Strona 2 z 4

: 27 wrz 2010, 10:47
autor: AISA
No te? chcia?am ten fragment zamie?ci?. Z tymi stringami to Rafael po prostu wymiata :mrgreen: Facet naprawd? si? postara?, chyba wpad? na ten pomys? po przeczytaniu ksi??ek pani LS ;-) Ciekawe czy to w ko?cu z?amie Andre?.

: 08 paź 2010, 08:25
autor: Kat70
AISA pisze:No te? chcia?am ten fragment zamie?ci?. Z tymi stringami to Rafael po prostu wymiata :mrgreen: Facet naprawd? si? postara?, chyba wpad? na ten pomys? po przeczytaniu ksi??ek pani LS ;-) Ciekawe czy to w ko?cu z?amie Andre?.
Nie mam nic do niego, ale postara? si? tylko dzi?ki podpowiedzi Kat. Nie wiem czy to wystarczy , gdy Rafael my?li jednak bardziej jak zwierze, a Andrea odwrotnie.

: 08 paź 2010, 08:42
autor: hlukaszuk
Kat70 pisze:Nie mam nic do niego, ale postarał się tylko dzięki podpowiedzi Kat. Nie wiem czy to wystarczy , gdy Rafael myśli jednak bardziej jak zwierze, a Andrea odwrotnie.
Podpowiedź Kate polegała na czym innym. Ten żyrandol to pomysł Rafaela a przede wszystkim tak postępują hieny.

: 08 paź 2010, 09:00
autor: Kat70
hlukaszuk pisze:
Kat70 pisze:Nie mam nic do niego, ale postara? si? tylko dzi?ki podpowiedzi Kat. Nie wiem czy to wystarczy , gdy Rafael my?li jednak bardziej jak zwierze, a Andrea odwrotnie.
Podpowied? Kate polega?a na czym innym. Ten ?yrandol to pomys? Rafaela a przede wszystkim tak post?puj? hieny.
Nie wiem tylko czy Andrea doceni t? niespodziank?, pomijaj?c oczywi?cie fakt i? dosta?a brakuj?ce cz??ci jej ukochanej serii ksi??ek. Gdy skojarzy ?e post?powanie Rafaela jest podyktowane typowym zachowaniem hien, mo?e nie by? szcz??liwa. Wiemy przecie? jak bardzo nie mo?e si? pogodzi? ze swoim nowym stanem i jak usilnie stara si? pozosta? w jak najwi?kszej cz??ci cz?owiekiem.

: 08 paź 2010, 18:02
autor: AISA
Kat70 pisze:Gdy skojarzy ?e post?powanie Rafaela jest podyktowane typowym zachowaniem hien, mo?e nie by? szcz??liwa. Wiemy przecie? jak bardzo nie mo?e si? pogodzi? ze swoim nowym stanem i jak usilnie stara si? pozosta? w jak najwi?kszej cz??ci cz?owiekiem.
Ten stan nie jest dla niej nowy, ona si? tak urodzi?a, tylko strach nie pozwala? na pokazanie swojej prawdziwej natury. Ona ca?e ?ycie ukrywa?a, to kim jest na prawd?, musi si? z t? my?l? oswoi? i kto wie mo?e kiedy? pogodzi si? z tym i dojdzie do wniosku, ?e mo?e by? partnerk? dla Rafaela.

: 08 paź 2010, 18:08
autor: Loleczka
Ja wam (nie) chce przeszkadza?, ale chyba zesz?y?cie z w?tku. Wasze wynurzenia o postaciach prosz? prowadzi? w w?tku do tego przeznaczonym.

: 08 paź 2010, 18:13
autor: AISA
Ja wam (nie) chce przeszkadza?, ale chyba zesz?y?cie z w?tku. Wasze wynurzenia o postaciach prosz? prowadzi? w w?tku do tego przeznaczonym.
Sorki Loleczko jak zwykle masz racj?, to tak nie chc?cy - w odpowiedzi na post powy?ej, nie spojrza?am jaki to temat...

Loleczka: Prze?yj? to jako?.

: 08 paź 2010, 18:40
autor: Viki
To ja wróc? do temetu i zamieszczam fragment:
"- Pozwól wi?c, ?e upewni? si?, czy dobrze zrozumia?em. Mój szef ochrony ?wiadomie i celowo zignorowa? pierwsze moje prawo, bo uzna?, ?e tak trzeba. Wci?gn?? we wszystko mojego najlepszego cz?owieka, pozwoli? go pobi?, na zawsze okaleczy? i omal zabi?. I nie powiedzia? mi o niczym?
Przemawia? przez niego lew.
- Potem przekona? ciebie do krycia tej niesubordynacji, a nast?pnie razem zaatakowali?cie grup? legendarnych zabójców, zamiast za?egna?, rozdmuchali?cie konflikt pomi?dzy nimi a Gromad?. Teraz on i trójka innych moich ludzi, ponownie celowo i z w?asnej woli, zamierzaj? z?ama? moje prawo, tym razem na oczach tysi?cy widzów, ?ebym przypadkiem nie mia? mo?liwo?ci zamie?? tych brudów pod dywan, nawet je?li co? takiego za?wita?oby mi w g?owie, co jest wykluczone. Czy tak si? sprawy maj??
- Hm, no tak. W twoich ustach zabrzmia?o to paskudnie."

