Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Spoilerownia
Autor Wiadomość
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Red Blooded Woman


Wiek: 29
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2612
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2014-03-15, 23:30   Spoilerownia

Ok, hulaj dusza, piekła nie znaj! Tu możecie spolerować do woli odnośnie 4 tomu. Absolutnie w tym temacie nie trzeba oznaczać spoilerów. Zatem do dzieła! Co wam się podobała najbardziej, co najmniej, co wzbudziło wasz zachwyt, a co wątpliwości?

Ogólnie ten tom jest moim ulubionym. Ma na to wpływ kilka czynników.

1. Po pierwsze: Varg! Lubię gościa, jest osom, to moja trzecia najulubieńsza postać z całej Heksalogii. Oczywiście nigdy nie będzie tak osom jak Roman, ale nie można mieć wszystkiego. Naprawdę lubię jego ścięcia z Dorą, to jak za każdym razem ich wymiana zadań kończy się awanturą i rękoczynami. Jest jednym z tych nielicznych facetów w tej serii, który jej nie nadskakuje i ani myśli być jej chłopcem na posyłki z własnej woli. I kocha robić jej na złość. Pociąg fizyczny komplikuje sprawy znacznie, ale bez tego myślę ta relacja nie byłaby tak skrajnie niezręczna i popieprzona xD . I uważam że to absolutnie jedyny facet, przy którym w jego relacji z Dorą czuć chemię. Iskrzy i jest gorąco, ale też po równi są tarcia i lecą wióry. O nie, on sobie nie da wejść na głowę, nie będzie skakał wokół niej jak małpa na sznurku, pomimo pociągu fizycznego Dora musiała sobie prawdziwie zapracować na jego szacunek i tolerancję. Obserwował ją, zadawał pytania, próbował pojąć jej punkt widzenia, którego nie rozumiał i z czym się wcale nie krył. Lubię tych bohaterów z którymi Dora ma ten rodzaj relacji - nie jesteśmy wrogami, ale nie jesteśmy też przyjaciółmi. Roman, As, Gabe, kurdę nawet Gajusza lubię xD - oni też teoretycznie stoją po stronie Dory, ale trudno ich nazwać jej przyjaciółmi. Ich relacja z nią jest nieco szorstka, nie do końca darzą się zaufaniem. I Varg też wpisuje się w tę grupę. Lubię te niedopowiedzenia i to jak takie relacje się stopniowo zmieniają, cały czas się formują, dają do myślenia. Coś jest na rzeczy.


2. Po drugie - Miron. Nie lubię gościa i nigdy się z tym nie kryłam. Po tym tomie nie lubię go jeszcze bardziej, ale ja w przeciwieństwie do większości dziko się cieszyłam kiedy sobie poszedł precz. Drażniło mnie tylko jedno. Ja bym mu przylała kiedy miałam go jeszcze pod ręką. Autentycznie. Jak nie za to: "odejdę bo ciągle pakujesz się w jakieś gówno" to na pewno za ten tekst o przestrzeni. Wzięłabym mokra ścierę i tylko patrzyła czy równo puchnie. Gdyby facet zrobił mi coś takiego, w takim momencie, kiedy dopiero co ktoś próbował mnie zabić, w chwili gdy potrzebowałam go najbardziej, znienawidziłabym go po kres czasu. Nie miałby drogi powrotu już nigdy. I jeszcze by w zęby dostał na odchodne. Nie rozumiałam rozpaczy Dory, w moim przypadku pierwsza byłby dzika furia. Może żal i tęsknota przyszedłby później, kiedy furia by się wypaliła, ale po czymś takim prędzej piekło by zmarzło niżbym miała się uspokoić. Ukojenie moich nerwów przyniosłaby mi tylko rychła śmierć delikwenta z moich własnych rąk. Tak czy inaczej sytuacja wzbudziła we mnie dość emocji (choć pewnie nie do końca zgodnych z założeniami xD) by stwierdzić: kurde, dobry chwyt. No i plus, że Miron się nie plątał pod nogami.

