Ulubione fragmenty, cytaty

Trzecia książka z cyklu o Kate Daniels. W Polsce ukazała się nakładem Fabryki Słów pod tytułem "Magia uderza" w sierpniu 2010.

Moderatorzy: Administratorzy, Moderatorzy, Junior Admini

Awatar użytkownika
Mila
Nawiedzony Praktykant Grabarza
Posty: 149
Rejestracja: 12 lip 2010, 13:57

Post autor: Mila »

Najlepsze fragmenty przy których nawet jak teraz czyta?am to p?acze ze ?miechu to:
Qarola pisze:Zabrzmia? gong.
Wspomnienia uderzy?y we mnie ze zdwojon? si?? - upa?, piasek, strach.
Magia lamii wystrzeli?a jak atakuj?ca kobra. Odskoczy?am w ostatniej chwili, unikaj?c wpadni?cia w jam?, która utworzy?a si? w piasku tam, gdzie jeszcze przed momentem sta?am.
Fechtmistrz przyskoczy? do mnie w mgnieniu oka. Zaatakowa?, wyprowadzaj?c podr?cznikowy „cios gniewu" - pot??ne, uko?ne ci?cie z prawej, skierowane w dó?. Uchyli?am si?. Ostrze przeci??o powietrze obok. Z?apa?am go?cia za fraki i uderzy?am z g?ówki w czo?o.
Masz, ty nieudaczniku.
Krew sp?yn??a mi po twarzy. Oczy Szermierza uciek?y w g??b czaszki i mój przeciwnik osun?? si? na ziemi?.
Oj.
Odwróci?am si?. Z naprzeciwka nadbiega? bizo-no?ak. Nabranie pr?dko?ci zabra?o mu moment, ale teraz wielki, masywny, parskaj?cy gniewnie zniekszta?conymi nozdrzami, wydawa? si? niepowstrzymany. Curran obserwowa? go ze znudzon? min?. W ostatniej chwili usun?? si?, wystawiaj?c nog?. Zmiennokszta?tny potkn?? si?, a Curran pomóg? mu si? przewróci? silnym ciosem w kark. Bizono?ak run?? na piasek niczym drapacz chmur. Wstrz?sn??a nim fala drgawek, po czym znieruchomia?, z g?ow? wykr?con? pod nienaturalnym k?tem.
Upadaj?c, musia? skr?ci? kark. Jego pier? nadal si? porusza?a. Ten przynajmniej nie zgin?? na miejscu. Curran sta? nad nim z zak?opotan? min?.
Dali rzuci?a ostr? komend? w nieznanym mi j?zyku, jednocze?nie podrzucaj?c w gór? pasek papieru ry?owego. Karteczka znikn??a z cichym pykni?ciem.
Spojrzeli?my wyczekuj?co na lami?. Nic. Porusza?a ramionami, gromadz?c moc do jakiego? paskudnego zakl?cia.
Pewnie magia Dali by?a niewypa?em.
Naraz nad g?ow? lamii rozb?ys?o jaskrawe, ró?owe ?wiat?o, które uformowa?o si? w ?wietliste szcz?ki o demonicznych k?ach. Paszcza poch?on??a lami?, szyj?, ?okcie, korpus, i znikn??a.