: 08 paź 2010, 22:28
autor: WereWolf
Oczywi?cie oprócz fragmentów ze s?ownymi potyczkami Kate vs. Curran.
Ponadto fragment z "Czymogenk?" ale, ?e ju? by? podawany to nie b?d? wstawia? oraz ten moment:
- Pos?uguj? si? shodo - wyja?ni?a Dali. - To kl?twy rzucane za pomoc? pisania. Musz? wykaligrafowa? znaki na kartce, a na to trzeba chwili spokoju. Jedna kreseczka nie tak i mo?emy zgin??.
Po prostu ?wietnie.
- Ale spokojnie. - Machn??a r?k? Dali. - To wymaga takiej precyzji, ?e zwykle nie dzia?a w ogóle.
Jeszcze lepiej.

: 22 paź 2010, 12:13
autor: Qarola
a ja dam taki d?uuuuugi :D

Zabrzmia? gong.
Wspomnienia uderzy?y we mnie ze zdwojon? si?? - upa?, piasek, strach.
Magia lamii wystrzeli?a jak atakuj?ca kobra. Odskoczy?am w ostatniej chwili, unikaj?c wpadni?cia w jam?, która utworzy?a si? w piasku tam, gdzie jeszcze przed momentem sta?am.
Fechtmistrz przyskoczy? do mnie w mgnieniu oka. Zaatakowa?, wyprowadzaj?c podr?cznikowy „cios gniewu" - pot??ne, uko?ne ci?cie z prawej, skierowane w dó?. Uchyli?am si?. Ostrze przeci??o powietrze obok. Z?apa?am go?cia za fraki i uderzy?am z g?ówki w czo?o.
Masz, ty nieudaczniku.
Krew sp?yn??a mi po twarzy. Oczy Szermierza uciek?y w g??b czaszki i mój przeciwnik osun?? si? na ziemi?.
Oj.
Odwróci?am si?. Z naprzeciwka nadbiega? bizo-no?ak. Nabranie pr?dko?ci zabra?o mu moment, ale teraz wielki, masywny, parskaj?cy gniewnie zniekszta?conymi nozdrzami, wydawa? si? niepowstrzymany. Curran obserwowa? go ze znudzon? min?. W ostatniej chwili usun?? si?, wystawiaj?c nog?. Zmiennokszta?tny potkn?? si?, a Curran pomóg? mu si? przewróci? silnym ciosem w kark. Bizono?ak run?? na piasek niczym drapacz chmur. Wstrz?sn??a nim fala drgawek, po czym znieruchomia?, z g?ow? wykr?con? pod nienaturalnym k?tem.
Upadaj?c, musia? skr?ci? kark. Jego pier? nadal si? porusza?a. Ten przynajmniej nie zgin?? na miejscu. Curran sta? nad nim z zak?opotan? min?.
Dali rzuci?a ostr? komend? w nieznanym mi j?zyku, jednocze?nie podrzucaj?c w gór? pasek papieru ry?owego. Karteczka znikn??a z cichym pykni?ciem.
Spojrzeli?my wyczekuj?co na lami?. Nic. Porusza?a ramionami, gromadz?c moc do jakiego? paskudnego zakl?cia.
Pewnie magia Dali by?a niewypa?em.
Naraz nad g?ow? lamii rozb?ys?o jaskrawe, ró?owe ?wiat?o, które uformowa?o si? w ?wietliste szcz?ki o demonicznych k?ach. Paszcza poch?on??a lami?, szyj?, ?okcie, korpus, i znikn??a.
Rozleg?o si? g?o?ne chrupni?cie i lamia zacz??a si? wykr?ca?. Jej g?owa odwróci?a si? o sto osiemdziesi?t stopni, kark p?k?, przez skór? w zgi?ciu r?k przebi?y si? ostre ko?ci ?okciowe, a w ko?cu istota przegi??a si? w ty? jak kwiat ze z?aman? ?odyg?.
Odwróci?am si? powoli i spojrza?am na Dali.
- Heh, chyba jednak zadzia?a?o. - Wzruszy?a ra-mionami.
T?um oszala?.
Jim czatowa? na nas przy Z?otych Wrotach i zgrzyta? z?bami.
- A co z ledwie ledwie zwyci?stwem?
- Mówi?e?, ?e mamy by? nieudolni! Patrz, nawet nie dotkn??am miecza. R?bn??am go?cia g?ow?, jak ulicznik.
- Zaatakowa? ci? m??czyzna z mieczem, a ty go rozbroi?a? i obali?a? w ci?gu dwóch sekund! - Popatrzy? na Currana, który wzruszy? ramionami.
- Nie moja wina, ?e nie umia? si? przewraca?.
Jim przeniós? surowe spojrzenie na Dali.
- Co to, u diab?a, mia?o by??
- Szkar?atne Szcz?ki ?mierci.
- Kiedy zamierza?a? mnie poinformowa?, ?e ?amiesz ludzi jak zapa?ki?
- Mówi?am, ?e rzucam kl?twy.
- Mówi?a?, ?e nie dzia?aj?!
- Mówi?am, ?e nie zawsze dzia?aj?. Ta najwyra?niej zadzia?a?a. - Dali zmarszczy?a czo?o. - Zreszt? nie rzuca?am ich nigdy na ?ywych przeciwników. To by? wypadek.
Jim spiorunowa? nas wzrokiem. Podk?adka p?k?a mu w d?oniach. Odwróci? si? na pi?cie i odszed?, tupi?c.
- Chyba zranili?my jego uczucia - skwitowa?a Dali, odprowadzaj?c Jima spojrzeniem, po czym ruszy?a za nim.
- Co, do cholery, mia?em zrobi?, z?apa? tego bizo-no?aka, ?eby nie upad?? - prychn?? Curran.