3. Wampiry! Naprawdę lubię wampiry Anety. Z całym swoim sztywniactwem, polityką i knuciem są właśnie takie jakie zawsze je sobie wyobrażałam. Przy ich kontaktach z Dorą widać, jak bardzo to ich nadęcie jest absurdalne. Bawią mnie i ciekawią, dobrze się z nimi bawię.

4. Wilcza zadyma mi się podobała. Wampirza była spoko, ale na dobrą sprawę nie była groźna - Dora mogła się odwrócić od Gajusza, nie pomagać mu, a biorąc pod uwagę jak sie zachowywał nie byłoby nam go bardzo szkoda. Ale wilcza? Kurde, one zaatakowały Dorę prawie ją zabijając! I to kto, jej własne, do tej pory tak bardzo zaufane, stado! To nie są żarty ani przelewki!

5. W ogóle w związku z ta zadymą mam pewien mały midfuck. Chodzi o Sebastiana. Coś mi tu zgrzyta. Po tym jak wataha dopadła Dorę Olaf posłał do niej kilka zaufanych wilków. Między nimi był też Sebastian. Potem Dora się jeszcze szlajała, głównie z Vargiem i Bjornem, aż wreszcie znalazła szczeniaka pociętego. Niezależnie od tego gdzie był kiedy jej nie było, z późniejszej rozmowy w sanktuarium wynika że wiedział PRZED atakiem na Dorę kto i co chce jej zrobić! Jeśli po tym jak uzyskał te informacje go przetrzymywały to jak mógł się pojawić PO ataku w Trumnie i słowem się nie zająknąć czyja to była sprawka? Cały czas mam wrażenie że coś źle zrozumiałam, choć wracałam do tego fragmentu i wychodziło mi na to samo - Sebastian ma rozdwojenie jaźni albo czasowe zaniki pamięci.

6. Jean Mark. Po prostu Jean Mark xD

7. Eryk. Eryk jest spoko, lubię gościa.

I w ogóle, fajnie było. Naprawdę świetnie się bawiłam :)
_________________


“…and put a kitchen chair in the boot, which presumably he brought along to have a bit of a sit down because murder can actually be, you know, quite exhausting.”

I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
Beatrycze
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-19, 17:46   

Aż mnie ściskało bym mogła trochę pospoilerować bez wyrzutów sumienia :D. Przeczytałam Twoje przemyślenia Kometa i hah, naprawdę nie jestem sama zwłaszcza jeśli chodzi o Mirona (a już myślałam, że to ja czegoś nie doczytałam co zmieniłoby moje poglądy ;)). Ten tom jest chyba moim ulubionym po 1 tomie, który z wiadomych względów uwielbiam jako wprowadzenie w ten świat.

