Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Innkeeper Chronicles
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 23
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2608
Skąd: skc
Wysłany: 2012-11-18, 14:22   Innkeeper Chronicles



Ilona i Gordon wprowadzają w życie nowy projekt - powieść Clean Sweep, pierwszą część The Innkeeper Chronicles, która ukazuje się na stronie autorów we fragmentach. I oczywiście jest darmowa.

Spis: http://demo.ilona-andrews...ry/clean-sweep/

Komentarz:
Przeczytałam dopiero parę rozdziałów, ale już mogę powiedzieć, że mi się podoba - wiadomo, Andrews to Andrews. Parę ciekawych pomysłów, takich jak odczuwający budynek, nocny stwór-zabójca-psów, sąsiad niekoniecznie człowiek. Miłe, przyjemne i interesujące. Zachęcam do zapoznania się. ;-)

EDIT:
Właśnie dokończyłam czytać to, co zostało wstawione na stronę autorów. Jeszcze teraz tylko trzeba poczekać na epilog, który pojawi się dopiero w ebooku - jestem bardzo ciekawa, jak autorzy rozwiążą relacje miedzy bohaterami.
Spoiler:

Sadzę, że Arland pójdzie w swoją stronę i przestanie być istotny. To z relacją Diny i Seana mam problem - z jednej strony może się okazać, że będą razem, a z drugiej, że nie. Z pewnością oba scenariusze mogłyby to być ciekawe i chętnie przeczytałabym o nich w kolejnych tomach.


Warto przeczytać - nie jest to może ten poziom co Kate, ale i tak czyta się przyjemnie, a akcja jest wciągająca. Polecam. :-)
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 31
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-12-04, 20:26   

Clean Sweep zostało przekazane do redaktora do poprawek i bardzo możliwe, że książka ukaże się na święta Bożego Narodzenia. :-) Na stronie autorów można już zobaczyć okładkę do powieści (zarąbista!) oraz poprawioną wersję sceny z książki:
Spoiler:

Sean studied me, his amber eyes completely lucid. “So it’s not the broom.”

“No.” It was me.

His eyes narrowed. “But you didn’t use any of your awesome powers to grab that corpse off the road. Whatever it is, it’s limited to the house.”

Sean Evans might have been crazy, but he wasn’t stupid.

“You’re not the first werewolf I met,” I told him.

“Meaning what?”

“Meaning I’m not buying your growly act. You’re designed to maintain calm while under heavy fire and you haven’t once lost your temper. Even when I threw you against the tree. Which was accidental, by the way. I would never do that to one of my trees on purpose.”

He flashed his teeth at me. “See, you shouldn’t give away targets like that. Next time I want to piss you off, I’ll just have to cut down a couple of your saplings.”

“You haven’t shifted into wetworks shape. Also, you’re methodically testing the restraints while showing me your big teeth and pretending to snarl at me.”

“I haven’t really tested them yet,” Sean said.

That I could believe. “Good, because I haven’t used any of my power to hold you yet. Right now all that’s restraining you is the house and the broom. I can get involved, but I would much rather talk.”

Sean considered it. “Fine. Let’s talk. Whatever powers you have are limited to the house, and I can tell by looking at you that you’re a civilian. You don’t have the right muscle tone and you don’t move like someone who has experience cutting at living bodies in close quarters. You aren’t one hundred percent sure what you’re dealing with or you know exactly what you’re dealing with but either way you’re scared.”

“And how did you figure that out?”

“Yesterday you left early in the morning and didn’t come back until late. I saw your face when you went to your car. You stopped and looked at the house. You looked worried. The old lady, who normally sits on that balcony for hours, spent the entire day inside.”

“You were watching my house.”

“Yes. Those things out there, whatever the hell they are, aren’t playing around. You expected them to attack the house, which is why you warned your tenant to hide. There is only one reason why someone in your position would leave for a long trip. You went for help. Doesn’t look to me like you got it.”

Underestimating him was a really bad idea. “And how did you deduce that, Mr. Holmes?”

He smiled. “Elementary, Watson. If you found help, you’d be more upbeat. Instead when you got out of your car, you looked like you were dragging an anchor behind you. I’ve seen that look before. It’s the look that says, ‘I radioed for air support and they told me none will be coming and another enemy battalion is heading my way.’” He tilted his head. “You may not have the air support, but you have me.”

