Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
SPOILEROWNIA
Autor Wiadomość
Lilu
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-13, 13:54   

Chyba nic nowego nie uda mi się powiedzieć, ale przynajmniej wyrażę swoje zdanie.
Tak jak Czarownicy, mi również nie przeszkadzają nowe moce i powikłania w życiu Dory. Fakt, jest tego dużo, nawet bardzo dużo, ale mam nadzieję, że sukcesywnie w dalszych tomach będzie rozwijany wątek ceny, jaką trzeba ponieść za tego typu moc. (A to może być bardzo fajny wątek z bardzo fajnymi treściami.) Poza tym, a to już moja wielka słabość, po prostu lubię silne bohaterki kobiece i brakuje mi takich we współczesnej prozie polskiej - więc czemu nie? Niechże będzie taka Dora Wilk, która zawsze walczy o to, co dla niej ważne, która ma do tej walki odpowiednie predyspozycje i siłę. Ogólnie wydaje mi się, że teraz najważniejsze jest, co będzie dalej - jeżeli Dora, pomimo swoich mocy, nadal będzie miała pewne problemy, skazy, słabości, wtedy wszystko będzie okej.
Jak już wspomniała Sophie, do tomu zakradło się trochę błędów, które powinna wyłapać i wyczyścić korekta - zresztą podobnie było w PLO4, chyba FS ostatnio bardzo się spieszy z redakcjami, a wiadomo, że pośpiech nigdy nie służy itp.
W komentarzach pojawiła się już kwestia dopasowania lub nie tytułu do zawartości, tutaj zasadniczo zgadzam się z przedmówcami, więc nie będę jakoś bardziej rozwijać tematu.
Trzymam kciuki za tom trzeci. :)
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 35
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-01-13, 17:41   

Dziewczyny, co do tytułu, tylko jedna mała uwaga... skąd pewność, że bogowie odnoszą się do Badb i Lokiego? Sporo się namęczyłam, nim znalazłam coś odpowiednio dwuznacznego :D Może nawet przedobrzyłam, jak widzę. Tak tylko mówię :)
Czarownico - 10 punktów dla Gryfindoru za rozkminkę "ptaszyny" :)
_________________
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-01-13, 18:43   

Jado - nawet nie wiesz, jaka jestem z siebie dumna. Pisz dalej i jak możesz to podsyłaj chociaż spoilery, co będzie dalej. Fanka cie prosi ;-) .
Gryfindor góra i już :-) (swoja drogą, zawsze podobała mi się Hermiona - po prostu kobiety są najlepsze :-) (szowinistyczne podejście, wiem :-) ).

Sophie: Bez spoilerów, proszę - temat nie ma oznaczenia spoilerowni. (chyba, że takie pod [spoiler] i wyraźnie oznaczone, iż jest to spoiler z części jeszcze niewydanych. Są ludzie, którzy nienawidzą znać nawet najmniejszych faktów, nawet takich jak imiona nowych postaci).
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 35
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-01-13, 19:57   

Hermiona rządzi, też lubiłam ją najbardziej. Bycie nerdem wyniosła do rangi "nie obejdzie się bez Hermiony, ona jedna wie, co robi" zamiast "o rany, królową balu to ona nie zostanie".
Sophie - słowo, jeśli przyjdzie mi na myśl spojlerować napiszę Wielki Nagłówek Ostrzegawczy i zapytam Komety jak ukryć całość, bo zawsze zapominam. Cholibka, zdaje się, że naganę dostanę za offtopa.
_________________
 
     
WereWolf 
Moderator
...rodem z piekła...


Wiek: 31
Dołączyła: 25 Paź 2009
Posty: 1660
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: 2013-01-13, 20:00   

Jada napisał/a:
Cholibka, zdaje się, że naganę dostanę za offtopa.

Bingo!
Tak więc, drogie panie, drodzy panowie trzymajcie się tematu. Gdyż Were dziś skora do wykorzystywania swych moderatorskich skilli.
_________________
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 35
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-01-13, 22:59   

Trzymając się Bogów skomentować Were i jej skille... cóż, wygląda na to, że już wiem, jaka byłaby Fanny czyli Faoltiarna gdyby była dziś nastolatką :) I znów dylemat, czy już dwie linijki...

WereWolf: Ja tam bym jednak radziła zacząć trzymać się regulaminu. To, iż temat w miarę luźny, nie oznacza, że będzie w nim bałagan.
_________________
 
     
Oksa 
Gawron


Wiek: 31
Dołączyła: 07 Lut 2010
Posty: 1824
Skąd: a cholera go wie
Wysłany: 2013-01-17, 20:11   

Sophie napisał/a:
Od początku było wiadomo, kto będzie tym jednym jedynym, ale nie zmienia to faktu, że szkoda mi Joshui i bardzo bym chciała, aby można było wybrnąć z tej sytuacji inaczej. Tak, aby aniołek nie musiał odnajdywać w sobie pokładów zrozumienia i odpuszczać swoje potrzeby. Ba! Wynika z tego wszystkiego, że jeśli Joshua się stamtąd nie wyniesie, przez wiele lat (w końcu ciągły kontakt nie sprzyja zapomnieniu) będzie musiał sobie w ciszy cierpieć, patrząc na to jak kobieta, którą kocha, jest w związku z jego przyjacielem. Będzie miał tę parkę na wyciągnięcie ręki.

