Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozważania o 4 części
Autor Wiadomość
Tula 
Weteran
Noaida


Wiek: 35
Dołączyła: 12 Wrz 2009
Posty: 539
Skąd: od siebie
Wysłany: 2012-04-20, 16:31   

Wreszcie przeczytałam kolejny tom i na temat tłumaczenia i błędów nie będę się wypowiadać, bo taki ze mnie typ człowieka, że jak już wciągnę się w czytanie to zupełnie nie zwracam na takie detale (w moim mniemaniu) uwagi. No chyba, że coś wyjątkowo daje po oczach to wtedy, ale jakoś nigdy nie odbiera mi to przyjemności z czytania.

Mnie ta część podobała się mniej od trzeciej, po prostu mniej humoru. Ja wiem, że nie zawsze się tak da i sytuacja musi być odpowiednia, ale tego mi w tej części zabrakło. Do akcji nie mam zastrzeżeń, przeprowadzona jak zwykle dynamicznie i z uwielbianymi przez zemnie scenami walki.


To co mi się nie za bardzo spodobało to postacie Mroku i reszty kompani. Wyobrażałam ich sobie jako bardziej niszczycielskie i potężne żywioły, a odebrałam je mniej niszczycielsko-potężne tak mniej więcej o połowę. Nie wydawali się, aż tak straszni jak mogli być.
_________________

 
 
     
Irina
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-21, 11:33   

Wczoraj wieczorem przeczytałam 4 część cyklu. Po wielu komentarzach dotyczących tłumaczenia w wątku o 3 części postanowiłam tym razem zwracać większą uwagę na słowa i tłumaczka chyba nie przeczytała drugi raz tego, co sama napisała.
Spoiler:

Raz Erra nazywa Kate siostrzenicą (błąd), ale potem już bratanicą.

Mylą jej się nazwy, kilka stron później coś zostaje zmienione, pojawiają się w ogóle słowa, które albo są błędnie przepisane, albo nie mają większego znaczenia w danym kontekście. Chyba przeczytam całą serię w oryginale, mogę mieć tylko problem z nazwami własnymi...
Podoba mi się, że w każdym kolejnym tomie trochę kto inny z postaci drugoplanowych jest bardziej wysunięty na pierwszy plan, raz jest to Jim, raz Derek, znowu Saiman. Mamy szansę przyjrzeć się im z różnych stron, po kolei. Jednak wątek "Saiman pożąda Kate i chce wkurzyć Currana" już mnie trochę tutaj wymęczył. Mam nadzieję, że nie będzie grany w ten sposób w dalszych częściach.
Nie bardzo rozumiałam straszna aferę z kolacją. Najpierw myślałam, że to jakieś działanie Erry (zanim jeszcze wiadomo było, kim ona zacz), albo jakiś podstęp, jakaś magia. Trochę to było dla mnie naciągane. Natomiast dalsze pociągnięcie wątku Curran Kate szalenie ciekawe,
Spoiler:

zwłaszcza zasady Gromady i jak się w nich odnaleźć jako Towarzyszka/Partnerka Alfy. Cieszę się także, że Kate odpuściła sobie Zakon i wybrała Gromadę. Mam też mieszane reakcje co do tego, jak poradziła sobie z Radą- po prostu weszła i od razu zabiła Alfę i towarzyszkę. Tak ot tak. Wiadomo, Curran w śpiączce, ciężka przeprawa z Gromada, ale jeśli chodzi o zabijanie to nie wydaje mi się, żeby Kate była aż tak pozbawiona skrupułów i aż tak impulsywna. To dobra wiadomośc na początek, pokazanie swojej siły, i było wyjaśnione, że musi zabić inaczej będzie uważana za słabą, ale nie do końca mi to pasowało do niej, nie w 100%.