“Wait a minute. Just yesterday some man barged into my house and ranted about handling everything himself. Was that you?”

“Yesterday I thought you were just a normal person and I didn’t want to see your hurt. Dina, you’re forcing me to split my attention. I’m reasonably certain you’re safe in your house, but you keep leaving that safety. I can’t patrol the neighborhood and babysit you at the same time, and since you haven’t been forthcoming with information, I never know when you’re going on another expedition into the subdivision. I have to sit here on my hands like a little kid and watch your house. I don’t like sitting on my hands.”

“I didn’t ask for your protection.”

“You did ask me to do something about the dead dogs.”

He had me there.

“I’ve spent years being dragged hallway around the world and fighting because someone told me to do it. I chose this place to settle down. This is my territory as your house is your territory. This is home. I will fight for it. And for the record, I never intended to let the dog killings slide.”

“And if I don’t want your protection?”

Sean looked at me like I wasn’t right in the head. “As I said, your house in my territory. I will keep you safe.”

Right. He was genetically engineered to withstand sieges and guard things against overwhelming odds. He probably couldn’t overcome the protective impulse even if he wanted to, and he definitely didn’t want to.





EDIT

A tu jeszcze mamy fanart Seana. Muszę przyznać, że chętnie ujrzę resztę w wykonaniu tej artystki. :mrgreen:



EDIT

Wiadomość z ostatniej chwili, ekhm, to znaczy z dzisiaj. :-) Ebook jest już dostępny do zakupu!!! Za jakiś krótki czas książka ma się też pokazać w formie papierowej, także wersja darmowa została zdjęta. Miałam się wstrzymać z zakupem, ale skusiła mnie informacja o obrazkach w środku. Jak dziecko. :-P
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 23
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2608
Skąd: skc
Wysłany: 2013-12-06, 19:53   

O właśnie, zapomniałam zupełnie, że jeszcze nie czytałam epilogu, który to jest dostępny tylko w wersji ebookowej - muszę to nadrobić, aczkolwiek szkoda, że nie pamiętam już praktycznie, co się działo w ostatnich rozdziałach. Okładka jest całkiem w porządku, chociaż można by posiedzieć nieco dłużej nad twarzą. A Sean strasznie przeciętny, wolę swoje własne jego wyobrażenie.
Oksa napisał/a:
Za jakiś krótki czas książka ma się też pokazać w formie papierowej,
Ale oni rozpieszczają tych Amerykanów... :-(
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 31
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2014-04-10, 10:39   

Na Sophie zawsze można liczyć. ;-)

Ok, może i nie jest to Kate, ale naprawdę bardzo mi się podobało. Żałuję jednak, że nie przeczytałam wersji darmowej, zanim została usunięta, bo teraz zżera mnie ciekawość, ile zostało zmienione.

Świat stworzony przez Andrewsów jak zwykle zachwyca. Kupili mnie swoją niszczoną nieustannie przez magię Atlantą, pokochałam ich szczególnie za Rubieże, ale pomysł z magicznie połączonym z właścicielem i oferującym bezpieczeństwo zajazdem nie odstaje w ogóle w tym rankingu. Mamy wampiry, mamy zmiennokształtnych, ale jak to u Andrewsów bywa, ich specyfikacja jak zwykle jest trochę pokręcona, żeby nie było tak strasznie przewidywalnie i nudno.

Bardzo dobrze została oddana więź Diny z zajazdem, naprawdę można odczuć, że dziewczyna nie robi tego ze względu na dziedzictwo czy przeznaczenie, lecz prawdziwie kocha swoją pracę oraz ten własny kąt, który udało jej się odnaleźć.

Nie grałam w Mass Effect, ale kombinezon bojowy Arlanda wydał mi się taką jego monokolorystyczną wersją. :-) To kolejne, ciekawe zagmatwanie charakterystyki zimnokrwistych.