Varg - świetnie poprowadzona postać, z jednej strony pełna powaga i groza, a z drugiej tylko pękać ze śmiechu, postać niezwykle intrygująca i naprawdę przyjemnie ją się poznawało i to właśnie wtedy gdy myślałam, że wilki nie mogą zaoferować nic ciekawego!
Wapiry - Romana uwielbiałam odkąd pojawił się po raz pierwszy, reszta wampirów nigdy nie budziła we mnie szczególnych uczuć, a tutaj niespodzianka. Całkiem pokręcona i fajna ta gromada, dobrze było po raz kolejny poczytać fantazje na punkcie osobowości i cech wampirzych :) No i Jean Mark... widziałam go po prostu oczyma duszy mojej :D
Wilki - wliczając w to Varga wielka niespodzianka! Zawsze określałam ich tak jak na początku Dora - tępe brutale, związała się z nimi, trudno. A tutaj naprawdę pociągnęły fabułę i to tak, że nawet wątki wilcze wygrywały z wampirzymi w moim odczuciu
Co do Sebastiana, to mi się wydaje, że wcześniej wiedział, że one zmuszają dzieciaki do złego i go też próbowały zmusić ale bał się tak z tym wyskakiwać. Gdy dowiedział się o planach ataku na Dorę to od razu poszedł do niej ale go dopadły. Nie doczytałam, żeby wiedział o ataku na Dorę i to przeczekał, ale raczej nie mówił o ich przestępczej działalności.
No i Miron. O ile diabeł na początku serii, kiedy uczucia Dory jeszcze się dzieliły i były nie pewne, był świetnym kolesiem na równi z aniołem, o tyle im dalej, tym gorzej. I to nie dlatego, że postać się psuła, diabeł świetny, piekło każdy uwielbia. Ale jak dla mnie właśnie dlatego, że w 3 tomie chyba już ostatecznie klamka zapadła nad "trójkącikiem" i wątkiem anioła. Zachowanie Mirona w 4 tomie trochę mnie zdziwiło, nie tylko było nielogiczne i słabe, ale tak jakby mu nie przystawało (naprawdę zostawiłby Dorę w niebezpieczeństwie? raczej załatwiłby z nią wszystko i potem dyskutował o tym jak się boi, że ją straci...). Tak czy inaczej dobrze wyszło, bo było z nim trochę spokoju i całe morze emocji w związku z innymi postaciami.
Jak zwykle żałuję, że było mało Joshui. Ja tego anioła naprawdę uwielbiam i uważam, że jakiś pokręcony trójkącik byłby możliwy :-P Chyba coś mam takiego, kiedy pozornie łagodny chłopiec nagle zamienia się w mężczyznę i to lepszego niż większość tych "męskich" :-D Tym bardziej smuci mnie coraz większe omijanie jego wątku, zwłaszcza miłosnego (ale to wina tego, że od 1 tomu wbił mi się trójkącik do głowy i za nic nie chce wyjść...no i wina zakończenia 3 tomu, kiedy wiemy że Joshua nie miałby absolutnie nic przeciwko czemuś więcej ;))
Natomiast ogromnie spodobała mi się akcja poza Thornem czym byłam bardzo zadowolona. Thorn uwielbiałam, a tu nagle wielkie zaskoczenie, że akcje gdzie indziej mogą być równie ciekawe i wciągające :roll:
Kończąc już wywody, zgadzam się z Kometą - bawiłam się świetnie, jak zwykle nie potrafiłam się powstrzymać i przeczytałam w 2 dni (i to tylko ze względu na obowiązki czekające na zrobienie ;/). W porównaniu z 2 i 3 tomem ten jest najlepszy, niby wszystko wiemy od samego początku, nie było wielkiej zagadki do rozwiązania, a i tak wciąga to intensywne załatwianie spraw kawałek po kawałeczku.
No i oczywiście objawy psychofanki - myśl o odległości do kolejnego tomu nie do zniesienia :-D
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2014-03-20, 17:30   

Nie mam teraz czasu, żeby się dłużej rozwodzić, więc będzie krótko. Podobało mi się. Są i plusy i minusy, ale dla mnie jest ważne ogólne wrażenie. A ono jest takie, że książkę kupiłam i od razu tego samego dnia przeczytałam (kosztem snu). Mirona nie potępiam , ale trochę mnie zdenerwował- może o to Anecie chodziło. Bo jego zachowaniem wywołała na pewno jakieś odczucia u czytelników - złości, politowania, może zrozumienia? w każdym razie na pewno nie obojętności.
I szkoda mi Joshui - biedny aniołek, on ma najgorzej.
 
