Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Kometa
2012-04-25, 00:31
Dyskusja ogólna o Złodzieju Dusz
Autor Wiadomość
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-02-18, 19:35   Dyskusja ogólna o Złodzieju Dusz

Tytuł: Złodziej dusz, tom 1



Wydawca: Fabryka Słów
Data wydania: 2012
Stron: 448

Opis z okładki: Ona – oficjalnie policjantka. Prywatnie złośliwa wiedźma z uczuleniem na związki.
On numer 1 – szatański pomiot. Diabelnie przystojny.
On numer 2 – prawdziwy z niego anioł.
Powinni być wrogami, ale nie lubią żelaznych zasad. Dlatego zostali przyjaciółmi. A teraz wbrew wszystkim i wszystkiemu muszą znaleźć mordercę, który zagraża magicznej społeczności Torunia. Po drodze trzeba tylko obrazić parę wampirów, skopać tyłki kilku wilkołakom i przekonać pewną nastolatkę, że piekło to nie tylko sex, drugs and rock&roll. No i złamać wszystkie reguły obowiązujące w magicznym świecie. Bo czasami dziewczyna robi, co dziewczyna zrobić musi.
Przejdź przez bramę i powiedz zaklęcie. A potem wpadnij na drinka do Szatańskiego pierwiosnka.

Moja opinia: Przede wszystkim nie zaliczyłabym tej książki do romansu paranormalnego, w którym tak dla zabicia czasu toczy się obok jakiś wątek kryminalny. Tutaj osią był właśnie taki wątek oraz problemy świata magicznego. Gdzieś w połowie zaczęłam odczuwać pewien przesyt elementu romansowego, pewnie dlatego, że nie do tego typu książek chciałam tę konkretną zaliczyć, ale na szczęście poszło w miarę gładko. W miarę, bo końcowe wydarzenia mnie mocno rozczarowały, ale o tym później.

Przede wszystkim konstrukcja świata. Podobał mi się podział istot nadnaturalnych i wyglądał na całkiem logiczny. Trochę ucierpiały w nim wilkołaki, bo zostały sprowadzone do poziomu bezmyślnych i obleśnych w większości zwierząt :) No cóż, zawsze lubiłam zmiennokształtnych, ale taka widać wizja autorki i nie mam do tego jakichś wielkich pretensji.
Z tego co zrozumiałam można go podzielić
Spoiler:

głównie na: istoty magiczne (takie jak wiedźmy, wiccanki, wilkołaki i wampiry) oraz istoty z systemów religijnych. Tak wywnioskowałam. Autorka przekazała wprost, że istoty magiczne nie ulegają podziałom terytorialnym, jak np. mitologii skandynawskiej, greckiej, celtyckiej czy innej - mogą różnić się nazwy i podania, ale chodzi cały czas o to samo. Jak jest z systemami religijnymi? Poznaliśmy tylko chrześcijański, Bóg, niebo i piekło, anioły i demony. Istnieje coś takiego jak porozumienie międzywyznaniowe między światem magicznym a systemem religijnym. A co np. z islamem? Ba, nawet ze scjentologią? Czy istnieje tylko jedno właściwe wyznanie?


To jest tom pierwszy, mam nadzieję więc, że wytłumaczenie tego jeszcze przed nami. Albo zwyczajnie moje niedopatrzenie ;-)

Bohaterowie. Jest to masa przeróżnych postaci, z porządnym zestawem cech i historią w życiorysie. Tych ważniejszych polubiłam na tyle, żeby ich losy mnie obeszły i ciekawiła ich przyszłość. Ciekawy był też charakter mocy Dory, ten taniec na wietrze... świetna rzecz, bardzo mi się ta scena podobała. Naprawdę wtedy odczułam, że jest ona wiedźmą i jaką radość, mimo jej rozdarcia emocjonalnego, może w związku z tym odczuwać.
Nie była byle jaką płotką, ale nie była też „tą jedyną zdolną uratować świat”, mnóstwo było istot silniejszych od niej i Dora zdawała sobie z tego sprawę, a do wykonania zadania została wybrana z dość logicznego powodu – zdolności magiczne i wykształcenie detektywistyczne.
Spoiler:

Gdzieś w rozmowie z Julianną padł tekst o proroctwie, chyba mający związek z Dorą... brr źle to widzę. Proroctwa... przeznaczenie... No zobaczymy. Wielokrotnie padała też wzmianka, że po ukończeniu wszelkich rytuałów Dora mogłaby zostać sukubem. Dla mnie zawsze już będą one demonami, a jednak brzmi to całkiem sensownie, przecież wiedźmy płodności czerpią energię z seksu, może i naturalną konsekwencją i szczytem ich mocy mogłoby być też "pożeranie" swoich ofiar :-P


Chociaż, biorąc pod uwagi średni stopień skomplikowania tej zagadki trochę może dziwić, że wcześniej sprawca nie został złapany. A może i rzeczywiście można to wytłumaczyć kiepskim zorganizowaniem i przepływem informacji (naturalnie poza plotkami...) wśród magicznych.
Irytowało mnie jej
Spoiler:

późniejsze tłumaczenie się przed Mironem z przelotnych romansów i sposobu zabicia wampira. On jest diabłem, na litość boską, i ma ponad 300 lat, czy to mogłoby go zaszokować albo sprawić, że odwróci się ze wstrętem od ważnej dla niego osoby? Bez sensu.