A mi go tak strasznie wcale nie szkoda. Tzn., ma schrzanione trochę życie, wieczny prawiczek zakochany w dziewczynie, z którą absolutnie nie może być, ale przez całą drugą część jawił mi się jako totalnie bezwolny, nieśmiały i zniewieściały bohater. Brakuje mi w nim iskry buntu. Dopiero na sam koniec pokazał nieco tej cechy i wymusił na pozostałych przyznanie się do związku i pragnień. To w ogóle jest pochrzaniona sytuacja, sama nie lubię trójkątów w książkach, ale rezygnować ze szczęścia, bo przyjaciel jest w tobie zakochany? Trudno, czasem trzeba wziąć byka za rogi i tego mi w Joshui brakuje. Zrobienia czegoś ze swoim życiem, a nie tylko uczestniczenia w życiu innych.

Sophie napisał/a:
Str. 244. Najpierw jest zdanie „Po kolana zapadłam się w błocie”, a dosłownie parę linijek niżej „popchnęło mnie na kolana w błoto”. No i pytanie: jak można upaść na kolana w błoto, kiedy owe kolana w owym błocie już są? Czyżby miała drugą parę kolan, no nie wiem, na łokciach? Wtedy wszystko gra.

Po kolana zapadła się w błocie, czyli stała i sięgało jej do kolan. Potem Badb ją pchnęła i rzeczywiście upadła już na kolana, przez co zresztą też miała upapraną całą twarz. Ja to tak widzę.

Kometa napisał/a:
Do słodkich słówek już się zdążyłam przyzwyczaić plus to, że wiem w jakim kontekście i z jaką intonacją sama Aneta ich używa. Domyślam się, że na tej samej zasadzie wkłada te słowa w usta swoich bohaterów. Patrząc na to z tej strony, przestaje mnie to drażnić, bo rozumiem zależność i moc tych słów. Ale tak, przyznaję że też był moment że miałam z nimi problem.

Oj, ja też, zdecydowanie. W Złodzieju w ogóle nie zwracałam na to uwagi, w ogóle cieszę się, że jest pewna konsekwencja w takim odnoszeniu się Dory do innych – niewielkie kółko, z którym czuje się naprawdę związana i tylko oni mają prawo do tego, żeby tak się do niej odnosić oraz nawzajem. Niemniej jednak przekomarzania pomiędzy naszą trójką traciły jakiś ciekawy charakter. Dlatego też wszystkie inne docinki Dory, czy to z Romanem, czy wilkami, przyjmowałam z niejaką ulgą.

Jada napisał/a:
Inna rzecz, że większość z nich nie wypłynęłaby nawet (jak bycie po części wilkiem), gdyby, jak sugeruje to w kółko Juliana i Katarzyna, trzymała się swojej rasy i nie zadawała z byle kim :D

O, i to zdanie całkiem nieźle kwituje te wszystkie jej moce. To jest naprawdę dziwne, ja się wzbraniam przed superbohaterkami, ale naprawdę nic a nic mi te wszystkie umiejętności nie przeszkadzały. Może dlatego, że prawda jest taka, że więcej z nimi problemów niż dobrego dla samej Dory. Nagle musi zacząć postępować bardziej dyplomatycznie – czego nie cierpi, przewodzić stadu wilków – a uważa ich za prostaków i nie ma o nich zbyt dobrego zdania, być mamusią dla dwóch wampirów – i pieprzyć się z tym całym terytorialnym bajzlem, który wampiry uwielbiają, borykać się z byciem mediatorem – więcej polityki, a na koniec dochodzi do tego ten cały triumwirat.
Może by mi to przeszkadzało, gdyby nie to, jak z tym wszystkim radzi sobie Dora – co bardzo sobie w jej postaci cenię. Żyje pełnią życia, korzysta z czego musi, żeby ochronić siebie oraz bliskich, nieustannie kombinuje, jakby tu zrobić, żeby nie wpłynęło to aż tak na jej osobowość. Do wszystkich powodów swojej zwiększonej mocy dochodzi uparcie i konsekwentnie, sprawiając, że wyjaśnienie jest logiczne i ma swoje uwarunkowanie.

Starszyzna nie jest zbiorowiskiem dzieci, to samo Konklawe, a jednak ci ostatni tak jakby mieli ku temu skłonności. Ignorancja co poniektórych ras Trójprzymierza, także magicznych oraz wilków, niechybnie prowadziła ku wojnie. Bardzo mi się podobał zabieg zastosowany przez autorkę w tej części. Znowu mamy do czynienia z dwutorowymi wątkami, gdzie każdy z nich jest nie mniej ważny od drugiego. I dziękuję szalonym bogom, ze rozwiązali swoje problemy, a nie zrobiła to za nich drużyna Dory. Wtedy to dopiero byłoby psioczenia, że nawet ci nie potrafią się upilnować i czekają na wiedźmie wybawienie :-P A tak, kryzys, którego rozwiązanie już bardziej leżało w możliwościach Dory toczył się tuż obok jej domu i jak najbardziej dotyczył jej samej.