Po czterech częściach nie uwierzę, że jest wyszkoloną maszyną do zabijania bez wyrzutów sumienia, uczuć, przyjaciół i ukochanego, już niestety na to za późno :P Na co wskazuje chociażby jej motywacja, żeby pozbyć się Erry (zamordowany bez powodu chłopak) albo żeby użerać się z Zakonem przy tej sprawie (Andrea). Kate się zmienia (Curran się zmienia!)- i fascynujące jest przyglądanie się temu procesowi.
Na jedną z najciekawszych postaci wyrasta dla mnie Andrea. Z jednej strony jej lojalność wobec Zakonu, z drugiej Rafael, Gromada i jej natura. Co się z nią stało pod koniec książki? Czekające ją wybory będą trudne, jestem ciekawa, jak sobie poradzi.
Interesuje mnie, jaką moc ma krew Kate i Rolanda, co można z nią zrobić. Ta zagadka czeka na swoje dalsze odsłony.
Spoiler:

To, co wydawało mi się nie do końca wiarygodne, to czemu Erra nie skontaktowała się z Rolandem z informacją, że Kate istnieje? Czy nie mają ze sobą kontaktu, czy Roland nie wiedział, że Erra wróciła? Wydaje mi się, że taka informacja jest jednak bezcenna i warto byłoby ją przekazać braciszkowi. Wiem, że to zmieniłoby zupełnie całą intrygę i fabułę, zmierzającą do spotkania tatusia z córeczką, ale nie było to chyba dobrze przemyślane.


Grendel- boski. Najbardziej się śmiałam dzięki niemu, idealnie pasuje do Kate :mrgreen:
Tempo książki różniło się od tego z 3 tomu, było wolniejsza, ale także intryga była innego kalibru. Myślę, że gdyby nie spoilery z opisu książki, byłaby to najbardziej mroczna i zaskakująca zagadka.
Podsumowując, uważam, że książka świetna, nie wiem czy lepsza od trójki, ale na pewno bardzo bardzo dobra. Dialogi i humor w niczym nie ustępują poprzedniczkom, a nawet z każdą częścią są coraz lepsze. Jeśli chodzi o cykl, już dawno przepadłam ;-)

Sophie: Proszę o zaznaczanie SPOILERÓW.
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 33
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-08-21, 14:50   

Irina napisał/a:
Podoba mi się, że w każdym kolejnym tomie trochę kto inny z postaci drugoplanowych jest bardziej wysunięty na pierwszy plan, raz jest to Jim, raz Derek, znowu Saiman. Mamy szansę przyjrzeć się im z różnych stron, po kolei. Jednak wątek "Saiman pożąda Kate i chce wkurzyć Currana" już mnie trochę tutaj wymęczył. Mam nadzieję, że nie będzie grany w ten sposób w dalszych częściach.

Mi też się podoba zwrócenie uwagi na postacie drugoplanowe, które, nie ukrywam, w dość znaczny sposób wpływają na moją miłość do tej serii.
Nie martw się, Saiman się w końcu uspokoi :-P chociaż trzeba zaznaczyć, że to nie jest takie proste pożądam Kate i tyle. Tu chodzi o jego dumę oraz spojrzenie na świat, w którym według niego nie ma osoby, której nie potrafiłby uwieść - w końcu jest w stanie przybrać każdą możliwą postać. Chodzi też o urażoną dumę po tym, jak Curran lekceważąco wygryzł go z walki na arenie i upokorzył sadzając na widowni pomiędzy zmiennokształtnymi. Dwa cele, które można było osiągnąć za jednym zamachem - odwet na Curranie poprzez uwiedzenie Kate albo przynajmniej sprawienie wrażenia, jakby coś ich łączyło.
Irina napisał/a:
Nie bardzo rozumiałam straszna aferę z kolacją. Najpierw myślałam, że to jakieś działanie Erry (zanim jeszcze wiadomo było, kim ona zacz), albo jakiś podstęp, jakaś magia. Trochę to było dla mnie naciągane.

Nie zapominajmy, z kim mamy w tej serii do czynienia. Zmiennokształtni przywiązują niesamowitą uwagę do kwestii jedzenia. Za sam przykład niech posłuży tom drugi, w którym Curran podał Kate jedzenie, co już było sygnałem dla innych zmiennokształtnych, którzy się o tym dowiedzieli, że postanowił z nią być. Nie tak, jak z poprzednimi kochankami, lecz tworzyć związek.
Spoiler:

W wyniku działania Mahona ona poczuła się jakiś śmieć, kiedy telefonując do Gromady została odesłana z kwitkiem, a Curran myślał, że stchórzyła, nie dała im szansy nawet na próbę i na dodatek o niczym go nie uprzedziła.



