Gavran Forum
Forum wielbicieli fantastyki.

Serie, sagi i cykle - Trylogia Magistrów C.S.Friedman

attra - 2016-05-03, 13:19
Temat postu: Trylogia Magistrów C.S.Friedman


TOM 1 - Uczta Dusz.

Uczta Dusz, to pierwszy tom Trylogii Magistrów.
Książka ta dość długo leżała na mojej półce, bo zawsze miałam coś innego do przeczytania. Aż nadszedł ten dzień, gdy sięgnęłam po nią.
I nie żałuję.

Akcja Uczty Dusz dzieje się w świecie podzielonym na kilka krain, w których najpotężniejszymi osobami są Magistrzy – czarnoksiężnicy, władający nieograniczoną mocą i nieśmiertelnością. Żyją tam również czarownice i czarownicy, którzy również władają magią. Ale każdy czar i użycie przez nich magii skraca ich życie.
Dzieje się tak, gdyż magia pochodzi z duszy człowieka, który nią włada. A wykorzystana w całości prowadzi człowieka do śmierci.
Dzieje się tak z każdą czarownicą i czarownikiem, ale nie z Magistrami. Oni posiedli sekret wiecznego życia. Również korzystają z magii duszy – tyle, że innych ludzi.
Jest to najpotężniej strzeżona tajemnica Magistrów, do których dostęp mają tylko mężczyźni.
W przeciągu wieków uznali oni bowiem, że żadna kobieta nie ma możliwości aby stać się Magistrem.
Do czasu pojawienia się Kamali…

Kamala to młoda dziewczyna, którą matka sprzedawała jako prostytutkę. Dziewczyna wyczuła w sobie moc i postanowiła wbrew wszystkiemu zostać Magistrem.
Dzięki pomocy innego Magistra udaje się jej tego dokonać, ale cena jaką za to zapłaci będzie bardzo wysoka.
W dodatku dawno zapomniane Zło budzi się znów do życia i zaczyna zagrażać wszystkim krainom ludzi.
Nad tym aby to zło nie powróciło, czuwają wojownicy z rodów Protektorów – ludzie zamieszkujący zimną i surową północ.
Ale nawet oni nie będą w stanie przewidzieć tego co nadejdzie.

Muszę powiedzieć, że początek Uczty Dusz zupełnie mnie nie wciągnął. Czytałam niejako z obowiązku, gdyż nigdy nie zostawiam niedokończonych książek.
Cieszę się z tej mojej przywary, bo akcja zdecydowanie się rozkręciła, a fabuła okazała się niesamowicie ciekawa i wciągająca.
Prócz Kamali i jej nauczyciela, pojawiają się inni bardzo ciekawi i fajni bohaterowie, a autorka sprawnie prowadzi akcję, wciągając czytelnika w wykreowany przez siebie świat.
Bohaterowie, których stworzyła Celia Friedman to pełnokrwiści ludzie, są wyraźni, popełniają błędy. Bardzo fajnym zabiegiem jest to, że autorka nie stworzyła obozów „dobra i zła”. Pokazała swój świat w jego pełnej krasie z jego jasnymi i ciemnymi stronami, a swoich bohaterów z pełną paletą ich zalet i wad.
Magistrowie, to nie dobroduszni czarodzieje. To pasożyty drenujący innych ludzi z mocy i doprowadzający ich do śmierci, po to aby samemu żyć wiecznie i posiadać nieograniczoną niczym magię.
Kamala – główna bohaterka – nie jest potulną dziewczyną, która jest zagubiona i niepewna.
To twarda dziewczyna, które została ogromnie skrzywdzona przez najbliższych, a życie jej nie rozpieszczało.
To dziewczyna mierząca się z problemami, a nie uciekająca przed nimi.
Da się ją lubić i jej kibicować. I mimo, że nie wszystkie jej poczynania wzbudziły mój zachwyt, to jednak polubiłam tą wyjątkową dziewczynę.
Polubiłam też bohaterów drugoplanowych, ale jeśli o nich chodzi, to czuję, że odegrają znaczną rolę w kolejnym tomie.
Nie mogę się już tego doczekać, bo autorka zaostrzyła tym zabiegiem apetyt na kolejne tomy.