Odkąd Bestia ujawniła swoje, hmm, drugie oblicze, nie mogę się powstrzymać przed wyobrażaniem jej sobie w ten sposób (wiem, wiem, nie pasuje rasa) :mrgreen:
Spoiler:



Na razie jestem na etapie Bayou Moon w serii Edge, więc nie wiem dokładnie, jak potoczyły się dalsze losy George'a i Jacka, ale naprawdę byłam zaskoczona, gdy w jednej opinii na amazonie pewna dziewczyna zauważyła króciutką wzmiankę tych dwóch bohaterów w Clean Sweep.
Spoiler:

Muszę przyznać, że gdy Dina i Sean przenieśli się do innego wymiaru i dwóch mężczyzn ze zdechłym ptakiem zostało bliżej przez autorkę opisanych bez wyraźnego powodu, to naprawdę mnie to zastanowiło. Wygląda na to, że byli to właśnie Jack i George. :-)


Bardzo mi się podoba to przenikanie się tych różnych światów w opowieściach Andrewsów. W Bayou Moon mamy nawiązanie do Alphas, a tu wychodzi na to, że do Edge. Jak na razie, z dłuższych opowieści, to Kate wydaje się oddzielnym uniwersum.

Opowieść nie jest bardzo długa, dlatego autorzy słusznie postawili na sporą ilość akcji. Całość dzięki temu wyszła bardzo dynamicznie oraz zabawnie, ponieważ została naszpikowana wieloma świetnymi tekstami i dialogami. Powracająca kwestia znakowania terytorium była bezcenna. :mrgreen:

Arland wydał mi się trochę mało wyrazisty, taki uprzejmy, ale pewny siebie arystokrata, jednak mam nadzieję na zgłębienie jego innych cech charakteru w kolejnej części (częściach?).

Dina, Caldenia i Sean wypadli najciekawiej, chociaż ten ostatni był trochę jednowymiarowy, dopóki nie otworzył się nieco, wypowiadając swoją najdłuższą kwestię w całej książce (spostrzeżenie Diny :-) ). Główna bohaterka potrafi się odgryźć, ale jak na prawdziwą hotelarkę przystało umie również powściągnąć dumę oraz emocje i podejść do sprawy dyplomatycznie.

Zakończenie wygląda w moich oczach bardzo sensownie.
Spoiler:

Chodzi mi tu głównie o to, że Sean wyjechał. Po jego opowieści o własnym życiu wydał mi się właśnie takim człowiekiem, który jest ciekawy świata, a poznawszy teraz na jego temat prawdę trudno, żeby usiedział w jednym miejscu i nie dowiedział się o wszystkim z własnego doświadczenia. Przewiduję jednak w kolejnej części rychłe spotkanie całej trójki, nie zdziwiłabym się, gdyby fabuła kręciła się wokół odnalezienia rodziców Diny. No i wtedy przekonamy się, czy kanon wampiryczno-zmiennokształtnego trójkąta się sprawdzi. :-P



Naprawdę polecam, a sama mentalnie naciskam na autorów, żeby szybko spłodzili kontynuację. :-)

PS. Jeśli moje myśli nie skręciły w totalnie błędnym kierunku, to uśmiałam się też ze znaczenia tytułu. :-)
Spoiler:

Wiem, że ten idiom oznacza u nas "imponujące zwycięstwo", ale mi od razu rzuciło się w oczy słówko "sweep". W jednej scenie Sean mówi ironicznie do Diny, żeby wróciła do zamiatania ganku czy co tam w tym swoim zajeździe ona robi, no to dziewczyna pozamiatała ten cały bałagan, a jakże! Tylko nie dosłownie. Ale przeciwnik został zmieciony na czysto. 8-)



EDIT

Ech, taki długi post edytować... I nikt więcej naprawdę tego nie przeczytał?

Kurka, kurka, jest już pierwszy rozdział z drugiej części "Sweep in Peace". Ale dylemat, czytać czy zaczekać na oficjalnego ebooka?

http://demo.ilona-andrews.com/2014/03/chapter-one/

E tam, no i przeczytałam. Czemu to jeszcze nie całe, tylko takie w kawałkach? :-(
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 23
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2608
Skąd: skc
Wysłany: 2016-02-25, 21:31   

Ostatnio powtórzyłam sobie „Clean Sweep” w ramach przygotowania do czytania dwójki, bo niestety niewiele pamiętałam. Czytało mi się lepiej niż ostatnio i bardzo mnie to wszystko zaciekawiło. Poza tym ostatnio nie zauważyłam, że pojawili się tam George i Jack albo Declan i William ("Na krawędzi" chyba nie pojawiło się wtedy jeszcze w Polsce?) – super pomysł, podoba mi się, że te serie się przenikają. Teraz tylko muszę nadrobić Krawędź, bo niestety zatrzymałam się na dwójce, a wolałabym nie napotkać spoilerów.