Z tyloma bogami mamy do czynienia w tej części, że trudno się zdecydować, który z nich jest bardziej szalony ;-) Jak dla mnie, to można by już zacząć od rozwiązłego Gwidona, który beztrosko opuszczał osłony, a następnie odstawił żałosną scenę pod znakiem „koooooocham cię i nie opuszczaj mnieeeee” XD Następnie Badb i Loki, pogrywający sobie z ludzkim losem na wzór zwykłej gry kościanej, nie zapominajmy o kochanej babuni, Królowej Wilków, która odnajdując w Dorze swoją wnuczkę na pewno da o sobie jeszcze usłyszeć i w ten sposób dochodzimy na katolickiego Boga – trzeba mieć jednak nie po kolei we wszechwiedzącej głowie, żeby posyłać wiedźmie Anioła Stróża i jeszcze zezwolić na triumwirat pomiędzy rzeczoną wiedźmą, jej Aniołem Stróżem oraz diabłem, któremu na dodatek wyrosły skrzydła XD Majestatyczny Bóg chyba nie powinien dopuścić do istnienia takiej luki w całym tym duchowym zespoleniu, nie? 8-)

Świetna lektura. Tak się naczytałam tych sprzecznych opinii i ostrzeżeń, że obawiałam się częstego krzywienia się :-) Jak pisałam, moje największe nieprzychylne reakcje dotyczyły głównie relacji naszej trójki oraz kadzenia sobie nawzajem. Dodam jeszcze w tym temacie – jak pisałam w innym wątku na forum – że Miron i Joshua zaczęli mi się zlewać, występowali po prostu jako przyboczni Dory. Szkoda, że ucierpiał na tym magnetyzm w związku Dory i Mirona. W pierwszej części o wiele lepiej to odczułam, tu jakoś te sceny na mnie nie działały, może dlatego, że za dużo było tego słodkiego przekomarzania się i nie wiadomo, kiedy już było na serio, a kiedy tak tylko dwuznacznie.

Reszta - czysta przyjemność ;-)
_________________
The problem with reading a good book is that you want to finish the book, but you don't want to finish the book.
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1698
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-01-28, 09:46   

1)
Blair napisał/a:
"Bogowie" o wiele szybciej mi podeszli niż "Złodziej".


Hm.. dla mnie chyba odwrotnie, trochę. Bardziej odpowiadało mi kiedy Dora była policjantką w Toruniu, niż „tym wszystkim w Thornie”. Magiczna bohaterka w świecie ludzi to było coś na co czekałam w polskiej literaturze od lat. Przenosiny Dory do świata za bramą i jej rezygnacja z posady w realu bardzo, bardzo mnie zasmuciły. Cóż, to nie ja jestem autorką i nie ja kieruję krokami Dory, która podbiła moje serca. Dlatego przeczytałam „Bogów”.

2)
Blair napisał/a:
Podobnie jak przy "Złodzieju", tak i przy "Bogach" bardzo denerwowała mnie relacja diabełek-wiedźma-anioł. Tak więc te wszystkie ich umizgi, słodzenie, bawienie się w kotka i myszkę wywołało u mnie kilka westchnień.


Sophie napisał/a:
Od razu przy bohaterach wspomnę jeszcze o tym, że poziom słodkich słówek, szczególnie na początku, był o wiele za wysoki – „diabełka” i „ptaszynę” jeszcze zniosłam, ale „kochanie”, „Kocie”, a nade wszystko „Leoś” mnie pokonały.


WereWolf napisał/a:
początkowo było ciężko liczba "słodkości" w postaci kotków, ptaszyn i innych jakże słitaśnych określeń przekroczyła próg mej wytrzymałości.


destrakszyn napisał/a:
Ponadto widzę, że nie tylko mnie irytowały ciągłe zwroty czułościowe pomiędzy główną trójcą. Akurat "ptaszyna" mi podeszła, ale przy okazji innych czułostek z irytacją i zmieszaniem zastanawiałam się jedynie, czy to ja i moi znajomi mamy toksyczne relacje, że się w ramach okazania sympatii używamy złośliwych ksywek i obelg. A potem, hm, potem zaczęłam te słówka ignorować. Udawałam przed samą sobą, że ich nie ma, co nie znaczy, że znikały.


Zanim sięgnęłam po „Bogów” zapoznałam się z niejednym spoilerem i nastawiłam się na to wszystko. Może więc pierwsza fala mnie nie zabiła i zaczęłam uważnie wczytywać się w dialogi pomiędzy „kochającą się trójcą”.

Ptaszyna – te słowo świetnie oddało uczucia relację Dora – Joshua. Podkreśliło jego anielskość, delikatność, niewinność (kogoś jeszcze nieopierzonego), nietykalność cielesną, a również miłość jaką Dora darzyła anioła. W zależności od sytuacji to słowo miało inny podtekst, ale najczęściej była to słowna pieszczota. Tylko pod koniec książki w jednej sytuacji mi nie podeszło. Tam powinna zwrócić się do niego po imieniu. Powaga chwili tego wymagała.

Kocie – też ma w sobie wielowymiarowość i mówi wiele o relacji Joshua – Dora. Gdyby mówił to Miron miało by to podtekst seksualny. Gdy mówi to Joshuła brzmi to jak zwykłe imię, ale myślę, że jest to celowy zabieg. Joshua używając tego słowa stara się stworzyć namiastkę tła seksualnego między Dorą a nim. Tak sobie wynagradza brak seksu. Chociaż słowami chce podkreślić seks. Może nie mam racji, ale tak to sobie tłumaczyłam .

