »

kara663 pisze:To to miał być profesionalny zwiastun?!! O.O Jestem w głębokim szoku... Nawet ja, niszczyciel sprzętów elektronicznych i komputerowy przypadek beznadziejny, jestem chyba w stanie coś takiego zrobić :shock: Aż mi trochę żal tej książki :-(
OMG! Tamten zwiastun na serio był robiony przez Simsy O_o
Jednak to był tylko tester. Ten chyba jest główny . :shock:

Chyba wolę poprzedni. Podkład muzyczny dali wystrzałowy po prostu :shock:

kara663: Weź nie dobijaj...

Nie kuś :-P
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Blair, łącznie zmieniany 1 raz.
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton

Awatar użytkownika
Oksa
Zaawansowany Stopień Zupiorzenia
Posty: 1824
Rejestracja: 07 lut 2010, 14:34

Post autor: Oksa »

Po przeczytaniu dobrych kilkudziesięciu stron pomyślałam sobie, że ta pozycja jednak nie jest dla mnie albo za bardzo marudzę. Sceny, w zamiarze mające być przerażające, były trochę nieudacznie napisane. Bardzo łatwo mnie przestraszyć, serio, ale autorce akurat nie udało się wytworzyć tej specyficznej atmosfery cechującej powieści grozy, dzięki której nawet najbardziej oszczędne opisy potrafią przestraszyć. Obrzydliwości i potworności było trochę, owszem, ale nie robiły jakiegoś przesadnego wrażenia. Był tylko jeden moment, w którym poczułam przyjemny niepokój i lekkie uniesienie włosków na karku
[spoiler]a było to w domu Casa, gdy razem z matką mieli się zetknąć po raz pierwszy z zabójcą członka ich rodziny. Nie było wiadomo, z czym mamy do czynienia i kim właściwie jest ta istota, a ta niewiedza i moment oczekiwania na zobrazowanie naszych strachów była właśnie tym, czego brakowało w innych scenach z duchami, nawet z Anną.[/spoiler]
Gdzieś tak do połowy książki byłam też dość średnio zainteresowania fabułą. No nie urzekła mnie, muszę przyznać. W pewnym stopniu obwiniam za to głównego bohatera, bo przez 3/4 powieści zachowywał się jak przemądrzały mały fiutek. Kiedy zaczęło się okazywać, że inni ludzie też - o dziwo - mają swój rozum i potrafią podejmować rozsądne decyzje, a nawet - no niemożliwe! - mogą się do czegoś przydać, Cas nieco spuścił z tonu i zaczął mi się jawić jako osoba trochę bardziej przystępna. Ale za wszystkie te uwagi o nic nie znaczących problemach "żywych", które go nie interesują i właściwie to mało o nich wie, bo są takie "żywe" i w ogóle, sami rozumiecie, to miałam ochotę zdrowo przekopać mu tę żywą dupę.

Trochę rozczarowała mnie matka Casa, mimo wszystko nie miała prawie żadnego wpływu na syna ani siły oddziaływania na jego działania, jak na właściwego rodzica przystało. Już jako 14-to latek robił co chciał, wiedział jakie jest jego przeznaczenie, koniec kropka, rodzicielka nie ma nic do gadania. Może jedynie pomóc mu wynająć nowy dom, zapisać do szkoły i nasmarować czoło olejkiem dla ochrony.

Zgodzę się z karą w sprawie zakończenia, bo podobało mi się [spoiler]i tylko utwierdziło w przekonaniu, że Anna to jedna z najbardziej intrygujących postaci, jaką wykreowała autorka. Bez zbędnych ckliwości zaciągnęła dziada do piekła. Brawo dla niej. Aczkolwiek zastanawia, jak otworzyła wrota. Może odpowiedź na to pytanie znajdzie się w kolejnym tomie?[/spoiler]

Brakowało mi nieco więcej gruntu, opisów, czystej wiedzy na temat świata duchów. Było także coś o jakichś zaklęciach, ochronnych, przyzywających, wiążących i innych, trochę o voodoo, trochę o wiccanach, ale żebym poczuła się jakoś bardziej wyedukowana w te klocki, to niestety nie. I znowu obwiniam za to Casa :twisted: no ale co? Gówniarz sam przecież marudził, kiedy musiał trochę pogłówkować i zamiast użyć samej siły mięśni, wysilić też zwoje mózgowe i przyjrzeć się wiedzy teoretycznej. Jaka wiedza bohatera-narratora, taka i czytelnika o świecie przedstawionym, niestety.

A jednak dokończyłam i nie powiem, oceniam tę książkę jako przyjemną lekturę, która jest jednocześnie straszliwie zmarnowanym pomysłem. Nie idę tu w kierunku jakiś górnolotnych dzieł, poziomu Kinga czy Barkera, faktem pozostaje jednak, że potencjał na niezły horror młodzieżowy był i się zmył.

A!
[spoiler]Czemu Tybalt musiał zostać zjedzony :-([/spoiler]
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Serie, sagi i cykle”