Irina napisał/a:
Mam też mieszane reakcje co do tego, jak poradziła sobie z Radą- po prostu weszła i od razu zabiła Alfę i towarzyszkę. Tak ot tak. Wiadomo, Curran w śpiączce, ciężka przeprawa z Gromada, ale jeśli chodzi o zabijanie to nie wydaje mi się, żeby Kate była aż tak pozbawiona skrupułów i aż tak impulsywna. To dobra wiadomośc na początek, pokazanie swojej siły, i było wyjaśnione, że musi zabić inaczej będzie uważana za słabą, ale nie do końca mi to pasowało do niej, nie w 100%. Po czterech częściach nie uwierzę, że jest wyszkoloną maszyną do zabijania bez wyrzutów sumienia, uczuć, przyjaciół i ukochanego, już niestety na to za późno :P

Nie owijając w bawełnę - Kate właśnie jest taką wyszkoloną maszyną do zabijania, która przechodzi nad zabiciem wroga do porządku dziennego. Widać to jeszcze dokładniej w następnym tomie. Czy poświęciła jakąś dłuższą myśl nad zabiciem tych alf? Nie. Dlatego, że miała to totalnie w dupie. Curran był w śpiączce, a oni chcieli ją od niego zabrać, więc dla niej w tym momencie liczyła się tylko i wyłącznie jedna sprawa - nie dopuścić do tego, aby im się powiodło. Gdyby sytuacja była odwrotna, jestem pewna, że Curran nie zawahałby się sekundę. Taki tworzą związek, na dobre i na złe. Poza tym zmiennokształtni rozumują według prawa siły. Kate będąc ranną miała tylko jedno wyjście odpierając atak zmiennokształtnego - zabić go jak najszybciej.
Nie oznacza to oczywiście, że jest bez uczuć. Oznacza to natomiast, że kiedy sytuacja tego wymaga, w obronie własnej, bliskich czy też potrzebujących, jest w stanie zabić z zimną krwią. Jej ciepłe uczucia wobec nowych przyjaciół nieco zamydlają ten obraz, ale jest ona naprawdę przerażającą osobą.

Spoiler:

Irina napisał/a:
To, co wydawało mi się nie do końca wiarygodne, to czemu Erra nie skontaktowała się z Rolandem z informacją, że Kate istnieje? Czy nie mają ze sobą kontaktu, czy Roland nie wiedział, że Erra wróciła? Wydaje mi się, że taka informacja jest jednak bezcenna i warto byłoby ją przekazać braciszkowi. Wiem, że to zmieniłoby zupełnie całą intrygę i fabułę, zmierzającą do spotkania tatusia z córeczką, ale nie było to chyba dobrze przemyślane.


Ktoś z lepszą pamięcią musiałby się tu wypowiedzieć, ale wydaje mi się, że oni od wieków już ze sobą nie gadali. Ale przyznaję, że nie pamiętam dokładnie, choć jestem niemal pewna, że zostało to wyjaśnione.

No to przed Tobą piąty tom, który według mnie jest prawdziwym cudeńkiem. :-) Pomoże Ci też w odkryciu bardziej mrocznej osobowości Kate.
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
Irina
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-21, 15:54   

Z uczuciowością i zabijaniem Kate czasem po prostu wydaje mi się to niespójne. Ale ewidentnie jest to sprawa wewnętrzna Gromady i Kate bardzo szybko przeszła na ich zasady wyjaśniania sobie pewnych rzeczy :-P
Z kolacją to ja trochę tego nie kupuję. Biorę poprawkę na to, że jednak to są dwa silne charaktery, bardzo dumne, bardzo nieufne. Reakcja Currana ok, jedzenie, zmiennokształtni, zasady, Kate, która nie może wręcz się z nikim wiązać i nigdy nikomu nie ufała, poza Voronem, ale dla mnie osobiście po prostu było to trochę melodramatyczne.
Niebawem ładuję na czytnik 5 tom w oryginale, nie mogę się doczekać, fajnie jest, jak w każdej części jest nowa intryga i nowe hmmm "przygody", ale też główna linia fabularna owiana tajemnicą ciągnie się przez całą serię i to ona właśnie szalenie mnie intryguje ;-)
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piekła...