I to jest jedna z rzeczy, które już mniej mi w tym świecie pasowała. Zaczęłam się zastanawiać, czy istnieją w nim istoty prawdziwie przerażające. Nie niebezpieczne czy potężne, ale właśnie przerażające, straszne, zdeprawowane. Diabły zakładają rodziny, podobnie jak anioły, i myślą z czułością o dziadku (oczywiście musiał to być Lucyfer). Gdzie ta zła aura? Co oni tam robią w tym piekle, urządzają rodzinne spotkania i kazania na wieki wieków amen dla skazańców? To już niebo wydawało się w swej surowości bardziej przerażające.

Końcowe wydarzenia spowodowały, że
Spoiler:

niemal wszystkie problemy Dory się rozwiązały. Sporo wątków się zamknęło (wiecie, wróciła do pracy, rach ciach rozwiązała trzy problemy w jednym dniu), ale niektóre pozostały otwarte, bo na pewno wróci sprawa związku z Mironem. I tu właśnie autorka mnie strasznie rozczarowała, jak wspominałam na początku. Bardzo podobały mi się relacje między trójką przyjaciół, a dokładnie ich priorytety - przyjaźń przede wszystkim. Czemu, ach czemu musiała zmieniać to w trójkąt miłosny, który w końcu się skomplikuje? Czemu nie mogło zostać napięcie seksualne między dwójką z nich, a chociaż ten biedny anioł nie mógł stanowić elementu czysto platonicznego w tym ambarasie i jakimś rodzajem zdystansowania od kwestii seksualnych. Taki członek ekipy złośliwie dogryzający dwójce ofiar ich własnego przyciągania. No żesz nie! On też musiał bujnąć się w niej i tylko w niej, i żadna inna jej nie zastąpi! A miałam takie nadzieje, że sprawy nie pójdą w tym kierunku...



Wylałam swoje gorzkie żale :) Na szczęście plusy stanowczo przeważają. Fabuła jest ciekawa, bohaterowie dają się polubić, a Dora ma dość zdrowe podejście do siebie i otaczających ją osób.
Humor jest świetny, cholera, niektóre teksty Dory nadawały się na maksymę życiową :mrgreen: Bardzo podobały mi się nawiązania do polskiej rzeczywistości, jak PISu, Radia Maryja czy słynnych polskich dróg ;-) I te opisy lokacji... Jak nic widać, że autorka jest zakochana we własnym mieście, serio, idziesz razem z Dorą przez Toruń i czujesz, że je zaczynasz lubić przez samo jej nastawienie do niego i opisywane miejsca.

Czy polecam? Pewnie, że tak. Mam pewne "ale", "ale" nie zmieniają one faktu, że książka jest udana i przyjemnie się ją czytało.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2012-02-18, 19:55   

Powinnaś z tego opisu recenzje zrobić i na portalu wstawić, bo niezły tekścik to jest. Bardzo mnie zainteresowałaś. mam nadzieje, że jak dorwę książkę, to akurat będę miała ochotę na trochę romansu, a nie tylko kryminału fantastycznego.A w ogóle, to dobrze, że wchodzą na rynek nowe nazwiska - zawsze to coś odmiennego.

Oksa: Za dużo spoilerów na recenzję :-P
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-02-18, 22:08   

Tak teraz sobie myślę co do konstrukcji świata
Spoiler:

że może w systemie religijnym panuje podobna zasada, jak i w tym magicznym. Czyli nie ma podziału na konkretne wyznania, tylko jeśli podstawę stanowi Bóg, niebo i piekło oraz ich wysłańcy, a reszta wsio należy do świata magicznego. Jakoś mi to ucieka :-?



A co do diabłów - w sumie, to autorka często podkreślała, że są oni jakby pobratymcami aniołów, w końcu to upadły anioły. Może i oni też mają prawo do zakładania rodzin :-P Piekło namawia do złego, niebo do dobrego, ale każdym systemem rządzą układy i układziki, czyli polityka. To, co mi w tym wszystkim zgrzytało chyba bardziej wiąże się z tym, że wampiry, wilkołaki i demony, to częściej teraz wrażliwi amanci zdolni do miłości na całe życie, gdzie tam życie - wieczność - i takie tam.
Ja to już chyba w ogóle sama nie wiem czego chcę, bo z jednej strony fajnie, że jest trochę inaczej, tzn. diabły, czarty i inne pomioty nie muszą koniecznie oznaczać parszywej istoty z piekła rodem i spokojnie koegzystują sobie z innymi osobnikami. Z drugiej strony brakuje mi jakiegoś lekkiego klimatu grozy...

O, i zapomniałabym.
Spoiler:

Takie trochę głupie wydało mi się posunięcie Rafaela z tą całą anielicą i uwiedzeniem Mirona. Jakoś mało było w tym pomyślunku i sprytu godnego tak potężnego i starego anioła. I ta anielica taki głupi podlotek :-P



A teraz... czytajcie kurde XD
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2012-02-27, 20:14   

Spoiler:

Oksa napisał/a:
Takie trochę głupie wydało mi się posunięcie Rafaela z tą całą anielicą i uwiedzeniem Mirona. Jakoś mało było w tym pomyślunku i sprytu godnego tak potężnego i starego anioła. I ta anielica taki głupi podlotek :-P
Zaiste, mnie tez wydało się to... nie na miejscu. Po kimś z tak dużą władzą i potęgą oczekiwałabym raczej pewnego rodzaju łapówki dla przeciwnej strony, a nóż widelec Luc się nie dowie, że jedno z jego diabląt usidliło Mirona? A jeśli nie chciał znajomić się z tymi zuymi, mógł odszukać sobie jakąś... bardziej zdeprawowaną niebieską pannicę, a nie taki delikatny kwiatuszek, który spłonił się przy dość luźnych sugestiach Dory... Rany, kto w dzisiejszych czasach, w których seks i zboczenia są wszędzie, tak reaguje?