Co do innych zdrobnień bohaterów jakoś mi umknęły. Były, padły rzadko i przeminęły.

3)
Blair napisał/a:
Na początku myślałam, że Jezebel będzie "głównym przeciwnikiem" w tej odsłonie. To, że nim nie była, nie jest złe, ale po prostu zabrakło mi takiej równowagi. Dora miała dwóch przeciwników, przy czym tytuł wyraźnie wskazywał, że tamtejszym będzie pokonanie boga, co też w początkowych rozdziałach było podkreślane, a wyszło na to, że poszła, pokonała, nie sprawiając, że za bardzo skoczyła mi adrenalinka, a później wróciła, żeby zmierzyć się z przeciwnikiem, który o wiele bardziej dał jej popalić, a wcześniej nawet nie był brany pod uwagę.


Nie wiem. Mi od razu Jezebel wyglądała na kogoś kto ostro namiesza w życiu Dory i z kim przeprawa nie będzie łatwa – tajemnicza i źle życzy. Może dlatego też, że była kobietą. Jak się takie dwie spotkają po przeciwnych stronach barykady… Zastanawia mnie tylko dlaczego Jezebel użyła miecza Rafaela. Mam dziwne skojarzenia, że to nie Rafael zabił matkę Joshui i jej faceta. Wszyscy myślą, że to Rafael. Rafael myśli, że to jakiś anioł (może Gabe), a prawda jest zupełnie inna. Kiedy to się wyda Rafael zamieni się w słodkiego aniołka (następny do kolekcji- może Rafi).

4)
Sophie napisał/a:
Dora poskromić potrafiła wszystkich: Konklawe? Sfora? Problematyczny wampir? Co to dla niej. Zachowywała się tak, jakby co najmniej posiadała potęgę pozwalającą ich wszystkich zmieść ruchem ręki lub miała już na karku stulecia. Czy może raczej to inni się tak zachowywali, z szacunkiem należnym komuś przynajmniej z setkami lat doświadczeń lub ogromną mocą. (…) Starszyzna zdawała mi się momentami jak dzieci czekające jedynie jak Pani Dora powie im, co mają robić, a także co ona sama ma zamiar. Nie zrozumcie mnie źle, postacie będące członkami Starszyzny i nie tylko były ciekawymi kreacjami, jednakże robienie z nich bezradnych sierotek w tych kilku momentach pokazuje jedynie, że wystarczy być pyskatą wiedźmą, która to ma na swoim koncie kilka osiągnięć, by móc kierować poczynaniami Starszyzny.


Miałam te same odczucia. Rozumiem wygraną Dory, ale gdzie schody i trudności, które trzeba pokonywać. Kogo i co poświęcić. Za łatwo.

5)
WereWolf napisał/a:
Ja albo jestem ślepa, albo mojej cyfrze czegoś brakuje, ale proszę, powiedzcie mi, w którym momencie Dora widzi Lokiego przechadzającego się po polu bitwy i zachwycającego powstałą masakrą? Bo we śnie, pierwszym z Badb tego nie ma, a ona później wspomina taką scenę. Coś przeoczyłam, wyparłam z pamięci?


Było we śnie jak najbardziej, tylko Dora nie wiedziała kim jest ten facet, co się tak upaja polem bitwy. Więc kiedy odkryła jego tożsamość, jasne było, że wspomina tą scenę dodając imię Lokiego.

6)
WereWolf napisał/a:
Gdzieś na początku książki, po wywaleniu Gwidona gdy Dora nawiedza kuchnię, pojawia się zdanie "Wstawiłam czajnik." W domyśle ma być, iż za pewne na gaz czy co tam, lecz w mej głowie pojawił się obraz wiedźmy wstawiającej go do lodówki :-P
Oczywiście literówki zwalam na cyfrę.


Myślę, że w Polsce mówi się rożnie na te same rzeczy czy czynności (zależy od rejonu). U mnie w domu, w pracy i wśród znajomych również się tak mówi – „Weź, wstaw czajnik”. Może nie jest to poprawnie gramatycznie czy stylistycznie, ale jest to mowa potoczna, która weszła do użytku.

Co do literówek to zdarzały się i w oryginale. Musiało ich trochę być, skora je wyłapałam, bo rzadko widzę takie rzeczy.

7)
destrakszyn napisał/a:
Dobrze, kiedy powieść jest wielowątkowa, wiele spraw i różnych stron, z których protagonista dostaje w zad, ale tym razem... tym razem nie czułam tego zagrożenia, nie czułam strachu, kiedy była mowa o makabrze, jaka ma się dokonać.


Zgadza się, w pierwszym tomie coś wisiało w powietrzu. Czuć było grozę i nie wiedziałam jak się skończy, kto będzie kolejną ofiarą psychopaty. Kogo autorka poświeci, a kogo uratuje. Była też makabra i krew, napięcie, strach. W „Bogach tego zabrakło”. A może był to zabieg celowy patrząc na tytuł. Miało być na wesoło i w pewien sposób było. Co do sceny końcowej... kiedy Dora próbuje ratować Mirona. Poczułam, że jej zachowanie jest trochę sztuczne, naciągane. Joshua został odstawiony na boczny tor. Czy Dora nie powinna złapać go za jedną rękę, drugą ściskać rękę Mirona i krzyczeć - Zróbmy coś, bo umrze. Potem modlitwa i co tam tylko można... Wtedy pojawienie się triumwiratu było by bardziej realne, a tak pojawiło się nie wiadomo skąd, szczególnie, że w tej scenie nie czuje się w ogóle Joshui. To razi.