     
RustyAngel 
Wielbiciel Ciemności
Little Devil


Wiek: 31
Dołączyła: 13 Maj 2013
Posty: 33
Skąd: Leszno / Poznań
Wysłany: 2014-03-21, 15:01   

O matko uwielbiam..... niebyło łatwo ją dorwać ale zdecydowanie warto było :) no więc tak Miron jak go zwykle lubię to wkurzył mnie niemiłosiernie i na miejscu Dory tak jak wcześniej pisała Kometa dałabym mu po prostu w pysk. Wampiry zdecydowanie na plus z tym że wolę Romana, Gajusz mnie irytuje. No i wilki.... majstersztyk.... Dora faktycznie traktowała swoje stado trochę po macoszemu.... relacje z Vargiem świetne... nie ma nic za piękne oczy. Na zaufanie trzeba zapracować.
 
 
     
Irina
[Usunięty]

Wysłany: 2014-03-22, 14:11   

TAK. WRESZCIE. Najlepszy tom. Bardzo dojrzały, inaczej napisany, inna Dora, pełna rozterek, które nie przechodzą tak łatwo. Nic nie jest cukierkowe, czarno-białe, są postacie, które nie zachwycają się wiedźmą bezkrytycznie (Varg!), są polityczne intrygi, jest poważniej i groźniej. Bardzo dobrze zarysowany konflikt Gajusz - Dora - Eleonora - Albin i walka o władzę, niecodzienne sojusze, gierki, kwestia Konklawe, bardzo machiaweliczne. Gajusz, który pomimo wszystko się nie zmienił to jednak wiarygodny Gajusz. Świetne wilki - bardzo spodobał mi się wątek Dory-Alfy, która należy do wilków i czuje się z nimi związana. Ciekawy lekko zarysowany pomysł przeprowadzki do Trójprzymierza - wydaje się, że więcej łączy Dorę z tym miastem, aż na koniec... Maja! świetny, nowy zupełnie wątek, nie mogę się doczekać jego rozwinięcia w następnym tomie. Trochę brakowało mi zagospodarowania Joshui- duży potencjał, a trochę się snuł po kątach i głaskał Dorę. Dobrze, że Miron zniknął na większą część tomu - wydaje mi się, ze wątek trójkącika już się wyczerpał i warto by było jakoś relacja Triumwiratu popchnąć do przodu, zmodyfikować. Ja osobiście lubię Mirona (chociaż widziałabym Dorę jednak z Baalem :D) i cieszę się, że wrócił, ale chyba warto popchnąć Joshuę w inną stronę. Jest takim dobrym aniołkiem.
Jednym słowem: REWELACJA!
 
     
Sophie 
Moderator
Mały Tyran


Wiek: 23
Dołączyła: 24 Sie 2010
Posty: 2567
Skąd: skc
Wysłany: 2014-04-16, 20:48   

Trudno mi ocenić tę książkę – to chyba po prostu nie mój typ, brakuje tam tego, co urzeka mnie najbardziej, za to jest wiele rzeczy, które mniej lub bardziej mnie wkurzają. Pierwszy tom wspominam jako najlepszy – jest Dora, jest ograniczone grono jej przyjaciół, żadnych nadmiernych umiejętności, ekipa sprzymierzeńców nie za wielka, mnogości kontaktów również brak, a do tego wyraźny motyw prawdziwego miasta; a im dalej, im późniejszy tom, tym więcej jest tam wszystkiego (jedynie mniej niemagicznego świata) – tym więcej umiejętności godnych bogów, bohaterów i facetów lecących na Dorę – po prostu nadmiar zajebistości.

