Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Steel's Edge
Autor Wiadomość
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 23
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2559
Skąd: skc
Wysłany: 2013-05-31, 20:29   Steel's Edge


The Edge lies between worlds, on the border between the Broken, where people shop at Wal-Mart and magic is a fairy tale—and the Weird, where blueblood aristocrats rule, changelings roam, and the strength of your magic can change your destiny…

Charlotte de Ney is as noble as they come, a blueblood straight out of the Weird. But even though she possesses rare magical healing abilities, her life has brought her nothing but pain. After her marriage crumbles, she flees to the Edge to build a new home for herself. Until Richard Mar is brought to her for treatment, and Charlotte’s life is turned upside down once again.

Richard is a swordsman without peer, future head of his large and rambunctious Edger clan—and he’s on a clandestine quest to wipe out slavers trafficking humans in the Weird. So when his presence leads his very dangerous enemies to Charlotte, she vows to help Richard destroy them. The slavers’ operation, however, goes deeper than Richard knows, and even working together, Charlotte and Richard may not survive…

Prolog oraz rozdział pierwszy - klik.

Książki jeszcze nie czytałam, ale zamierzam nadrobić zaległości jak najszybciej, z pewnością tego lata. Czy ktoś z tu obecnych czytał już "Steel's Edge"? jak wrażenia?
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1698
Skąd: z nicości
Wysłany: 2014-04-23, 06:52   

"Charlotte de Ney jest szlachcianką, błękitnokrwistą pochodzącą z Dziwoziemi. Ale mimo posiadania rzadkiego magicznego talentu uzdrowicielskiego, życie nie przyniosło jej nic prócz bólu. Po tym jak jej małżeństwo się rozpada, ucieka na Rubież, zbudować dla siebie nowy dom. Wtedy pojawia się wymagający uzdrowienia Richard Mar i jej życie znowu zostaje wywrócone do góry nogami.

Richard jest niezrównanym szermierzem, przyszłą głową swojego wielkiego i niesfornego klanu z Rubieży – oraz człowiekiem z tajną misją wyeliminowania z Dziwoziemi handlarzy ludzkim towarem. Kiedy jego obecność sprowadza bardzo niebezpiecznych wrogów do Charlotte, ta przyrzeka pomóc Richardowi ich zniszczyć. Jednak działalność łowców niewolników sięga głębiej niż Richard zdaje sobie sprawę i nawet współdziałając, Charlotte i Richard mogą nie przetrwać…" (tłumaczenie nie moje)

To już niestety ostatnia część tej serii, chociaż tłumaczka twierdzi, że autorzy we wstępie enigmatycznie napisali, że to nie koniec opowieści o Rubieży. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś zdecydują się jeszcze coś napisać i będzie to bardziej fantasy niż paranormal, choć szykuje się kolejna para tym razem wśród młodzieży. Cóż po takim opisie nie spodziewałam się czegoś rewelacyjnego. Nie było najgorzej choć podsumowując wszystkie 4 części to właśnie pierwsza i czwarta są najsłabsze. Druga jest zarębista. Ten klimat Moczar. Bajka. Wracając do Steel's Edge po przeczytaniu prologu miałam nadzieję, że akcja będzie działa się na Rubieży, a nie w dworskich kręgach i że to etykieta będzie najważniejsza. Czwórka ma dużo z klasycznego romansu. Nawet lekko zahacza o historyczny romans - piratów. Oczywiście nie mogło zabraknąć Georga i Jacka. Tym razem to Riczard sprawuje nad nimi opiekę a nie Kaldar. Jakoś tak zakończenie trójki sprawiło, że myślałam że czwórka będzie inna niż pozostałe części, będzie zwieńczeniem, że wszyscy bohaterowie będą działać wspólnie w imię dobra, walcząc z Ręką. Cóż Ręka była, ale to jedna osoba się z nimi rozprawiła, a nie "gang" Rubieżników. Ponadto odnajduje się zaginiony członek rodziny Draytonów. Trochę to wymuszone moim zdaniem, ale ujdzie w tłoku. Co do Riczarda. Czytając dwójkę do głowy mi nie przyszło, że Ilona da mu szansę. To Kaldar był moim ulubieńcem wśród drugoplanowych postaci. Riczard był za bardzo wycofany, ale z drugiej strony to właśnie taka postać nadaje się do romansu. Biedny skrzywdzony przez kobietę facet i ona. Jak to się mówi. Kobieta po przejściach i facet z przeszłością? :mrgreen: Tutaj mamy właśnie taki klasyczny schemat.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Blair 
Junior Admin


Wiek: 21
Dołączyła: 26 Mar 2011
Posty: 1342
Skąd: I tak nie trafisz
Wysłany: 2014-05-23, 20:24   

hlukaszuk napisał/a:
Biedny skrzywdzony przez kobietę facet i ona. Jak to się mówi. Kobieta po przejściach i facet z przeszłością? Tutaj mamy właśnie taki klasyczny schemat.