Mnie najbardziej podobało się i w gruncie rzeczy rozśmieszyło przedstawienie wilkołaków. Lubię tę nację nadnaturalnych stworzeń, a zademonstrowanie ich jako idiotów, mięśniaków, "Hardcorowych Koksów" ( :-P ) rozłożyło mnie na łopatki. W sumie dość logiczne, skoro stają się bardziej zwierzętami i większe znaczenie zyskuje regularny przyrost masy mięśniowej i nowy lachon przy boku niż erudycja i kontemplacja -tej symfonii Beethovena. Ich alfy tym bardziej zyskują moją sympatię, bo jak tu wykształciuchowi przetrwać w otoczeniu debili? :-P

Wątek mordercy i porwań został potraktowany dość po macoszemu; skończył się nagle i raptownie, a do końca książki było jeszcze jakieś - na oko - siedemdziesiąt stron. Akcja zwolniła, wypadła z rytmu, i nie było już tak przyjemnie, jak dotychczas. Czuć było, że to koniec i nie było to miłe uczucie, raczej ze względu na owo rozleniwienie ciągu zdarzeń niż niechęć do rozstania się z bohaterami.
Spoiler:

Tak raptowne zakończenie sprawy tego skurczybyka mnie zirytowało. W gruncie rzeczy odnalezienie winowajcy nie przysporzyło Dorze większych trudności (nie mówię o odniesionych ranach, ale o docieraniu po sznurku do kłębka), było gadane, że jest taki potężny, och i ach, nie wiadomo co jeszcze, a przyleciał w sumie niezbyt istotny (bo wciąż niedorosły) anioł i jednym machnięciem przerobił go na karmę dla psów. Kurde, gdzie ta potęga? Dobra, rozumiem, że Joshua mógł go zabić w ramach chronienia podopiecznej, ale czy on nie mógł odwdzięczyć się tym samym? To przecież szaleniec, a, może się mylę, gdy coś nie idzie po myśli szaleńca i/lub uświadamia sobie swój błąd, zaczyna się miotać i rozwalać wszystko w bezbrzeżnej furii. A nasz gagatek w zasadzie... stał i czekał, aż Joshua skończy gadać i uprzejmie przebije go mieczem?



Podobnie jak Oksie, z biegiem stron przeszkadzał mi wątek romantyczny; powoli stawał się zbyt nachalny, zbyt dużo go było, zwłaszcza że bohaterka tak strasznie się wzbrania przeciw stałemu związkowi. A myślała o tym praktycznie non stop, co i rusz pojawiały się jakieś wrażenia i zachowania, które przeczyły jej słowom. Kurde, nawet zastanawiałam się całkowicie poważnie, czy nie przemykać przez takie fragmenty bez większego zwracania uwagi na treść, nie chciałam bowiem mieć do czynienia z kolejnym romansem nadnaturalnych, a ze złośliwą, polską wiedźmą, która musi rozwiązać zagadkę kryminalną i przy okazji narobić jak największego rabanu.

Spoiler:

Wgl, to Dora wydała mi się taką Marysujką w sprawach cielesności. Ja rozumiem, że ma geny kapłanki bogini miłości, ale leciał na nią każdy facet, jakiego spotkała (poza tymi, którzy byli odporni na jej magię), jedni okazywali to uprzejmością i flirtem, inni byli chamscy i niemili, ale w istocie to wszystkim marzył się z nią szybki numerek albo dziesięć. To zbyt idealne, przecież są różne gusta, a przy niej zamieniali się w stado baranów?



Oksa napisał/a:
To jest tom pierwszy, mam nadzieję więc, że wytłumaczenie tego jeszcze przed nami. Albo zwyczajnie moje niedopatrzenie ;-)
Również mam taką nadzieję, ale nie widzi mi się mimo wszystko, by autorka podjęła się wyjaśniania tego wszystko. To nie jest powieść na skalę Tolkienowską, by każdy lud stanowił odrębną kulturę z bogatą mitologią, mrowiem zwyczajów i wszystkiego, co tworzy cywilizację, a luźny, romantyczny kryminał połączony z fantastyką. Żyję jednak nadzieją, że Dora będzie miała swój udział
Spoiler:

w szkoleniu Witkacego i przy okazji więcej rzeczy będzie wyjaśnione; bo po cóż sama Dora miałaby się nad zasadami swego świata zastanawiać? Np. taki komputer to coś normalnego w moim życiu, zatem nie zastanawiam się, jak działa, skąd się wziął i dlaczego - bo po co?