Początki były trudne i chyba nie była to wina jedynie mojego pobytu w Warszawie, które to miasto sprawia, że nie wychodzi mi czytanie, przez które nawet pomimo dysponowania pewnym zasobem wolnego czasu, bardzo trudno mi zająć się czytaniem na dłużej. Tak czy inaczej, nie był to jedyny powód tego, że szło mi opornie, a nawet że kilka razy przemknęło mi przez myśl „nie podoba mi się”. Potem już było lepiej – głównie przez powrót do domu, ale chyba nie tylko – przez ostatnie półtora dnia przeczytałam więcej niż przez cały poprzedni tydzień lub więcej, i może nie jestem zachwycona (który to zachwyt sumie stosunkowo nieczęsto mi się zdarza) i nie planuję pisać peanów, ale w jakimś stopniu mi się podobało. Jak już napisałam na samym początku, to nie jest mój typ, zbyt dużo tu wszystkiego, a przede wszystkim – co zauważyłam chyba dopiero w tej części – Dora mnie wkurzała, szczególnie na początku, nie tylko swoimi umiejętnościami, ale też swoim sposobem bycia. Nawet nie jestem w stanie konkretnie określić, pomijając kilka rzeczy, co mi w niej tak bardzo przeszkadzało (chociaż wydaje mi się, że i tak mniej mnie drażniła niż poprzednio). Jest jednak kilka wyjątków, które wyłapałam, ale które po złożeniu w całość i tak nie dają mi powodu do niechęci – coś mi tu umyka. Wracając, mam na myśli chociażby to, że Dora cały czas słodko coś mówi albo słodko się uśmiecha w odpowiedzi na zaczepki lub dogryzania, a do tego podkreśla swoją świetność – co najpewniej było jednym z elementów dowcipnych. No ale ze mną nie wyszło, cały czas coś mi nie grało.

Z dobrych rzeczy przestałam widzieć Anetę, wyobrażając sobie Dorę – aczkolwiek (na ile osoba, która nie spędza z Anetą czasu, a jedynie ma wgląd w wpisy fejsbukowe, może stwierdzić) widać podobieństwo między autorką i bohaterką; i nie tylko fizyczne. Ale mniejsza z tym. Jak na mój gust Dora obraca się w zbyt męskim towarzystwie (choć na szczęście mamy Szelmę i Inge), a co więcej zbyt wielu na nią leci – to już staje się nudne. Co zaskakujące, od razu zaczęło mi się lepiej czytać, gdy ze sceny zniknął Miron, choć Dora wtedy zaczęła analizować swoje uczucia i nieco załamywać, ale było to w jakiś sposób dobre. Patrzcie, Dora ma problem, nie jest tak idealna, jak się zdaje; wyszły też dzięki tej sytuacji jeszcze inne słabości. I wiem, że Dora wcześniej wspominała pokrótce, że nie jest tak super i świetnie, ale przez tę całą zajebistość, grono przyjaciół, którzy daliby się za siebie nawzajem pokroić, niesamowite moce i nieprawdopodobny awans w hierarchii paranormalnej, te małe rzeczy zniknęły. Dopiero tutaj wyraźniej zostało pokazane, że jest tam coś więcej niż świetne geny, umiejętności i silne wsparcie. No ale i tak Dora wychodzi z wszystkiego obronną ręką, trochę pokiereszowana, ale tego nawet nie widać, bo zaraz ktoś jej pomoże, bo zaraz uaktywni się superhiperszybkie leczenie i nawet trudno wyłapać ten moment prawdziwej słabości – swoją drogą, jak dobrze, że nie było tu starć z bogami, bo to już była przesada. Tak przynajmniej ja to widzę. O ile mnie pamięć nie myli, i tak było z tym lepiej niż ostatnio, bo bohaterce zdarzyło się wyraźnie stwierdzić, że tutaj by sobie nie poradziła, że ktoś jest lepszy, że warto dać komuś innemu coś zrobić, zamiast pakować się w to samej.

