Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Spoilery!
Autor Wiadomość
Blair 
Junior Admin


Wiek: 21
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1373
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2015-08-30, 15:09   Spoilery!

Muszę przyznać, że mam zamęt w głowie. Z części na część moje sekretne marzenie o większej ilości stron w tomie rośnie, a poza tym jest mi też trochę... przykro. Jakoś nie potrafię uwierzyć, że jest to już ósma część Kate. Zostały jeszcze tylko dwie - które ponoć mają nazywać się Magic Verb 1 i 2 - a ja za bardzo nie potrafię sobie wyobrazić rozstania z tą serią. :(

Dobra, to było tak trochę sentymentalnie, a teraz przejdźmy do rzeczy.

Podobało mi się, chociaż "Magic Shifts" nie było tak bardzo emocjonujące i pełne akcji jak poprzedni tom. Oczywiście tutaj też wiele się działo, ale jednak miałam wrażenie, że wszystkie opisywane wydarzenia mają na celu przede wszystkim jedno - mocniejszy nacisk na relacje między bohaterami - konkretnie Kate i Currana, chociaż tymi drugoplanowymi też. Nie potrafię przypomnieć sobie ani jednego rozdziału, gdzie którekolwiek z nich pojawiałoby się osobno. Zawsze ta druga osoba była obok, albo pojawiała się w międzyczasie/ pod koniec. To jest tom, w którym chyba najbardziej rozwinięta została ich relacja. A może nie rozwinięta - to złe słowo. Raczej dopełniona. W "Magic Shifts" są oni już parą z pewnym stażem, znają się tak dobrze, jak nikt inny ich nie pozna - chyba nawet sami przyjaciele - i wiedzą, że mogą na siebie liczyć. Po tych wszystkich komplikacjach nakreślonych w "Magic Rises" już nic nie może zasiać w nich wątpliwości, bo ich relacja/ uczucie, to fundament tego co budują. Dlaczego wgl o tym piszę - w jednym z rozdziałów Kate dostaje wylewu i jest sparaliżowana, chociaż może mówić. Chyba dotąd w serii o Kate nie pojawiło się bardziej dramatyczne wydarzenie, które dotyczyłoby jej samej - sytuację z Julie w piątej części pomijam, bo to nie życiem Kate było stawką - i na początku uważałam to za całkowicie niepotrzebne. To było dla mnie nawet nierealne - Kate zawsze radziła sobie ze wszystkimi problemami, wychodziła cało z każdej opresji, a teraz buum - nieświadoma reperkusji rzucenia słowa mocy na wroga (zauważcie, że Kate zawsze jest świadoma konsekwencji kłopotów, w które się pakuje), dostaje magią z powrotem, rani sama siebie i co, koniec? Taka sytuacja była dla mnie po prostu nierealna. Moje odczucia, gdy o tym czytałam, bardzo przypominały to samo niedowierzanie, które czułam przy pojawieniu się Hugh na zebraniu Rodu i Gromady w "Magic Breaks".

A jednak po chwili stwierdzam, że może jedna, nierealna sytuacja, a jednak była bardzo potrzebna. Wyjaśniła wiele rzeczy.
- Pogłębiła relację Julie i Currana, który powiedział, że dziewczyna ma rodzinę i on jej nie zostawi
- Potwierdziła, że Curran ma zamiar zostać na dobre i złe z Kate
- Co ważniejsze dla fabuły następnych części, dało to bolesną lekcję Kate, która nie będzie mogła w walce z Rolandem używać słów mocy, a teraz o tym wie
- Nawet jeśli Kate umrze, dowiedzieliśmy się, że Curran nie ma zamiaru wrócić do Gromady
- Kate w końcu dowiedziała się o co chodzi z tą całą magią miasta + dowiedziała się też, że dzięki temu Roland - no i oczywiście ona też - nawet podczas techniki mogą korzystać z rezerw magii. Może słabych, ale jednak. Ta informacja też jest istotna dla kolejnych wydarzeń.

A więc to nie tak, że Ilona dopisała sobie taki rozdział z "widzimisię". :-P

Czego tylko do końca nie rozumiem, to faktu, że Dollitle przewidywał, że Kate po jego magicznej operacji będzie miała Alzhimera/ zmienioną osobowość, a nie licząc kilku usuniętych wspomnień, nic się właściwie nie stało.

Druga bardzo ważna sprawa z ósmej części - wizja jednej z wyroczni. Moje pytanie brzmi: Czy dopełnienie tej wizji pod koniec części przez djinna, który kusił Kate i pokazał jej, że bronią, którą trzyma Roland jest jej przyszły syn, uznajemy za prawdę? Tzn. czy on mógł to wymyślić tylko po to, aby "zmusić" ją do wypowiedzenie życzenia? A jeśli nie - w końcu było powiedziane, że Kate czuła, że to prawda - czy to dziecko będzie stawką w finalnej bitwie Roland/ Kate? + czy wgl do tego dojdzie. Wiem, jak to brzmi, ale coraz bardziej zaczynam lubić Rolanda. :-P No powiedzcie mi tylko, że nie podobała Wam się sytuacja w restauracji i nie skłamcie przy tym. :mrgreen: :mrgreen:

Barabas, Derek i Christopher opuszczający Gromadę z Kate i Curranem, nie mówiący o tym Kate, byli tak bardzo rozczulający. <3 Do momentu, aż się nie wydało naprawdę myślałam, że ta sytuacja tak trochę ich "rozdzieli", a tu niespodzianka. No i z tego co zrozumiałam, na razie z wykupionych przez Currana "dodatkowych" domów, zostałały zajęte tylko trzy. Już pomijając genialny pomysł Raphaela na wykurzenie "zwykłych" sąsiadów z osiedla, ciekawa jestem kto się tam jeszcze wprowadzi. :mrgreen:

Bardzo interesująco zapowiada się Gildia pod patronatem Currana i Kate. Już nie mogę się doczekać rozwinięcia tego wątku. Curran w końcu będzie miał bezwzględnych zabójców na jedno skinienie, których później wystarczy tylko opłacić, żeby bronili ich bliskich. Curran 1: Gromada 0
8-)

Coraz bardziej zaczyna mi się też nie podobać kierunek, w którym Ilona prowadzi Dereka. Wydarzenia z trzeciego tomu odcisnęły na nim tak silne piętno, że w każdej następnej części jest on mniej podobny do siebie. Staje się bardziej ponury, wyobcowany. :cry:

PS Kate z krótkimi włosami - dziwne. Na okładce wygląda to całkiem fajnie. xD
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 23
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2608
Skąd: skc
Wysłany: 2015-08-31, 12:25   

Właśnie przeczytałam ostatnie zdania „Magic Shifts”i mogę powiedzieć tylko: wow!

Ale po kolei. Początki nie były łatwe, trudno było mi się zabrać za czytanie, nie byłam wstanie przeczytać więcej niż kilkanaście stron na raz. Po prostu nie szło. Dałam sobie chwilę i po kilku dniach już było lepiej. Aczkolwiek to nadal nie jest to, co było np. przy poprzedniej części. I tak się zastanawiam – a jestem bardzo tego ciekawa – czy to moja wina, czy po prostu książka była mniej wciągająca i bardziej oporna. Niestety nie jestem w 100% do niej przekonana. Chociaż i tak była lepsza niż 95% tego, co czytałam w ostatnim czasie.

Po jakichś 100 stronach zaczęło czytać mi się już lepiej, szybciej, przyjemniej. Aczkolwiek niekiedy miałam wrażenie, jakby historia była miejscami porwana, jakby brakowało jej płynności, płynnego przechodzenia między tematami. Ale może to tylko takie wrażenie, które nie ma większego uzasadnienia w rzeczywistości.

Podoba mi się rozwój bohaterów – widać, że Kate i Curran coraz lepiej odnajdują się jako para, że Julie już jest ich dzieckiem, a nie tylko mieszka z nimi. Warte uwagi jest też to, że autorzy zadbali o to, by czytelnik zobaczył, że też wszyscy inni bohaterowie się rozwijają, mają swoje życie, coś się u nich zmienia. Wszystko jest ruchome, dynamiczne, przez co przystępniejsze i niekiedy nieco zaskakujące. Ponadto z jakiegoś powodu podoba mi się postać Rolanda – jest fascynująca. Przez tyle czasu był tak bardzo owiany tajemnicą, urósł niemal do rangi boga, ale teraz widzimy go jako kogoś cielesnego, kto jada w restauracji, dogląda swojej powstającej wieży/rezydencji. Przestał być niematerialnym cieniem majaczącym w tle, a stał się dość namacalnym, choć nadal pełnym tajemnic, osobnikiem, z lekkością mówiącym o byciu ojcem. Teraz też już wyraźniej widzimy, że najpewniej jego plan to porwanie dziecka Kate (i myślę, że to nie była jedynie wizja dżina), które będzie mógł sobie wychować, jak chce. Dodatkowo mamy też już zarys tego, jak Kate planuje poskromić tatuśka. Jestem strasznie ciekawa kolejnych tomów; szkoda że już ostatnich., Choć z drugiej strony zbliżamy się do takiego momentu, w którym nie da się już dłużej przeciągać, by nie zakręcić się i nie wypaść sztucznie.

Do podkreślenia jest też fakt, że z każdym tomem autorzy wyciągają nowe stwory, nowe, rewelacyjne pomysły, które nie pozwalają się nudzić.