No właśnie. Sądzę, że ta historia bardziej by przeszła, gdyby została upchnięta pomiędzy drugą a trzecią. A tak to mamy troszkę słabszy początek, dwie mocne i po prostu zarąbiste historie Williama i Kaldara, a potem dostajemy znów słabszą opowiastkę, w której Ilona bawi się schematem.

Nie to, że "Steel's Edge" mi się nie podobało. Podobało mi się i to bardzo. W końcu mogliśmy dowiedzieć się co się stało z zaginionym członkiem rodziny Draytonów; jak wygląda etykieta w Dziwoziemi i relacje pomiędzy szlachcicami, a także jak szlachcice spoglądają na zwykłych i pospolitych. W końcu dostaliśmy kogoś, kto ma interesującą moc, ale nie potrafi używać rozbłysku. Nareszcie został popchnięty dalej wątek Sophie, której aż do tego tomu nie byłam pewna. Poza tym na chwilkę - krótką, ale jednak - wróciła Księżna, matka Declana. Sprytna, inteligentna kobieta, która zainteresowała mnie już w pierwszej części.

Muszę jednak przyznać, że ta część to nie to samo, co dwójeczka czy trójeczka.

hlukaszuk napisał/a:
To już niestety ostatnia część tej serii, chociaż tłumaczka twierdzi, że autorzy we wstępie enigmatycznie napisali, że to nie koniec opowieści o Rubieży. Mam ogromną nadzieję, że kiedyś zdecydują się jeszcze coś napisać i będzie to bardziej fantasy niż paranormal, choć szykuje się kolejna para tym razem wśród młodzieży.


Też bardzo bym chciała, żeby Ilona jeszcze wróciła do tej serii. To po prostu wydaje mi się niesprawiedliwie, że inne, niekiedy nawet 10. tomowe cykle paranormal romance, gdzie są tylko podstawiani inni bohaterowie pod ten sam schemat, mają rację bytu, a tutaj cała ta historia wydaje mi się taka... niedokończona.

Spoiler:

George i Sophie. Też zauważyłam. Jestem ciekawa czy gdyby miała wyjść kolejna część, to czy byłaby o nich. Swoją drogą - bardzo ciekawa para.



Wątek 15. letniej Sophie został bardzo rozważnie poprowadzony. Autorka tworzy z niej bohaterkę już nie tylko skrzywdzoną, z ogromną traumą i smutkiem, lecz także niebezpieczną, pragnącą zemsty. Trochę podejrzewałam, że to pójdzie w tą stronę. Ilona miała do wyboru to, albo skrzywdzoną dziewczynę, która nie potrafi poradzić sobie w życiu w ogóle i jest nim przytłoczona do takiego stopnia, że nie wie, jak funkcjonować. Wszyscy wiemy, że Ilona ma słabość do odważnych i silnych bohaterek.

Czytając tą czwartą część miałam małą nadzieję, że Charlotte właśnie taka nie będzie. Może nie tyle, że zostanie przedstawiona, jako postać słaba i naiwna, ale że nie będzie w niej już takiej waleczności i odwagi, jak w poprzednich bohaterkach ( i albo jest ze mną już bardzo źle, albo w każdej z nich - Cerise (siła, umiejętność walki), Audrey (poczucie humoru, spryt), Charlotte (stawianie na swoim) widziałam coś z Kate).
I nie wiem czy taka bohaterka by mi się spodobała. Prawdopodobnie nie. :-P Ale chciałabym mieć przynajmniej raz styczność z taką postacią w powieści Ilony.

Jeśli zaś chodzi o Draytonowski wątek:

Spoiler:

Zaskoczył mnie i to bardzo. Sądziłam, że oprócz George'a i Jacka (pomijając małe wstawki z Rose) nie dostaniemy już w kolejnych częściach żadnego wątku z Draytonami. A tutaj wychodzi na to, że babcia umiera; a jej dawno zaginiony syn to naprawdę niezła szumowina. Nieźle. Sprytnie dołączony wątek. Gdyby miały być kolejne części, to podejrzewałabym, że byłyby jakieś kolejne wydarzenia zahaczające o tę sytuację. A tak do końca nie jestem pewna, dlaczego autorka postanowiła poruszyć tutaj więzi rodzinne Draytonów. Czy miałby to być kolejny krok na drodze dorastania chłopaków i wrzucania ich w wir zmian, dziejących się wokół nich i w nich?

Już pomijając fakt, że w ogóle zdziwiła mnie obecność tego wątku - jego rozwinięcie też było zaskakujące. No pirat na łajbie przewożący niewolników? Serio? Raczej stawiałabym na jakiegoś Plastusia, który szukał przygód, popadł w tarapaty i nie wiedział, jak się z nich wykaraskać. Ale taki czynny udział w przestępstwie? To było dziwne i interesujące. Ale przede wszystkim interesujące. Bardzo spodobała mi się postawa George'a. Widać, że chłopak naprawdę wydoroślał, nie jest tym samym dzieciakiem z jakim spotkaliśmy się w "Na krawędzi".