8)
WereWolf napisał/a:
No i może mała wizyta tym razem w niebie?


Kometa napisał/a:
Czy to bedzie się liczyło jako spoiler jeśli napiszę: Bingo! ?


Czy tylko ja mam pewne skojarzenia o pewnej Pani, która w jednym tomie odwiedza piekło, w drugim niebo a w trzecim jeszcze inne miejsce. Nie mam nic przeciwko, z miłą chęcią zwiedzę niebiańskie tarasy. Kocie łby strasznie mi się podobały.

9)
A teraz z innej beczki. Pierwsze skojarzenie nasunęło mi się po przeczytaniu takiego zdania:
Kod:
"Jest między nami legenda, przepowiednia, że pojawi się kobieta, nie wampir, która będzie zabijać wampiry i ożywiać je."

Nie mówcie, że nie mieliście żadnego skojarzenia. Kiedy czytałam, że Jada jest polską Briggs, nie miałam pojęcia o co wszystkim chodzi. Ja bym raczej powiedziała, że autorka jest polską Laurell K. Hamilton. Od owego momentu już wszystko kojarzyło mi się z Anitą:

1) podnoszenie wampirów,
2) animatorka, która to potrafi ożywić wampira jest zagrożeniem dla świata wampirów i trzeba ją zabić, (nikt z "Konklawe" Hamilton o tym nie wie, bo Anita już by nie żyła, a tu, od tak przeszli do porządku dziennego),
3) mistrzyni wampirów,
4) mumin
5) i na końcu triumwirat (Bogowie naprawdę muszą być szaleni) :mrgreen:
6) a także to jak się zmieniła, jak stworzyła sobie rodzinę (moi chłopcy, moje wilki, moje wampiry). W pewnym momencie zastanawia się jak ich wszystkich zmieści w łóżku lub obok, ustala hierarchię.

Wypisz wymaluj Anita Blake. Kiedy Dora wypowiada takie kwestie, a jest ich wiele:
Kod:
- "Doceń i nie podnoś więcej ręki na mnie, na moje wampiry, moje wilki, moich przyjaciół, albo to, co cię spotka, będzie dużo gorsze od tego."

Kod:
- " (...) zawsze dotrzymuję obietnic, to jedno powinieneś już o mnie wiedzieć."


Mam wrażenie, że czytam o Anicie, że to Anita mówi ustami Dory. Jak dla mnie Dora ma za wiele z Anity. W Anicie te wszystkie rzeczy pojawiały się powoli, osiem tomów, a tu - jeden.

Sophie napisał/a:
Myśląc „Bogowie muszą być szaleni”, pierwsze co widzę to uczuciowy trójkąt (Dochodzimy tym samym do tego, że książka ta miejscami bardziej przypominała mi PR niż urban fantasy, chociaż wiem, że do tego gatunku się nie zalicza. Zaburzenie proporcji.


To samo mamy w Anicie, tylko tam nie dzieje się to od razu, a po wielu, wielu tomach.

Mimo wszystko cieszę się, że powstała w końcu polska seria, na którą czekałam wiele lat, ale tej Anity nie mogę darować - "a było tak pięknie".

PS. Zapomniałam jeszcze o jednym. Kiedy padło słowa Cahan Rhiamon. Zagwostka. Jak to mi siedziało w głowie i nie dawało dalej czytać. Prawie zamęczyło na śmierć. Główkowałam główkowałam, aż gen recesywny mnie naprowadził. Sapkowski, jak nic Sapkowski. Czy Dora to Ciri? :mrgreen:
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-02-02, 20:34   

Hlu napisała
Cytat:
Bardziej odpowiadało mi kiedy Dora była policjantką w Toruniu, niż „tym wszystkim w Thornie”. Magiczna bohaterka w świecie ludzi to było coś na co czekałam w polskiej literaturze od lat. Przenosiny Dory do świata za bramą i jej rezygnacja z posady w realu bardzo, bardzo mnie zasmuciły


Nie mam teraz książki pod ręką, ale coś mi się tak kojarzy, że Dora wraca do Torunia - tego realnego. więc znowu może być ciekawie. Tym bardziej, że "policyjny węch" to u niej tkwi pod skóra i wyplenić się nie da, a kumple policjanci też nie zapadli się pod ziemię. Może znowu śledztwa Dory będą powiązane z oboma światami?
 
     
Ilir 
Admin Techniczny
Niedźwiedź


Wiek: 27
Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 513
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-02, 22:33   

Hlu, jeśli chcesz wątku kryminalnego to zalecam sięgnięcie po sam kryminał (polecam Simona Becketa). Z tego co się orientuję, to Złodziej i cała seria o Dorze Wilk to urban fantasy, a jak sama wiesz (Aneta m.in. miała prelekcje na ten temat na Coperniconie), to przeplatanie się dwóch równoległych światów- no chyba, że każdy autor definicję UF dostosowuje do własnych potrzeb.

