Gavran Forum
Forum wielbicieli fantastyki.

Serie, sagi i cykle - Seria o Stephanie Plum

Oksa - 2012-02-25, 17:41
Temat postu: Seria o Stephanie Plum
Zakładam oddzielny temat, bo seria ma tyle tomów (na razie 18), że mam nadzieję, że nie będzie tu strasznie ubogo ;-)

1. Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy.



Opis z okładki: Sandałki ze złotymi paseczkami, koszulka z głębokim dekoltem i poręczny Smith&Wesson, kaliber 38. Oto Stepanie Plum, łowca nagród z New Jersey.
Kiedy wylatujesz z pracy, windkator zajmuje ci samochód, a matka zabawia się w swatkę, jesteś gotowa desperacko chwycić się absolutnie każdego zajęcia. Nawet jeśli oznacza to, że zamiast wklepywania danych do arkuszy kalkulacyjnych będziesz łapać bandziorów. Gorzej, jeśli jednym z nich jest facet, który wykorzystał cię na podłodze cukierni. A konkretnie, to za ladą z eklerkami.
No, ale to było dawno temu. Naprawdę, nic osobistego.

Stephanie dysponuje wszystkim, co może posłużyć do kruszenia męskich serc. Niestety ma także talent do pakowania się w kłopoty. I wkurzania przy tym naprawdę niebezpiecznych mężczyzn.

A więc sądzisz, że jesteś twardzielem? A założymy się?

Moja opinia: Kurcze dopiero niedawno zauważyłam, że Amber zaczął to wydawać i dotarł bodajże do 6 tomu. Czytałam na innym forum, że Fabryka planuje wydać w tym roku 6 tomów i ma zakupione prawa do całej serii. Martwi mnie tylko ilość tomów, już jest ich 18, a po którymś z kolei, chyba 14, fani zaczęli bardzo psioczyć na autorkę i na każdą kolejną część :-/

Ale do tej pory...

Niech będzie, lektura nie jest górnolotna i ze wszech miar ambitna. Ale w dziedzinie literatury czysto rozrywkowej jest świetną pozycją, cechującą się wszystkim tym, co spragnionym odprężenia tygryskom pasuje najbardziej - ciekawą fabułą, szybką akcją, sympatycznymi bohaterami i przede wszystkim porządną dawką humoru. Po tej książce świat nie obróci się Wam do góry nogami ani nie zmieni światopogląd, ale zerkniecie z jakąś taką nową pozytywną energią na otoczenie i zapragniecie dowiedzieć się, jak też Śliweczka poradzi sobie w kolejnych odsłonach serii ;-)

Ja się bawiłam świetnie i na taki typ książki się właśnie nastawiłam.

Polecam zarezerwować sobie cały dzień i dać się wciągnąć obskurnym uliczkom Trenton oraz pogoni za seksownym Joe Morelli :mrgreen:

O, a tak w ogóle tak wyglądałam okładka do tej części w pierwotnej wersji i szczerze mówiąc, to żałuję, że taka nie została. Jest całkiem ładna kolorystycznie, a kolejne części, jeśli będą utrzymane w takiej stylistyce, to już nie będą pasować do pierwszej z okładką filmową :-?

Patrząc na trailer filmu http://www.youtube.com/watch?v=K7Rqrts4jPM już zauważyłam, że parę scen zmienili bądź wprowadzili nowe, ale w sumie to się z tego cieszę. Chciałabym go obejrzeć i dobrze się na nim bawić, a nie śledzić zachłannie na ile dokładnie odzwierciedlili książkę.

Czarownica - 2012-03-01, 07:26
Temat postu: Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy


Moje opinia:
Każda dziewczyna i kobieta wie, że faceta trzeba sobie upolować. Tylko po co to robić? Janet Evanovich wyjaśnia to w swojej książce. Odpowiedź jest bardzo prosta - "Po pierwsze dla pieniędzy". I bohaterka - Stephanie Plum, musi tego faceta upolować. :-)