Tak naprawdę - patrząc na te wszystkie poprzednie historie - to właśnie zmiana w George'u jest naprawdę niezwykle ciekawa. Jack, choć troszkę inny, nie wydaje mi się, aż tak bardzo odmieniony, jak jego starszy brat. George przeszedł długą drogę i w 4. części jest już prawie całkiem inną osobą niż był w 1. Wciąż jest w nim coś z tego małego dzieciaka, który nie mógł pozwolić umrzeć do końca tym wszystkim zwierzętom i dziadkowi. Ale jest z niego, w tym dorosłym mężczyźnie, bardzo niewiele.

Co do Ręki:
Spoiler:

To było dziwne. Podobnie jak Hlu, liczyłam na jakieś zjednoczenie i wspólne działanie. A tak... Właściwie to wciąż nie jestem pewna - Spider żyje czy nie? Nie wyłapałam tego do końca. Walka Sophie ze Spiderem - szok. Ona była od niego o wiele lepsza. Ciekawa jestem co będzie z tą dziewczyną za dziesięć lat, skoro teraz jest dopiero nastolatką. 8-)



A tak końcowo podsumowując: więcej, więcej, więcej!
I wszystko co Ilony biorę w ciemno. ;-)
_________________
One prerson's craziness is another person's reality
- Tim Burton
 
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 23
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2559
Skąd: skc
Wysłany: 2016-02-25, 12:26   

Trochę nam się rozjeżdżają opinie, patrząc po komentarzach wyżej. Mnie bowiem „Steel’s Egde” podobało się znacznie bardziej niż poprzednia część. Na pewno o wiele mocniej mnie wciągnęło i miejscami naprawdę trudno mi się było oderwać (na szczęście nie szłam tego dnia na uczelnię, bo mogłoby się okazać, że bym na nią nie dotarła). Podobało mi się, że autorzy zdradzili więcej faktów o regułach wyższych sfer, że bohaterka była inna niż poprzednie (nie rzucała się w walkę i nie była spryciarzem, który z łatwością sobie poradzi z zagrożeniem; nie było w niej tej iskry przemocy, chociaż była w stanie ją wykrzesać, gdy za mocno się ją nacisnęło). Przede wszystkim cały ten romans został bardzo sprawnie we wszystko wpleciony (przez pierwszą część książki w ogóle bohaterowie trzymali się na dystans, skupiając się na zadaniu) i nie miałam wrażenia przesłodzenia, jak to miało miejsce w Trójce (trochę na końcu, ale i tak mi nie przeszkadzało).

Do tego oczywiście chłopcy, niemal motyw przewodni całej serii. Po prostu rewelacja, zwłaszcza myślę tu o George’u. Blair napisała w tej kwestii wszystko, co ja bym mogła, więc nie będę powtarzać.

I niestety wpadł mi też w oko pewien szczegół akcji, który tak mi się nie spodobał, że aż muszę o tym napisać.
Spoiler:

Mianowicie mam tu na myśli sprawę zmiany Richarda w Casside’a. Po prostu nie można odtworzyć kogoś jeden do jednego w kwestii zachowania, a już na pewno nie wtedy, gdy nie ma się z tą osobą do czynienia i nie widzi się jej w różnych sytuacjach. Po prostu nie wierzę w to, że otoczenie, które znało tego faceta od niewolników (w dodatku towarzystwo tak podejrzliwe), nie zorientowało się, że dokonano podmiany.

Tak jak przedmówczynie, nie odczuwam tej serii jako zakończonej i czekam na więcej. Zaraz za to więcej się zabieram. :-)

+ Autorzy opublikowali krótki tekst dopinający serię. https://www.goodreads.com...-fuss-fuss-fuss
Spoiler:

Blair napisał/a:
tak do końca nie jestem pewna, dlaczego autorka postanowiła poruszyć tutaj więzi rodzinne Draytonów. Czy miałby to być kolejny krok na drodze dorastania chłopaków i wrzucania ich w wir zmian, dziejących się wokół nich i w nich?
Raczej pewnie chodziło zakończenie wątku, by już całkowicie wyjaśnić sprawę ojca i jego zniknięcia, które – jakby nie było – stanowiło istotny element w pierwszej części. Poza tym ciekawa jest sugestia, że Jack nie jest rodzonym bratem George'a – jeśli nie John Drayton, to kto? Czyżby było coś tu szykowane? Czy to miało tylko pokazać, że dla George’a Jack zawsze będzie bratem i nic tego nie zmieni? Że chłopcy będą się trzymać razem bez względu na genetykę?

Ogólnie wielki plus za całą serię.
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org