Rozleg?o si? g?o?ne chrupni?cie i lamia zacz??a si? wykr?ca?. Jej g?owa odwróci?a si? o sto osiemdziesi?t stopni, kark p?k?, przez skór? w zgi?ciu r?k przebi?y si? ostre ko?ci ?okciowe, a w ko?cu istota przegi??a si? w ty? jak kwiat ze z?aman? ?odyg?.
Odwróci?am si? powoli i spojrza?am na Dali.
- Heh, chyba jednak zadzia?a?o. - Wzruszy?a ra-mionami.
T?um oszala?.
Jim czatowa? na nas przy Z?otych Wrotach i zgrzyta? z?bami.
- A co z ledwie ledwie zwyci?stwem?
- Mówi?e?, ?e mamy by? nieudolni! Patrz, nawet nie dotkn??am miecza. R?bn??am go?cia g?ow?, jak ulicznik.
- Zaatakowa? ci? m??czyzna z mieczem, a ty go rozbroi?a? i obali?a? w ci?gu dwóch sekund! - Popatrzy? na Currana, który wzruszy? ramionami.
- Nie moja wina, ?e nie umia? si? przewraca?.
Jim przeniós? surowe spojrzenie na Dali.
- Co to, u diab?a, mia?o by??
- Szkar?atne Szcz?ki ?mierci.
- Kiedy zamierza?a? mnie poinformowa?, ?e ?amiesz ludzi jak zapa?ki?
- Mówi?am, ?e rzucam kl?twy.
- Mówi?a?, ?e nie dzia?aj?!
- Mówi?am, ?e nie zawsze dzia?aj?. Ta najwyra?niej zadzia?a?a. - Dali zmarszczy?a czo?o. - Zreszt? nie rzuca?am ich nigdy na ?ywych przeciwników. To by? wypadek.
Jim spiorunowa? nas wzrokiem. Podk?adka p?k?a mu w d?oniach. Odwróci? si? na pi?cie i odszed?, tupi?c.
- Chyba zranili?my jego uczucia - skwitowa?a Dali, odprowadzaj?c Jima spojrzeniem, po czym ruszy?a za nim.
- Co, do cholery, mia?em zrobi?, z?apa? tego bizo-no?aka, ?eby nie upad?? - prychn?? Curran.
Kolejny to:
aneta91 pisze:Poda?am jej dziesi?taka.
- Chcesz pi?? sztuk? - zapyta?a Glenda.
- Nie. Chc? zadzwoni?. - Tak? rozmow? najlepiej przeprowadzi? poza biurem.
Glenda po?o?y?a aparat na ladzie, sprawdzi?a sygna? i wzi??a dziesi?? dolarów. Wybra?am numer Twierdzy, przedstawi?am si? bezcielesnemu kobiecemu g?osowi po drugiej stronie i poprosi?am o po??czenie z W?adc? Bestii. Odezwa? si? niemal natychmiast.
- Zamierzam ukry? si? razem z Jimem.
Cisza, która zapad?a po moim o?wiadczeniu, brzmia?a zdecydowanie z?owrogo. Mo?e my?la?, ?e jego superpoca?unkowe moce mnie zmieni?y? Marzenia. Musia?am trzyma? go z daleka od sprawy Dereka. Nie potrzebowa? dodatkowego obci??enia.