Bo co innego ma zrobić biedna dziewczyna, która straciła pracę, samochód zabiera jej windykator, a na obiadki musi chodzić do mamy? Czy ma iść pracować w fabryce guzików? Nie. Powinna zgłosić się do kuzyna Vinniego i zostać łowcą nagród. Zarobić można całkiem sporo, tylko chyba trzeba mieć do tego jakieś kwalifikacje. A Stephanie je ma - choć niezupełnie do tego zawodu. Ale kiedy za złapanie ns (tzn. nie stawił się przed sądem) można dostać dziesięć tysięcy dolarów, co nie tylko pozwoliłoby jej uregulować wszystkie długi, ale jeszcze napełniłoby lodówkę, nie waha się ani chwili.Zwłaszcza, że trzeba złapać mężczyznę, który spieprzył jej życie - co prawda, nie dokumentnie, ale za to kilkakrotnie. Ponieważ Joe Morelli to facet, który mimo ostrzeżeń mamy i przyjaciółki potrafił namówić ją do wszystkiego. Co prawda, to było dawno temu, ale czy przypadkiem nie będzie tego umiał zrobić znowu? Czy Stephanie sobie poradzi? Może się boi, ale postanawia spróbować. Krótki kurs nauki zawodu u niejakiego Komandosa i rusza w pościg, na co wszyscy wznoszą oczy do nieba i śmieją się pod nosem na myśl o niej jako łowcy nagród (wyjątkiem jest mama - ta jest przerażona). Wychodzi jednak na jaw, że chociaż Stephanie może nie jest umięśnionym osiłkiem, to głupia nie jest, a śledztwo idzie jej całkiem nieźle. Chociaż może to tylko zasługa szczęścia? Ja tak nie sądzę.
Bardzo podoba mi się ta książka. Postacie są wyraziste, autorka świetnie oddaje ludzkie charaktery - nie tylko białe, nie tylko czarne, ale po prostu zwyczajne. No i oczywiście te zwyczajnie złe. Osobiście urzekła mnie postać babci Stephanie. Takiej starszej pani to ze świecą szukać. I wiele osób chciałoby mieć taką babcię, jak Babcia Mazurowa, uwielbiająca chodzić do domów pogrzebowych i strzelająca kurczakom w kuper. Evanovich bardzo dobrze opisała też zachowania ludzi z małego miasta, ich powiązania rodzinne i koleżeńskie, działanie sąsiedzkich ploteczek, czyli po prostu życie. I dzięki temu wyszła jej naprawdę dobra powieść, przesycona humorem, humorem i jeszcze raz humorem. Każdy może się przy niej pośmiać, pomarzyć, poprzeżywać sensacyjne przygody, a i przy okazji rozwiązać zagadkę kryminalną.
Wiadomo - tego jak się historia skończy, można się dowiedzieć z książki. I naprawdę warto .Świetnie się przy niej spędza czas. Nie jest to arcydzieło, nie jest wysokich lotów, ale po prostu to powieść, przy której bardzo dobrze się spędza czas - szczególnie osobom płci żeńskiej. Przecież każda z nas lubi poczytać nie tylko o przystojniakach, ale i o kobietach, które z nimi maja do czynienia ;-)
Polecam ją szczególnie, bo niedługo na ekrany kin wchodzi film pod tym samym tytułem. Myślę więc, że każdy będzie zainteresowany. Ja jestem zadowolona jeszcze z tego, że o Stephanie powstało już kilkanaście książek i jest duża szansa, że wszystkie się u nas ukażą. Kiedyś już wyszło w Polsce kilka tomów, ale jakoś nic nie było o nich głośno. Bardzo się cieszę, że Fabryka Słów podjęła się zapoznania ponownie czytelników z tą świetną serią i mam nadzieje, że nie zaprzestaną jej wydawania.

hlukaszuk - 2012-03-01, 07:38

Czarownica napisał/a:
Zwłaszcza, że trzeba złapać mężczyznę, który spieprzył jej życie - co prawda, nie dokumentnie, ale za to kilkakrotnie. Ponieważ Joe Morelli to facet, który mimo ostrzeżeń mamy i przyjaciółki potrafił namówić ją do wszystkiego. Co prawda, to było dawno temu, ale czy przypadkiem nie będzie tego umiał zrobić znowu? Czy Stephanie sobie poradzi? Może się boi, ale postanawia spróbować.