Wiek: 33
Dołączyła: 25 Paź 2009
Posty: 1713
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: 2013-08-21, 17:30   

Spoiler:

Irina napisał/a:
To, co wydawało mi się nie do końca wiarygodne, to czemu Erra nie skontaktowała się z Rolandem z informacją, że Kate istnieje? Czy nie mają ze sobą kontaktu, czy Roland nie wiedział, że Erra wróciła? Wydaje mi się, że taka informacja jest jednak bezcenna i warto byłoby ją przekazać braciszkowi. Wiem, że to zmieniłoby zupełnie całą intrygę i fabułę, zmierzającą do spotkania tatusia z córeczką, ale nie było to chyba dobrze przemyślane.


Szczerze powiedziawszy, to również, tak jak Oksa, nie pamiętam, jak to dokładnie było wyjaśnione i czy w ogóle. Ale można też na to spojrzeć tak:
Spoiler:

gdyby Erra od razu pobiegła z donosem do Rolanda, to zabawa szybko by się skończyła. A ona chciała poznać Kate, gdyż w jakimś tam stopniu widziała w niej siebie samą (nawet pomijając już fakt wyglądu zewnętrznego). A gdy doszło już do wyzwania, cóż, w swej wyższości uważała, iż taki "robaczek", jakim jest Kate nie jest w stanie jej w niczym zagrozić i bez najmniejszego problemu zmiecie ją z powierzchni ziemi. Trochę się przeliczyła, a koniec końców nie miała już okazji na pochwalenie się bratu, że odnalazła jego zaginioną córkę.



Irina napisał/a:
Chyba przeczytam całą serię w oryginale, mogę mieć tylko problem z nazwami własnymi...

Od piątego tomu to i tak już jedyna słuszna opcja ;-)
_________________
 
     
Irina
[Usunięty]

Wysłany: 2013-08-21, 18:26   

No tak, w sumie jest to prawdopodobne. W książce nie znalazłam żadnej wzmianki, wyjaśniającej ich brak kontaktu... może coś przegapiłam?
Spoiler:

Erra była zapatrzona w siebie i pewnie myślała, że sama da radę z Kate (to przecież takie oczywiste). Może mogłaby potem zagrać Rolandowi na nosie? W każdym bądź razie argument o dobrej zabawie mnie przekonał :-P

 
     
destrakszyn 
Destrukcyjna Esencja Wszechświata
Ostra jak komar


Wiek: 23
Dołączyła: 07 Sie 2010
Posty: 974
Skąd: skc
Wysłany: 2013-08-29, 02:33   

Oksa napisał/a:
Nie oznacza to oczywiście, że jest bez uczuć. Oznacza to natomiast, że kiedy sytuacja tego wymaga, w obronie własnej, bliskich czy też potrzebujących, jest w stanie zabić z zimną krwią. Jej ciepłe uczucia wobec nowych przyjaciół nieco zamydlają ten obraz, ale jest ona naprawdę przerażającą osobą.

Mnie spodobało się bardzo zdanie z Gunmetal Magic - że Kate ma dziwne, przerażające szaleństwo w oczach (piszę z pamięci).

Irina, GM też musisz koniecznie przeczytać, Andrea rzuca nowe światło na Kate - fascynującym jest poznanie jej z perspektywy innej niż jej albo Currana (któremu mimo wszystko subiektywne postrzeganie Kate nie do końca wychodzi, choćby ze względu na fakt, że sam jest nieźle popieprzony).