- My?la?am o tym, co zdarzy?o si? dzisiaj rano. - Stara?am si? mówi? spokojnie i do rzeczy. - Kaza?am zmieni? zamki. Je?li jeszcze raz przy?api? ci? w moim mieszkaniu, z?o?? oficjaln? skarg?. Przyj??am od ciebie jedzenie, pod przymusem, ale przyj??am. Uratowa?e? mnie raz albo dwa i nawet widzia?e? prawie nag?. Zdaj? sobie spraw?, ?e oceniasz to wszystko wed?ug norm zmiennokszta?tnych i oczekujesz, ?e po?o?? si? przed tob? z roz?o?onymi nogami.
- Niekoniecznie. - Jego g?os by? tak spokojny jak mój. - Mo?e by? na czworakach. Albo przy ?cianie, je?li wolisz. Tudzie? na stole kuchennym. Mo?esz by? nawet na górze, je?li b?dzie warto.
Nie zazgrzyta?am z?bami - móg?by us?ysze?. Uczepi?am si? spokoju i rzeczowo?ci.
- Nie rozumiesz. Mówi?: nie.
-Nie?
- ?adnego seksu, w ?adnej pozycji, ?adnych nas.[...] Rany. Z trudem to prze?kn??am.
- Za ka?dym razem kiedy my?l?, ?e osi?gn??e? szczyt arogancji, ty pokazujesz mi nowe mo?liwo?ci. Twój egoizm jest jak wszech?wiat, ci?gle si? rozrasta.
- Mia?a? ochot? zawlec mnie do ?ó?ka.
- Mia?am ochot? wsadzi? ci sztylet pod ?ebro i uciec z wrzaskiem. W?ama?e? si? do mnie i zacz??e? ob?linia?! Jeste? chory! I nie wyje?d?aj mi tu z wyczuwaniem mojego po??dania, bo to brednie!
- Nie potrzebuj? u?ywa? do tego nosa. Wystarczy?o spojrze? na to rozmarzenie w oczach. I poczu? twój j?zyk w ustach.
- Ciesz si? tym wspomnieniem - warkn??am. - Bo nie b?dziesz mia? okazji go od?wie?y?.
- Id? gra? w te swoje gierki z Jimem. W razie potrzeby was znajd?.
Arogancki dupek.
- Wiesz co? Je?li znajdziesz nas przed up?ywem trzech dni, osobi?cie ugotuj? ci kolacj? i podam na tacy, nago. - Przyrzekasz - Tak! Pieprz si?!
Rzuci?am s?uchawk?. Tak, idealny przyk?ad spokoju i rozs?dku.
Oraz:
Aschi pisze:" - Czy mog? ci przynie?? co? do jedzenia, Wasza Wysoko??? Czy mog? powiedzie? ci, jaki jeste? silny i m?dry, Wasza Wysoko??? Czy mog? ci? wyiska?, Wasza Wysoko??? Czy mog? ci? poca?owa? w ty?ek, Wasza Wysoko??? Czy mog...
Urwa?am , dostrzegaj?c, ?e Rafael nagle skamienia?. Siedzia? niczym pomnik, ze wzrokiem wbitym w jaki? punkt ponad moim ramieniem.
- Stoi za mn?, tak?(...)
- Owszem, mo?esz poca?owa? mój ty?ek. Zwykle nie przepadam za naruszeniem przestrzeni osobistej, ale przecie? jeste? Przyjacielem Gromady, a twoje us?ugi raz czy dwa nam si? przyda?y. Staram si? spe?nia? ?yczenia osób przyja?nie nastawionych do moich ludzi. Mam tylko jedno pytanie, czy to ca?owanie b?dzie z?o?eniem ho?du, rodzajem oporz?dzania czy te? cz??ci? gry wst?pnej?"