Dziś trudno o dobrą powieść fantasy. Wśród królujących wszędzie „młodzieżówek” ciężko znaleźć coś dla starszego czytelnika.
Tym bardziej doceniam Ucztę Dusz, o której śmiało mogę napisać, ze to kawał dobrego fantasy, bez cukierkowatości, bez miłosnych trójkątów i młodzieńczych dylematów.
To bardzo ciekawy świat, fajni i wyraziści bohaterowie, sprawnie prowadzona akcja i wyjątkowo zaskakujące zakończenie.
Czytałam z wielką przyjemnością, zwłaszcza, że autorka ma lekkie pióro. W książce nie ma dłużyzn ani zbyt rozwlekłych opisów, za to jest sporo niespodziewanych zwrotów akcji, które niejednokrotnie zaskakują czytelnika.
Celia Friedman dokładnie przedstawia nam swój świat i prawa nim rządzące, więc czytelnik jest w pełni przygotowany na wydarzenia, które rozgrywają się na kartach tej książki.
A patrząc na zakończenie Uczty Dusz, można się spodziewać, że kolejny tom będzie jeszcze ciekawszy.


TOM 2 - Skrzydła Gniewu

Drugi tom trylogii Magistrów.
Nie mogę powiedzieć, że szybko się czytało. Tą książkę się wręcz pochłaniało.

S.C. Friedman stworzyła bardzo ciekawy świat oraz wyrazistych i pełnokrwistych bohaterów.
Sam pomysł na Magistrów, złodziei życiowej energii zwykłych ludzi jest bardzo ciekawy.
A w drugim tomie autorka daje nam do zrozumienia, że nie wszystkie tajemnice Magistrów są już czytelnikowi znane.

Akcja tego tomu trylogii Magistrów jest bardzo dynamiczna i nie zwalnia nawet na chwilę.
Autorka nie ma litości dla swoich bohaterów i ogromnie nimi poniewiera.
Świat ludzi ponownie stanął na krawędzi zagłady, czasu jest mało, a Duszożercy robią wszystko, aby w końcu, po latach wygnania na zimną północ, przełamać Gniew – barierę, która trzymała ich z dala od terenów zamieszkiwanych przez ludzi.

Muszę przyznać, że nie spodziewałam się aż tak dobrej kontynuacji pierwszego tomu. Miałam trochę obaw, czy Skrzydła Gniewu dorównają poziomowi Uczty Dusz.
Cieszę się, że moje obawy okazały się całkowicie nieuzasadnione.
Skrzydła Gniewu bowiem, okazała się jeszcze lepsza niż jej poprzedniczka.

S.C. Friedman zaskoczyła mnie wiele razy podczas lektury. Na niektóre jej decyzje aż zgrzytałam zębami ze złości. Inne były dla mnie ciekawymi zwrotami akcji.
Ale jakbym nie reagowała na rozwój fabuły i prowadzenie postaci – autorka robi to po mistrzowsku.

Nie ma w tej (ani w poprzedniej) książce ani grama słodyczy, miłosnych trójkątów czy wzdychania do przystojnego wojownika, mimo, że główna bohaterka jest młodą dziewczyną.
Kamala to twarda kobieta, która mimo posiadania mocy Magistrów, pozostała w głębi duszy sobą – skrzywdzoną dziewczyną.
Magistrzy, to nie dobroduszni staruszkowie z siwymi brodami. To cyniczni i egoistyczni pasożyci, którzy nie zrobią niczego, z czego nie będą mieli własnej korzyści.
Bardzo spodobał mi się również rozwój postaci Królowej Wiedźmy. Nie spodziewałam się, że jej osoba odegra tak ważną rolę w tej historii.
W tym tomie dowiadujemy się też więcej o samych Duszożercach, czym są, jaką mocą dysponują i do czego dążą.

Autorka w drugim tomie pozwoliła spotkać się wszystkim tym postaciom, które jak się okazuje, odegrają najważniejszą rolę w jej opowieści.
Połączyli oni swe siły we wspólnej walce przeciwko Duszożercom. Walce, która rozegra się w ostatnim tomie trylogii.