Spoiler:

Irina napisał/a:
Z kolacją to ja trochę tego nie kupuję. Biorę poprawkę na to, że jednak to są dwa silne charaktery, bardzo dumne, bardzo nieufne. Reakcja Currana ok, jedzenie, zmiennokształtni, zasady, Kate, która nie może wręcz się z nikim wiązać i nigdy nikomu nie ufała, poza Voronem, ale dla mnie osobiście po prostu było to trochę melodramatyczne.
Może ma to związek z zaufaniem właśnie. Poprzednie "związki" Kate nie były zdrowe, oparte na uczuciu czy chociaż parnerstwie. Kate rozpaczliwie chciała być normalną dziewczyną, a w zamian dostała kolesia, który był taki, jak przewidywał Greg. Mogła mówić o tym beznamiętnym tonem, ale na pewno (nad)pękło jej wtedy serce - mimo wszystko jest wciąż kobietą, która pożąda uwagi i miłości, a nikt nie lubi być wykorzystywany, już zwłaszcza przez obiekt westchnień.
W przypadku Currana mógł odezwać się także stary lęk pod tytułem "jestem tak popieprzona, że nikt mnie nie chce dla mnie samej". Kate nabrała nieśmiałej nadziei, że może jednak tym razem coś z tego wyjdzie, a kiedy została odesłana z kwitkiem przez przybocznego Currana, niemal ojca (!), ta nadzieja rozsypała się w pył. Po zgaszeniu ostatniej "iskierki", trudno się przełamać, żeby w ogóle patrzeć na kogoś, kto ją zgasił. (No, chyba że rozpacz przekuwa się z nienawiść).



Jeśli o związki chodzi, to czy gdzieś była opisana historia drugiego chłopaka Kate? Ja nie pamiętam nic takiego...

Irina napisał/a:
W książce nie znalazłam żadnej wzmianki, wyjaśniającej ich brak kontaktu...
Spoiler:

Po mojemu Erra równie dobrze mogła się na Rolanda obrazić. Wiem, brzmi trywialnie i bardzo mało wiekowo, ale powiedzmy, że Roland zrobił coś, co naprawdę, naprawdę się Erzie (tak to się odmieniało?) nie spodobało, a on wiedział, że tak będzie. Może zabił dziecko, które wreszcie jej wyszło?

_________________


Nothing is true, everything is permitted.

Nic není pravda, vše je dovoleno.
 
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piekła...


Wiek: 33
Dołączyła: 25 Paź 2009
Posty: 1713
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: 2013-08-29, 17:34   

destrakszyn napisał/a:
Irina napisał/a:
W książce nie znalazłam żadnej wzmianki, wyjaśniającej ich brak kontaktu...
Spoiler:

Po mojemu Erra równie dobrze mogła się na Rolanda obrazić. Wiem, brzmi trywialnie i bardzo mało wiekowo, ale powiedzmy, że Roland zrobił coś, co naprawdę, naprawdę się Erzie (tak to się odmieniało?) nie spodobało, a on wiedział, że tak będzie. Może zabił dziecko, które wreszcie jej wyszło?



Można by jeszcze iść w kierunku, który opisuje ten fragment:
Spoiler:

Around 6200 BC, Roland and Erra were conquering Mesopotamia. They came across Babylon, a thriving metropolis built with deep magic whose ruler was greatly revered. Roland decided they did not have the troops to hold the city and moved on. He wants to acquire, not subjugate, and then build what he acquires to be better. For some reason, Erra took a dislike to the city, took charge of some of the troops, and with her seven warriors she invaded they city. When the people fought, she decided to break it. She destroyed it, bringing plagues, letting her seven run amok, destroying holy places. She left when there was nothing left to hold. The ruler, Marduk, eventually came back and rebuilt, but it took centuries, and it was only a pale imitation of what once was.


Czyli, że ich brak kontaktu wynika z tego, iż
Spoiler:

ich sposoby na podbijanie świata się nie pokrywały. Jak mówi Kate: "Roland jest zdobywcą, nie niszczycielem." Stara się zdobyć władzę przy jak najmniejszych stratach, wprowadzić swoje rządy i poglądy oraz rozwijać zdobyte tereny. Erry raczej takie "podchody" nie interesowały, wolała szybkie i siłowe rozwiązania, mające na celu jasno pokazać kto jest panem i gdzie w hierarchii jest miejsce tych, którzy zostali podbici.

I koniec końców postanowili nie wchodzić sobie w drogę.
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org