No te by?y najlepsze tak uwa?am. Humor w serii jest mia?d??cy.

Kat70

Post autor: Kat70 »

Wszystkie cytaty s? extra, ale ostatni to rekord ?wiata , gdy go sobie przypomn?, to ?miej? si? nawet na ulicy.

aneta91

Post autor: aneta91 »

Uwielnbiam Kate i jej komentarze typu:
,, Dra? by? naprawde przystojny, w tym momencie wygl?da? bardzo ludzko. Nikomu nie musia? imponbowa?(...) Tylko on, gor?ca kompiel, ból, kilka, cennych, skradzionych minut, z dala od innych, i ten nieodparty erotyzm. Hmm, to ostatnie pomy?la?o si? jako? samo''

,, - To ?lad pazurów- powiedzia? ostro- Wilczych. Kto to zrobi??
- Nikt!- Có? za b?yskotliwa odpowied?. A jaka przekonuj?ca...''

mam do autorki tej ksi??ki tak wielki szacunek a napisanie tekstu który mia? ma tak fajne pe?ne humoru teksty

Awatar użytkownika
Shane
Posty: 86
Rejestracja: 19 wrz 2010, 20:24

Post autor: Shane »

- Kate? - Zaniepokojony g?os Dereka przywróci? mnie do rzeczywisto?ci. Gdybym tylko mog?a mówi?, gdybym mog?a p?aka? czy w jakikolwiek inny sposób uwolni? si? od nawa?u emocji. Ale nie by?am w stanie wycisn?? ani jednej ?zy, napi?cie pozosta?o, wzmagaj?c cierpienie.
Derek d?wign?? si? z poduszek, nachylaj?c ku mnie. Nowa twarz zastyg?a w nieruchom?, bia?? mask?.
- Przepraszam.
Opar? si? czo?em o moje, zamykaj?c mnie w ramionach. Zawis?am we w?asnym ?wiecie bólu niczym kropla w ?rodku burzy.
- Nie mo?esz mi tego robi?. - Mój g?os brzmia? ochryple, jakbym nie u?ywa?a go od wieków. - Nie mo?esz mi dawa? do zrozumienia, ?e masz k?opoty, i jednocze?nie nie pozwala? pomóc. Dzia?a?.
- Przepraszam. Ju? nigdy tego nie zrobi?.
- Nie umiem sobie z tym radzi?.
-Ju? nigdy, przysi?gam.
(...)
- My?la?am, ?e umrzesz - powiedzia?am po prostu.
-Ja te?. Przepraszam.

Zawsze mnie to wzrusza

Awatar użytkownika
AISA
Żarłoczny Ghul
Posty: 761
Rejestracja: 10 sie 2010, 18:29

Post autor: AISA »

aneta91 pisze:mam do autorki tej ksi??ki tak wielki szacunek a napisanie tekstu który mia? ma tak fajne pe?ne humoru teksty
To trzeba przyzna?. Humor w tej ksi??ce powala na kolana i na prawd? nie wiem sk?d autorzy bior? te pomys?y. Wielki szacunek dla nich za napisanie tej serii...
Shane pisze:- Kate? - Zaniepokojony g?os Dereka przywróci? mnie do rzeczywisto?ci. Gdybym tylko mog?a mówi?, gdybym mog?a p?aka? czy w jakikolwiek inny sposób uwolni? si? od nawa?u emocji. Ale nie by?am w stanie wycisn?? ani jednej ?zy, napi?cie pozosta?o, wzmagaj?c cierpienie.
Derek d?wign?? si? z poduszek, nachylaj?c ku mnie. Nowa twarz zastyg?a w nieruchom?, bia?? mask?.
- Przepraszam.
Ten fragment oraz klika innych tak?e mnie rozczulaj?. Scena ta wr?cz wyciska ?zy z oczu. Przyja??, oddanie, strach... Tego typu sceny dowodz? wielkiego talentu pisarskiego. Podejrzewam, ?e niezwykle trudno jest wple?? takie fragmenty w pe?n? przekomarza? i humoru tre?? i to jeszcze w taki sposób, aby wywo?ywa?y tego typu reakcje.

klara

Post autor: klara »

aneta91 pisze: ,, - To ?lad pazurów- powiedzia? ostro- Wilczych. Kto to zrobi??
- Nikt!- Có? za b?yskotliwa odpowied?. A jaka przekonuj?ca...''

mam do autorki tej ksi??ki tak wielki szacunek a napisanie tekstu który mia? ma tak fajne pe?ne humoru teksty
Zgadzam si? w 100%. Chwilami to nie potrafi? si? pozbiera? tak si? ?mieje z nich. :-D Mimo tego jeszcze s? nieraz takie smutne i ?ciskaj?ce za serce. Niesamowita ksi??ka po prostu.

Blair_Haywood

Post autor: Blair_Haywood »

-Ile wyciskasz?
- Siedemset.
-Dobra, to mo?e stan? sobie troch? z boku, poza twoim zasi?giem. Mam nadziej?, ?e nie pami?tasz o tej obietnicy skopania ci ty?ka?
Curran u?miechn?? si?.
- Chcesz mnie asekurowa??
- Raczej nie. Ale mo?e w zamian powykrzykuj? werbalne zach?ty? - Wzi??am g??boki oddech i zarycza?am: - Bez bólu nie ma sukcesu! Ból to tylko s?abo?? opuszczaj?ca cia?o! No dalej! Pchaj! Pchaj! Pomy?l, ?e ta sztanga to twoja dziwka!
-Nie tylko prze?pisz si? ze mn? - stwierdzi? pewnym g?osem. - Zanim to zrobimy, b?dziesz jeszcze o to prosi?
To s? dwa z licznych cytatów, które mi si? podoba?y i doprowadzi?y do ?ez. W sumie mog?abym zacytowa? ca?e ksi??ki :-P ;-)