Książkę czytało mi się dobrze. Nie jest to jakaś fantastyczna pozycja, ale nie można odmówić jej paru uśmiechów i przyjemnie spęczonego czasu, zatem z czystym sercem mogę ją polecić tym, którzy mają ochotę odpocząć od lektur dających do myślenia.
_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-23, 20:06   

Spoiler:

destrakszyn napisał/a:
Wgl, to Dora wydała mi się taką Marysujką w sprawach cielesności. Ja rozumiem, że ma geny kapłanki bogini miłości, ale leciał na nią każdy facet, jakiego spotkała (poza tymi, którzy byli odporni na jej magię), jedni okazywali to uprzejmością i flirtem, inni byli chamscy i niemili, ale w istocie to wszystkim marzył się z nią szybki numerek albo dziesięć. To zbyt idealne, przecież są różne gusta, a przy niej zamieniali się w stado baranów?

Mi to znowu wydało się całkiem logiczne i uzasadnione, nie tak znowu wszystkich też pociągała. Chociaż przyznaję, że wolałabym aby liczba tych napaleńców utrzymywała się na rozsądnym poziomie :-P


destrakszyn napisał/a:
Kurde, nawet zastanawiałam się całkowicie poważnie, czy nie przemykać przez takie fragmenty bez większego zwracania uwagi na treść, nie chciałam bowiem mieć do czynienia z kolejnym romansem nadnaturalnych, a ze złośliwą, polską wiedźmą, która musi rozwiązać zagadkę kryminalną i przy okazji narobić jak największego rabanu.

Ujmę to tak - wolałabym, żeby w przyszłości było jednak więcej wątku kryminalnego, ale przyznaję, że nie pozostałam obojętna na sceny intymne, bo były dość hmm zgrabnie napisane :mrgreen: I dlatego też nie jestem mu absolutnie przeciwna, tylko chętniej widziałabym go w formie bardziej pobocznej :)

Co do świata przedstawionego, to wstawię może wypowiedź autorki na ksiazkimlodziezowe.fora.pl
jada napisał/a:
Nie chodzi wyłącznie o pokrywanie się, np bogów śmierci jest mnóstwo, nie oznacza to, że da się ich sprowadzić do 1 postaci. Np w Thornie rezyduje Gardiasz, a w jednym opowiadaniu (nie publikowanym) Dora musi odnaleźć pewnego egipskiego boga śmierci, który ma swoją bramę wiodącą do swojej strefy śmierci. Inny wymiar, ten do którego wiodą bramy, jest wystarczająco złożony, by wszyscy się tam pomieścili. Zaświaty funkcjonują na podobnej zasadzie jak piekło czy niebo ;-)
Myślę, choć nie opisałam tego nigdzie, że istnieją bramy wiodące np do światów w stylu celtyckim, czy skandynawskim. Mój mąż straszliwie zamęczał mnie o kosmogonię, jak powstał świat, Bóg czy Bogini, potrafi wiercić dziurę w brzuchu. Dora i magiczni odpowiedzieliby że magia i świat pochodzą od Bogini, która stworzyła świat z miłości i każdy z nas nosi w sobie jej okruszynę. Gabriel powiedziałby, że to co najmniej nadużycie i że powinni sobie poczytać Biblię. Luc kazałby bratu wyluzować i przypomnieć, że mają z magicznymi rozejm, więc po co zaogniać? Myślę, że jest pierwiastek męski, monoteistyczny i racjonalny i żeński, chwalący różnorodność. Dora wie, że Bóg istnieje, ale ona identyfikuje się z Boginią, kropka ;-) Mogłaby byś solidna dyskusja jak to jest z tymi bogami, co z tymi, w których już nikt nie wierzy? Co z tymi, którzy zmienili przynależność? Np Baal który stał się Belzebubem? (a Baal się pojawi i jest jedną z moją ulubionych postaci do pisania)
A bogowie innych mitologii, cóż, wierzę, że na solidnej popijawie mogliby się spotkać bogowie skandynawscy, celtyccy, słowiańscy i opowiadaliby paskudne dowcipy o tych naoliwkowanych i przeestetyzowanych sztywniakach z greckiej i rzymskiej mitologii ;-)


PS. Kolejny tom będzie miał tytuł "Bogowie muszą być szaleni" :)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-25, 20:57   

destrakszyn napisał/a:
(...) po cóż sama Dora miałaby się nad zasadami swego świata zastanawiać? Np. taki komputer to coś normalnego w moim życiu, zatem nie zastanawiam się, jak działa, skąd się wziął i dlaczego - bo po co?


Ja mam inne podejście do życia. Znam historię komputera czy netu. Wiem jak działa, może nie jestem już na topie w sprawie nowinek, ale kiedyś byłam. Zawsze chciałam potrafić zrobić wszystko sama np. postawić system jak się wykolei. I to osiągnęłam. Ale odbiegam od tematu. Magiczny świat Dory jest dla niej nowy. Więcej przeżyła w zwykłym niż w magicznym. Teraz może się już nie zastanawia, ale zasady zna i wie kiedy może je nagiąć. Żeby ich nie znała nie umiałaby w nich brylować.

Oksa napisał/a:
Diabły zakładają rodziny, podobnie jak anioły, i myślą z czułością o dziadku (oczywiście musiał to być Lucyfer). Gdzie ta zła aura? Co oni tam robią w tym piekle, urządzają rodzinne spotkania i kazania na wieki wieków amen dla skazańców?