Czyżby jej pierwszym zadaniem był jej ex? W takim razie ta książka powinna mieć wiele wspólnego z filmem "Dorwać byłą". Tylko tym razem role zostały odwrócone. :mrgreen:

Czarownica - 2012-03-01, 08:46

Nie moge zdradzać fabuły, ale warto przeczytać, naprawdę. Ja sie wybieram również na film i czekam na nastepne ksiązki. Podoba mi się wydanie, lepsze od poprzedniego i łatwiej się czyta. Tak jakoś bardziej zachęcające jest i litery wieksze i okładka ładniejsza.
Kometa - 2012-03-05, 21:31

Mnie osobiście okładka bardzo się podoba, choć ocieka Photoshopem xD Ale jak na tak zwane "zdjęciowe" okładki to bardzo super, choć to w sumie kopia plakatu promującego film. Ja się jeszcze nie zabrałam za książkę - kończę inną, ale jak tylko skończę, to panna Plum jest pierwsza w kolejce. Jeśli zaś chodzi o film to w trailerze bardzo mi się spodobała Katherine Heigl i na pewno pójdę do kina żeby się przekonać czy w całości wypada równie dobrze.
Oksa - 2012-03-06, 08:29

E tam, mi się podobała pierwotna wersja i zdania nie zmienię. Zobaczysz Kometa, że na pewno będziesz marudzić, że Ci następne części nie pasują do pierwszej :-P

No i czytaj, czytaj :-)

Tak sobie myślę o tej Stephanie i w sumie to jest ona największym - oprócz humoru - plusem tej książki. Taka naprawdę normalna babka, nie super intelignetna, ale potrafiąca pomyśleć logicznie, rozgarnięta, odważna i zawzięta, ale nie głupio uparta. Naprawdę da się ją polubić, bo to taka jedna z nas i nie ma na karku obowiązku uratowania świata :-P

hlukaszuk - 2012-03-07, 20:54

Oksa napisał/a:
ak sobie myślę o tej Stephanie i w sumie to jest ona największym - oprócz humoru - plusem tej książki.


Co do humoru, oczywiście duży plus, ale... Czemu zawsze misi być jakieś ale. W porównaniu do książek Polakowej i Doncowej to dawka humoru jest znikoma. Przy tych autorkach Evanowich nie wypada aż tak dobrze.

Książkę bardzo szybko się czyta. Wystarczy "kawałek wieczoru". A to świadczy tylko o jednym. Akcja była ciekawa a bohaterowie wciągający. Nie zabrakło też bestii - psychola. Chodź do thrillera było daleko. Dla mnie książka Jak upolować faceta, okazała się zgrabnie napisaną komedią.
Teraz mam wielki dylemat, ponieważ aż tak dobra jak oczekiwałam nie była. I nie wiem. Kupić, nie kupić.

Kometa - 2012-03-07, 21:10

Mnie się podobało. Oksa ma racje Steph to mega sympatyczna bohaterka. I coś było bez szału to jednak dobrze się bawiłam. Wkurzała mnie tam tylko jedna rzecz.

Spoiler:

Czasem autorka robiła z bohaterki taką kwadratową kretynkę, ewidentnie tylko po to żeby nakręcić akcję. Choćby ta sprawa z nieszczęsnym oknem i ogólnie z wchodzeniem rozmaitych ludzi do jej mieszkania bez jej wiedzy. Ja na jej miejscu, zwłaszcza po telefonach i wizytach Ramireza wstawiłabym w okna kraty i wymieniła drzwi na antywłamaniowe. Wiem, nie miała kasy, ale w tej sytuacji bym się zapożyczyła. jej dom praktycznie stał otworem, a jedyne co zrobiła to poprosiła dozorcę o dodatkowy zamek, podczas gdy dalej przez okno mógł jej się władować do mieszkania każdy. Komandos tam wszedł raz. Morelli dwa razy. Przypuszczam, że Ramirez kopniakiem by załatwił jej drzwi nie wspominając o oknie. Poza tym o tym że mnie ktoś taki nachodzi bez chwili namysłu zawiadomiłabym policję. Dajcie spokój, duma nie jest ważniejsza od życia. Zwłaszcza że miała kumpla policjanta. A ona decyduje się mu powiedzieć dopiero wtedy jak ten psychol zostawia jej na progu ledwo żywą Lulę.No litości. Tak samo było z tym sklepem Sala. Słyszała o nim kilka razy w tym swoim małym śledztwie, parę razy padła kwestia że Kulesza tam bywał, a ona co? Dalej uparcie jeździła na Stark, gdzie o mało jej nie zgwałcono i zdewastowano jej samochód, ignorując tak oczywistą poszlakę. Bała się wejść do baru na Stark, ale nie miała oporów wystawać pod pod salą gimnastyczną gdzie siedział psychol, który ją prześladował. Przecież to jakiś absurd. Wiem że Morelli ją o to prosił, ale ona robiła to na długo przed tym nim ją poprosił! Złościło mnie to, bo ogólnie Stephanie nie była przedstawiana jako konkursowa idiotka, a tu ewidentnie autorka ułożyła sobie jakoś wydarzenia i żeby przeszły jakoś płynnie musiała ogłupić bohaterkę.