Awatar użytkownika
Shane
Posty: 86
Rejestracja: 19 wrz 2010, 20:24

Post autor: Shane »

- B?dziecie potrzebowali siedmiu zawodników. Uda?am, ?e pisz? w powietrzu. Tylko Doolittle nie zacz?? rozgl?da? si? za d?ugopisem.
- W ?yciu nie widzia?em takiej bandy idiotów - o?wiadczy?, kr?c?c g?ow?. - To szale?stwo. Jak was zabij?, a tak si? stanie, to nie przychod?cie pó?niej do mnie z p?aczem.
To by?aby niez?a sztuka.

marika

Post autor: marika »

Kasia2 pisze:''Dom. Moje miejsce, moje zapachy, mój dywan pod stopami, moja kuchnia, mój Curran za sto?em kuchennym...Zaraz co do licha?
-Ty!-Spojrza?am na zamek i znów na Curanna. To by by?o tyle, je?li chodzi o stuprocentow? antyw?amaniowo??.''

I oczywi?cie to :

''Przez dwa miesi?ce b?d? bardzo zaj?ty, umówmy si? wi?c na pi?tnastego listopada.

MENU:

Poprosz? o stek jagni?cy lub sarni. Do tego pieczone ziemniaki z glazur? miodow?. Kolby kukurydzy. Bu?eczki. I szarlotka-taka, jak? zrobi?a? ostatnio. Bardzo mi smakowa?a. Mo?e by? z lodami.mia?o by? nago, ale przecie? nie jestem besti?. Je?li chcesz, mo?esz za?o?y? biustonosz i figi. Te niebieskie z kokardk? b?d? idealne.

Curann,
W?adca Bestii Atlanty
:-D :-D
Najbardziej podoba? mi si? ten: "mój Curran za sto?em kuchennym" i to ?e mimo wszytsko Kate pewnie liczy?a ?e W?adca Bestii zapomni o rozmowie telefonicznej w której to "obieca?a" ?e poda mu kolacje nago je?li znajdzie ja i Jima w ci?gu 3 dni. Musia?a sie pukn?c w g?owe po od?o?eniu s?uchawki jak sobie u?wiadomi?a do czego to prowadzi. Ehh ta Kate

Awatar użytkownika
Shane
Posty: 86
Rejestracja: 19 wrz 2010, 20:24

Post autor: Shane »

- Pos?uguj? si? shodo - wyja?ni?a Dali. - To kl?twy rzucane za pomoc? pisania. Musz? wykaligrafowa? znaki na kartce, a na to trzeba chwili spokoju. Jedna kreseczka nie tak i mo?emy zgin??.
Po prostu ?wietnie.
- Ale spokojnie. - Machn??a r?k? Dali. - To wymaga takiej precyzji, ?e zwykle nie dzia?a w ogóle.
Jeszcze lepiej.

Awatar użytkownika
scarlett
Nawiedzony Praktykant Grabarza
Posty: 164
Rejestracja: 17 sty 2011, 15:40

Post autor: scarlett »