To druga książka, po "Ja diablica", gdzie diabły i anioły nie są takie jakie znamy. W dodatku odniosłam wrażenie, że w świecie magicznym Miron i Joshua są na własne życzenie, ich pobratyńcy żyją na co dzień w swoich własnych światach, ale wszyscy mogą się przemieszczać pomiędzy nimi.

Oksa napisał/a:
Trochę ucierpiały w nim wilkołaki, bo zostały sprowadzone do poziomu bezmyślnych i obleśnych w większości zwierząt :) No cóż, zawsze lubiłam zmiennokształtnych, ale taka widać wizja autorki i nie mam do tego jakichś wielkich pretensji.


Wizja wizją, ale czemu film "Szybcy i wściekli" jest w ich typie. Kocham ten film i nie wiem co ma wspólnego z typem filmu "Czterdziestoletni prawiczek", też w stylu wilkołaków.

Oksa napisał/a:
Gdzieś w połowie zaczęłam odczuwać pewien przesyt elementu romansowego, pewnie dlatego, że nie do tego typu książek chciałam tę konkretną zaliczyć, ale na szczęście poszło w miarę gładko. W miarę, bo końcowe wydarzenia mnie mocno rozczarowały, ale o tym później.


Też odniosłam w pewnym momencie takie wrażenie i niestety poniekąd utrzymało się już ono do końca. W pewnej chwili odniosłam, że ma to coś z serią o "Skubie". Pewne podobieństwa się przewijały, choćby te nielogiczne zachowania bohaterów.
Spoiler:

I też mi się nie podoba, że powstał trójkąt, choć to nie znaczy, że prawdziwy trójkąt nie mógłby powstać naprawdę. Jeżeli już miało by do czegoś dojść to między całą trójką. Byli by wspaniałym miłosnym trójkątem, ale najchętniej to bym ich rozdzieliła, ale stało się. Wolne pokoje by się zmarnowały. :mrgreen:



W ogóle Dora z początku książki podobała mi się o wiele więcej niż na końcu. Rozwiązywanie wątków kryminalnych w zwykłym świecie podobałoby mi się o wiele bardziej niż w magicznym. Żałuję, że Dora zamieszkała w magicznym świecie. To mi przypomina Meredith Gentry. Kiedy była w naszym świecie wszystko było piękne, kiedy zaczęła prowadzić sprawy magicznym już nie. Tu może być tak samo. A tak liczyłam na fajny cykl fantasy, którego akcja rozgrywałaby się na terenie Polski w czasie teraźniejszym. Ciągle mi czegoś takiego brakuje w literaturze. Szczególnie cyklu.

Oprócz tego wszystkiego co i was drzaźniło, nie mogłam autorce darować jednej rzeczy. To że Pani Jadowska ma schiza na temat wystroju wnętrz nie ulega wątpliwości. Też mam i to się od razu wyczuwa jak pisze o umeblowaniu czy o kolorach wnętrz. Mianowicie, chodzi mi o rozmiar łóżka. Wstawiła do małego pokoju dwa razy łóżko, określając jego dokładny wymiar. Zrozumiałabym gdyby napisała duże. W kawalerce Mirona owszem weszło, bo nie było szafy tylko półki, ale w jej własnym mieszkaniu, w małym pokoiku, zmieściła tą harharę i jeszcze toaletkę, oprócz tego musiało być tam coś na łachy, tak wynikało z wypowiedzi Dory. To po prostu nie realne. Zbyt dużo znam takich mieszkań, sama mieszkałam w takim i uwierzcie to po prostu jest niemożliwe. Nie pisałaby o tym, gdyby autorka napisała, że duże łóżko. Każdy ma jakieś wyobrażenie i się do niego dopasuje.

Takich niuansów niezgodnych z realem jescze trochę by się zebrało, ale nie znaczy to, że książka mi się nie podobała. Czytało się szybko, akcja była wciągająca, tylko że od połowy fabułą nie potoczyła się po mojej myśli. Nie wszystkim koncepcja autor musi się podobać.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-26, 08:45   

hlukaszuk napisał/a:
Wizja wizją, ale czemu film "Szybcy i wściekli" jest w ich typie. Kocham ten film i nie wiem co ma wspólnego z typem filmu "Czterdziestoletni prawiczek", też w stylu wilkołaków.

Też lubię Szybkich (choć 5 część była tragiczna), ale rozumiem o co autorce chodziło. Dała po prostu przykład prostego filmu sensacyjnego i prostej komedii, ja się raczej z tego śmiałam :-)
Poza paroma wpadkami
Spoiler:

jak "spisek" w postaci wysłania wstydliwej anielicy do Mirona czy wspominany trójkąt, który właściwie jeszcze nie powstał, ale każdy się domyśla, że niestety w tym kierunku zmierza


to mi z perspektywy czasu książka ta widzi się coraz lepiej. Na pewno mam zamiar kupić kolejne części w ciemno, więc o czymś już to mówi.
Spoiler:

Rzeczywiście szkoda trochę, że Dora nie została nadal policjantką, rozumiem tę decyzję i właściwie to ją popieram, ale to zawsze jest ciekawe, kiedy niezwykła wiedźma wykonuje zwykłą robotę policjantki w normalnym świecie.

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-03-26, 09:15   

Oksa napisał/a:
Spoiler:



Rzeczywiście szkoda trochę, że Dora nie została nadal policjantką, rozumiem tę decyzję i właściwie to ją popieram, ale to zawsze jest ciekawe, kiedy niezwykła wiedźma wykonuje zwykłą robotę policjantki w normalnym świecie.