Krótko mówiąc, podobało mi się. Może nie tak jak poprzedni tom, ale nadal bardzo. Szkoda tylko, że na kolejny tom trzeba czekać kolejny rok. :-(

Ale może chociaż na pocieszenie dostaniemy „Magic Slays” po polsku – widziałam wspomnienia o listopadzie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Blair napisał/a:
Zostały jeszcze tylko dwie - które ponoć mają nazywać się Magic Verb 1 i 2
Ogłoszono konkurs na tytuł - ludzie dopiero zgłaszają swoje pomysły. :-) Poza tym "Magiczny czasownik" trochę blednie przy poprzednich nazwach. :-D W tym poście znajduje się też trochę spoilerów z dziewiątki, więc jak ktoś chce poczytać, to proszę: http://www.ilona-andrews....does-something/ Ja wolę sobie tego nie robić. :-P
Blair napisał/a:
. To było dla mnie nawet nierealne - Kate zawsze radziła sobie ze wszystkimi problemami, wychodziła cało z każdej opresji, a teraz buum - nieświadoma reperkusji rzucenia słowa mocy na wroga (zauważcie, że Kate zawsze jest świadoma konsekwencji kłopotów, w które się pakuje), dostaje magią z powrotem, rani sama siebie i co, koniec?
Dość niesamowite, fakt. I też miałam takie lekkie "Ale że jak?!", gdy o tym przeczytałam. Jednak to faktycznie pasuje - to zdarzenie umożliwiło ukazanie tego wszystkiego, co wymieniła Blair, co dopełniło obraz relacji między bohaterami.
Blair napisał/a:
Czego tylko do końca nie rozumiem, to faktu, że Dollitle przewidywał, że Kate po jego magicznej operacji będzie miała Alzhimera/ zmienioną osobowość, a nie licząc kilku usuniętych wspomnień, nic się właściwie nie stało.
A ja się dokładnie tego spodziewałam - powrotu do normy z ewentualnie drobnymi uszczerbkami w pamięci.
Trzeba pamiętać, że przypadki, które badał i prowadził wcześniej Doktorek, były raczej dość przeciętne, na pewno nie mogły być tak ekstremalne. W końcu mamy do czynienia z Kate - bardzo potężną właścicielką miasta, która zaczęła się leczyć od razu po powstaniu szkody. Mogę się założyć, że gdyby nie postawiła na ekspresowe leczenie (tutaj też można dodać, że Dollittle z każdym przypadkiem uczył się na błędach), to wyleczyła by się o wiele szybciej niż te trzy lata, które wspomniał Doktorek. Zwłaszcza że dostałaby dodatkowe doładowanie podczas fali magii. Tak czy siak sądzę, że nie ma nic dziwnego w tym, że Kate nadal wie, kim jest, i zachowała pamięć. Poza tym chyba już dość mają problemów, żeby jeszcze wywracać wszystko do góry nogami. Dali znać, że Kate nie jest niezniszczalna, i tyle im wystarczyło. :-)
Blair napisał/a:
Wiem, jak to brzmi, ale coraz bardziej zaczynam lubić Rolanda. :-P No powiedzcie mi tylko, że nie podobała Wam się sytuacja w restauracji i nie skłamcie przy tym. :mrgreen: :mrgreen:
To chyba po prostu ten typ, którego lubi się mimo wszystko. :-)
Blair napisał/a:
Bardzo interesująco zapowiada się Gildia pod patronatem Currana i Kate. Już nie mogę się doczekać rozwinięcia tego wątku. Curran w końcu będzie miał bezwzględnych zabójców na jedno skinienie, których później wystarczy tylko opłacić, żeby bronili ich bliskich. Curran 1: Gromada 0
Biedni najemnicy, Curran da im popalić. :-P
Cytat:
PS Kate z krótkimi włosami - dziwne. Na okładce wygląda to całkiem fajnie. xD
Myślę, że po tym wszystkim ma włosy jednak nieco krótsze. Zdaje się, że napisano, że są do ramienia. Stawiałabym raczej na coś takiego, jak Andrea miała na okładce "Gunmetal Magic". :-) Ciekawe, jak będzie w kolejnym tomie utyskiwać na to, że jej włosy wpadają do oczu. :-P
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 31
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2016-08-19, 10:31   

Boże, mam wrażenie, że wieki temu pisałam cokolwiek o jakiejkolwiek książce :-|

Ale po kolei.

Wrażenie po przeczytaniu, a było to już kawałek czasu temu, miałam dokładnie takie same - wow. Wow, jak można za każdym razem w mniejszym lub większym stopniu wywołać we mnie tak silnie pozytywne odczucia?

Nie będę powtarzać się po dziewczynach, bo tak naprawdę ujęły wszystkie moje przemyślenia na temat tego tomu. Pozostałych, które mi się nasunęły już zwyczajnie nie pamiętam.

A, przypomniałam sobie - metoda na pozbycie się Rolanda, którą Kate zaczęła rozważać pod koniec książki. Uważam to za genialnie realne wyjście. Roland jest obecnie zbyt potężny na to, aby Kate zdołała go pokonać. Do poziomu jego świetności brakuje jej dobrych kilku stuleci, ale co innego jeśli by spróbować go uwięzić, jak zrobił to Bahir. Jeśli sprawa ta rzeczywiście zakończy się czymś takim, to już mi się podoba. Ale pewnie nie będzie to tak oczywiste, jak mi się to w tym momencie wydaje i autorzy na pewno mnie jeszcze zaskoczą.

Dodam jeszcze tylko, że mi za to kierunek rozwoju postaci Dereka pasuje. A już w ogóle po tym, jak zajrzałam do jego głowy w Magic Stars.

Hmmm, coś mało tego, następnym razem trzeba coś skrobnąć od razu po przeczytaniu. :-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org