Nie mog?am si? powstrzyma? od wstawienia tego fragmentu :D

: 26 paź 2010, 10:58
autor: aneta91
AISA pisze:Je?li chodzi o moje ulubione cytaty i fragmenty to s? to z pewno?ci? rozmowy telefonie

Poda?am jej dziesi?taka.
- Chcesz pi?? sztuk? - zapyta?a Glenda.
- Nie. Chc? zadzwoni?. - Tak? rozmow? najlepiej przeprowadzi? poza biurem.
Glenda po?o?y?a aparat na ladzie, sprawdzi?a sygna? i wzi??a dziesi?? dolarów. Wybra?am numer Twierdzy, przedstawi?am si? bezcielesnemu kobiecemu g?osowi po drugiej stronie i poprosi?am o po??czenie z W?adc? Bestii. Odezwa? si? niemal natychmiast.
- Zamierzam ukry? si? razem z Jimem.
Cisza, która zapad?a po moim o?wiadczeniu, brzmia?a zdecydowanie z?owrogo. Mo?e my?la?, ?e jego superpoca?unkowe moce mnie zmieni?y? Marzenia. Musia?am trzyma? go z daleka od sprawy Dereka. Nie potrzebowa? dodatkowego obci??enia.
- My?la?am o tym, co zdarzy?o si? dzisiaj rano. - Stara?am si? mówi? spokojnie i do rzeczy. - Kaza?am zmieni? zamki. Je?li jeszcze raz przy?api? ci? w moim mieszkaniu, z?o?? oficjaln? skarg?. Przyj??am od ciebie jedzenie, pod przymusem, ale przyj??am. Uratowa?e? mnie raz albo dwa i nawet widzia?e? prawie nag?. Zdaj? sobie spraw?, ?e oceniasz to wszystko wed?ug norm zmiennokszta?tnych i oczekujesz, ?e po?o?? si? przed tob? z roz?o?onymi nogami.
- Niekoniecznie. - Jego g?os by? tak spokojny jak mój. - Mo?e by? na czworakach. Albo przy ?cianie, je?li wolisz. Tudzie? na stole kuchennym. Mo?esz by? nawet na górze, je?li b?dzie warto.
Nie zazgrzyta?am z?bami - móg?by us?ysze?. Uczepi?am si? spokoju i rzeczowo?ci.
- Nie rozumiesz. Mówi?: nie.
-Nie?
- ?adnego seksu, w ?adnej pozycji, ?adnych nas.[...] Rany. Z trudem to prze?kn??am.
- Za ka?dym razem kiedy my?l?, ?e osi?gn??e? szczyt arogancji, ty pokazujesz mi nowe mo?liwo?ci. Twój egoizm jest jak wszech?wiat, ci?gle si? rozrasta.
- Mia?a? ochot? zawlec mnie do ?ó?ka.
- Mia?am ochot? wsadzi? ci sztylet pod ?ebro i uciec z wrzaskiem. W?ama?e? si? do mnie i zacz??e? ob?linia?! Jeste? chory! I nie wyje?d?aj mi tu z wyczuwaniem mojego po??dania, bo to brednie!
- Nie potrzebuj? u?ywa? do tego nosa. Wystarczy?o spojrze? na to rozmarzenie w oczach. I poczu? twój j?zyk w ustach.
- Ciesz si? tym wspomnieniem - warkn??am. - Bo nie b?dziesz mia? okazji go od?wie?y?.
- Id? gra? w te swoje gierki z Jimem. W razie potrzeby was znajd?.
Arogancki dupek.
- Wiesz co? Je?li znajdziesz nas przed up?ywem trzech dni, osobi?cie ugotuj? ci kolacj? i podam na tacy, nago. - Przyrzekasz - Tak! Pieprz si?!
Rzuci?am s?uchawk?. Tak, idealny przyk?ad spokoju i rozs?dku.
za ka?dym razem gdy czytam t? ksi??ke rozbawia mnie do ?ez a tak?e jeden z moich ulubionych fragmentów :)