Spoiler:

Od dłuższego czasu czekam na książkę, gdzie magiczna istota funkcjonowałaby w realiach współczesnej Polski. Jak zaczęłam czytać to się strasznie ucieszyła, a jak dotarłam do końca to mi zrzedła mina. Książka naprawdę fajna pomimo pewnych zachowań bohaterów, które mało mają wspólnego z normalnymi stosunkami damsko-męskimi i realiami mieszkaniowymi :-P

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-03-30, 08:12   

Moi drodzy, zapraszamy na stronę Gavrana, żeby dowiedzieć się, jak autorka poradziła sobie ze śmiertelnym zestawem pytań Redakcji :mrgreen: http://fan-dom.pl/2012/03...wska/#more-3642
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 25
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2820
Skąd: skc
Wysłany: 2012-04-09, 11:54   

Jest to zdecydowanie dobra książka, chociaż nie wolna od wad. Wciągnęła, czytało się ją szybko i przyjemnie, nie była nudna. Bohaterowie byli ciekawi, aczkolwiek pod koniec mnie zawiedli (poza tym spodziewałam, że że to właśnie takie relacje będą między nimi, no kurde, autorka nie mogła sobie tego odpuścić :-? ). Właściwie zgadzam się z wszystkim, co napisała Oksa i w większość z pozostałymi powyższymi opiniami, więc nie będę już tego powtarzać. Poza tym na samym początku dialogi wydawały mi się trochę wymuszone, lecz na szczęście potem stało się to płynniejsze, autorka potrzebowała chwili na rozbieg. Gryzły mnie też błędy redakcji, aghr, kilka zdań w ogóle nie miało sensu (dziwacznie poodmieniane lub pogubione wyrazy, o literówkach już nie wspominam). Dodatkowo jest kilka błędów w wydarzeniach, które mi się rzuciły w oczy (głównie na początku książki, potem albo ich nie było, albo przestałam na to zwracać uwagę):
Spoiler:

Dora miała sen o ataku na Katię. Ale nie, zamiast sprawdzić, czy przypadkiem nie była to wizja przyszłości, to Dora jedzie gdzie? Do baru. No ale załóżmy, że była pewna, że to się dzieje w tej chwili, że zna całą sytuację i nie potrzebuje zobaczyć, czy może mag nie zostawił śladów (czy mi się tylko wydawało, że magia zostawia ślady? Hm, czyż nie pomogłyby one w ujęciu sprawcy?). Nawet żeby później pojechała, e, gdzie tam. Gdy Dora musiała lecieć do baru, ubierała się pośpiesznie. Ale, ale, zdążyła gdzieś w między czasie zrobić makijaż (powiedzcie mi, kto by w takiej chwili, ubierając się pośpiesznie, pamiętałby o zrobieniu dokładnego makijażu?), bo dosłownie kilkanaście akapitów dalej jest, że zostawiła ślady szminki na policzku Mirona.
Jako drugie wpadła mi w oko niesamowita szybkość rozchodzenia się plotek. (Nie)ludzie nie wiedzieli o niczym i/lub nie bali się wychodzić z domu. Wystarczyły jednak jakieś dwie godziny i wywiało wszystkich, bo bali się oni, że zostaną gdzieś w knajpie porwani. Przypominam, w dwie godziny, może mniej.
Po trzecie: wie ktoś może jak zarabiają Miron i Joshua? Kasę, żeby co dzień chlać w knajpie mają, prawda? Czyżby jakaś pensyjka za bycie diabłem/aniołem?

Nie zachwyciły mnie z początku rodowody Mirona i Joshui, jeden wnuk słynnego anioła/diabła by wystarczył. Dwóch to przedobrzenie, później na szczęście już ten fakt tak nie raził. Za to moja wewnętrzna feministka znalazła u Dory kilka poglądów, które ją zachwyciły.
Złodziej dusz jest zdecydowanie przyjemną lekturą, lecz nie trzeba wymagać od niej zbyt wiele. Nie jest o na szczęście żaden paranormal, a zgrabnie stworzony mix wątku kryminalistycznego z fantastyką (nie ma co jednak ukrywać, że wszystko to mogło być mocnej, bardziej, lepiej).
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Doppel X


Wiek: 32
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2620
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2012-04-09, 22:59   

Zofia, ty masz rację, zdążyła się umalować xD Ale wiecie dziewczyny, prawdziwa kobieta, niezależnie od sytuacji, musi wyglądać dobrze ;)

Ja osobiście w książce odnalazłam wiele rzeczy, które mi nie do końca przypadły do gustu, ale jako całość oceniam ją bardzo dobrze.

Spoiler:


Ale jeśli już mówimy o tym co się nie podobało...

Zawiodłam się na scenach kulminacyjnych, brakowało mi jakiegoś bardziej epickiego starcia, czegoś z większym rozmachem i wielkim BUM! na końcu. I nie mogłam oprzeć się uczuciu dezorientacji, wyczuwałam w tym jakąś nieokreśloną chaotyczność. No bo poszła tam niby z diabłem pod pachą w charakterze ochrony i co? Siedział z nią w tym kręgu i ani be ani me ani kukuryku, a tu sobie taki gołowąs Joshua wpada ze szpanerskim mieczem i pozamiatane. Mam wrażenie że została tu zburzona jakaś równowaga sił. Żeby diabeł i czarownica nie mogli dać rady czarownikowi-samoukowi?