Mnie osobiście Thorn się podoba, sama idea jest czymś- żeby nie użyć słowa, które często nadużywam, fenomenalnym, gdzie można spotkać (w polskiej fantastyce) podobne uniwersum? Ja nie zetknąłem się. Można by trochę po debatować nad wampirami pani Kozak (też przecież akcja dzieje się we współczesnym świecie) ale w tym przypadku nie ma alternatywnego odpowiednika.

Wcale nie twierdzę, że wątek kryminalny w heksalogii jest niepotrzebny itp. Śledztwo w sprawie śmierci Kozankowej moim zdaniem jest rewelacyjne, i odrobina magii w to wpleciona... Ale zaraz, miało być o Bogach!

Skromnie chciałem napisać i na pewno powtórzę, jak nie swoje to na pewno czyjeś, słowa, że każda kolejna książka jest: awesome! (o to już nikt nie będzie mieć żalu? :-P ). Mnie na prawdę nie przeszkadza, że Dora ma pełno mocy, ja jestem tego złakniony! Wilk, wampir, magia północy i płodności, to tworzy bardzo fenomenalny obraz postaci i bardzo pasuje do charakteru Dory, bo kimże ona byłaby, gdyby była zwykłą Dorą? Policjantką- to raczej pewne. Dlatego wszystko co Dora otrzymała jest dla mnie bardzo trafionym pomysłem. Sprawdza się to i bez tego nie byłoby przecież heksalogii.

Chciałbym odnieść się też do, jak to wielu z was określiło, "słodkich słówek". Czy na prawdę przeszkadzają one aż tak bardzo? Czy, zamiast delektować się fabułą, zwracacie uwagę na to ile razy główny bohater powie do swojego kochanka: kochanie? Okiej.

Miron i Joshua, chyba wolę bardziej aniołka:-P Miron jest... hm, mimo, że zgrywa twardziela to strasznie ciapowaty :-P (Sorry Aneta) a Joshua nie użala się nad sobą, jest bezinteresowny i jestem pełen podziwu dla niego za wytrzymałość z powodu miłości do Dory, ale gdyby nawet ona i pierzasty? To nie skończyłoby się dobrze.

Denerwuje mnie też to, że niektóre osoby na siłę chcą porównywać (właściwie już to zrobili) do podobnych książek, do innych autorów i bóg wie jeszcze do czego. Po co? Ja, pytam się, po co? Czy to w czymś ma pomóc? To tak jakby porównywać Kossakowską do Ćwieka- jeśli chodzi o aniołów. Kossakowska dobra jest w swoich aniołkach, a Ćwiek w swoich i nie mają obowiązku aby każda z postaci była taka sama. Tak jest właśnie z Anetą, zinterpretowała własne niebo, własne piekło i własny Thorn i nie ma potrzeby aby porównywać ją np z Briggs. Aneta jest nasza, a Briggs jest ichnia. Doceniajmy polską fantastykę!

Zaraz pewnie dostanie mi się po głowie O.o
_________________
Jesteśmy tylko maleńkimi pyłkami, tańczącymi do rytmu natury...
 
     
hlukaszuk 
Nadworny Smok


Dołączyła: 29 Sie 2010
Posty: 1698
Skąd: z nicości
Wysłany: 2013-02-03, 09:55   

Ilir napisał/a:
Hlu, jeśli chcesz wątku kryminalnego to zalecam sięgnięcie po sam kryminał (polecam Simona Becketa).


Czy ja coś takiego napisałam? Absolutnie nie.

Ilir napisał/a:
Mnie osobiście Thorn się podoba, sama idea jest czymś- żeby nie użyć słowa, które często nadużywam, fenomenalnym, gdzie można spotkać (w polskiej fantastyce) podobne uniwersum? Ja nie zetknąłem się. Można by trochę po debatować nad wampirami pani Kozak (też przecież akcja dzieje się we współczesnym świecie) ale w tym przypadku nie ma alternatywnego odpowiednika.


Czy ja napisałam, że mi się Thorn nie podoba? Absolutnie nie.


Ilir napisał/a:
Mnie na prawdę nie przeszkadza, że Dora ma pełno mocy, ja jestem tego złakniony! Wilk, wampir, magia północy i płodności, to tworzy bardzo fenomenalny obraz postaci i bardzo pasuje do charakteru Dory, bo kimże ona byłaby, gdyby była zwykłą Dorą? Policjantką- to raczej pewne. Dlatego wszystko co Dora otrzymała jest dla mnie bardzo trafionym pomysłem. Sprawdza się to i bez tego nie byłoby przecież heksalogii.


Mnie też by nie przeszkadzało, gdybym nie miała wrażenia, że wszystko zostało skopiowane. Lubię oryginalność i jak wspomniałam wyżej, kopia goni kopię.
Jaką zwykła Dorą. Dora nigdy nie była zwykła.


Ilir napisał/a:
Denerwuje mnie też to, że niektóre osoby na siłę chcą porównywać (właściwie już to zrobili) do podobnych książek, do innych autorów i bóg wie jeszcze do czego. Po co? Ja, pytam się, po co? Czy to w czymś ma pomóc? To tak jakby porównywać Kossakowską do Ćwieka- jeśli chodzi o aniołów. Kossakowska dobra jest w swoich aniołkach, a Ćwiek w swoich i nie mają obowiązku aby każda z postaci była taka sama. Tak jest właśnie z Anetą, zinterpretowała własne niebo, własne piekło i własny Thorn i nie ma potrzeby aby porównywać ją np z Briggs. Aneta jest nasza, a Briggs jest ichnia. Doceniajmy polską fantastykę!