Na tle tego zagrożenia, rozgrywa się też inna walka. To rozgrywki pomiędzy Kamalą i Magistrami. Dziewczyna za wszelką cenę dąży do tego, aby po ujawnieniu faktu, że jest pierwszą kobietą – Magistrem, zapewnić sobie bezpieczeństwo wśród swojej kasty.
Knowania, kłamstwa, oszukiwanie, manipulacje… Tego wszystkiego będzie musiała użyć Kamala, aby w końcu wyjawić kim jest.
Czy jej wysiłki nie pójdą na marne, czytelnik przekona się w ostatnim tomie trylogii.

Pisarka ma lekkie pióro. Po mistrzowsku prowadzi akcję, kreśli swoich bohaterów.
Jej historia jest wciągająca i trzymająca w napięciu. Nie sposób się domyślić jak może się skończyć ta opowieść, bo już wiele razy S.C. Friedman pokazała, że zaskakiwanie czytelnika, to jej specjalność.
W świecie, który stworzyła, nic nie jest pewne. A śmierć zagląda w oczy nawet zdawałoby się nieśmiertelnym Magistrom.
Tajemnice z przeszłości, tak skrzętnie skrywane przez lata, w obliczu zagrożenia musiały ujrzeć światło dzienne, raniąc przy tym wiele osób.
Tak jak pisałam, S.C. Friedman bynajmniej nie oszczędza swoich bohaterów. Za to dokłada im z wyjątkową lubością kolejne kłody pod nogi.

W tej książce (tak samo jak w poprzedniej) zachwyca mnie wszystko. I mimo, że nie wszystko rozwiązania, które zastosowała autorka przypadły mi do gustu, to muszę uczciwie przyznać, że idealnie pasują do rozwoju akcji i opowiadanej historii.

Skrzydła Gniewu to świetne fantasy, pasjonujące, zachwycające, wciągające.
To nieszablonowa opowieść z bohaterami z krwi i kości.
Nic nie jest tu tylko dobre, albo tylko złe.
Świat, który stworzyła S.C. Friedman ma wiele odcieni szarości i autorka umiejętnie pokazuje je swojemu czytelnikowi.

TOM 3 - Dziedzictwo Królów

Dziedzictwo Królów, to finałowy tom Trylogii Magistrów autorstwa C.S. Friedman.
Nie ukrywam, że ciekawość przeciągnęła mnie przez całą książkę niesamowicie szybko.
Ciężko napisać coś więcej o tym tomie, tak aby nie zdradzić fabuły z tomów poprzednich.
Mimo to spróbuję, bo książka zrobiła na mnie tak duże wrażenie – jak cała trylogia zresztą – że czuję nieodpartą potrzebę aby wyrzucić z siebie mój zachwyt.

Finałowy tom trylogii wyjawia czytelnikowi wiele swoich tajemnic. Zabiera na walkę z Duszożercami, pozwala poznać najmroczniejsze sekrety Magistrów i obserwować ogromną przemianę Salvadora – Wielkiego Króla.
To również ciągła walka Kamali o to, aby kasta Magistrów zaakceptowała ją jako jedną ze swoich, a tym samym, aby dziewczyna nie musiała się ukrywać i zachowała życie.

Akcja książki jest bardzo wartka, mimo kilku zwolnień, które dają możliwość odetchnięcia i rozwiązania kolejnych zagadek, które zaserwowała nam w poprzednich tomach autorka.
C.S. Friedman ma lekkie pióro, bardzo dobry styl pisania, jej plastyczne opisy świata w którym dzieje się akcja Dziedzictwa Królów sprawiają, że miałam wrażenie, jakbym widziała to wszystko co opisuje na własne oczy.