: 09 lis 2010, 18:13
autor: Aschi
Lexi pisze:" - Czy mog? ci przynie?? co? do jedzenia, Wasza Wysoko??? Czy mog? powiedzie? ci, jaki jeste? silny i m?dry, Wasza Wysoko??? Czy mog? ci? wyiska?, Wasza Wysoko??? Czy mog? ci? poca?owa? w ty?ek, Wasza Wysoko??? Czy mog...
Urwa?am , dostrzegaj?c, ?e Rafael nagle skamienia?. Siedzia? niczym pomnik, ze wzrokiem wbitym w jaki? punkt ponad moim ramieniem.
- Stoi za mn?, tak?(...)
- Owszem, mo?esz poca?owa? mój ty?ek. Zwykle nie przepadam za naruszeniem przestrzeni osobistej, ale przecie? jeste? Przyjacielem Gromady, a twoje us?ugi raz czy dwa nam si? przyda?y. Staram si? spe?nia? ?yczenia osób przyja?nie nastawionych do moich ludzi. Mam tylko jedno pytanie, czy to ca?owanie b?dzie z?o?eniem ho?du, rodzajem oporz?dzania czy te? cz??ci? gry wst?pnej?"

" Kate robi ?wietne kie?baski - wspomnia? Jim.
Przyklei?o si? do mnie sze?? par oczu. Dzi?ki, panie Subtelny. Tego mi by?o trzeba.
- Ach, tak? - Strzeli?a palcami Andrea. - Te frankfurterki? Te, które jad?y?my kilka tygodni temu? Nie wiedzia?am, ?e robisz je sama. My?la?am, ?e kupujesz. S? rewelacyjne. - Anielskiego u?miechu móg?by jej pozazdro?ci? arcycherubin. I to wszystko wtedy, kiedy nie mog?am strzela? laserow? wi?zk? z oczu...
- Co dodajesz do kie?basek, Kate? - dopytywa? si? Rafael, uciele?nienie niewinno?ci.
Koto?aki z d?ugim j?zorem i odrobink? hieno?aka do smaku.
- Sarnin? i królika.
- Um, a? mi ?linka cieknie - przyzna? Doolittle, nie?wiadom gry pozosta?ych. - Dasz przepis?
- Jasne.
- Nie mia?em poj?cia, ?e jeste? takim smakoszem kie?basek - stwierdzi? Curran z absolutnie powa?n? min?.
Krrrwi, morrrdu!
Nawet Derak zachichota?. Rafaelowi, wspartemu czo?em o blat, lekko drga?y plecy.
- Czy on si? d?awi? - zaniepokoi?a si? Dali.
- Nie, nie - zapewni? j? Curran - Daj mu chwilk?. Zaraz mu przejdzie. M?ode samce boud tak ?atwo si? ekscytuj?..." :lol:
Przy tych fragmentach p?aka?am ze ?miechu.

: 10 lis 2010, 12:24
autor: Kat70
Piszcie co chcecie , ja uwa?am i? najlepsze fragmenty w tej serii to bardzo pouczaj?ce rozmowy miedzy Kate , a Curranem. Tego si? nie da po prostu przeczyta? w spokoju, bo ze ?miechu boli ?o??dek, a ?zy lec? ciurkiem.

: 16 lis 2010, 19:46
autor: naina17
Ja te fragmenty rozmów z Kate i Curranem to czyta?am z dwadzie?cia razy a i tak ?miej? si? przy do ?ez :mrgreen:

: 17 lis 2010, 10:57
autor: Kat70
Tak si? zastanawiam ?e fajnie jest si? z nich ?mia?, ale sama nie chcia?abym tak na ka?dym kroku dogryza? swojemu facetowi.