W zasadzie to wysnułam pewien wniosek dotyczący tego, że tak słabo reaguję na tę serię – to wszystko przez oczekiwania. Tu słyszę, że jest super, że się podoba, że należy do ulubionych, że psychofanki, że cuda niewidy, a czytam sama i nie ma rewelacji, której z tych powodów się spodziewałam, nie widzę uzasadnienia do aż tak entuzjastycznych i powszechnych komentarzy (poza znanymi chwytami z supersamcami), co jeszcze bardziej zmniejsza moje zadowolenie, ponieważ oczekiwania miałam większe, spodziewałam się i miałam nadzieję na coś więcej. Być może gdyby nie to, miałabym zupełnie inne spojrzenie na Dorę, może nawet byłabym w stanie przekonać się psychofanienia na jakimś punkcie, chociażby takiego Jeana Marka, Varga (a przynajmniej tego Varga sprzed ostatnich stu stron) albo Szelmy. Nie wiem, trudno stwierdzić, ale, kurka, tak strasznie szkoda, że nie mam okazji się przekonać, jak by to było w innych warunkach.

Ale wiecie co jest dziwne… Że choć nie mogę powiedzieć, by jakoś szczególnie mnie ta seria uwiodła, nie jestem sobie w stanie odmówić kolejnego tomu. Jestem ciekawa, co się tam wydarzy i jak to wszystko się dalej potoczy, i po prostu muszę w ten czy inny sposób przeczytać. To też jest w sumie osiągnięcie warte zaznaczenia.

Kometa napisał/a:
ale ja w przeciwieństwie do większości dziko się cieszyłam kiedy sobie poszedł precz.
No to jest nas dwie. Z wszystkich postaci chyba on mnie najbardziej drażni.
Beatrycze napisał/a:
nie jestem sama zwłaszcza jeśli chodzi o Mirona
O, a nawet trzy.

EDIT:
Wiecie co... Gdyby ułożyć wszystkie cztery tomy kolejności, zaczynając od tego, który najbardziej mi się podobał, a potem idąc w dół, "Wszystko zostaje w rodzinie" uplasowałoby się chyba na drugim miejscu. Bo raz - brak Mirona, ograniczona rola Joshui, Baal też nie plątał się jakoś szczególnie pod nogami, a chociaż było wielu, którzy na Dorę lecieli, nie czułam się tak przytłoczona romansami, jak to było za czasów trójkąta. Dwa - Dora nieco się odsłoniła i nie była aż taka super. Trzy - żadnych nowych mocy (hura!) i tylko jeden nowy podopieczny. Cztery - Dora znalazła rzeczy, których żałowała. Pięć - Jean Mark, który był tak absurdalny, że aż fajny.

EDIT:
Im więcej czasu upływa od przeczytania tej książki, tym bardziej mam wrażenie, że było fajnie - zamazuje się ta leka irytacja, a wyraźniejsze stają się szczegóły fabuły i budowy bohaterów. Może nie jestem jednak tak do końca stracona jako psychofanka...

EDIT:
No chusteczka, przez tę książkę mam mętlik w głowie - właśnie napisałam krótki komentarz, w którym znalazły się same zalety - że tom lepszy niż dwa poprzednie, że pokazane jest wyraźnie, że Dora to nie tylko silna baba, która wszystkim może dokopać, ale też kobieta ze słabościami, która ma swoje głęboko ukryte lęki i która potrzebuje wsparcia i pomocy, która nie jest idealna we wszystkim, że pojawiają się świetni, wyraziści bohaterowie, tacy jak Varg czy Szelma, a także Jean Mark, którego aż trudno opisać, że fakt jest jednak taki – oni wszyscy są zauważalni, nie da się ich przeoczyć, ponieważ nie tylko maja wpływ na fabułę, ale też rzucają się w oczy i zapadają w pamięć. No i co ja mam tu z tym zrobić?
_________________
Oh yes Daddy is home and he ain’t happy.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1698
Skąd: z nicości
Wysłany: 2014-05-15, 07:58   

Kometa napisał/a:
2. Po drugie - Miron. Nie lubię gościa i nigdy się z tym nie kryłam. Po tym tomie nie lubię go jeszcze bardziej, ale ja w przeciwieństwie do większości dziko się cieszyłam kiedy sobie poszedł precz.