Oksa - 2012-03-07, 21:23

hlu, jak już pisałam wcześniej w SB... :-P zresztą wiesz, co pisałam ;-) i też się zgadzam z Kometą, może szału nie było, ale miałam bardzo dobry humor zarówno w trakcie czytania książki, jak i po jego zakończeniu. I w ogóle jakąś taką pozytywną energię. Ale powtarzam się :-P

Kometa, co do
Spoiler:

uwag na temat tego, że nie zabezpieczyła mieszkania, to napiszę tylko jedno i chyba wystarczy. Czytałam te sceny, gdy Ramirez do niej przyszedł, wydzwaniał i takie tam i odruchowo wyobrażałam sobie siebie w roli bohaterki. I czułam, że obraz tego, co mógłby mi zrobić ten psychol był tak paraliżujący, że chyba bym się setki razy zlała zimnym potem. Są takie rzeczy, do których można podejść z dystansem i obrócić je w coś z czarnym humorem, jak żarciki nad trupem. Ale gwałt, szczególnie dla drugiej kobiety, to nie jest temat, który mogłabym potraktować równie swobodnie i nonszalancko jak bohaterka oraz nie zabezpieczać mieszkania. Po prostu nie i tyle.


Tak więc szkoda mi trochę, że autorki nie raz mającym głowy na karku bohaterkom, każą robić tego typu kwiatki.
Poza tym podobało mi się podejście Steph do ujęcia Morelliego, gdy się o to sprzeczali.
Spoiler:

On próbował ją zwodzić gadkami o niesłusznie oskarżonej osobie, ale ona niestety twardo obstawała za tym, że za posiadanie kręgosłupa moralnego nie wyżyje :-D


hlukaszuk - 2012-03-07, 21:26

Kometa napisał/a:
Wkurzała mnie tam tylko jedna rzecz.

Spoiler:

Złościło mnie to, bo ogólnie Stephanie nie była przedstawiana jako konkursowa idiotka, a tu ewidentnie autorka ułożyła sobie jakoś wydarzenia i żeby przeszły jakoś płynnie musiała ogłupić bohaterkę.



W książkach tego typu już tak bywa. To coś jak w pewnym rodzaju filmu. Bohaterka słyszy jakiś hałas i idzie go sprawdzić sama, często wołając jest tam kto. Bez tego ogłupienia nie było by dalszej akcji. Na takich irracjonalnych scenach stoi gatunek kryminalnych komedii. Trzeba to zaakceptować i dobrze się bawić.



Oksa napisał/a:
hlu, jak już pisałam wcześniej w SB... :-P zresztą wiesz, co pisałam ;-) i też się zgadzam z Kometą, może szału nie było, ale miałam bardzo dobry humor zarówno w trakcie czytania książki, jak i po jego zakończeniu. I w ogóle jakąś taką pozytywną energię. Ale powtarzam się :-P


A czy ja mówię, że mi się nie podobało. Ależ owszem, przecież przeczytałam to jednym ciągiem. Po prostu nastawiam się na trochę większą dawkę humory i komedię sytuacji, która nie jest tak wysokich lotów jak u moich od niedawna ulubionych autorek zza wschodniej granicy. Pewnie żebym ich nie czytała byłabym bardziej zachwycona.

Ponadto wkurza mnie jedna rzecz w książkach, które są wydawane teraz a tak naprawdę mają kopę lat. Jest nią brak łączności komórkowej. Nie może zadzwonić biega i szuka aparatu. To samo było u Anity. Ciągle dzwonił jej pejdżer. Długo trwało zanim odkryłam, że Anita jest z lat dziewięćdziesiątych. Co prawda dalej mało się poprawia. Ciekawe jak będzie u Evanovich.