AISA pisze: Poda?am jej dziesi?taka.
- Chcesz pi?? sztuk? - zapyta?a Glenda.
- Nie. Chc? zadzwoni?. - Tak? rozmow? najlepiej przeprowadzi? poza biurem.
Glenda po?o?y?a aparat na ladzie, sprawdzi?a sygna? i wzi??a dziesi?? dolarów. Wybra?am numer Twierdzy, przedstawi?am si? bezcielesnemu kobiecemu g?osowi po drugiej stronie i poprosi?am o po??czenie z W?adc? Bestii. Odezwa? si? niemal natychmiast.
- Zamierzam ukry? si? razem z Jimem.
Cisza, która zapad?a po moim o?wiadczeniu, brzmia?a zdecydowanie z?owrogo. Mo?e my?la?, ?e jego superpoca?unkowe moce mnie zmieni?y? Marzenia. Musia?am trzyma? go z daleka od sprawy Dereka. Nie potrzebowa? dodatkowego obci??enia.
- My?la?am o tym, co zdarzy?o si? dzisiaj rano. - Stara?am si? mówi? spokojnie i do rzeczy. - Kaza?am zmieni? zamki. Je?li jeszcze raz przy?api? ci? w moim mieszkaniu, z?o?? oficjaln? skarg?. Przyj??am od ciebie jedzenie, pod przymusem, ale przyj??am. Uratowa?e? mnie raz albo dwa i nawet widzia?e? prawie nag?. Zdaj? sobie spraw?, ?e oceniasz to wszystko wed?ug norm zmiennokszta?tnych i oczekujesz, ?e po?o?? si? przed tob? z roz?o?onymi nogami.
- Niekoniecznie. - Jego g?os by? tak spokojny jak mój. - Mo?e by? na czworakach. Albo przy ?cianie, je?li wolisz. Tudzie? na stole kuchennym. Mo?esz by? nawet na górze, je?li b?dzie warto.
Nie zazgrzyta?am z?bami - móg?by us?ysze?. Uczepi?am si? spokoju i rzeczowo?ci.
- Nie rozumiesz. Mówi?: nie.
-Nie?
- ?adnego seksu, w ?adnej pozycji, ?adnych nas.[...] Rany. Z trudem to prze?kn??am.
- Za ka?dym razem kiedy my?l?, ?e osi?gn??e? szczyt arogancji, ty pokazujesz mi nowe mo?liwo?ci. Twój egoizm jest jak wszech?wiat, ci?gle si? rozrasta.
- Mia?a? ochot? zawlec mnie do ?ó?ka.
- Mia?am ochot? wsadzi? ci sztylet pod ?ebro i uciec z wrzaskiem. W?ama?e? si? do mnie i zacz??e? ob?linia?! Jeste? chory! I nie wyje?d?aj mi tu z wyczuwaniem mojego po??dania, bo to brednie!
- Nie potrzebuj? u?ywa? do tego nosa. Wystarczy?o spojrze? na to rozmarzenie w oczach. I poczu? twój j?zyk w ustach.
- Ciesz si? tym wspomnieniem - warkn??am. - Bo nie b?dziesz mia? okazji go od?wie?y?.
- Id? gra? w te swoje gierki z Jimem. W razie potrzeby was znajd?.
Arogancki dupek.
- Wiesz co? Je?li znajdziesz nas przed up?ywem trzech dni, osobi?cie ugotuj? ci kolacj? i podam na tacy, nago. - Przyrzekasz - Tak! Pieprz si?!
Rzuci?am s?uchawk?. Tak, idealny przyk?ad spokoju i rozs?dku.
Nie wydaje si? wam ?e Kate pod?wiadomie chcia?a poda? mu t? kolacje i dlatego sama to zaproponowa?a?
anima vilis

anay

Post autor: anay »

"[...]- A co robi? boudy? - Nie mog?am si? oprze?.
Oczy mu zab?ys?y.
- Stawiamy na poczucie humoru. Kiedy moja mama musia?a wyjecha? na krótko z miasta, tata przyklei? wszystkie meble do sufitu.
Wyobrazi?am sobie Cioci? B. wchodz?c? do domu, gdzie meble stoj? na suficie. Nie mog?am powstrzyma? chichotu.
- I jak zareagowa?a twoja mama?
- Wkurzy?a si? o kota.
- Kota te?...? - Nie mog?am uwierzy?.
- Och, nie - zaprzeczy? pospiesznie Rafael. - Nie przyklei? do sufitu kota, to by?oby okrutne. Ale mama mia?a klatk? transportow?, któr? przyklei?. A
potem wsadzi? do niej kota.
Zaczyna?am podejrzewa?, jak to si? mog?o sko?czy?, lecz zbyt dobrze si? bawi?am, ?eby mu przerywa?.
Pilnowa?am, ?eby nie wybuchn?? ?miechem.
- Kot si? zdenerwowa? i obsika? wszystko, a poniewa? górny wiatrak by? w??czony, rozniós? siki po ca?ym pokoju...
Nie wytrzyma?am i zgi??am si? wpó?.
Rafael rechota? ze mn?.[...]"