Ta… rzeczywiście na długo poszedł. Totalnie niezrozumiałe zachowanie. Zachował się jak nastolatek, a nie jak długowieczny diabeł. Brak psychologicznego uzasadnienia jego postępowania, ale co ja tam wiem, to nie moja bajka.

Kometa napisał/a:
3. Wampiry! Naprawdę lubię wampiry Anety. Z całym swoim sztywniactwem, polityką i knuciem są właśnie takie jakie zawsze je sobie wyobrażałam. Przy ich kontaktach z Dorą widać, jak bardzo to ich nadęcie jest absurdalne. Bawią mnie i ciekawią, dobrze się z nimi bawię.


Do tej części też lubiłam wampiry Anity, ale w tej części jakoś ich rozumowanie wydało mi się strasznie ludzkie (głupie i pełne uzewnętrzających się uczuć), a one same też nie za bardzo przerażały. Nie czuć było tego dreszczyku, mroczności. Skapciały? Zedziały?

Sophie napisał/a:
Trudno mi ocenić tę książkę – to chyba po prostu nie mój typ, brakuje tam tego, co urzeka mnie najbardziej, za to jest wiele rzeczy, które mniej lub bardziej mnie wkurzają. Pierwszy tom wspominam jako najlepszy – jest Dora, jest ograniczone grono jej przyjaciół, żadnych nadmiernych umiejętności, ekipa sprzymierzeńców nie za wielka, mnogości kontaktów również brak, a do tego wyraźny motyw prawdziwego miasta; a im dalej, im późniejszy tom, tym więcej jest tam wszystkiego (jedynie mniej niemagicznego świata) – tym więcej umiejętności godnych bogów, bohaterów i facetów lecących na Dorę – po prostu nadmiar zajebistości.


Mam tak samo. Lubię tą serię, bo to pierwsze z prawdziwego zdarzenia polskie urban fantasy. Połączenie magicznych istot z wielu wymiarów. Połączenie realu ze światem magicznym. Świetny pomysł i świetne wykorzystanie wielonarodowej mitologii i religii. Lecz zbyt dużo podobieństw do Anity Blake. Wilkołak ze zmasakrowaną twarzą i ciałem. Wypisz wymaluj Asher. Da się przeżyć :-P W tym tomie i tak było spoko w porównaniu z poprzednimi. Najbardziej chyba denerwowały mnie przydługie wypowiedzi Dory. Wywody do innych osób, a także jej rozczulanie się nad sobą oraz to, iż każdy facet ślini się na jej widok. Co nie zmienia faktu, że i tak kupię kolejny tom, który już niedługo. Kiedy jednak przeczytam nie map pojęcia. Do tego przybierałam się 2 miesiące.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
wiedźma z bagna 
Redaktor
...zakała rodu...


Dołączyła: 13 Sie 2010
Posty: 1255
Skąd: z błotnistych bagien
Wysłany: 2014-05-15, 08:50   

Taaa... to ja Wam się przyznam, że zaczęłam i nie skończyłam. Ot, tak. I jakoś wcale mnie nie ciągnie do lektury. Chociaż książka równo od Pyrkonu sobie pyrkoni na mojej półce. Za każdym razem, kiedy zaczynam książkę Anety, przeżywam szok etniczno-kulturowy lub jakowyś inny od nadmiaru słodziakowatości w trakcie wzajemnej komunikacji. To tak strasznie, koszmarnie odległe od mojego poziomu funkcjonowania, że mi się mózg lasuje. Po jakimś czasie się przyzwyczajam i dalej jest już przyjemnie (istnieje opcja, że podświadomie w trakcie czytania podmieniam nietolerowane epitety). Widać w czwartym tomie nie dobrnęłam do etapu znieczulenia. Przeczytam. Na pewno. Jak tylko się zmobilizuję.
Osobiście muszę przyznać, że najbardziej lubię jednak opowiadania Anety.
_________________
I cóż to zmieni, gdy z młodych gniewnych, wyrosną starzy wk..wieni ???
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org