EDIT:
Uwaga, możliwe lekkie spoilery.
Właśnie skończyłam czytać „Sweep in Peace” i jestem zachwycona – książka ta jest bowiem chyba jeszcze lepsza niż seria The Edge. Na pewno mocniej mnie wciągnęła, trudniej mi się było od niej oderwać, a dodatkowo pochłaniało się ją szybciej niż czytane przeze mnie chwilę wcześniej dwa ostatnie tomy Rubieży. I w sumie nie jestem pewna, jakie są tego powody. W SiP dzieje się jednak mimo wszystko nieco mniej niż w The Edge. Czyżby chodziło o ponowną obecność George’a, Jacka, Sophie i Gastona? A może Dina jest po prostu tak ciekawą postacią? Czy może powodem są te wszystkie problemy robione przez gości zajazdu? Cokolwiek to jest, sprawdziło się, zwłaszcza gdy zwróci się uwagę na rewelacyjny pomysł na świat.

O popchnięciu George’a w stronę Arbitratorów (Arbitrów?) autorzy zadecydowali już dawno – w 2013 ukazał się króciutki tekst mający dodać kropkę nad „i” do „Steel’s Edge”. Przy okazji „Sweep in Peace” musieli odkopać ten pomysł i wtłoczyć go w nową rzeczywistość (choć raczej podejrzewam, że pewne plany były czynione już wtedy – we wpisie bowiem autorzy napisali „Wskazówka: imiona są istotne”). To był po prostu rewelacyjny sposób na odkopanie tych postaci i danie im jeszcze chwili w nowej historii. Przyznam jednak, że gdybym nie znała tych bohaterów z innych książek, raczej bym ich tu nie polubiła. George wyszedł na manipulatora, który jest skupiony na celu i nie dba o ofiary, nawet o naszą drogą Dinę, i to w dość ekstremalnym wymiarze.

Pewne jest, że ekipa z Rubieży jeszcze powróci, przynajmniej na chwilę. W końcu to nie to inny jak brat Diny zrekrutował George’a do tej roboty. Swoją drogą nie do końca rozumiem, dlaczego Arbitrzy nie mogą wracać na swoją planetę przez cały okres umowy, czyli średnio dwadzieścia lat. Rozumiem, że mogliby mieć jakieś reguły określające długoś lub częstotliwość pobytu na ojczystej planecie, ale tu w ogóle nie mogą na nią zawitać, a w dodatku nie mogą pożegnać się i wyjaśnić bliskim, że żyją, mają się dobrze, że nikt ich nie porwał i nie zabił.

Z niecierpliwością czekam na „One Fell Sweep” – jaka szkoda, że dopiero się pisze. Nie mogę sobie tego zrobić i zacząć czytać już teraz, nie lubię czytać urywkami, dlatego muszę czekać na całość, ale ta całość ukaże się pewnie dopiero w drugiej połowie roku. Jak żyć?

Tak czy siak polecam Sweep in Peace.

http://www.ilona-andrews....and-helen-meet/
Na stronie autorów można znaleźć ten krótki fragment mówiący o pierwszy spotkaniu rodziców Diny. Bardzo szokujący fragment. Okazuje się, że autorzy szykują tu grubą sprawę, która na pewno sprowadzi masę kłopotów.
Spoiler:

Kim jest Gerard? Co on robi w pentagramie i jak się tam znalazł? Jak się wydostał? Czy – cokolwiek było powodem uwięzienia – poskutkowało potem zniknięciem pary? Jak to wpłynie na kolejne tomy? Czy dwójka dzieci Helen to Dina i Klaus? Czy może okaże się, że nasza bohaterka ma nadprogramowe rodzeństwo? Sporo pytań. Może niedługo otrzymamy odpowiedzi na choć część z nich.

_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org