W trzecim tomie spotykamy wszystkich bohaterów z tomu drugiego. Ostateczna walka z Duszożercami stała się faktem, a jej uczestnicy wiedzą, że mają tylko jedną szansę aby zadać miażdżący cios tym stworzeniom i nie dopuścić do ich rozmnożenia.
Na czele krucjaty przeciwko Duszożercom staje Salvator i jest to bardzo ciekawy wątek. Wielki Król, syn zabitego Dantona, przechodzi ogromną przemianę w ostatnim tomie. Z fanatycznego wyznawcy wiary w Stworzyciela, niedopuszczającego do siebie niczego co jest niezgodne z dogmatami jego relogii, staje się wytrawnym politykiem, wielkim wojownikiem oraz władcą, który zaczyna widzieć coś więcej niż swoje Pokutnicze wierzenia.
I mimo, że Salvator zrobił na mnie duże wrażenie jako postać, to nie potrafiłam go polubić.
Było w nim zbyt wiele z fanatyka potępiającego wszystko co nie było zgodne z jego wiarą, nie mogłam się przemóc i darzyć do sympatią.
Kibicowałam jego poczynaniom, szanowałam za niezachwianą wiarę w jego boga, podziwiałam chęć poświęcenia dla dobra królestwa. Ale polubić nie zdołałam.

Wręcz przeciwnie miała się sprawa z innymi bohaterami. Kamala, Colivar, Ramirus, Królowa Wiedźma, Gwynofar. To postacie, które mimo wielu wad i nierzadko mało pozytywnych motywów swoich działań, polubiłam najbardziej.
Na uznanie zasługuje przede wszystkim Siderea, jest to bardzo ciekawa postać, barwna, inteligentna, a jej więź z Królową Duszożerców przedstawiony jest w niesamowity sposób.

Autorka bardzo ciekawie kierowała losami swoich bohaterów. Nie oszczędzała nikogo, nawet najpotężniejsi Magistrowie dostali za swoje i cierpieli jak zwykli ludzie.
Ważyły się losy całego świata, co poskutkowało nietypowymi sojuszami, walką ramię w ramię ludzi i Magistrów.

Prócz walki z Duszożercami, mamy w trzecim tomie (jak i w całej trylogii) sporo polityki, spisków, knowań, tajemnych sojuszy oraz zdrady, których nikt się nie spodziewał. Jest też sporo nawiązań do religii i wiary, która jest głównym źródłem mocy lyr i Strażników oraz Pokutników.
Autorka zaskakuje czytelnika wieloma ciekawymi zwrotami akcji. Wreszcie dowiadujemy się skąd się wzięli Magistrowie, czym w rzeczywistości jest ich Prawo oraz co to jest Gniew.
W sposób malowniczy autorka ukazywała czytelnikowi magię, którą posługiwali się Magistrowie i czarownicy/czarownice.
Świat, który stworzyła jest barwny, ciekawy i zróżnicowany.
Wszystkie wątki rozpoczęte w poprzednich tomach są wyjaśnione i zakończone.
Zakończenie bardzo mnie usatysfakcjonowało. Nie spodziewałam się go w takiej formie, ale podoba mi się i sprawiło, że szeroko się uśmiechałam czytając ostatnie zdania powieści.

Dziedzictwo Królów – jak cała trylogia Magistrów – to bardzo dobre fantasy. Ciekawe, wciągające, świetnie napisane.
To intersujący bohaterowie, którzy w swojej duszy mają światło i mrok, dobro i zło.
Fabuła jest niesamowicie interesująca, całość czyta się szybko i z ogromną przyjemnością.
Ciekawy świat, sporo niespodziewanych zwrotów akcji i wydarzeń, które mocno zaskakują czytelnika.
Nie ma podczas lektury czasu na nudę, już autorka o to zadbała. I zrobiła to po mistrzowsku, przykuwając moja uwagę na długie godziny, zabierając mnie w niesamowitą podróż do świata Magistrów i Duszożerców.

Muszę się przyznać, że Trylogia Magistrów czekała na mojej półce blisko rok, abym po nią sięgnęła.
I mimo, że w tym czasie przeczytałam dużo dobrych książek z tego gatunku, to żałuję po te książki C.S. Friedman sięgnęłam po tak długim czasie od zakupu.
Ten błąd się już więcej nie powtórzy i po kolejne powieści tej autorki sięgnę od razu jak tylko wpadną mi w ręce.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group