Czy mnie miałeś na myśli? Ja akurat porównałam do Hamilton, bo znalazłam te same słowa i myśli w ustach i głowie Dory co u Anity. Dokładnie te same. Jestem fanką Anity Blake i jej przygody czytałam nie jeden raz, a bardzo wiele razy, wiec wiem co mówię.

Co nie znaczy, że bardzo lubię Dorę. Została jedną z moich ulubionych bohaterach i dalej będę czytać o jej przygodach.
_________________
Kto wie, może Śmierć sypia z pluszowym misiem? Nigdy w życiu.
 
     
Ilir 
Admin Techniczny
Niedźwiedź


Wiek: 27
Dołączył: 10 Wrz 2009
Posty: 513
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-02-03, 11:55   

Hlu, jeśli chodzi o porównywanie, to nie tylko ciebie miałem na myśli. Jest wiele osob, które próbuje uparcie przyrównać Dore i samą Anetę do innych książek/autorów. A to czy coś zostało skopiowane... Niech sama autorka sie wypowie:-)
Ja i tak znam odpowiedź ;-)

Ps. Dory nie da sie nielubic :mrgreen:
_________________
Jesteśmy tylko maleńkimi pyłkami, tańczącymi do rytmu natury...
 
     
Jada 
Autor
Wiedźma


Wiek: 35
Dołączyła: 15 Kwi 2012
Posty: 124
Wysłany: 2013-02-03, 19:32   

Hlu, dobra, wywołujesz mnie do tablicy, to ci odpowiem. Czy znam serię o Anicie? Znam. Mrugnięciem oka było choćby nazwanie szefowej Dory tak a nie inaczej.
Ale trochę przeginasz, naprawdę z szukaniem mocno na siłę "podobieństw", także dlatego, że Hamilton nie wymyśliła sobie właściwie nic szczególnego. Po kolei.
punkty twoje, za nimi moja odpowiedź
1) podnoszenie wampirów -
2) animatorka, która to potrafi ożywić wampira jest zagrożeniem dla świata wampirów i trzeba ją zabić, (nikt z "Konklawe" Hamilton o tym nie wie, bo Anita już by nie żyła, a tu, od tak przeszli do porządku dziennego),
3) mistrzyni wampirów,
Anita potrafiła to zrobić, bo była nekromantką, a wampiry są trupami. To zupełnie inna zasada działania wampirów niż u mnie - moi są nieumarli, ich serce bije, od żywych różni ich to, że animuje je magia, a nie biologia, na tej samej zasadzie Dora jest nieumarła po starciu z magiem. To, że potrafiła ożywić dwa konkretne wampiry jest wyjaśnione na tyle dokładnie, że nie będę tego powtarzać, właśnie dlatego Konklawe przyjęło to bez bólu, bo rozumieli, że ich to nie dotyczy, na nich by nie podziałało. Dora nie ożywia umarłych. To potrafi Katia, jako nekromantka (i błagam cię, nie mów, że już samych nekromantów wymyśliła Hamilton i ma na nich patent, bo śmiechem zabiję). A druga rzecz, konklawe nie tyle zaakceptowało Dorę i jej "wampirzą rodzinę", ale przyjęli do wiadomości fakt, że ma informacje i umiejętności, które mogą pozwolić na odwrócenie zagrożenia. Zabicie jej w imię starej wróżby tego samego wróża, co przewidział zagładę byłoby moim zdaniem jawną głupotą i dowodem, że sami są sobie winni. A jeśli jakaś rasa jest długowieczna aż tak bardzo, to jakoś nie podejrzewam, by byli kretynami - mogą być radykali, patriarchalni, ale nie głupi, bo by nie dożyli dnia dzisiejszego. Plus podań, mętnych proroctw, legend i innych jest w cholerę wszędzie, dotyczyły istnienia wyjątkowych osobników (jak Artur), przedmiotów, zdarzeń, czegokolwiek. To też sposób sprawowania kontroli nad tłumem i straszaki.
Zgoda na to, by została matką Joachima i Wawrzyńca też jest praktyczna. Stracili więź z Gajuszem, tylko głupi mistrz pozwoliłby sobie na to, by trzymać na swoim terytorium wampiry nie związane z mistrzem, autharkisy czy anarchistów. Mając do wyboru zabić ich lub dać je Dorze, więcej korzyści płynie z drugiej opcji - bo ona po 1. czuje się zobowiązana, za spełnienie jej życzenia, po 2. w ten sposób podpada pod prawa wampirze, czyli konklawe ma nad nią minimalną choćby kontrolę. Czysty zysk.

4) mumin
taaa, idea ducha zwierzęcego, występująca w niemal każdej mitologii, a w tej formie (tzn pod słowem munin) występuje w całej kulturze indiańskiej obu Ameryk, to faktycznie coś, po co musiałam sięgać do Hamilton. Jasne. I tak że nie podejrzewasz Apaczów o ściągnięcie tego z Hamiloton. Nie licząc tego, że jest to w literaturze fantastycznej jeden z kanonicznych już zabiegów. Czy nazwiesz ducha zwierzęcego bestią, wewnętrznym wilkiem to inna rzecz. Mi się podoba słowo munin, bo zwyczajnie dużo czytałam o wierzeniach indiańskich i dla nich to słowo ma swoisty wymiar religijny, co mi z pewnych powodów odpowiada.