Có? za pech :lol:

Ewa

Post autor: Ewa »

A jak wam podobal sie moment gdy Kate z Rafaelem pojechali po Juli?? Oczami wyobra?ni widzialam ich w tych czaderskich strojach. To takie s?odkie ?e nie tylko Kate zale?a?o na podbudowaniu "notowa?" podopiecznej. Tak niewiele potrzeba zeby uszcz??liwic innych.

alksa81

Post autor: alksa81 »

?eby wypisa? wszystkie cytaty jaki lubie musia?abym przepisa? ca?? ksi??k? :-D Nawet teraz jak czytam te wszystkie cytaty to cieszy mi si? micha :mrgreen: Ale a? mnie korci ?eby przywo?a? jaki? fragment:
" Pog?adzi? pieszczotliwie mój policzek.
-Uratowa?e? mnie.
-Nie przepu?ci?bym takiej okazji.
-Idiota. Tak ci ?pieszno do ?mierci?
-Musz? dba? o kondycj?. Wysi?ki zachowania ci? przy ?yciu utrzymuj? mnie w formie. "
;-)

dama12_94

Post autor: dama12_94 »

Kasia2 pisze:''Dom. Moje miejsce, moje zapachy, mój dywan pod stopami, moja kuchnia, mój Curran za sto?em kuchennym...Zaraz co do licha?
-Ty!-Spojrza?am na zamek i znów na Curanna. To by by?o tyle, je?li chodzi o stuprocentow? antyw?amaniowo??.''

I oczywi?cie to :

''Przez dwa miesi?ce b?d? bardzo zaj?ty, umówmy si? wi?c na pi?tnastego listopada.

MENU:

Poprosz? o stek jagni?cy lub sarni. Do tego pieczone ziemniaki z glazur? miodow?. Kolby kukurydzy. Bu?eczki. I szarlotka-taka, jak? zrobi?a? ostatnio. Bardzo mi smakowa?a. Mo?e by? z lodami.mia?o by? nago, ale przecie? nie jestem besti?. Je?li chcesz, mo?esz za?o?y? biustonosz i figi. Te niebieskie z kokardk? b?d? idealne.

Curann,
W?adca Bestii Atlanty
:-D :-D

to by?o po prostu cudowne :-) ?mia?am si? przy tym tak bardzo ze wszyscy w domu my?leli ?e dosta?am jakiego? udaru czy co? :-D :-D

Ale pami?tam jeszcze jeden taki moment:

„- Czy mog? ci przynie?? co? do jedzenia, Wasza Wysoko??? Czy mog? powiedzie? ci, jaki jeste? silny i m?dry, Wasza Wysoko??? Czy mog? ci? wyiska?, Wasza Wysoko??? Czy mog? ci? poca?owa? w ty?ek, Wasza Wysoko??? Czy mog... Urwa?am , dostrzegaj?c, ?e Rafael nagle skamienia?. Siedzia? niczym pomnik, ze wzrokiem wbitym w jaki? punkt ponad moim ramieniem. - Stoi za mn?, tak?(...) - Owszem, mo?esz poca?owa? mój ty?ek. Zwykle nie przepadam za naruszeniem przestrzeni osobistej, ale przecie? jeste? Przyjacielem Gromady, a twoje us?ugi raz czy dwa nam si? przyda?y. Staram si? spe?nia? ?yczenia osób przyja?nie nastawionych do moich ludzi. Mam tylko jedno pytanie, czy to ca?owanie b?dzie z?o?eniem ho?du, rodzajem oporz?dzania czy te? cz??ci? gry wst?pnej?”

po prostu Curran i ta jego skromno?? i bezpo?rednio??...
Ostatnio zmieniony 15 mar 2011, 21:57 przez dama12_94, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Magic Strikes”