Czarownica - 2012-03-08, 07:24

Marudzicie, marudzicie. :-)
Po prostu to dobra książka na poprawę humoru. Odmienna od wychwalanych przez Hlu ( i mnie też) Doncowej i Polakowej, bo przecież dzieje się w zupełnie innym środowisku, wśród innych ludzi. Ciężko mi sobie nawet wyobrazić, że książki z tak różnych światów mogłyby być podobne.
Spoiler:

Z tego co pamiętam w tej książce z komórkami jest inaczej. Pager to dodatek do komórki, gdyby nie można się było dodzwonić. Poza tym, komórka kosztuje, a jej się przecież nie przelewa


hlukaszuk - 2012-03-08, 07:53

Czarownica napisał/a:

Spoiler:

Z tego co pamiętam w tej książce z komórkami jest inaczej. Pager to dodatek do komórki, gdyby nie można się było dodzwonić. Poza tym, komórka kosztuje, a jej się przecież nie przelewa



Spoiler:

Odniosłam trochę inne wrażenie. W czasie kiedy to się dzieje, komórka jest luksusem, na którą stać dopiero tylko niektórych a nie wszystkich. Przecież mogła kupić komórkę, zamiast instalować telefon stacjonarny i do tego automatyczną sekretarkę na taśmy. Myślę, że akcja rozgrywa się tak jak u Anity, na początku lat dziewięćdziesiątych.


Kometa - 2012-03-08, 13:14

One For The Money światło dzienne ujrzało w 1994 roku, zatem to pierwsza połowa lat 90.
Spoiler:

Myślę że komórka o której Stephanie wspomina w samochodzie Morelliego jest przypisana bezpośrednio do samochodu. Na wielu filmach z lat 90 widać telefony w samochodach u przedstawicieli z bogatszych szczeblów społecznych. Inaczej nie widzę powodu dla którego Steph nie miałaby jej zabrać z samochodu i nosić przy sobie, choćby dla własnego bezpieczeństwa. Wydaje mi się że ten telefon działa tylko w samochodzie, ewentualnie w jego bliskiej odległości. Choć zastanawia mnie jedna rzecz... Morellemu, jak na glinę całkiem nieźle się powodziło - wypasiona bryka, komórka i to nie jedna bo przecież jeszcze z jakiejś dzwonił to niej kiedy zobaczył ją w swoim samochodzie stojącą na światłach, podsłuchy i te sprawy... Tak btw, znalazła historię komórki w pigułce --> http://komorkomania.pl/20...0-retro-komorek rok po roku, model po modelu omówione zakresy funkcji, ceny i czas w jakim wytrzymywała bateria. Te pierwsze były naprawdę drogie :shock:


Czarownica - 2012-03-09, 09:45

Ja trochę się rozczarowałam filmem. To nie to, że żałuję, że go obejrzałam, ale myślę, że mógłby być lepszy. Poza tym, bardziej podobałby mi się film z lektorem, bo odczytywanie wszystkiego na dole ekranu trochę rozprasza. A w tym filmie czytania jest sporo - trzeba tłumaczyć nie tylko dialogi, ale i przemyślenia głównej bohaterki. Poza tym, trochę inaczej ją sobie wyobrażałam, Morellego zresztą też. W sumie - obejrzałam, ponieważ przeczytałam książkę i film nie dorósł do moich oczekiwań. Ale chyba wyobrażałam sobie, że otrzymam złote góry, a dostałam srebrne.
hlukaszuk - 2012-03-17, 23:02

Jakoś nie nastawiałam się, że film będzie wysokich lotów, ale raczej na zabawną komedię. Zabawna była, ale trochę za mało. Żeby, nie odtwórczyni roli Stephani, to powiedziałabym nawet, że taki sobie film. Szkoda kasy na kino. Do aktorki mam sentyment z Rosvel. I mimo, że nie udało jej się zrobić kariery to ją lubię. Dzięki temu pewnie mam lepszą opinię o filmie, niż gdyby zagrał kto inny. Jedyny pozytyw w stosunku do książki do urealnienie czasów. Śmiesznie by wyglądał ten film bez komórek. Nie mam tylko pojęcia do kogo wiecznie dzwoniła Stephane, co to była za kobieta. W książce nikogo takiego nie było. Przez co Stephani trochę straciła w moich oczach. Morelli też jakoś blado wypadł. Spodziewałam się, że jakiegoś macho. To, że wycieli sceny grozy w wykonaniu boksera, spowodowało, że zabrakło pewnej grozy potrzebnej do oddania później przez Stephani tych sławetnych strzałów. I to by było tyle.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group