5) i na końcu triumwirat (Bogowie naprawdę muszą być szaleni) :mrgreen:
aż tyle nie doczytała z Hamilton, więc musiałam sprawdzić sobie o czym mówisz. I znów, triumwirat u Hamilton był zdaje się (na ile wyczytałam) czymś usankcjonowanym (czyli wiadomo jak do niego doprowadzić) i z zasady międzyrasowym, wymagającym wampira, wilka i nekromaty. Mój triumwirat jest dlatego dziwny i zaskakujący w Bogach, że on jest żywcem wzięty z systemu niebieskich, archanioły są połączone trójkami, 3 osoby boskie, tak jak Gabe, Michał i Luc, łączy ich nie magia, ale wola boska, nieprzewidywalna, nie można jej wywołać zaklęciem czy rytuałem, to religia, stąd zdziwienie, że międzyrasowy jest w ogóle możliwy, bo nie powinno to mieć miejsca, gdyby Bóg akurat nie uznał, że dawno nie próbował nowinek. Może z jakiś powodów potrzebuje ich akurat takiego. W apokryfach do pisma św. są opisy powołania triumwiratu archaniołów dla zwalczenia zastępów piekielnych, które znalazły sposób, by zakraść się do nieba. Klasycznym truwmiratem jest Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, tego słowa się używa w tekstach teologicznych na takie połączenie. Chyba nie powiesz mi, że teolodzy zjechali je z Hamilton? Niedobry synod! Jak dla mnie poza podobieństwem fonetycznym nie ma tu nic podobnego.

6) a także to jak się zmieniła, jak stworzyła sobie rodzinę (moi chłopcy, moje wilki, moje wampiry). W pewnym momencie zastanawia się jak ich wszystkich zmieści w łóżku lub obok, ustala hierarchię.
Tak, tworzenie rodziny, to już na maksa tylko i wyłącznie u Hamilton. Bo wszędzie indziej to żeby mieć rodzinę, to się za mąż wychodzi i dzieci rodzi. Wchodzenie w relację ze stadem, czy tworzenie własnego stada opartego na więziach przyjaźni,miłości czy zależności, to również opatentowane przez Hamilton. Ustalanie hierarchii także - bo oczywiście tylko u Hamilton ludzie się zastanawiają nad takimi rzeczami... Serio, aż mi się śmiać chce. Godzinę temu byłam na grillu. Przez godzinę rozmawialiśmy ze znajomymi o ustalaniu hierarchii w domach, w których są psy, tak by np nie były agresywne wobec dzieci i utrzymywały dyscyplinę. I nawet szczeniak, czy kot wie, kto jest w domu najważniejszy, kto jest niżej, kto je ostatni, czyli hierarchie są, nawet, jeśli wydaje się, że ich nie widzisz.

Jak dla mnie porównania mocno na siłę. Ale masz prawo sobie kombinować jak chcesz, prawem czytelnika. Książki o Anicie lubiłam, zwłaszcza pierwsze trzy tomu, potem już bywało nudno jak cholera. Ale stwierdzenie, jakobyś znalazła "te same słowa w ustach bohaterów" i cyt: "Mnie też by nie przeszkadzało, gdybym nie miała wrażenia, że wszystko zostało skopiowane. Lubię oryginalność i jak wspomniałam wyżej, kopia goni kopię. " to nawet nieszczególnie zakamuflowane oskarżenie o plagiat, więc naprawdę, nie powinnaś być zdziwiona mojej irytacji. Może warto czytać coś więcej niż Hamilton, by wiedzieć, z jakich źródeł czerpie ona i wielu innych pisarzy. Kultura, biblia, legendy, historia jest dobrem wspólnym. Ba, nawet literatura nim jest. I może powinnam cię całkiem zignorować, ale co tam.
_________________
 
     
Czarownica 
Gawron


Dołączyła: 23 Cze 2010
Posty: 2714
Skąd: z planety Ziemia
Wysłany: 2013-05-12, 15:04   

Mam pytanie - czy ktoś z Was zwrócił uwagę na ducha, który wyciągnął Dorę z łap Samaela?
Czy macie jakieś podejrzenia, kto to może być.
Bo zdaje się - Samael nie wiedział. ciekawe, czy to będzie wyjaśnione. bo teraz sama nie wiem, co o tym myśleć, a podejrzenia różne mi po głowie latają.
 
     
Kometa 
Psychodeliczne Ciało Niebieskie
Red Blooded Woman


Wiek: 29
Dołączyła: 10 Wrz 2009
Posty: 2612
Skąd: z Kosmosu
Wysłany: 2013-05-13, 12:43   

Z tego co pamiętam to już w 3 tomie będzie wyjaśnione :) Ale nic więcj nie powiem bo znowu będziecie na mnie krzyczeć xD
_________________


“…and put a kitchen chair in the boot, which presumably he brought along to have a bit of a sit down because murder can actually be, you know, quite exhausting.”

I read a book about the self, Said I should get expensive help.

To są właśnie rzeczy
jakie przychodzą mi do głowy
kiedy siedzę w domu podczas burzy,
czekając na telefon od kuratora sądowego
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Styl created by enquish from Slums-Attack.org