Co do trójkąta... Mirona na początku lubiłam, ale szybko zaczął mnie męczyć. Gdyby zachowywał się tak w stosunku do mnie, szybko zaczęłabym go lać. Inna rzecz, że ja w ogóle nie lubię jak mi facet nadskakuje. Dla mnie to było i nieco nachalne, ale też takie... stereotypowe zachowanie księcia z bajki. Będę cię bronił, będę się z tobą zawsze zgadzał, a do tego będę jeszcze na ciebie napalony 24 godziny na dobę, wyglądając przy tym jak młody bóg. Nadmiar zalet to duża wada.

Trochę lepszy wydaje się być Joshua, ze swoją skrytością i nieśmiałością, jednak i on pod koniec nabiera tych wszystkich niepokojących cech. Co do wiadomego wyznania pod koniec - wiecie mnie się ono całkiem podobało. Z tego względu że okazało się tak beznadziejne. Chodzi mi o tę kombinację - przez cały czas mógł sięgnąć po to czego pragnął, ale przez swój upór i skrytość to zaprzepaścił. Przeszło mu koło nosa. A co do tego że i on tam doszedł na dokładkę... to było raczej do przewidzenia - ich zawsze musi być dwóch. Mnie to nie przeszkadza, myślę że im więcej emocjonalnego bałaganu narobi tym lepiej, bo ja lubię emocjonalne bałagany. Im bardziej dziwny i chory układ tym bardziej mnie w to graj. I naprawdę wątek Joshui w tym wszystkim mi się podoba.

To wątek Mirona mnie drażni. Bo jest taki oczywisty. Taki prosty. Ona oczywiście musi się opierać, wymyślać powody dla których nie mogą być razem, bez tego przecież nie byłoby zabawy. Ale ostatecznie będą się toczyć po tej pochylni w dół. Tylko Joshua wprowadza tu pewien element zamieszania i byłby to element równie klasyczny, gdyby właśnie nie ta ironia losu, jaka go spotkała. Gdyby nie to ograniczenie. Bardzo jestem ciekawa jak zamierza dochodzić "swoich praw" skoro nie może ;)

Co do Dory, to lubię ją jako policjantkę ale nie jako kobietę. Ja rozumiem że wszystko dla ludzi i jak chce się bzykać z kim popadnie to jej rzecz. Ale sama doprowadza do sytuacji których chce uniknąć. Sama je prowokuje. Ja po prostu mam powyżej uszu już tych wątków "och, nie powinnam, naprawdę, nie, nie, nie..." ale rozbierać przyjaciela wzrokiem to nie przestaje. Spać z nim w jednym łóżku - nie przestaje (owszem wiele sytuacji było uzasadnionych, ale też równie wiele nie). Drażni mnie to krygowanie i wyszukiwanie sobie jakiś dziwnych problemów. Masz na niego ochotę, on ma na ciebie to go bierz. Chcesz żeby to była relacja czysto platoniczna - to trzymaj dystans konsekwentnie. Nie wiem co to za frajda samemu sobie robić papkę z mózgu.

Nie wiem, może nie rozumiem, bo sama jestem zimną wydrą i faceci nie działają na mnie w taki sposób. Nigdy też żadnego nie kochałam, więc może faktycznie nie jestem w stanie zrozumieć pewnych dylematów. Może jestem zbyt pragmatyczna. Ale faktem jest że mnie to po prostu drażni.

_________________
I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-04-10, 06:55   

Kometa napisał/a:
Spoiler:

Żeby diabeł i czarownica nie mogli dać rady czarownikowi-samoukowi?


Spoiler:

On nie był czarownikiem samoukiem. Był wykwalifikowanym czarownikiem, ale za swe poprzednie uczynki zredukowano mu moc. Wpadł więc na pomysł, aby jego moc nie była zasilana tylko przez jedno źródło. On uradził się ze swoim darem tak samo jak Dora, ale po doświadczeniach które doprowadziły do tego, że przygaszono jego moc, zmodyfikował i odnowił swoje źródła, tak aby pobratyńcy mu nie mogli zgasić jego źródła. Kiedy Dora zabiła jego "wzmacniacz", czyli wampira, nie mógł już wykorzystywać mocy innych przeciwko nim.



Kometa napisał/a:
Spoiler:

(...) stereotypowe zachowanie księcia z bajki. Będę cię bronił, będę się z tobą zawsze zgadzał, a do tego będę jeszcze na ciebie napalony 24 godziny na dobę, wyglądając przy tym jak młody bóg. Nadmiar zalet to duża wada.




Spoiler:

Co do Mirona. To nierealna postać od A do Z. I nie chodzi mi o to , że to diabeł, a to jego stosunki damsko-męskie z Dorą. Autorka próbowała stworzyć postać mężczyzny jako przyjaciela kobiety. Kobiecie może się wydawać, że ktoś taki może istnieć, ale życie jest brutalne i takie relacje damsko-męskie w prawdziwym świecie nie istnieją. Z mężczyzny zawsze wyjdzie... mężczyzna.

_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-04-10, 08:41   

hlukaszuk napisał/a:
Spoiler:

Co do Mirona. To nierealna postać od A do Z. I nie chodzi mi o to , że to diabeł, a to jego stosunki damsko-męskie z Dorą. Autorka próbowała stworzyć postać mężczyzny jako przyjaciela kobiety. Kobiecie może się wydawać, że ktoś taki może istnieć, ale życie jest brutalne i takie relacje damsko-męskie w prawdziwym świecie nie istnieją. Z mężczyzny zawsze wyjdzie... mężczyzna.


A ja od A do Z nie zgadzam się z tym, że jest on nierealną postacią :-P
Przede wszystkim było już powiedziane, że autorka wykreowała świat, w którym anioły i diabły - w szczególności diabły - to nie bezduszne, zimne i przerażające istoty. Wszystko jest utrzymane w dość lekkim tonie. No, ale w sumie zaznaczyłaś, że nie chodzi o to, ze to diabeł.
Spójrzmy w takim razie na prawdziwy świat. Ludzi ponad 7 milardów, a my z całą pewnością moglibyśmy powiedzieć, że nie ma takich par damsko-męskich, które żyją jedynie na stopie przyjaźni? Że facet nie jest zdolny do postawienia takiej osoby naprawdę wysoko w swoim życiu i cieszyć się jej obecnością oraz pomocą?
Ja wiem, że life is brutal i wcale nie mam zamiaru ubierać mężczyzn w cechy, które są bardziej charakterystyczne dla kobiet (a może nie?), ale stwierdzenie, że z mężczyzny zawsze wyjdzie mężczyzna jest zwyczajnie krzywdzące.
To, że pociąg seksualny miesza w takiej relacji zdarza się na pewno bardzo często. Nie wierzę jednak, że tylko ze strony faceta. Chyba umniejszamy rolę, jaką potrafi w tym odegrać kobieta i zmanipulować sytuację.

Spoiler:

Powstały trójkąt miłosny mi nie pasi, w tym zdania nie zmienię, chociaż zobaczymy jeszcze jak to wszystko się potoczy dalej. Miron jednak pozostaje dla mnie fajną postacią. Oby więc pokazał coś więcej niż gotowość do bycia księciem 24 h :-P



Sophie napisał/a:
Spoiler:

Po trzecie: wie ktoś może jak zarabiają Miron i Joshua? Kasę, żeby co dzień chlać w knajpie mają, prawda? Czyżby jakaś pensyjka za bycie diabłem/aniołem?


Spoiler:

Nie pamiętam dokładnie, musiałabym spojrzeć do książki, ale była wzmianka o tym, że oni dostają właśnie coś w rodzaju pensji.

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1696
Skąd: z nicości
Wysłany: 2012-04-10, 08:52   

Oksa napisał/a:
Spójrzmy w takim razie na prawdziwy świat. Ludzi ponad 7 milardów, a my z całą pewnością moglibyśmy powiedzieć, że nie ma takich par damsko-męskich, które żyją jedynie na stopie przyjaźni? Że facet nie jest zdolny do postawienia takiej osoby naprawdę wysoko w swoim życiu i cieszyć się jej obecnością oraz pomocą?
Ja wiem, że life is brutal i wcale nie mam zamiaru ubierać mężczyzn w cechy, które są bardziej charakterystyczne dla kobiet (a może nie?), ale stwierdzenie, że z mężczyzny zawsze wyjdzie mężczyzna jest zwyczajnie krzywdzące.
To, że pociąg seksualny miesza w takiej relacji zdarza się na pewno bardzo często. Nie wierzę jednak, że tylko ze strony faceta. Chyba umniejszamy rolę, jaką potrafi w tym odegrać kobieta i zmanipulować sytuację.


Chodziło mi raczej o sytuację, gdzie kobieta nie manipuluje (albo jej się tylko tak wydaje) i jest święcie przekonana, że z tym facetem łączy go tylko przyjaźń. Ze strony faceta nie ma mowy o przyjaźni, ale kobieta myśli, że jest. Dopiero niektóre sytuacje wydobywają tę prawdę na światło dzienne. Czasem pozostaje ukryta na zawsze.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2012-04-10, 09:30   

hlukaszuk napisał/a:
Chodziło mi raczej o sytuację, gdzie kobieta nie manipuluje (albo jej się tylko tak wydaje) i jest święcie przekonana, że z tym facetem łączy go tylko przyjaźń. Ze strony faceta nie ma mowy o przyjaźni, ale kobieta myśli, że jest. Dopiero niektóre sytuacje wydobywają tę prawdę na światło dzienne. Czasem pozostaje ukryta na zawsze.


Spoiler:

No dobra, tylko że sam Miron przyznał Dorze, że boi się pójść dalej, a także wycofał się na plaży, bo z nikim nie ma takiego układu, jak z nią. Gdzie bez żadnych wątpliwości może liczyć na pomoc oraz wsparcie drugiej osoby, która na dodatek świetnie go rozumie.
Później coś mu się poprzestawiało, ale domyślam się, że mając obok siebie kobietę w łóżku trudno jest wytrwać w takim postanowieniu :-P
Końcówka wskazuje jednak, że wraca na stare tory, bo i on sam tak woli - tylko przyjaźń. Ciągoty Johui do Dory nawet znosi całkiem nieźle i w jakiś sposób akceptuje. Co jest w ogóle ciekawe, tzn. co okaże się ważniejsze - przyjaźń czy miłość? Czy aby być z Dorą zniszczy własne relacje z Joshuą?

_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org